13 najgorszych chorób psychicznych

Galeria 14 zdjęć. 15.11.2014, 10:46
REKLAMA
Wampiryzm
W połowie lat 80. XX wieku policjanci z Wirginii zatrzymali 20-letniego Jeffery'ego Wainwrighta pod zarzutem morderstwa. Ofiara 43-letni Charles Brownell, zajmował się wypalaniem cegieł i, jak sam twierdził, był wampirem.
Brwnell nie krył się ze swoim "wampiryzmem" od osiągnięcia dorosłości, ale mało kto traktował jego deklaracje poważnie. Niemniej, kiedy przez 2 tygodnie nie dawał znaku życia, sąsiedzi nieco się zaniepokoili, zwłaszcza że na zewnątrz mieszkania były ślady krwi. W środku policjanci odkryli znacznie więcej krwi, a także ludzkie organy i tkanki. Policja najpierw podejrzewała, że to Brownell zamordował kogoś i zbiegł. Badania laboratoryjne wykazały jednak, że prawda jest inna - to były szczątki samego Brownella. Interesujące, że badanie wątroby ofiary wykazało, że chorował na porfirię, rzadką chorobę genetyczną, na która choruje zaledwie 1 na 30 tysięcy osób.
Doktor David Dolphin, jeden z liczących się na świecie autorytetów w dziedzinie porfirii i innych chorób wątroby, uważa, że to właśnie za sprawą tej rzadkiej choroby ludzie bywali oskarżani o to, że są wampirami lub wilkołakami.
Ogólnie porfirie to grupa schorzeń uwarunkowanych genetycznie. Wątroba chorych na porfirię nie syntetyzuje w pełni wartościowego hemu (związek ten nadaje krwi czerwoną barwę) Prawidłowo synteza hemu składa się z 8 enzymatycznych etapów, zakłócenia na którymkolwiek z nich mogą doprowadzić do porfirii.
Dolphin uważa, że dla chorych na porfirę przebywanie na słońcu może mieć fatalne skutki. Często doprowadza to do uszkodzeń skóry a nawet odpadnięcia nosa albo palców. Za sprawą zapadniętych policzków i obkurczonych dziąseł zęby chorujących na porfirię mogą sprawiać wrażenie niemal wilczych kłów. Dodatkowo porfirii często towarzyszy bardzo bujne owłosienie. Wyobraźcie więc sobie osobę, która z domu wychodzi tylko nocą, mocno owłosioną, z wielkimi zębami i zniekształconą sylwetką. Czy nie przypomina wam wilkołaka?
Zdaniem Dolphina również żywiące się ludzką krwią wampiry to ofiary porfirii, chorzy, którzy "próbowali osłabić objawy tej strasznej choroby". Rzeczywiście jeżeli chory wypije dużo krwi, w pewnym stopniu może to uzupełnić niedobór hemu w organizmie i osłabić nieprzyjemne objawy. Obecnie chorzy leczeni są zastrzykami z hemu, ale w średniowieczu jedynie taka kuracja mogła przynieść pozytywny skutek. Desperacja podejmowanych prób nie powinna nikogo dziwić, gdyż deficyt hemu może prowadzić nawet do śmierci.
Genetyczna natura porfirii jest zgodna z ludowym przesądem, że ofiara ukąszenia wampira sama staje się wampirem. Jeżeli osoba chora ukąsi swojego "żywiciela", a ten mimo, że wcześniej nie wykazywał objawów porfirii może się nią niejako zarazić. Następuje to w momencie, gdy miał genetyczne predyspozycje do jej wystąpienia. Szok, jaki może nastąpić w organizmie pod wpływem stresu spowodowanego przez gwałtowną utratę krwi, może być bodźcem uaktywniającym chorobę.
Profiria to choroba genetyczna dlatego całkiem prawdopodobne że w średniowiecznej Europie mogły występować jej lokalne ogniska. W tej epoce ludzie podróżowali mało, a małżeństwa zawierano miedzy osobnikami spokrewnionymi. To wyjaśniałoby dlaczego mityczną ojczyzną wampirów mogła być odizolowana od świata Transylwania.
Chorzy na porfirię cierpią często na zburzenia psychiczne. Inna sprawa to tzw. wampiryzm kliniczny, którego podstawy leżą w psychice, a zaburzenie to choć nie bezpośrednio, może się wiązać również ze schizofrenią, depresją i obniżoną samooceną. Zaburzenie to jest jednak częściej związane ze "złożonym układem diadowym matka-dziecko, w którym "więzy krwi" przyjęły charakter wynaturzony i chorobliwy.
Zdjęcie 6 / 14
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14
Oceń:
404
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!