"Pod podłogą"

Dodane przez: kukunamuniu1, 18.05.2013, 15:59
Reklama:
Moje dotychczasowe życie było przeciętne. Miałam pełną rodzinę - matkę, ojca i starszą siostrę Annę. Mieszkaliśmy w niewykończonym domu jednorodzinnym w dość brzydkiej, ponurej okolicy. Sąsiedzi zupełnie obojętnie podchodzili do moich krewnych. Matka, wiecznie smutna i nieobecna, spędzała czas na sprzątaniu i gotowaniu. Mój ojciec nie był mi nigdy specjalnie bliski. Wiedziałam jednak, że rozpierała go duma. Miał przecież dwie piękne córki, czego więcej można chcieć? Anna, moja siostra, przypominała matkę. Była równie smutna i nieobecna, jakby jakieś traumatyczne wydarzenie z przeszłości odebrało jej całą radość. Nie mieszkała z nami, gdyż dorosła i wyprowadziła się.Słabo ich znałam. Nie rozmawialiśmy, nie jeździliśmy na wakacje. Moja melancholijna rodzina nie była dla mnie ostoją.
Tego zimowego dnia jak zwykle po obiedzie udałam się do swego pokoju. Wiało nudą, więc usiadłam na podłodze i zaczęłam przeglądać stare gazety, które kiedyś gromadziłam. Czytając zupełnie bezsensowne plotki o gwiazdach, zauważyłam na podłodze coś, co do tej pory umykało mojej uwadze.. Były to szwy w drewnianych panelach. Jakby wyznaczały jakąś granicę. Ich krawędzie, przegniłe i zbutwiałe, chowały się dobrze pod dywanem. To dlatego przez lata umykały mej uwadze. Ostatnio jednak w domu panowała wilgoć, to dlatego krawędzie się uwidoczniły. Już miałam podwinąć dywan, gdy do mojego pokoju wszedł ojciec. Wystarszona usiadłam na łóżku, a on uczynił to samo. Patrzył na mnie z dumą, po chwili spytał co robię.
- Zabijam czas. - Odpowiedziałam.
- Wiesz, Kasiu, jak bardzo Cię kocham. Jesteś moją małą córeczką i zawsze możesz na mnie liczyć. Gdyby ktokolwiek Cię skrzywdził, możesz mi to powiedzieć. - Wyszeptał i pocałował mnie w czoło. Następnie mocno przytulił i wyszedł bez słowa, posyłając mi troskliwe, ojcowskie spojrzenie. Siedziałam na łóżku, zupełnie oszołomiona.
Około dwóch tygodni później, gdy zapomniałam o nagłym przypływie czułości u mojego ojca, usłyszałam, że rodzice się kłócą. Robią to coraz częściej, zwłaszcza późnymi wieczorami, gdy próbuję usnąć. Ale nie mogę. Otwieram drzwi i słucham.. Kuchnia mieści się na parterze, więc podsłuchuję bez obaw, że mnie zobaczą. Ostatniej nocy udało mi się zrozumieć słowa, które wzbudziły podejrzenia, że z moją rodziną jest coś bardzo nie w porządku. Matka krzyczała "jak mogłeś to zrobić?! to ohydne! Prosiłam, byś ich usunął, a Ty zrobiłeś z naszego domu trupiarnię!". Moje serce zabiło tak mocno, że aż zakręciło mi się w głowie. Ojciec milczał. Po długiej chwili powiedział jednak"minęło tyle lat...". Matka sprostowała"dlaczego akurat u niej?". Nie rozumiałam tych wyrwanych z kontekstu słów. Bałam się.
Najgorsze nadeszło w ten feralny piątek. Wracałam ze szkoły. Idąc gruntową wiejską drogą zauważyłam, że przed naszym domem stoi kilka radiowozów. Puściłam się pędem w tamtą stronę. To, co usłyszałam zmieniło moje życie na zawsze..
Gdy moja siostra Anna miała 16 lat, dwoje kolegów z klasy brutalnie zgwałciło ją w lesie. Ja liczyłam sobie wówczas pół roku, więc nie mogłam pamiętać tego zdarzenia. Nigdy mnie z resztą o nim nie poinformowano. Mój ojciec, wściekły i żądny zemsty zamordował tych chłopaków. Nie chcąc porzucać ciał na bezludziu, ukrył je w dziurze w podłodze, którą wykopał w moim pokoju.. Dlaczego tam?! Dlaczego żyłam ze szkieletami młodych gwałcicieli w podłodze całe swoje życie?! Chodziłam po nich, bezcześciłam ich.. Mój ojciec wyznał na przesłuchaniu, że chciał mnie uchronić przed podobnym zdarzeniem, dlatego to zrobił. Twierdził, że zwłoki zwyrodnialców w moim pokoju uchronią mnie przed byciem skrzywdzoną przez ludzi podobnych do nich. Psychiatrzy stwierdzili, że ojciec nie jest normalny. Szkielety z mojej podłogi usunięto. Ja uciekłam i nigdy więcej tam nie powróciłam. Tamtego dnia to moja matka zadzwoniła na policję, by donieść o zbrodni sprzed lat. Po odłożeniu słuchawki strzeliła sobie w głowę..
Źródło: moje
Oceń:
13
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!