333 - opowieśc o zombie

Dodane przez: maglownik, 13.01.2013, 15:38
Reklama:
Poniedziałek
6:59
Obudziło mnie wycie fabryki, ilekroć słyszę sygnał z fabryki wyobrażam sobie , że coś sie stało, mimo że zawsze dawał fałszywy alarm to i tak włączyłem telewizor ku mojemu zdziwieniu na każdym kanale pokazywali jakiś rozbity samolot setki rannych i zabitych i zaczęli gadać o jakimś ostrzeżeniu by nie wychodzić z domu, wyłączyłem telewizor i poszedłem zrobić sobie śniadanie.
9:02
Kolejny raz usłyszałem sygnał alarmujący z fabryki oraz jakieś ostrzeżenie które było cały czas powtarzane, prosimy o pozostanie w domach to nie są ćwiczenia" usiadłem i znów włączyłem telewizor, ponownie na każdym kanale gadali o tym samolocie jednak teraz liczba zmarłych potroiła się zaś sam samolot przewoził niebezpieczny ładunek który skaził ziemie robiąc z niej bombę ekologiczną.
10:34
Cały czas oglądałem relację z katastrofy i powoli zastanawiałem sie cóż tam mogło być wiezione że spowodowało takie zniszczenia
10:44
Coś dziwnego zaczęło się dziać, podczas relacji na żywo jedna z ofiar wstała i zaatakowała specjalistę od zagrożeń , czy to mógł być zombie?
10:49
wszyscy umarli wstali i zaczęli atakować żywych niczym w żelki wgryzali swe spróchniałe zęby delektując się czystym mięsem i mózgiem. Terazmiałem pewność dziesiątki filmów o zombie które oglądałem stały się istną przepowiednia która teraz była obfitująca w przemoc przygodą.
Miałem dwa wybory albo wyjść nie uzbrojony i dać się szybko zabić albo zabarykadować się w mieszkaniu i jakoś spróbować przetrwać , wybrałem drugą opcję gdyż nie posiadałem poważnych narzędzi którymi mógłbym odstraszyć zombiaków
12:00
Siedzę i rozmyślam, próbuje dodzwonić się do znajomych jednak bez skutku, cisza, Zabarykadowałem drzwi deskami oraz komodą, okna szczelnie zamknąłem i czekałem , zrobiłem sobie obiad kurczak, ziemniaki i surówka po zjedzeniu usiadłem i rozmyślałem z czego zrobić bron w otwartej walce kiedy jedzenia zabraknie
18:00
Słyszę krzyki sąsiadów, nie reaguję chociaż łza kręci mi się w oku nie chcę otworzyć drzwi, wziąłem wszystkie noże z kuchni i udałem się pod drzwi usiadłem i zacząłem płakać.
21:00
Słysze dobijanie do moich drzwi,mocne regularne, wiem że drzwi długo nie wytrzymają jednak nie mam wyjścia, zaczynam się modlić.
23:48
Dobijanie ustało odetchnąłem z ulgą, czuję ,że tej nocy nie prześpię , spoglądam przez okno wszędzie krew i powolne umarlaki szukają swoich kolejnych ofiar,jedzenia starczy mi na 2 dni
Wtorek
9:00
Nie przespałem cała noc,cały czas bojąc się, że wejdą do mieszkania, na śniadanie zrobiłem sobie tost z masłem musiałem oszczędzać rację żywnościową
9:12
Nie słyszę już żądnych komunikatów, albo zapomnieli o mnie albo stali się daniem umarłych, czas zaczął powoli być moim ostatnim spowiednikiem.
Próbuje skontaktować się z rodziną jednak bez skutku czy ich też pożarli?
10:00
Wyłączyli prąd, znów słyszę dobijanie do drzwi, kolejny raz umarli próbują dostać się do mojego mózgu, wziąłem karty układam pasjansa by zając czymś swój umysł w tak ciężkiej chwili
12:30
Obiad, zjadłem dwa ziemniaki okoszone boczkiem i popiłem kefirem, dobijanie nie ustały, próbuje wymyślać jakaś broń przed zombiakami
14:00
Dobijanie ustało, brak światła, powoduje umnie większy strach, czuję że ta noc będzie straszniejsza niż poprzednie
18:00
Kolacja, suchy chleb i woda, wymyśliłem broń która konstruuje, ze względu na brak światła będzie mi ciężko zrobić, coś z noży i drutu ale próbuje.
21:00
siadłem koło drzwi, kolejna warta by umarli nie dostali się do mojego królestwa, słyszę trzask, ktoś okno mi wybił
21:05
Spojrzałem przez okno na zewnątrz stała kobieta i mnie wolała bym ją uratował, znów stanąłem przed wyborem czy zachować się jak tchórz i siedzieć cicho czy jednak pokonać swój lęk i uratować ją?
21:44
Otworzyłem drzwi, wszędzie porozrzucane były flaki oraz kawałki mózgów, sąsiadów, mimo to doszedłem do wyjścia , kiedy otworzyłem drzwi przeraził mnie widok, wszystko wydawało się tak nierealnie piękne, krew pryskała, zombie atakowali a ja próbuje uratować dziewczynę czy to nie jest szalone i zarazem piękne?
Dziewczyna ukryła się za koszami, miałem do niej jakieś 20 metrów, ale powoli okrążali ją pozbawieni życia , bez namysłu zacząłem krzyczeć by zwabić ich w moją stronę, zombiaki widząc mnie od razu skusili się, ich gęby były tak odrażające że nie da się opisać kiedy zombie tąpali w moją stronę krzyknąłem do dziewczyny by uciekła teraz, pobiegła do klatki gdzie ja mieszkam
21:55
schowałem się za płotem zombie zbliżają się chyba z tego nie wyjdę
22:49
jakimś cudem odeszli, mam mała szanse uciekną z powrotem do klatki , mimo że mam noże nie dam rady chordzie wygłodniałym nieboszczykom, boję się!
22:59
jestem pod klatką, próbuje otworzyć moje drzwi lecz, są zamknięte, wołam lecz nikt nie odpowiada, po 20 minutach odchodzę
23:01
Udaję się do piwnicy , myśląc, że uda mi się jakoś przetrwać noc
23:03
Znów słyszę umarłych weszli do klatki czuję strach , czy uda mi sie przed nimi uchronić w małej pozbawionej ukryć piwnicy
23:04
Zaczynam się modlić , słyszę kroki którę zblizaja sie na dół
23:05
Ktoś wywarza drzwi to koniec
Źródło: moje własne opowiadanie
Oceń:
41
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!