W wigilijną noc kamera nagrała coś więcej niż tylko Mikołaja

Dodane przez: tłumacze straszne-historie.pl, 4.06.2015, 16:45
Reklama:
Poniższe wydarzenia miały miejsce w grudniu 2014 roku.

W zeszłym roku, na poświątecznych wyprzedażach znalazłem naprawdę ładną ozdobę choinkową. Jest ona dość nietypowa, bo… posiada wbudowaną niewidoczną kamerę, która pozwala nagrać świąteczny wieczór z nietypowej perspektywy. Kupiłem ostatnią sztukę, która została w sklepie. Kosztowało mnie to niecałe 10 dolarów. Po powrocie do domu wcisnąłem ją gdzieś w kąt i zapomniałem o niej. Aż do dnia, kiedy moja żona i dwie córki i ja dekorowaliśmy dom. Powiedziałem córkom o kamerze i powiedziałem, że potajemnie nagramy jak Mikołaj przynosi prezenty. Dziewczynki ucieszyły się jak oszalałe. Zaczęły wieszać ozdobę na choince, próbując znaleźć idealne miejsce, takie, żeby wszystko jak najlepiej się nagrało. Nie wiedzą, że tatuś potem odpowiednio przesunął „bombkę”, tak aby móc nagrać salon pod odpowiednim kątem.

Na kilka dni przed wigilią włączyłem tryb nagrywania na noc, aby sprawdzić czy kamera działa prawidłowo. Rano przejrzałem szybko fragment tego co się zarejestrowało, tylko kawałek, aby upewnić się, czy wszystko działało prawidłowo. Usatysfakcjonowany poprawnym działaniem sprzętu włożyłem kartę pamięci z powrotem do urządzenia, oraz zaaplikowałem nową baterię, która miała pozwolić na bezproblemowe nagranie tego co zaplanowałem. Tatuś nie mógł rozczarować swoich dziewczynek nieudanym filmem.

Spędziliśmy razem wigilijny wieczór, jak to rodzina. Graliśmy w gry planszowe, zjedliśmy więcej jedzenia niż było na nie miejsca w naszych brzuchach. Jak każdego roku - daliśmy córkom po małym prezencie od rodziców i pozwoliliśmy im je otworzyć. Na resztę musiały poczekać do rana, w końcu resztę prezentów miał w nocy przynieść Mikołaj.

Dziewczynki zjadły ten nocy stanowczo zbyt dużo cukru, były pełne energii i śmiechy dochodzące z ich pokoju były głośne. Od czasu do czasu można było usłyszeć jak jedna ucisza drugą, żeby mogły usłyszeć sanie Świętego Mikołaja „lądujące” na dachu, oraz dźwięk dzwoneczków na nich zawieszonych. W końcu, nasze pociechy miały już dość i zasnęły. Żona ucałowała mnie w policzek i położyła się do łóżka. Ja zgasiłem światła. Ubrałem kostium i cichutko przeszedłem do salonu. To miał być mój filmowy debiut!

Zrobiłem wszystko to, co powinien był zrobić Mikołaj. Zjadłem prawie wszystkie ciastka, wypiłem prawie całe mleko. Poklepałem się po brzuchu i powiedziałem „Ho, ho, ho!”. Zostawiłem też prezenty, tak, żeby kamera wszystko nagrała. Świetna gra aktorska, jeśli ja miałbym oceniać!

Świątecznego poranka dziewczynki wbiegły do naszej sypialni, aby nas obudzić. Nalegały, żebyśmy obejrzeli film, który nagrał się w nocy. Skopiowałem nagranie do laptopa, przewinąłem do momentu, w którym widać Mikołaja i wcisnąłem „play”. Dziewczynki aż krzyknęły z radości, skakały ze szczęścia, machały do ekranu pozdrawiając Świętego. Sprawiało mi wielką przyjemność, kiedy widziałem je takie zadowolone.

Oczywiście byłem zbyt leniwy, żeby po całej „akcji” spauzować film. Zaczęliśmy rozpakowywać prezenty, a naganie leciało sobie w tle. Pod choinką zauważyłem pudełko, którego wczoraj nie widziałem. było małe i owinięte niebieską folią aluminiową. Żona wydawała się być nim tak samo zaskoczona jak ja. Było na nim napisane moje imię. Młodsza córka widząc moją konsternację powiedziała swoim radosnym głosikiem: „tatusiu, to musi być prezent od Pana Elfa!.

Chciałem zignorować jej komentarz, uznałem, że to tylko takie dziecięce gadanie. Ale moja żona była bardziej dociekliwa.

„Kochanie, od jakiego elfa?” - zapytała.

Moja córka wskazała na laptopa. Teraz film już się skończył.

„Od tego, który przyszedł z Mikołajem!” - odpowiedziała córka.

Panika uderzyła we mnie niczym ptak w silnik odrzutowy samolotu. Moja żona nie mogła się tak przebrać, nie mamy takiego stroju. Chwyciłem laptopa i zacząłem przeglądać nagranie. Przewijałem aż zobaczyłem to o czym mówiła córka. Ktoś był w naszym salonie.

Pojawił się w kadrze po tym jak zgasiłem światła. Stanął w ciemnym kącie. Był tam cały czas kiedy paradowałem jako Mikołaj i podkładałem prezenty. Po moim występie na filmie nie było słychać żadnych dźwięków. Myślałem, że kamera się zepsuła i przestała nagrywać fonię.

Dziwny, wysoki mężczyzna przebrany za elfa stał kompletnie nieruchomo przez ponad godzinę, wpatrywał się w obiektyw kamery. Potem podszedł do talerza, na którym zostało kilka ciastek i odgryzł głowę ludkowi z piernika. Spojrzałem na stolik - widać było ślady zębów na zdekapitowanym ciastku. Kiedy podszedł do choinki okazało się, że dźwięk jednak działa. Słychać było jego głośny i spokojny oddech. Sięgnął po naszą ozdobę z kamerą i film się skończył.

Przestraszony i cały w dreszczach sięgnąłem po pudełko, które musiało być zostawione przez niego. Rozerwałem opakowanie i otworzyłem je. Spojrzałem do środka. Na kawałku folii bąbelkowej leżała bateria, którą wczoraj włożyłem do naszej „bombki”. Żona spojrzała na tył ozdoby - brakowało w niej właśnie baterii.

Nie wiem co przeraziło mnie bardziej: to co uchwyciła kamera czy to, co „elf” mógł zrobić po jej wyłączeniu.

Tłumaczenie: scaryguy dla http://Straszne-Historie.pl
Autor: manen_lyset @ Reddit Nosleep
Oceń:
9
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!