Marionetki

Dodane przez: zbig, 5.07.2013, 19:13
Reklama:
Autor: Patryk Kawa (własnego autorstwa)

Zmęczony po ciężkim dniu w szkole wróciłem do domu. O tej godzinie rodzice powinni być jeszcze w pracy, więc skierowałem się od razu do swojego pokoju. Jednak, gdy już tam wszedłem zastałem ojca. Na początku zdziwiłem się, co robi tak wcześnie w domu ale już po chwili oburzyłem się, że grzebie w moim pokoju pod moją nieobecność. Zawsze ich prosiłem, by nie wchodzili tam gdy mnie nie ma, a gdy jestem by pukali. Jak to zwykle z rodzicami bywa, na nic takie prośby się nie zdały. Na szczęście tata szybko wyjaśnił, że wrócił z pracy tylko na chwilę a do mojego pokoju wszedł tylko po to, by zostawić na biurku ulotkę z cyrku, którą znalazł w skrzynce pocztowej.
Rozbawiło mnie to, ponieważ jako gimnazjalistę nie interesował mnie już żaden cyrk - chyba, że ten w moim domu. Jednak, po wyjściu ojca rzucił mi się w oczy pogrubiony napis na ulotce "Marionetki ludzkich rozmiarów!". Zaciekawiło mnie to, bo nigdy nie słyszałem żeby jakiś cyrk prezentował takie przedstawienie. Ostatni raz w cyrku byłem jakoś na początku podstawówki, więc może warto tam zajrzeć. Daty na ulotce mówiły, że cyrk przyjechał do mojego miasta na dwa dni i robią przedstawienia jedynie w czwartek i piątek, czyli dwa kolejne dni. Stwierdziłem, że jeśli nie będę miał dużo pracy domowej to się tam wybiorę.
Jak się okazało, czwartek był luźnym dniem więc po zjedzeniu obiadu ruszyłem w miejsce, w którym to miał rozłożyć się cyrk. Kupiłem szybko bilet w kasie przed wejściem. Bilety były dość drogie, ale przynajmniej dwudniowe więc nie przejmowałem się pieniędzmi i wszedłem do środka dużego, czerwono-żółtego namiotu by zająć miejsce na jednej z drewnianych ławek. Przyszło chyba pół mojego miasta, w większość dzieci wraz z rodzicami, przez co ogarnęła mnie niepewność czy to aby na pewno dobre miejsce dla nastolatka. Nie wyszedłem jednak, ponieważ ciekawość która rosła we mnie od przeczytania nagłówka na ulotce była większa od wstydu.
Przedstawienie zaczęło się krótko po moim przybyciu, standardowo było kilka klownów, akrobatów, treserów zwierząt i nawet jeden mim. Prawdziwe widowisko, na które ja czekałem miało miejsce na samym końcu. Faktycznie, było dość efektowne. Przed wprowadzeniem marionetek scena wypełniła się dymem i kwiatowym zapachem. Po tym, jak już opadł dym można było dojrzeć dwie marionetki. Tak jak obiecali, były one ludzkich rozmiarów i wyglądały dość realistycznie. Przedstawiały one kobietę i mężczyznę, a odgrywano nimi scenę z codziennego życia rodziny, lecz ukazanej w komiczny sposób. Jedyne co mi przeszkadzało, to ten kwiatowy zapach którym wypełnili cały namiot. Moja główna atrakcja nie trwała zbyt długo, ale całość już przeciwnie. Zauważyłem jeszcze, że kukły ze sceny ściąga dwóch osiłków, byli oni tak umięśnieni, że równie dobrze mogli robić jako pokaz dziwadeł. Wróciłem do domu już późnym wieczorem i zacząłem przeszukiwać internet by znaleźć jakieś informacje o takich marionetkach. Ciekawiło mnie, jak one były zrobione i ile kosztowały, ponieważ wyglądały cholernie realistycznie. Niestety, nie znalazłem żadnych informacji a moja ciekawość nie została zaspokojona. Przez to wpadłem na pomysł, by zakraść się do cyrku i obejrzeć kukły.
Poczekałem aż rodzice zasną i późną nocą wyszedłem przez okno w moim pokoju, by ich nie obudzić wychodząc drzwiami. Prawie biegnąc kierowałem się w stronę cyrku a gdy tam dotarłem, obszedłem namiot dookoła. Po przeciwnej stronie od głównego wejścia do większego namiotu zobaczyłem kilka większych przyczep, które pewnie służyły artystom za miejsce do odpoczynku. Oprócz tego, był jeszcze jeden namiot, trochę mniejszy od głównego. To pewnie tam musieli trzymać zwierzęta, rekwizyty i zapewne kukły. Upewniłem się, że nikt mnie nie widzi i, że w środku namiotu nikogo nie ma. Gdy już miałem pewność, że nikogo tu nie ma wszedłem do środka.
Tak jak przypuszczałem, znajdowało się w środku kilka klatek ze zwierzętami, wieszaki na kostiumy i inne rekwizyty. Tutaj zapach nie był już najmilszy, ale to pewnie przez zwierzęta. Zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu interesujących mnie marionetek. Szedłem w stronę przeciwną od wejścia a smród z każdym krokiem był większy, nawet po minięciu zwierząt. W odległej części namioty znalazłem to, czego tak szukałem. Już wiedziałem, co tak śmierdzi i dlaczego przed pokazem marionetek do namiotu zostało wpuszczone tak wiele dymu i ładnego, kwiatowego zapachu. Marionetki nie były kukłami, a ich ciała już jakiś czas temu zaczynały gnić. Zrozumiałem czym były te marionetki i chciałem uciec stamtąd jak najszybciej, jednak po obróceniu się ujrzałem tych dwóch osiłków, którzy ściągali ze sceny marionetki.
-Chyba mamy nową kukłę. - Powiedział jeden z nich.
Źródło: Forum creepybufet
Oceń:
29
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!