Dziedzictwo część V Kobiety i towary

Dodane przez: malgorzatagoska, 18.05.2015, 10:45
Reklama:
Spis wszystkich części w profilu: http://straszne-historie.pl/profil/6000

Leonard
Rok 2025, wrzesień – wtorek rano
Kładzie się na podłodze przy łóżku. Wsuwa się pod nie odrobinę sprawdzając spód. Stwierdza, że miedzy stelażem a materacem zmieści się to co chce ukryć przed całym światem. Swój dziennik. Nie ten od ojca. Swój własny składający się ze zwykłych kartek A4, spiętych klamrą. Nie wstając z podłogi dokonuje wpisu.
„Natasza jest boska. Jest tak piękna, że zapiera mi dech samo myślenie o niej. Nie mogę przyznać się ojcu bo na pewno opacznie to zrozumie… Szukałem z nią kontaktu cały wieczór ale Pola ciągle zawracała mi głowę. Była nachalna i wścibska.
Parę razy moje spojrzenie skrzyżowało się z Nataszy. Ona chyba też chciała ze mną porozmawiać ale Amir ciągle się przy niej kręcił. Muszę sprowokować sytuację do kolejnego spotkania”.
Spogląda na zegarek. Chowa zapiski i schodzi na śniadanie.

Frank
Rok 2025, wrzesień – tego samego dnia rano
Siedzi przy stole czekając na Leonarda. Kolejny raz jest z siebie zadowolony. Poprzedni wieczór poszedł zgodnie z planem. Nawet lepiej. Słysząc kroki syna przestaje się uśmiechać i przybiera naturalny wyraz twarzy.
- Czekałem na Ciebie synu. Wczoraj w aucie, gdy wracaliśmy byłeś jakiś zamyślony. Wszystko w porządku?
- Tak, w porządku. Zastanawiałem się czy mnie polubili. To nie są Twoi Klienci, prawda?
- Nie, nie są. W klubie jeździeckim najpierw poznałem Gustava. On mnie przedstawił pozostałym. Potem od przyjęcia do przyjęcia i tak jakoś zostało.
- Lubisz ich?
- To mało istotne. Nie przeszkadzają i dzięki nim nie jestem podejrzanym samotnikiem. To wystarcza.
- Wiesz, że Sofia się w Tobie kocha?
- Wiem. Ale jak zauważyłeś nie daję jej ku temu powodów. Mnie interesuje bardziej Poli fascynacja Twoją osobą.
Uśmiecha się do syna porozumiewawczo. Leonard od razu kryje wzrok w talerzu.
- Ojcze…
- Nie, nic nie musisz mówić. To nawet dobrze. To doświadczona kobieta. Wiele może Cię nauczyć z korzyścią dla naszej działalności.
Widzi, że zaskoczył syna swoimi słowami. Jednak najwyższa pora aby potomek zaczął zdobywać doświadczenie.
- Czyli mam rozumieć, że mam doprowadzić do romansu z nią? A co potem?
- Synu, nie widzę przeszkód abyś przy jej pomocy nauczył się paru rzeczy. Chcę abyś niedługo pomagał mi zdobywać towar. A do tego musisz wiedzieć jak oczarować kobietę. Ja Cię mogę nauczyć sztuki uwodzenia ale na tym moje możliwości się kończą. Będziecie to „trzymać w tajemnicy”. Pola na pewno nie chciałaby abym dowiedział się, że sypia z Tobą. Tym bardziej, że kiedyś to ja dałem jej kosza.
- Dobrze ojcze, jak sobie życzysz. Powiedz mi co mam robić, mówić a do wszystkiego się zastosuję. Kiedy się z nimi znowu spotkamy?
Zauważa u syna pewną zmianę. Zadowolenie i coś jeszcze... zamyślenie…? Jakby już planował jak go uszczęśliwić. Bardzo mu się to podoba. Uśmiecha się szeroko.
- Dzisiaj zjemy z nimi obiad. Dlatego po śniadaniu musisz przyswoić kolejną lekturę a o 11 chcę Cię widzieć na siłowni. Po 13 wyjeżdżamy. Przygotuj się.

Leonard
Rok 2025, wrzesień – tydzień później, środa rano
Kładzie się na podłodze przy łóżku. Wyjmuje zeszyt. Notuje.
„Wszystko idzie genialnie! Ojciec niczego się nie domyśla. Jest zadowolony bo zastosowałem wszystkie jego porady odnośnie Poli. Kobiety są tak łase na komplementy i dżentelmeńskie triki, że w życiu bym nie pomyślał, że zdobycie którejś może być takie proste. I nie spodziewałem się, że będzie taka różnica w doznaniach seksualnych. Ta prostytutka przy Poli była wręcz nijaka. Nie zdawałem sobie sprawy, że czterdziestolatka może być taka jędrna i sprawna. I głupia. Zgodziła się abym flirtował z Nataszą. Ma być naszą przykrywką przed ojcem. A w rzeczywistości z Nataszą stajemy się sobie coraz bliżsi. Zastanawia mnie tylko jej relacja z Amirem. Ale w sowim czasie wszystkiego się dowiem”.
Chowa notes. Robi kilka pompek i zasiada do biurka uczyć się kolejnych rozdziałów.

Frank
Rok 2025, wrzesień – tego samego dnia, popołudnie
Kończy czytać raport nadesłany od detektywa. Zamyślony schodzi do swojej samotni. Otwiera laptop.
„Cóż. Nie przewidziałem, że Daisy może odziedziczyć więcej po mnie niż po matce… Jeśli teraz ją zostawię samej sobie na pewno w końcu ją złapią. Jest jak nieoszlifowany diament. Może warto jest nad nią popracować? Może się przydać… Jest sprytna. Udało się jej zdobyć pieniądze na lot z Francji do Stanów. Jest zdeterminowana i jeśli raport jest prawdą, nie stroni od ryzyka.
Z Leonardem udało mi się nad zwyczaj łatwo. Jest we mnie ślepo zapatrzony. Jednak, jeśli sprowadzę tu jego siostrę może poczuć, że jego pozycja jest zagrożona… Muszę to dobrze rozegrać.
Najpierw wyjadę ją poobserwować. Przy okazji musze zapolować. Leonard nie jest jeszcze gotowy. Zostawię go w domu. Jest wystarczająco zdyscyplinowany. Poproszę Polę aby do niego zaglądała co jakiś czas. Upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu”.

Leonard
Rok 2025, październik – tydzień później, środa rano
Zamyka za ojcem drzwi od garażu i biegnie do swojego pokoju. Wyjmuje skórzany notes od ojca.
„Wyjechał po towar. Ma zaległości w zamówieniach. Poza tym od dawna już nie nauczał mnie na żywym materialne. Ponoć chce mnie wprowadzić w kolejne tajniki. Żałuję, że z nim nie pojechałem ale uznał, że jeszcze nie jestem gotowy. Podczas jego nieobecności mam mnóstwo do nauki. Sprawdzi też moje postępy fizyczne. A w między czasie mam jeszcze spotykać się z Pola. To będzie pracowity tydzień”.
Odkłada zeszyt na widocznym miejscu. Kładzie się na podłogę przy łóżku i wyjmuje swój zeszyt.
„Pierwszy raz jestem sam. Ufa mi. To dobrze. Może dzięki temu nic nie będzie podejrzewał. Nie chce go zawieść i chcę abyśmy dalej razem pracowali. Jak ojciec z synem. Obawiam się jednak, że nie zrozumie mojej fascynacji Nataszą. Każda moja komórka ciała chce ją bliżej poznać”.

Frank
Rok 2025, październik – następnego dnia, czwartek rano
Pośrodku niczego hotel z barem – dokładnie tak jak opisał to detektyw. W końcu dotarł na miejsce. Przydrożny, parterowy o wymownej nazwie „Jednorazówka”. Obskurność budynku napawała go obrzydzeniem. Ewidentnie jest to miejsce gdzie mężowie uciekają od nudnych żon do tanich usług prostytutek. Pierwsze koki od razu kieruje do baru.
Jest w przebraniu. Tym razem przeciętego, nieogolonego i mało zadbanego rolnika. Wyglądał jak każdy klient owego miejsca.
Zasiada przy ladzie i zamawia najtańsze piwo. Wzrokiem zaczyna poszukiwać córki. Jest dość tłoczno. Kobiety, które nikogo nie obsługują stoją rzędem pod jedną ze ścian, czekając na chętnego. Każda równie brudna, zaniedbana i z przećpanym bądź pijanym spojrzeniem. Ku swej uciesze nie zauważa tam Daisy.

Leonard
Rok 2025, październik – tego samego dnia, czwartek popołudniu
Kładzie się na podłogę przy łóżku i wyciąga swój zeszyt.
„W końcu sobie poszła. Jest tak nachalna, że coraz trudniej kryć mi zirytowanie. Dzisiaj przyjdzie Natasza. Nie mogę się już doczekać”.

Frank
Rok 2025, październik – tego samego dnia, czwartek wieczór
Rozwodnione piwo pozostawia niesmak w ustach. Zastanawia się czy warto dłużej czekać. Jego córki może już tu nie być.
Wstawał od stołu gdy do baru weszły dwie opierające się o siebie dziewczyny. Obie w jeansowych mini spódniczkach i krótkich topach. Pijane. Ledwo trzymające się na nogach. Od razu w jednej z nich rozpoznaje Daisy. Niegdyś blond loki teraz są przetłuszczonymi stronkami, sterczącymi na wszystkie strony. Wychudzona i blada.
Ponownie rozsiada się na stołku i zamówia kolejne piwo.

Leonard
Rok 2025, październik – następnego dnia, piątek popołudniu
Zamyka drzwi za Nataszą. Biegnie szybko pod prysznic. Ścieli łóżko i kładzie się na podłodze obok. Wyjmuje notatnik:
„Natasza jest cudowna. Seks z nią był najlepszy jaki miałem do tej pory. Teraz muszę nabrać sił, zaraz przyjedzie Pola.”

Frank
Rok 2025, październik – tego samego dnia, piątek popołudniu
Od rana obserwuje z auta drzwi pokoju córki. Jej towarzyszka wyszła z samego rana i nadal nie wróciła.
Decyduje się sprawdzić co się z nią dzieje. Przebiega przez parking i puka do drzwi jej pokoju.
- Wejść!
Wchodzi. Panuje półmrok. Zaciągnięte zasłony pozwalają na wdarcie się odrobiny światła słonecznego. Daisy siedzi na łóżku w samej bieliźnie.
- Ty jesteś moim popołudniowym klientem? – szepcze, próbując być namiętna. – Czekałam na Ciebie.
Patrzy na córkę z obrzydzeniem. Już chce wyjść gdy nagle słyszy za sobą kroki. Odwraca się w idealnym momencie aby zrobić unik.
Łopata upada z hukiem na podłogę.
Uderza pięścią w twarz atakującą go kobietę, która pada na wykładzinę. Po chwili słyszy krzyk Daisy:
- Zostaw ją skórwysynu a może Cię oszczędzę!
Odwraca się. Daisy mierzy do niego z broni.
Zatrzaskuje za sobą drzwi i ucieka ile sił w nogach.
Kładzie się do auta na tylnie siedzenie. Stara się uspokoić swój oddech. Jego córka o mało go przed chwilą nie zabiła.
Po dłuższej chwili stwierdza, że emocje wróciły do normy. Sięga po laptopa i notuje przemyślenia.
„Teraz jestem pewny, że otrzymany od detektywa raport nie był koloryzowany. Wręcz oszczędny w słowach… Cecil wyrzuciła ją z domu za rozwiązłość i agresywne zachowania. A to dopiero wierzchołek góry lodowej… Broń, prostytucja, alkoholizm a może i narkotyki. Obserwacja będzie trwać dłużej niż myślałem”.

Leonard
Rok 2025, październik – wtorek wieczór
Ostatni raz sprawdza czy wszystko w domu jest na swoim miejscu. Jutro ma wrócić ojciec. Nie może zauważyć, że cały weekend spędził z Nataszą.
Gorączkowo sprawdza zawartość lodówki. Stwierdza, że jest odpowiednia ilość jedzenia i napojów.
Biegnie do pokoju. Kładzie się na podłodze przy łóżku. Wyjmuje notatnik.
„To był najlepszy weekend w moim życiu. Nigdy nie czułem się tak dobrze. Natasza jest taka… mądra, wyrozumiała, śliczna… Nawet moje blizny na ciele po babcinych ciosach nie odepchnęły jej.
Męczy mnie to, że muszę ją okłamywać. A ona dla mnie postanowiła zrezygnować z innych facetów. Powiedziała, że chce abyśmy byli ze sobą na wyłączność, że nigdy nie poznała nikogo takiego jak ja... że się we mnie zakochuje. Ja chyba też. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. To musi być miłość?”

Frank
Rok 2025, październik – tego samego dnia wieczorem
Musi uprzedzić syna, że przedłuża swoją nieobecność. Na pewno martwi się o niego i tęskni. Obserwacja córki tak go pochłonęła, że zapomniał o swoich klientach i zamówieniach. Musi jeszcze zapolować zanim wróci. Przynajmniej dwie sztuki są potrzebne. Jedna dla niego druga dla syna.

Leonard
Rok 2025, październik – tydzień później, środa rano
Leży na podłodze. Dokonuje ostatniego wpisu w swoim zeszycie.
„ Nie widziałem Nataszy od wczoraj a już tęsknie. Spędziliśmy razem cudowne chwile. Nie sądziłem, że kiedykolwiek poznam taką osobę…
Dzisiaj, po dwóch tygodniach, ojciec w końcu wraca. Przez obecność Nataszy nawet nie zdążyłem się za nim stęsknić… Musze uzupełnić zeszyt, który od niego otrzymałem. Jestem niemal pewien, że sprawdza moje zapiski gdy jestem na siłowni bądź basenie. Chce aby był zadowolony.
Dzisiaj pierwszy raz będę obecny przy wstępnej obróbce. Jestem taki podekscytowany.”

Frank
Rok 2025, październik – tego samego dnia, środa popołudnie
Zatrzymuje się pod bramą domu. Wychodzi z auta. Sprawdza bagażnik. Obie zdobycze leżą nieprzytomne i związane.
Wjeżdża na teren posiadłości. Syn czeka na niego przy frontowych drzwiach. Uśmiecha się.
Z dumą stwierdza, że przez te kilka miesięcy u niego Leonard nabrał krzepy. Nie wygląda już na wystraszonego małolata. Teraz emanuje męskością i pewnością siebie.
Wysiada z auta i tuli syna w mocnym uścisku.
- Jak Ci minęły te dwa tygodnie? Zrealizowałeś wszystkie zadania?
- Tak i kilka nadprogramowych. – odpowiada z dumą. – A Tobie udało się wszystko załatwić?
- Tak. Ale po realizacji najważniejszych zamówień będę musiał znowu wyjechać...
- Czy tym razem będę mógł z Tobą pojechać?
- Zobaczymy. Teraz skup się na tym co Cię czeka za chwilę.
Daje synowi kilka wskazówek po czym kierują się do bagażnika.
Najpierw biorą rudowłosą, piegowatą.
Zanoszą do pracowni.
- Synu, teraz należy ją rozebrać i ogolić ze zbędnego owłosienia. Potem podłączyć do aparatury. Zostawię Cię tu na chwilę. Ja idę po swój towar.
- Pomóc Ci?
- Nie ma takiej potrzeby. Dam sobie radę. Ty zacznij rozcinać ubrania.
Wychodzi nieśpiesznym krokiem.
Podchodzi do auta gdy nagle napinają się w jego ciele wszystkie mięśnie. Począwszy od palców stóp po sam czubek głowy.
Klapa bagażnika jest otwarta.
Podbiega do samochodu.
Bagażnik jest pusty.
Gorączkowo rozgląda się dookoła. Między drzewami po prawej stronie zauważa jakiś ruch.
Dziewczyna z nadal związanymi rękoma biegła co tchu w stronę muru.
Wsiada do samochodu. Odpala silnik i podjeżdża bliżej bramy. Ze schowka wyjmuje broń. Nakłada tłumik. Wybiega dziewczynie naprzeciw. Bez ostrzeżenia, strzela celnie w kolano. Krzyk ofiary płoszy siedzące na drzewach ptaki. Pada na ziemię. Błaga aby pozwolił jej odejść. Obiecuje, że nikomu nic nie powie.
Zna to aż nadto dobrze. W Polsce miał kilka wpadek gdy jego ofiary budziły się niespodziewanie. Płacze i błagania nie robią na nim najmniejszego wrażenia.
Podnosi ją za włosy i uderza pięścią w twarz.

Leonard
Rok 2025, październik – tego samego dnia, środa popołudnie
Posłusznie wykonuje zlecone zadanie. Nożycami rozcina cienki T-shirt z Myszką Miki. Następnie gładki, beżowy stanik. Przygląda się. Upstrzone piegami niewielkie piersi wieńczą spore, bladoróżowe sutki. Zabiera się za rozcięcie spódnicy gdy słyszy trzaśnięcie drzwi. Wychodzi zza foli.
Ojciec niesie przerzuconą przez ramię zdobycz. Na lewym kolanie widnieje duży, prowizoryczny opatrunek.
- Co się stało?
- Czasami tak się dzieje. Próbowała uciekać. Musiałem ją unieruchomić. Kolana są najlepszym celem. Skóra stamtąd nie przydaje się często.
- Jak to uciekać? Wybudziła się?
- Widocznie przyjmuje jakieś leki, które zwiększają jej odporność na narkozę. Później to zbadam.
Zastanawia się nad słowami ojca. Wynikało z nich, że nie przeprowadził odpowiednio skrupulatnego wywiadu. Mimo to nie będzie kwestionował poczynań ojca. To on ma wieloletnie doświadczenie.
- Czy mam Ci w czymś teraz pomóc?
- Spokojnie. Dokończ to co Ci zleciłem. Potem przejdziemy do kolejnego etapu.

Czterdzieści minut później towary leżą na stołach nagie i ogolone. Ojciec przez cały czas tłumaczy, które kroplówki do czego służą i jak ich zawartość wpływa na skórę. Słucha uważnie mimo iż większość już wyczytał w książkach.
Co jakiś czas skupia wzrok na ojcu udając zaciekawionego i pod wrażeniem.
- Masz jakieś pytania?
- Na razie nie. – odpowiada, zastanawiając się czy nie popełnił gafy. Może powinien wykazać większą ekscytację?
- Weź rurę intubacyjną. Musisz ją wprowadzić do tchawicy…
Ojciec nieprzerwanie tłumaczy co kolejno ma robić. Mimo usilnych starań nie może się skupić. Przygląda się swojemu towarowi. Ogarniało go uczucie, którego wcześniej nie znał. Nie jest ono przyjemne. Mimo to, ignoruje je.
- A teraz odkręć zawór od żółtej butli. To spowoduje paraliż. Tak na wszelki wypadek.
Paraliż. Z tego co wyczytał nie jest jednoznaczny z brakiem czucia. Wręcz powikłania mogą powodować nagłe uderzenia palącego bólu w całym ciele.
- Nad czym się zastanawiasz? Weź skalpel. Pamiętasz co Ci mówiłem? Najpierw skóra nóg.
- Oczywiście. Już się zabieram do pracy.

Frank
Rok 2025, październik – tego samego dnia, środa w nocy
Nadal siedzi w pracowni. Czuje zmęczenie ale wie, że ma poważne zaległości do nadrobienia. Syna posłał godzinę temu do pokoju. Powinien nabrać sił przed jutrzejszym dniem jeśli ma mu pomagać.
Poza tym chce zostać sam. Musi przemyśleć dalsze kroki względem Leonarda i Daisy.
Zasiada do laptopa.
„Oczywiście syn mnie nie zawiódł. Jestem zachwycony jego postępami i zaangażowaniem. Dzisiaj spisał się tak jak należało. Był skrupulatny i uważny. Jego cięcia były precyzyjne i nie zmarnował ani kawałka.
Martwi mnie tylko co by zrobił gdybym zdecydował się sprowadzić jego siostrę.
Najpierw zabiorę go po towar. Zobaczę jak się spisze. Może Daisy okaże się zbędna. Chociaż… gdyby ona również dla mnie zdobywała materiały oznaczałoby to, że ja mógłbym się zająć tylko pracą. Tym czym powinienem. Nie marnowałbym tyle cennego czasu.
Posiadanie Daisy jest kuszącą perspektywą…
Muszę dobrze rozegrać tą sytuację. I wykorzystać miłość Leonarda do mnie”.

Leonard
Rok 2025, październik - tego samego dnia, środa w nocy
Zamyka skórzany dziennik. Zapisał w nim wszystko co uznał za właściwe – zaczynając od wyrażenia radości z powrotu ojca aż po zabiegi, których dokonali. Szczególną uwagę skupia na szczegóły dotyczące ścięgien i mięśni nóg towaru. Kończy wpis oceniając zdobyty materiał.
Podchodzi do łóżka i kładzie się obok na ziemi. Wyjmuje swój zeszyt.
„Nie wiem co myśleć. Z jednej strony jestem szczęśliwy. Ojciec jest dumny. Rozwijam się umysłowo i fizycznie. Mam wszystko to czego zawsze chciałem a nigdy nie miałem. Ale dzisiaj… Otworzyła oczy. Moja pieguska. Otworzyła je nagle i tak szeroko jakby chciała nimi krzyczeć. Widziałem w nich tyle różnych emocji. Ból, strach, błaganie. Ale to niemożlwie aby czuła cokolwiek... chyba... Patrzyłem na nią a ona na mnie. Wróciło to uczucie. To które tak bardzo spycham w zakamarki umysłu. Nie wiem co to jest ale ilekroć zbliża się do mej świadomości, odpycham je najdalej jak mogę. Boję się, że będzie wracało. I że ojciec coś zauważy. Chciałbym o tym z kimś porozmawiać. Opowiedzieć co się dzieje w mojej głowie”.

Frank
Rok 2025, październik – czwartek rano
Na śniadaniu bacznie przygląda się synowi. Ma podkrążone oczy ale wygląda na w miarę wypoczętego. Jak co dzień jest przygotowany z kolejnych rodziałów. Jest skupiony na odopwiedziach ale wierci się na krześle.
- Dobrze, dajmy już spokój tym przepytywaniom. Powiedz mi o swoich przemyśleniach z wczorajszego dnia.
Syn zanim odpowiada bierze kęs tosta i natto długo żuje.
- Cóż. Długo nie mogłem zasnąć, myśląc czy wszystko zrobiłem tak jakbyś chciał. Myślę, że mogło mi pójść lepiej. Dzisiaj bardziej się postaram.
Powstrzymuje się od uśmiechu. Syn ewidentnie nie zdawał sobie sprawy jak świetnie się spisał.
- Leonardzie, poradziłeś sobie na prawdę dobrze. A w związku ze zbliżającymi się terminami realizacji – dzisiaj przejdziemy do amputacji nóg. Mój materiał jest już gotowy. Nie mogłem zwlekać. Jestem pewny, że sobie swietnie poradzisz.
- Skoro uważasz, że jestem gotowy... Oczywiście dam z siebie wszystko.

Po śniadaniu schodzą do pracowni. Przygotowują się. Wchodzą za folię. Syn staje w bezruchu, przyglądając się materiałom. Obserwuje go, bacznie odeniając każde mrugnięcie okiem.
- Aż tyle zrobiłeś po moim wyjściu wczoraj? – pyta syn z dumą w głosie.
- Musiałem. To jeden z minusów bycia cenionym artystą. Czasami wywiązanie się z oczekiwań jest uciążliwe i... konieczne.
- Konieczne?
- Oczywiście. Moi Klienci to wymagający ludzie.
- Dobrze wiec. Zabierzmy się do pracy.

Leonard
Rok 2025, październik – czwartek w nocy
Zasiada do biurka. Dzisiaj nie będzie się już uczyć. Chwyta zeszyt w skórzanej oprawie.
„Jestem taki zmęczony, że ledwo myślę. Było tyle krwi, że teraz rozumiem po co zamontowaliśmy rynny z kadziami pod stołami operacyjnymi. Zdzieranie skóry z ud poszło dość łatwo. Ale amputacja nóg! Nie zdawałem sobie sprawy ile to wymaga siły. Tym bardziej, że stosowane techniki są przestażałe... ale konieczne dla jakości. Nie sadziłem, że palone ludzkie mięso pachnie jak grill. Ślinianki w ustach pracowały mi tak intensywnie... aż poczułem głód. Ale to było nieważne. Musiałem skończyć powierzone zadanie”.
Na dzisiaj postanawia skończyć. Nie ma siły aby skupić się nad wymyślaniem odpowiednich tekstów.
Kładzie się na podłodze i sięga po swój notatnik.
„Moja Rudziczka wyglądała dzisiaj spokojnie. Znowu wrócił jej na twarz błogi spokój. Amputowałem jej dzisiaj nogi. Nawet nie drgnęła jej powieka.
Tęsknie za Nataszą. Nie wiem kiedy będę miał okazję znowu się z nią zobaczyć. Póki co wierzy we wszystkie moje kłamstwa. Oby jak najdłużej”.

Frank
Rok 2025, listopad - poniedziałek rano
Odbiera kolejny raport od detektywa. Czyta. Daisy w ostatnim czasie ciągle się przenosi. Ciągle z ta samą koleżanką, którą widział w hotelu. Dochodzi do ostatniej strony z komentarzem.
„Samie,
uważam, że należy sprawdzić czy Daisy z Cortney nie są powiązane z tymi morderstwami. Jeśli chcesz mogę się tym zająć. Jeśli odkryję coś niepokojącego – znasz moją cenę za milczenie”.
Zadowolony rozsiada się w fotelu. Teraz jest już pewien, że córka ma odpowiednie zadatki na pomocnicę.

Leonard
Rok 2025, listopad – tego samego dnia, rano
Siedzi nienagannie ubrany i wyprostowany. Odpowiada na wszystkie pytania szczegółowo i z zacięciem. Co jakiś czas dopytuje ojca o jego doświadczenie i opinię. Widzi, że jest z niego zadowolony.
Kończąc śniadanie przechodzą do oranżerii. Popijają herbatę z hibiskusa. Ojciec pierwszy przerywa milczenie.
- Synu, chciałbym Cię zabrać niedługo ze sobą na polowanie. Co ty na to?
Żołądek go skręcił jakby otrzymał cios pięścią w sam środek. Nie daje po sobie nic poznać. Uśmiecha się szeroko.
- Oczywiście! Powiedz tylko kiedy a poczynię odpowiednie przygotowania.
- Cieszy mnie Twój entuzjazm. Wyruszamy za dwa, no może trzy tygodnie. W tym czasie skończymy pracę na obecnych towarach i zdążą wpłynąć nowe zamówienia. Będziemy wiedzieli czego szukać.
- Czy znając parametry będę mógł sam wybrać materiał?
- Tak, to bardzo ważny element wiedzy do zdobycia. I sprawdzimy czy moje i Poli nauki przyniosły pożądany skutek.
- Może warto abym w czasie przygotowań spędzał nieco więcej czasu z Polą? Dla treningu?
- Tak. To dobry pomysł. Jeśli dobrze Ci pójdzie na pierwszym polowaniu może – zaznaczam może, w nagrodę będziesz mógł sobie wybrać kobietę do uciech cielesnych i nowych doświadczeń. Wiem że Pola nie jest do końca w twoim typie.
Filiżanka z herbatą zastyga w powietrzu. Spogląda zaskoczony na ojca.
- Jak to nie w moim typie? A jaki ja mam typ?
- Nie wiem. Sam musisz to odkryć. Myślę, że przydałoby Cię się nieco obycia ze młodszymi kobietami. Więcej szaleństwa i… nowoczesności? Takie umiejętności przydadzą się przy nastolatkach.
- Dobrze ojcze jak sobie życzysz. Po herbacie pójdę na górę i zrobię nowy grafik moich zajęć, uwzględniając w nich Polę.
- Doskonale synu! Doskonale!

Dziesięć minut później, leży na podłodze przy łóżku. Szybko dokonuje wpisu do notatnika: „Ojciec zabierze mnie po towar. Będę mógł nawet wybrać materiał. Ale co najistotniejsze – w czasie przygotowań do podróży mam częściej spotykać się z Polą. Oczywiście wykorzystam ten czas również dla Nataszy. Nie mogę się doczekać aby ponownie ją ujrzeć”.
Odkłada na miejsce dziennik. Kładzie się na łóżko i pozwala sobie na chwilę relaksu. Wraca myślami do wspólnych chwil z dziewczyną. Zastanawia się jak długo uda mu się ukrywać prawdę przed dwoma najważniejszymi osobami w jego życiu.

Frank
Rok 2025, listopad – tego samego dnia, popołudnie
W przerwie od pracy otwiera laptopa.
„Leonard przekroczył wszelkie moje oczekiwania. Jestem z niego bardzo zadowolony. Mam już pewien pomysł jak go przekonać do siostry. Jego silne poczucie odpowiedzialności i przywiązanie do mnie zadziałają na moją korzyść. Najpierw pozbędziemy się przyjaciółki Daisy. Potem powinno pójść gładko”.
Kończy wpis i wraca do pracy. Leonard stoi nad swoim towarem. Skupiony wymierza odpowiednie części materiału do wycięcia.
Nagle w jego umyśle pojawia się niepokojąca myśl: jeśli synowi dalej będzie tak dobrze szło, uczeń przerośnie mistrza. A do tego nie może dopuścić.
Źródło: Własne
Oceń:
3
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!