Bajka na dobranoc

Dodane przez: białadama, 2.03.2013, 08:30
Reklama:
Dwa lata temu byłem na wakacjach u swoich wujków. Mama wysłała mnie tam do pracy, ponieważ trochę nabroiłem i musiałem zarobić pieniądze, by oddać je rodzicom. Nie lubiłem tam jeździć. Ciocia mieszkała na przedmieściach Nashville z rodziną. Nazywali się Collins, podobnie jak ich sklep, gdzie miałem im pomagać. Nie lubiłem tam przebywać przede wszystkim dlatego, że byli oni bardzo konserwatywni i wymagający, nawet jeśli chodziło o mnie. Pierwszego dnia, kiedy przyjechałem oboje postawili mi warunki dotyczące przebywania w ich domu. Po zapoznaniu się z nimi miałem ochotę uciec z dala od tej popieprzonej rodziny. Okazało się, że muszę codziennie wstawać o 5 rano, posprzątać dokładnie pokój w którym będę spał, przygotować się do pracy, zrobić śniadanie dla siebie, ponieważ w tym domu każdy je oddzielnie, po powrocie z pracy zajmować się domem, wyprowadzać na spacer psy i przygotować dla siebie kolację. Oczywiście spać musiałem położyć się przed 22. Brak Internetu, telewizji, telefon tylko na prośbę. Najbardziej jednak wkurzył mnie punkt dotyczący zakazu palenia, całkowity niezależnie gdzie i z kim jestem. Nie miałem w planach się do tego stosować, jednak nie miałem wyjścia. Na pobyt u rodziny dostałem od rodziców trochę pieniędzy, ale dysponowała nimi ciocia. Dokładnie sprawdzała na co je wydaję. Czułem się tam jak w klatce. Po 2 tygodniach już nie wytrzymywałem. W ogóle się nie wysypiałem, mimo, że całymi dniami nudziłem się jak nigdy, nie miałem tam żadnego towarzystwa a widok cioci i wujka sprawiał, że miałem odruch wymiotny, do tego nękała mnie mała kuzynka (szczęście, że nie byłem taką atrakcja dla moich kuzynów, bo nie dość, że mieli po 4 lata to jeszcze było ich dwóch) a brak fajek doprowadzał mnie do szaleństwa. Pewnego dnia, razem z wujkiem pojechaliśmy do jego ojca. Nie wiedziałem nawet po co. Po jakiś 2 godzinach byliśmy na miejscu. Gdy weszliśmy do środka natychmiast uderzyła we mnie fala zapachu tytoniu, co strasznie mnie podenerwowało. Był bardzo intensywny, pachniał wręcz nieco meliną. Na fotelu siedział starszy nie zadbany facet, czytał gazetę i palił papierosa. Wokół niego było pełno dymu. Gdy nas zobaczył, odłożył gazetę i wstał. Burknął coś do mojego wujka po czym poszli na stronę, Zauważyłem, że wujek daje mu chyba jakieś pieniądze. Stałem cicho i przyglądałem się temu co robią. Nagle moją uwagę przykuło kilka paczek fajek leżących na stole. Wyglądali na zajętych, pomyślałem, że wezmę jedną z nich a oni nawet tego nie zauważą. Upewniłem się, że żaden nie widzi po czym sięgnąłem szybko po paczkę i schowałem ją w kieszeni. Akurat skończyli. Wujek powiedział mi żebym poszedł do samochodu. Byłem lekko zmieszany, ale wyszedłem z przyczepy. Po jakiś dziesięciu minutach przyszedł. Pojechaliśmy do domu. Przez całą drogę myślałem o paczce papierosów, które zwinąłem temu dziadkowi. Bałem się trochę, że może to zauważą czy coś, ale w sumie miałem to gdzieś. W drodze wujek powiedział, że najprawdopodobniej będę musiał dziś zająć się do późna dziećmi, bo on i ciocia gdzieś wychodzą a opiekunka ma dziś wolne. Ucieszyłem się, cały dom do mojej dyspozycji. Kiedy zajechaliśmy, ciocia poinstruowała mnie jak mam się zachowywać pod ich nieobecność i wsiadła z wujkiem do samochodu. Pierwsze co zrobiłem gdy wszedłem do domu to zacząłem szukać ognia. Nie przejmowałem się za bardzo obecnością dzieci, bo siedziały na górze. Po 15 minutach poszukiwań poddałem się. Nigdzie nie było ani zapałek ani zapalniczki, niczego. Usiadłem zdenerwowany i myślałem co zrobić. Nagle z nikąd pojawiła się Eva, moja kuzynka, podeszła do mnie i pokazała mi paczkę zapałek, które wyjęła ze swojej kieszeni. Nie wiedziałem co mam powiedzieć, nie miałem pojęcia skąd wie czego szukałem ani skąd 7 letnia dziewczynka ma zapałki. Spytałem skąd to ma i dlaczego mi to daje. Odpowiedziała, że widziała paczkę papierosów w mojej kieszeni (nigdy nie byłem zbyt ostrożny, telefon zgubiłem trzy razy, za każdym razem wydawało mi się, że miałem go w kieszeni). Wziąłem zapałki i powiedziałem coś w stylu „ale nie powiesz nikomu?”, ona uśmiechnęła się i poszła na górę. Otworzyłem okno i zapaliłem. Od razu poczułem, że właśnie tego mi brakowało. Dochodziła 22. Położyłem spać Liama i Chrisa, Eva już spała. Trochę dziwiło mnie, że jej pokój był całkowicie mniej zagospodarowany niż pokój chłopców. Oni mieli zabawki, pomieszczenie było jasne i przestrzenne, natomiast w jej pokoju stało tylko łóżko i jakaś komoda, ściany były ciemne a pokój sam w sobie nie zadbany. Nie chciało mi się jednak nad tym rozmyślać, więc z nudów zacząłem zwiedzać sobie inne pomieszczenia. Dom był duży. Mój pokój znajdował się na dole, praktycznie w ogóle nie spędzałem czasu na górnym piętrze, które było znacznie bardziej zagospodarowane. Najciekawszym pokojem było coś na wzór graciarni. Było tam wszystko. Oglądałem stare zdjęcia, książki, jakieś przedmioty. Wszystko zapakowane było w ogromnych skrzyniach. Moją uwagę przykuł stojący w kącie karton. Był bardzo zakurzony i widać było, że dawno nikt go nie otwierał. Wyglądał dość tajemniczo, byłem ciekawy co w nim jest. Otworzyłem go. Były tam dwa worki. W jedynym znajdowały się w większości dziecięce ubranka i zabawki. W drugim było pełno dokumentów i tego typu rzeczy. Z tego względu, że bardzo mi się nudziło postanowiłem, że przejrzę te papiery. Już miałem się za to zabrać kiedy nagle w drzwiach pojawiła się Eva. Trochę się przestraszyłem i spytałem co tu robi, ona odpowiedziała, że nie może zasnąć. Zaprowadziłem ją do łóżka i powiedziałem, że jest już późno i musi iść spać, poprosiła mnie żebym przeczytał jej bajkę. Zgodziłem się. Wziąłem którąś z książek z pokoju chłopców, usiadłem koło niej i zacząłem czytać. Czytałem i czytałem aż nagle zauważyłem stojących w drzwiach pokoju ciocię i wujka. Przestałem i spojrzałem się na nich z zaskoczeniem. Po chwili ciocia zapytała:
- Co Ty tu robisz?!
- Czytam..
- Widzę, ale dlaczego tutaj?
- Przyszedłem tutaj, bo nie mogła zasnąć, i poprosiła mnie żebym..
- Kto Cię poprosił?!
- No Eva..
Gdy to usłyszeli oboje stanęli na baczność a ich twarze całkowicie zbladły. Ciocia wpatrywała się we mnie dokładnie, jakby nie dowierzając. Nie wiedziałem o co chodzi. Nagle zobaczyłem, że obok mnie nikogo nie ma. Przerażony w sekundę wstałem z łóżka i wpatrywałem się w nie z dobre 10 sekund, po czym zapytałem „gdzie ona jest?!”. Po policzkach mojej cioci spływały łzy, wujek patrzył się w podłogę jak zahipnotyzowany. Kazali mi iść do łóżka. Na drugi dzień, rozkazałem cioci zadzwonić do mojej mamy, by po nie przyjechała. Nie szczególnie odmawiała. Jedyne co zrobiłem przed wyjazdem do poszedłem do graciarni, otworzyłem karton i jeszcze raz wszystko dokładnie przejrzałem. Dopiero teraz zorientowałem się, że ubranka są damskie a zabawki to w większości lalki. Jednak najbardziej zadziwiające było to na co natrafiłem przeglądając worek z papierami.. Znalazłem tam akty urodzenia Liama i Chrisa oraz akt zgonu należący do Evy Collins..
Źródło: paranormalne.pl
Oceń:
26
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!