Będziesz moja

Dodane przez: shinigamioppai, 22.10.2015, 21:28
Reklama:
Opowiem wam historię mojej miłości.

Po raz pierwszy zobaczyłem ją 12 lat temu i od tamtej pory kocham ją z całego serca. Nie miałem odwagi do niej zagadać tamtego dnia, ale w końcu zebrałem się w sobie i wykonałem pierwszy krok. Była wtedy na podziemnym parkingu, wyładowywała zakupy z koszyka do bagażnika. Powoli podszedłem bliżej lecz znieruchomiałem. Stałem tak jeszcze z 2, bądź 3 minuty i wpatrywałem się w nią jak w obrazek... Ah jaka ona była piękna, taka zgrabna, drobna. Mógłbym już wtedy do niej podejść, złapać ją i porwać. Ale nie! Jeszcze nie teraz! Powstrzymałem się! W końcu zebrałem się na odwagę i zapytałem:
- Dzień dobry, mogę pani pomóc? Pani taka drobna, a tyle zakupów - przestraszyła się do tego stopnia, że aż podskoczyła.
- Ale mnie pan przestraszył! - uśmiechnęła się. Moje serce zaczęło bić szybciej na dźwięk jej głosu. Chciałem ją złapać i ścisnąć jej piękną szyję.
- O! Przepraszam. Nie miałem takiego zamiaru. Tylko widzę, że taka piękna kobieta sama ładuje tyle zakupów do bagażnika.
- W sumie, może mi pan pomóc. Mój mąż gdzieś zniknął i zostawił mnie z tym samą - oczywiście kłamała o mężu, nie widziałem obrączki. Nie dziwię się jej. Jesteśmy na podziemnym parkingu, obcy facet do niej podszedł. Trochę podejrzanie to wygląda.
- Nie musi się pani martwić. Jestem tylko starszym panem, który lubi pomagać - rozłożyłem ręce w nadziei, że zrozumie moje dobre intencje.

Zacząłem ładować zakupy do bagażnika. Tak mnie korciło by złapać ją za jej blond włosy i walnąć jej głową o bok samochodu. Już wtedy na zawsze byłaby moja.
- Dziękuję panu. Jest pan bardzo miły. Może wybrałby się pan ze mną na filiżankę herbaty w ramach podziękowania? - spojrzała na mnie tym swoim słodkim wzrokiem delikatnie uśmiechając się.
- Z chęcią.
To była nasza pierwsza randka. Od tamtej pory nie wyobrażam sobie dnia bez jej uśmiechu, bez jej włosów, bez jej głosu, bez niej. Jest całym moim światem. Wszystkie moje myśli skierowane są ku niej.

Następnego wieczoru zakradłem się do jej domu. Chciałem ją lepiej poznać. Chciałem zobaczyć jak mieszka, wszystkiego się o niej dowiedzieć. Przecież mieliśmy spędzić resztę naszego życia razem. Mieszkała na obrzeżach miasta w domku jednorodzinnym dwupiętrowym, ze strychem. Musiała nieźle zarabiać skoro było stać ją na taki dom. Po przeszukaniu jej sypialni dowiedziałem się gdzie pracuje. Jest neurochirurgiem. Młoda i mądra! Ideał! Ah pragnę jej jeszcze bardziej! Miała też zwierzaka, małego pieska. Jak na mojej oko szczeniaczek, na obroży widniało imię Oji.

Gdy przeszukiwałem salon usłyszałem jak parkuje. Wysiada. Czekać na nią? Czy się schować? Zrobiłbym jej niespodziankę. Ciekawe czy by się ucieszyła? Otwiera drzwi! Ostatnia szansa. Bardzo mnie korciło by zostać i powitać ją, jednak zdrowy rozsądek wygrał. Popędziłem schodami do góry, do jej sypialni. Schowałem się pod łóżkiem.

Po kilku minutach weszła. Zrzuciła z siebie bluzkę i spodnie. Stała w samej bieliźnie. Taki widok bardzo mnie podniecił. Chciałem wyjść z pod tego łóżka i rzucić się na nią! Uprawiać dziki seks! Już prawie wyszedłem, ale ktoś zadzwonił. Poszła do innego pokoju odebrać, a ja wygramoliłem się z pod łóżka i wyszedłem z pokoju. Ostrożnie schodziłem po schodach gdy do moich uszu dobiegł jej melodyjny głos. Była w kuchni, a piesek krzątał się wokół jej nóg. Cofnąłem się o parę kroków. Nasłuchiwałem. Słyszałem jak wchodzi do salonu. To była moja szansa na wyjście. Poszedłem do kuchni i wymknąłem się tylnymi drzwiami. Parę domów dalej miałem zaparkowany swój samochód. Wsiadłem do niego i czekałem. Czekałem na ranek aż wyjdzie do pracy.

Robiłem tak codziennie przez 4 lata. Z Ojim się zaprzyjaźniliśmy. Poznałem jej dom na wskroś, znałem każdy zakamarek. Wiedziałem o której przychodzi pomoc domowa, kiedy spotyka się z przyjaciółmi. Poznałem nawet jej rodziców. Ciekawe czy powiedziała im o mnie? O tym jak jej pomogłem? Siedząc w ukryciu często nachodziły mnie myśli, że powinienem wyjść i usiąść obok niej jak czytała książkę czy się dokształcała. Byłaby zaskoczona? Uradowana?

Od czasu do czasu wrzucałem jej środki nasenne do szklanki z wodą, którą miała w zwyczaju wypijać przed spaniem. Chciałem z nią być bliżej niż zawsze. Zazwyczaj z nią leżałem i patrzyłem jak śpi, gładziłem ją po włosach, czule całowałem. Czasem zostawiałem jej jakiś prezent. Lubiła czerwone róże. Kładłem je na wycieraczkę i patrzyłem na jej reakcję. Rozglądała się w poszukiwaniu adoratora po czym rozpromieniał ją uśmiech. Zostawiałem też listy z moją dedykacją miłości, o tym jak będzie moja... Prezenty nie zawsze się jej podobały. Pamiętam gdy wybiegła z krzykiem po zostawieniu jej listu niespodzianki. W liście zawarłem wszystkie moje uczucia do niej. O tym jak ją kochałem i co byśmy robili gdybyśmy byli razem. Jak trzymałbym ją w moim domu i nigdy nie pozwolił wyjść z niego by inni ludzie nie widzieli jej piękna. Jak karałbym ją gdyby była nie posłuszna. Zamieściłem też kilka zdjęć jak gładzę ją po włosach, jak śpi, jak ją całuję... Pobiegła do sąsiadów i zadzwoniła po policję! Zraniła mnie swoją reakcją, dlatego też musiałem ją ukarać! Kilka dni później wróciłem do jej domu gdy już spała. Chciałem ją obudzić i nakrzyczeć na nią! Ale tylko stałem i wsłuchiwałem się w jej rytmiczny oddech, zastanawiając się jak ją ukarać. Wtedy przyszedł Oji...

Siedziałem na strychu gdy usłyszałem krzyk. "Obudziła się" pomyślałem. Słyszę po jej krzykach, że dostała niezłą nauczkę.

Kiedy Oji podszedł do mnie, złapałem go za łeb i skręciłem mu kark. Wyciągnąłem z kieszeni scyzoryk i go rozprułem. Z jelit ułożyłem serce, pieska położyłem na środku i napisałem krwią:

"NIGDY WIĘCEJ JUŻ MNIE NIE ZRAŃ"

Byłem z siebie zadowolony i myślałem, że już nigdy mnie nie skrzywdzi. Jednak myliłem się! Zadzwoniła na policję! Jak mogła?! Tyle dla niej zrobiłem, a ona mi się tak odwdzięcza?! Pora na kolejną kare! Wyszedłem ze strychu i stanąłem przed wejściem do sypialni.
- Witaj - rzekłem, starając się być spokojny jak nigdy. Odwróciła się i ujrzałem strach w jej oczach.
- Kim jesteś?! Policja już jedzie! Zaraz Cię złapią! - wykrzykując to wycofywała się. Zrobiłem krok do przodu.
- Było nam tak wspaniale przez te lata i musiałaś wszystko zepsuć? Jak mogłaś?! Tyle dla Ciebie zrobiłem, a ty tak mi się odwdzięczasz?
Nic nie odpowiedziała, wycofywała się dalej. Ruszyłem na nią! Byłem tak wściekły, że nie mogłem się już powstrzymać!
Uciekła przede mną do łazienki. Zamknęła zamek na klucz. Próbowałem się tam dostać ale drzwi stawiały większy opór niż przypuszczałem. Gdy już zrobiłem w nich dziurę usłyszałem syrenę policyjną! Musiałem uciekać.

Wyszedłem jak zawsze tylnymi drzwiami, ale gliny już tam były! Jeden z nich powalił mnie na ziemię! Czyżbym już nigdy jej nie zobaczył? Spędzę całe swoje życie w więzieniu bez niej? Myśli te napawały mnie ogromnym smutkiem i rozpaczą. Zacząłem płakać i prosić by pozwolili mi spojrzeć jeszcze raz na nią.

Dostałem 8 lat pozbawienia wolności! 8 długich lat bez niej! Umrę...

Zobaczyłem ją ponownie jak wypakowywała zakupy z koszyka do bagażnika. Nic się nie zmieniła. Postanowiłem do niej podejść i zagadać.
- Dzień dobry, mogę pani pomóc? Pani taka drobna, a tyle zakupów - powoli odwróciła głowę. Przerażenie na jej twarzy było bardzo odświeżające. Tak długo wyczekiwałem tej chwili. Ona zaś zastygła w bezruchu. Nie czekałem aż odpowie! Ruszyłem na nią! Złapałem ją za włosy i kilka razy uderzyłem jej głową o samochód. Moje ręce zacisnęły się na jej łabędziej szyi. Trzymałem ją tak długo aż przestała walczyć. Osunęliśmy się na ziemię, przytuliłem jej drobne ciało do swojego. Odgarnąłem jej włosy z czoła i delikatnie pocałowałem. Zacząłem kołysać się na boki...

- Już na zawsze będziesz moja...
Oceń:
10
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!