Zniknięcie Ashley, Kansas

Dodane przez: scaryguy, 5.06.2013, 04:35
Reklama:
W nocy 16 sierpnia 1952 roku, małe miasto Ashley w stanie Kansas przestało istnieć. 17 sierpnia 1952 roku, o godzinie 3:28, zarejestrowane zostało trzęsienie ziemi o sile 7,9 w skali Richtera. Trzęsienie było odczuwalne w całym stanie oraz w większości sąsiednich terenów na zachodzie. Epicentrum zostało zlokalizowane dokładnie pod Ashley. Kiedy policja stanowa przybyła na miejsce, zastała spaloną, dymiącą dziurę w ziemi, mającą 1000 jardów długości i 500 jardów szerokości. Jej głębokość nie została ustalona. Po dwunastu dniach, 29 sierpnia, o 21:15, poszukiwania 679 zaginionych mieszkańców miasta zostały przerwane przez władze stanowe Kansas. Wszyscy zostali uznani za zmarłych. 30 sierpnia, o 2:27 zarejestrowane zostało trzęsienie ziemi o sile 7,5 w skali Richtera. Epicentrum zlokalizowano w miejscu dawnego miasta Ashley. O 5:32 policja stanowa zgłosiła, że dziura w ziemi zniknęła.

W ciągu ośmiu dni poprzedzających zniknięcie miasta, jego mieszkańcy oraz lokalna policja zaobserwowali serię dziwnych i niewyjaśnionych zdarzeń.

Wieczorem 8 sierpnia, o 19:13, mieszkaniec Gabriel Jonathan zaobserwował dziwne zjawisko na niebie nad Ashley. Miasto nie miało oficjalnych organów ścigania, więc powiadomiono policję z sąsiedniego miasta Hays. Gabriel opisywał coś, co wyglądało jak „mały, czarny otwór w niebie”. W ciągu następnych 15 minut posterunek policji w Hays został zasypany zgłoszeniami o tym samym zjawisku. Zjawisko nie zostało zaobserwowane przez mieszkańców żadnej z sąsiednich miejscowości. Podjęto decyzję o wysłaniu policjanta, który miał wyjaśnić sprawę następnego ranka.

9 sierpnia o 7:54 oficer policji w Hays, Allan Mace wysłał na posterunek zgłoszenie przez radio. Oznajmił, że mimo podążania drogą prowadzącą do Ashley, zgubił się. Zgodnie ze zgłoszeniem droga „biegła w swoim normalnym kierunku, ale w jakiś sposób zaprowadziła go do Hays”. Oficer Mace dodał, że droga nie skręcała w żadnym kierunku. O 9:15, siedem z dziesięciu radiowozów w mieście wysłano w celu wyjaśnienia sprawy. Wszyscy policjanci kierujący nimi doszli do tego samego wniosku. Jedyna droga wiodąca do Ashley, prowadziła z powrotem do Hays. Telefony nadal zalewały posterunek policji. Wszystkie zgłaszały, że otwór w niebie wciąż się powiększał. Wszyscy dzwoniący zostali poproszeni o pozostanie w domach. O 20:17 Elanie Kantor zgłosiła, że zaginęli jej sąsiedzi, państwo Milton oraz ich dzieci, Jeffery i Brooke. Jak wynika z rozmowy telefonicznej, poprzedniego wieczoru Miltonowie wyjechali z miasta swoim samochodem. Nigdy nie wrócili. Policja w Hays nie zauważyła żadnego samochodu lub pieszych na drodze z Ashley.

10 sierpnia 1952 o 7:38 telefony z Ashley informowały, że miasto jest pogrążone w mroku. Słońce tego dnia nie wzeszło. O 10:15 na polecenie policji w Hays, helikopter z Topeki w Kansas przeleciał nad miejscem, w którym znajdowało się Ashley. Miasta nie udało się zaobserwować z powietrza.

11 sierpnia 1952, o 12:43, Phoepe Danielewski zadzwoniła na posterunek w Hays. Zgłosiła, że jej córka Erica zaczęła rozmawiać ze swoim ojcem, który zginął 3 lata wcześniej w wypadku samochodowym. Dodatkowo powiedziała, że Erica chciała wyjść na zewnątrz, żeby „dołączyć do nich”. W ciągu następnych 12 godzin zarejestrowano 329 rozmów telefonicznych, opisujących podobne zjawisko dotyczące dzieci z miasta.

Kolejnego ranka, 12 sierpnia 1952, sytuacja stała się tragiczna. W środku nocy zauważono zniknięcie wszystkich 217 dzieci z miasta. Zarejestrowano 421 telefonów na policję w Hays. Nie mogąc znaleźć sensownego rozwiązania, policjanci polecili dzwoniącym zostać w domach i unikać prób szukania dzieci.

Wieczorem 13 sierpnia, o 17:19, Scott Luntz, starszy mężczyzna z Ashley, zaobserwował odległy, powiększający się ogień na południu miasta. Jak wynika z jego opisu, „odległa ciemność zamieniała się w czerwony i pomarańczowy ogień, który rozciągał się aż do nieba”. Przez resztę dnia telefony nie ustawały. Ludzie twierdzili, że ogień zaczął przemieszczać się na północ oraz wydawał się „wychodzić z czarnego nieba”. Ogień nie został zaobserwowany przez mieszkańców sąsiednich miejscowości, ani przez policję.

Zgłoszenia nie przestały przychodzić aż do 14 sierpnia 1952, do godziny 12:09. Ostatni telefon został wykonany przez Benjamina Endicotta. Mieszkaniec twierdził, że ogień na niebie powiększył się tak bardzo, że rozświetlił całe miasto. Rozmowa zakończyła się nagle:

(Z ROZMOWY WYKONANEJ PRZEZ BENJAMINA SHERMANA ENDICOTTA)

BENJAMIN: Chwileczkę…proszę poczekać…

(DŁUŻSZA CISZA)

BENJAMIN: Tak, tak, widzę coś. Na południu. Wygląda jak-

[KONIEC ROZMOWY]

Nie zarejestrowano żadnego telefonu, aż do następnego wieczoru.

Poniższy tekst jest pełnym zapisem ostatniej rozmowy otrzymanej przez posterunek policji w Hays z miasta Ashley. Miała ona miejsce 15 sierpnia 1952 o 21:46. Policjant na służbie to oficer Peter Welsch. Dzwoniąca została zidentyfikowana jako April Foster.

[POCZĄTEK ROZMOWY]

OFICER WELSCH: Posterunek policji w Hays.
(Zakłócenia)
O: Halo?
FOSTER: Tak…tak, halo?
O: Proszę pani, z kim rozmawiam?
F: Nazywam się April Foster. (Kaszle) Proszę pana, proszę mi pomóc.
O: Co się dzieje?
F: W nocy…oni wrócili w nocy.
O: Proszę pani, muszę poprosić panią o-
F: ONI WRÓCILI W NOCY! (Płacze)
O: Proszę pani, proszę się uspokoić i mówić jaśniej. Co się stało? Kto wrócił?
F: (Szlochając) Wszyscy.
O: Wszyscy?
F: Wszyscy przybyli z ogniem.
O: Kogo ma pani na myśli?
F: Mój syn…W nocy widziałam mojego syna. On szedł…szedł ulicą. Płonął. Jezu Chryste ON PŁONĄŁ.
O: Proszę pani-
F: Umarł w tamtym roku. Zajmowałam się nim odkąd był mały…byliśmy tylko ja i on. Mówiłam mu, żeby uważał na samochody, gdy jeździł na rowerze. Ale on mnie nie słuchał.
O: To co pani mówi nie ma sensu. Mówi pani, że wszyscy wrócili?
F: CZY PAN MNIE DO CHOLERY SŁUCHA? WSZYSCY. Wszyscy wrócili. Każdy, kto umarł lub zaginął. I oni nas szukają! (Płacze) On…on powiedział: „Mamusiu, jestem zdrowy! Patrz, znów mogę chodzić! Gdzie jesteś, mamusiu? Chcę cię zobaczyć!” (Szlocha)
O: Gdzie pani teraz jest? Jest pani bezpieczna?
F: Schowałam się, tak jak wszyscy. Widzieliśmy ich idących przez pola…i…niektórzy otworzyli im drzwi. Boże, ten krzyk. (Cisza) Nie wiem, co się im stało, ale ich domy zaczęły się palić i…zapadły się pod ziemię. Zasłoniłam okna, zamknęłam drzwi i- (Cisza)
O: Proszę pani, czy wszystko w porządku?
(Cisza)
O: Proszę pani?
F: (Dźwięk rozbitego szkła) O…o mój Boże.
O: Halo?
F: Coś weszło do domu. (Stłumione szlochy)
O: Proszę być najciszej, jak to możliwe. Niech pani nie wydaje żadnego dźwięku.
(Stłumione: „Mamusiu…mamusiu?”)
F: (Szlocha) On wszedł do środka.
O: Niech pani nie rusza się z miejsca.
(Stłumione dźwięki kroków. Stłumione: „Mamusiu? Mamusiu, gdzie się schowałaś?”)
O: Proszę zachować ciszę.
(Głośne kroki, śmiech. Stłumione: „Znalazłem cię, MAMUSIU!”; Głośne krzyki i hałasy).
O: Proszę pani? PROSZĘ PANI!

[KONIEC ROZMOWY]

Następnego ranka, o 6:55, oficerowie z posterunku policji w Hays przybyli do miasta Ashley. Tląca się, spalona dziura w ziemi, była wszystkim, co zastali.

Autor: Lupus28
Źródło: http://www.paranormalne.pl/topic/22907-creepypasta-urban-legends-itp/page__st__1132
Oceń:
47
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!