Drugi list - Dama

Dodane przez: skrzynka666, 29.03.2013, 07:32
Reklama:
Był 16.07.1996
Jak co dzień od pewnego czasu regularnie odbierałam korespondencję. Większość listów była krótka, nie zrozumiała i urywała się w połowie, mimo to odpisywałam na nie. Jednak pewnego dnia odebrałam list, który był warty przedstawienia go na tej stronie.

13.07.1996
To jest jak jakiś koszmar! Nigdy nie sądziłem, że w życiu coś takiego mi się przytrafi! Wszystko zaczęło się, gdy byłem jeszcze dzieckiem. Miałem zmyśloną przyjaciółkę, która nazywałem "Damą". Rodzice próbowali za wszelką cenę wybić mi ją z głowy. W dniu moich dziesiątych urodzin udało im się to. Zapomniałem o "Damie". Jak normalny chłopak bawiłem się z kolegami, grałem w piłkę i takie tam.

W wieku dziewiętnastu lat poznałem Dianę. Wspaniałą i bardzo piękną dziewczynę, krótko potem zamieszkaliśmy razem. Nie ukrywam, że głównym powodem, było to, że Diana zaszła w ciążę. Spodziewaliśmy się dziecka. Wszystko było cudownie. I wtedy się zaczęło. Najpierw było niewinnie. Znikały zegarki, monety i inne drobiazgi. Odnajdywały się w zupełnie innym miejscu. Ignorowaliśmy to, jednak gdy w środku nocy urządzenia kuchenne zaczęły nagle się włączać, poczuliśmy się zaniepokojeni. Diana była zdenerwowana, a to szkodziło dziecku. Doszedłem do wniosku, że najlepiej wyłączać prąd na noc. Tak też zrobiliśmy. Noce były spokojniejsye. Dostałem zlecenie na 2000. Potrzebowaliśmy pieniędzy, a jako hydraulik, nie miałem wielu porządnych zleceń.
Wyjechałem na niecały tydzień. Co dziennie Diana do mnie dzwoniła, rano i wieczorem. Pierwszego dnia nic się nie działo. Ale drugiego zdławionym głosem opowiadała mi, że nieustannie ktoś do niej dzwoni, a gdy ona podnosi słuchawkę, cisza w eterze. Uspokajałem ją, że to pewnie pomyłka, albo żarty dzieciaków z sąsiedztwa. Nazajutrz powiedziała mi, że w nocy ktoś był w domu, że kuchnia wygląda tak jakby przeszło przez nią tornado. Spytałem, czy zadzwoniła na policje. Powiedziała, że tak, ale gliniarze stwierdzili, że nikt się nie włamał.
Rozmawiałem z moim szefem. Nie mogłem jednak wcześniej wrócić. Kolejnego dnia Diana poinformowała mnie, że wyjeżdża do swojej matki, że nie jest w stanie wytrzymać sama w domu.
Gdy tylko skończyłem robotę pojechałem do niej. Kategorycznie odmówiła powrotu ze mną do domu. Postanowiłem sam sprawdzić, co tak ją wystraszyło. Zostałem w domu na jedną noc. Był spokój, potem spędziłem tam cały dzień, nic się nie działo. Po kilku kolejnych dniach, uznałem, że to stres związany z ciążą. Namówiłem Dianę do powrotu do domu. Już pierwszej nocy coś przewróciło nasz dom do góry nogami. Z pokoju przygotowanego dla dziecka dobiegały krzyki. Uciekliśmy przed świtem. Uwierzyłem Dianie. Postanowiłem jednak dowiedzieć się, co powoduje te dziwne zjawiska. Gdy w domu byłem tylko ja nic się, nie działo, gdy jednak była w nim Diana, żyrandole same się kiwały. Spytałem się narzeczonej, czy wcześniej miała podobne przypadki. Nic takiego jej się nie przypominało. Spytałem jej rodziców. Również niczego się nie dowiedziałem. Zdenerwowany pojechałem po radę do mojej matki. Opowiedziałem jej wszystko, a ona wstrzymała oddech.
Wyjawiła mi prawdę, powiedziała, że miałem starszą siostrę, która została porażona prądem niedługo po moim urodzeniu. Mama mówiła, że siostra zawsze bardzo mnie kochała i lubiła się ze mną bawić. Moja matka przypomniała mi historie o Damie. Wyjawiła, że zawsze miała przeczucie, że moja zmyślona przyjaciółka to moja siostra i że bardzo cieszyła się, gdy o niej zapomniałem. Dała mi adres cmentarza, na którym Daria została pochowana.Pojechałem tam. Stojąc nad grobem siostry zapewniłem ją, że jestem szczęśliwy z Dianą, że nie musi się martwić, ani być zazdrosna.
Wróciłem do domu. Niedługo na świat przyszedł Eryk, mój syn. Diana wyszła za mnie i wróciliśmy do domu. Było już spokojnie. w trzecie urodziny, syn siedział sam na podłodze i bawił się autkiem. Nagle usłyszałem jak do kogoś mówi. Spytałem go z kim rozmawia, a on radosnym głosem odpowiedział "z Damą". Przepatrzony wziąłem go na ręce i wybiegłem z domu. Przed samymi drzwiami potknąłem się o kabel od lampy. Poraził mnie prąd. Dalej nic nie pamiętam.
Henry
Źródło: List od Henrego
Oceń:
18
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!