co mnie podkusiło? szczęście w.. nieszczęściu?

Dodane przez: vectorrr, 7.01.2013, 21:02
Reklama:
Wydarzenie, które opisze miało miejsce w 2005r., był ciepły wrześniowy wieczór, niedziela. Nudząc się jak mops (rok akademicki zaczynał mi się za tydzień) postanowiłem wziąć swój motocykl i poszwendać się po okolicy. Jeżdżąc tak bez celu wypatrywałem jakiegoś znajomego, z którym mógłbym pogadać, zabić nudę czy też wyskoczyć na jakiegoś browara. Zważywszy na późną już godzinę nie udało mi się nikogo spotkać, nie chcąc wkurzać sąsiadów (moto trochę hałasowało - mieszkam na przedmieściach) stwierdziłem, że wybiorę się za miasto i... do dziś tego żałuje...
Od pewnego czasu zżerała mnie ciekawość, czy moja była dziewczyna się z kimś spotyka, postanowiłem podjechać pod jej dom (mieszkała na wsi oddalonej ok. 30 km). Wybadawszy teren (podjazd przed jej domem był pusty) olśniło mnie, że w baku zaczyn się robić pusto, chcąc nie chcąc musiałem wracać na skróty, rzadko uczęszczaną, bardzo nielubiana przeze mnie drogą (wąski asfalt, las z obu stron przez 4 kilometry, w dodatku ostry niewyprofilowany zakręt, który jest częstym sprawcą groźnych wypadków, zginęły tam 3 osoby).
Nie jechałem szybko, dodatkowo zwolniłem dojeżdżając do "tego" zakrętu, zacząłem go mocno ścinać i nagle ni stąd ni zowąd z prawej strony pod koła wyskoczył mi zając, biegł chwilę równolegle ze mną (zające nie są zbyt inteligentne, tak mają, że biegają wzdłuż świateł) obserwując go co wyczynia, odbiłem w lewo i....
najechałem na leżące na szosie ciało! Dość konkretnie się wygrzmociłem, poleciałem do rowu. Motocykl upadł tak niefortunnie, że przygniótł mi nogę. W głębokim szoku leżałem przez chwilę (może to była minuta, może 10 - nie jestem w stanie określić). Czułem się strasznie poobijany, w dodatku gorąca rura parzyła mi nogę i chyba tylko dlatego miałem motywację by zebrać wszystkie siły i wydostać się spod moto. Wyjąłem telefon (Nokia 3200), zaświeciłem tą małą wbudowaną latareczkę i mając jakieś 10kg kupy w gaciach postanowiłem podejść i zobaczyć kogo potrąciłem. Do dziś wspominając tą chwilę mam dreszcze. Grozę potęgowała zupełna ciemność i palący się znicz, przy krzyżu upamiętniającym śmierć młodej dziewczyny - ofiary wypadku).
Ku mojemu zdziwieniu, na drodze nie było nikogo. Długo się nie zastanawiając wróciłem do moto i szybko do domu. Przez ten czas milion myśli, "co robić", "co robić", Zgłosić na Policję? powiedzieć rodzicom? (Oni nie tolerują mojej fascynacji motocyklami) wiedziałem, że byłaby to moja ostatnia jazda na dwóch kółkach. Postanowiłem zadzwonić do kumpla by ze mną podjechał w to feralne miejsce, wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy, na miejscu oprócz mojego lusterka, kilku innych klamotów oderwanych z moto i niewielkiej plamki krwi nie było nic.
Kolega namówił mnie żeby olać temat, zawiózł mnie do szpitala gdzie zaopatrzono mi poparzone podudzie i zszyto łokieć. Wróciwszy do domu rozpoczął się kolejny "dramat", myślałem tylko o jednym, kto to był (?) nie mogłem spać przez kilka dni aż w końcu...
dzwoni do mnie kolega (ten we wszystko wtajemniczony), że w tym właśnie lesie odnaleziono ludzkie zwłoki, był to 40-letni mężczyzna, W tym momencie nogi się pode mną ugięły -pierwsza myśl: zabiłem człowieka, nie udzieliłem mu pomocy itd. Po chwili rozmowy okazało się, że ciało znaleziono 2 km od "tego" zakrętu, i wszystko wskazywało na to, że został on przez kogoś powieszony.
Po kolejnych kilku dniach wyszło na jaw, ze były to prawdopodobnie porachunki mafijne, był to mężczyzna rosyjskiego pochodzenia (drogą, która wtedy jechałem jest oddalona o 2 km od autostrady A2). Z tego co wiem, do dziś sprawy nie wyjaśniono, nasza Polska Policja chyba tez nie miała motywacji by się w to grzebać.
Dziś już myśląc racjonalnie o całej tej sytuacji doszedłem do wniosku, że ciało celowo zostało pozostawione na jezdni - może żeby upozorować wypadek (?). Boję się tylko myśleć, że ktoś tam wtedy był jeszcze, ktoś zabrał to ciało gdy ja leżałem w rowie.
Przecież dla takich ludzi zabicie kogoś takiego jak ja, nie zrobiłoby żadnego wrażenia...
Szczęście w nieszczęściu?
Źródło: życie
Oceń:
2
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!