Sroka pośród tęczy

Dodane przez: within123, 16.09.2016, 22:19
Reklama:
Blednące światło lampy i pierwsze promienie wschodzącego słońca wlały się do pokoju gdy tylko odsłoniłem bordowe zasłony, które chroniły mnie przed widokiem brudnych ulic Wschodniego Lothian. Czy na pewno w tym mieście zostawiłem swoje serce? Porzuciłem rozmyślanie nad tym, ciągnięcie tego tematu nie ma więcej sensu. Zanim oddaliłem się od popękanej framugi okna zdołałem ujrzeć przechodzącą na dole kwiaciarkę. Zawsze wyglądała tak samo, tak samo zarówno w wieku czternastu jak i trzydziestu trzech lat. Smutek malujący się na jej twarzy sprawił, że od razu i mnie pogorszył się humor. Jej niepewny krok, garderoba, wszystko mogło wskazywać na to, że w jej życiu tylko matka nazwała ją kiedykolwiek piękną aby podbudować jej samoocenę. To było jeszcze bardziej dołujące. Myśl, że wielu ludzi, w tym ona, nie zobaczy w swoich życiach nic więcej poza tą kwiaciarnią gdzie najchętniej sprzedawałaby tylko słoneczniki.

Wiedziony całym spektrum niepokojących myśli skierowałem moje kroki w stronę starego fotela. Moje ciało przywitało się z szarą, pożółkłą już draperią. Plecy wtuliły się w miękkie oparcie a kościste palce zacisnęły się na końcówkach podłokietników. Porozrzucane po całej podłodze kartki z zapisanymi nutami i pigułki nasenne układały się w swego rodzaju mapę mojego stanu psychicznego. Spojrzałem błędnym wzrokiem w stojące naprzeciw ogromne lustro. Od bardzo dawna nie potrafię już widzieć w nim dziecka. Moje serce porzuciło dawną ścieżkę. Stało się tak po zdarzeniach, które odbyły się podczas mojej wizyty we Francji, a dokładniej w Bois des Foureaux – High Wood.

Spacerując po bezkresnych polach ciągnących się przez całą długość High Wood ciągle odczuwałem ten stan niepokoju i grozy. Niepokoiło mnie to, iż w 1916 odbyła się tutaj jedna z większych bitew pierwszej wojny światowej. Przerażało mnie to, że podczas tej bitwy zginął mój dziadek. Wizja pędzących oddziałów angielskich, które kierowały swoje muszkiety w serca francuzów również nie wywoływała uśmiechu na mojej twarzy. Nie wiadomo kto gdzie zginął. Nie wiadomo gdzie leżą ciała wielu poległych. Zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie całe to wydarzenie.

Tętent końskich kopyt rozrywał ziemię na której zaraz miało spłynąć wiele litrów krwi. Śmierć przechadzała się po polu obserwując razem ze mną to widowisko. Oboje musieliśmy zebrać plony. Ogromy pyłu uniosły się ponad horyzont. Bezlitosne oblicze śmierci spacerowało ramie w ramie obok mnie i razem spisywaliśmy różne rzeczy na kartkach. Dla nas obojga była to konieczna do wykonania praca. Nazwiska osób zabitych mnożyły się na kartce Żniwiarza, natomiast na mojej pojawiały się nowe słowa:

Chłód, świt, topniejący szron,
Słońce, blade i szare, widmowy poranek,
Traktory pełzną, mechaniczne konie prężą się,
Pługi orają ziemię wyrywając,
Darń, która ukrywa miejsca leżących zmarłych,
Zagubionych i upadłych z minionych wojen…*

Wtem na śmiertelnej liście pojawiło się nazwisko mojego dziadka. Moje serce się zatrzymało. Cały świat się zatrzymał. To właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że nigdy już nie będę mógł być dzieckiem. Nie spojrzę ponownie w jego oczy… mogę jedynie spojrzeć na jego nagrobek pod Crucifix Corner. Me serce porzuciło dotychczasową ścieżkę, którą jednocześnie wędrowało z całą resztą mnie. W mojej głowie zaczęły kotłować się myśli – czy kiedykolwiek w ogóle skończę pisać tą miłosną piosenkę, którą porzuciłem tak dawno temu? Wtedy jeszcze nie znałem odpowiedzi.

Teraz już znam i zrobiłbym wszystko aby nie jechać do Francji. Może wtedy nie poddałbym się nihilistycznym nastroją. Może wtedy ta miłosna piosenka miałaby więcej sensu. Dziś już wszystko jest go pozbawione. Najbardziej boli mnie to, że nie potrafię uspokoić moich myśli, bicia mojego serca. Mrugnąłem. Wyrwałem się z transu. W lustrze nadal nie mogłem dostrzec dawnego dziecka. Może kiedyś… Podniosłem leżącą obok mnie na starej podłodze kartkę. Spojrzałem co kiedyś na niej napisałem:

Jest obecność,
Dziecko, moje dziecko,
Moje dzieciństwo, zagubione dzieciństwo,
Oddaj mi je, oddaj mi je,
Dzieciństwo, to dzieciństwo,
Oh, proszę, zwróć mi je!*

Sroka przerwała mi czytanie wskakując na zardzewiały parapet. Odwróciłem się w jej stronę. Czemu w mojej głowie jest tyle myśli… Ta sroka od dawna nie jest w klatce. Czy kiedykolwiek była? Może i mi w końcu uda się z niej wydostać. Kartkę położyłem na kolanach a twarz zakryłem w dłoniach. Na pożółkły papier zaczęły spadać łzy. Łzy błazna.

* - cytaty są fragmentami utworów High Wood oraz Childhood's End? autorstwa Williama "Fisha" Derecka Dicka
Źródło: wytwór własny
Oceń:
2
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!