Ukochany Oprawca?

Dodane przez: xxxshisayuxxx, 10.11.2013, 11:18
Reklama:
Jeżeli kiedykolwiek któreś z was oglądało Deszczowy musical możecie łatwo wyobrazić sobie mojego oprawcę.
Przystojny mężczyzna w średnim wieku zawsze odziany w dopasowany czarny garnitur, kapelusz i dzierżący w dłoni ręcznie rzeźbioną laskę ze srebrnymi wykończeniami. Innymi słowy - dystyngowany gentleman z lat 40stych. Codziennie rano przygotowuje dla mnie śniadania, omlety ze szpinakiem bądź jajka na maśle i boczku, do tego herbata lub kawa zbożowa na lepsze samopoczucie. Ubiera mnie sam, w to co chce bym założyła danego dnia, myje, czesze; najzwyczajniej dba bym w każdej chwili dnia i nocy była jak najpiękniejsza. Do snu całuje mnie w czoło, gładzi po lokowanych włosach i nuci stare piosenki które tak uwielbiam.
Jest idealny nieprawdaż?
Również tak myślałam do pewnego momentu.
Około miesiąc temu Charles przyszedł do mnie w środku nocy w nienagannym humorze. Miał na sobie koszulę do snu i lniane spodnie. Położył się obok mnie pytając czy jestem gotowa. Gdy zadawał takie pytania wiedziałam, zwyczajnie wiedziałam, że nie zaznam wiele snu.. po takich słowach zawsze kochał mnie długo i namiętnie. Niestety nie tym razem. Zamiast złożyć pocałunek na moich ustach musnął ledwo obie powieki przez co momentalnie straciłam wzrok. Chwyciłam go za ramiona przerażona pytając co się dzieje, jednak ten uciszył mnie lekkim
-Cichutko kochanie, nie waż się pisnąć ani słówka, ani drgnąć choć o milimetr- w tej chwili moje ciało przeszedł dreszcz, dreszcz uczucia którego jeszcze nie poznałam. Była to panika wymieszana ze strachem. Boże, gdybym wiedziała co mnie spotka! Nie pozwoliłabym na to. Pewnej chwili moich nozdrzy dobiegł nieprzyjemny, mdły odór. Jakby gaz bagienny wymieszany z najohydniejszymi rzeczami jakie można sobie wyobrazić. Wystraszona mimo wszystko szarpnęłam jego ramiona zrywając z nich... o mój boże, czy to skóra?! Poruszałam się nerwowo i Krzyczałam w całkowitej niewiedzy. Rzucałam głową na prawo i lewo, kopałam , trzęsłam się ! Zwyczajnie chciałam uciec, odzyskać wzrok i zrozumieć co się dzieje! On tylko milczał. Złapał moje nadgarstki przypierając je do poduszki, w tym samym czasie słyszałam jak jego kości łamią się a skóra i ubrania rozdzierają oswobadzając to co nosiły pod sobą wiele pięknych lat. Czułam jak jego dłonie zamieniają się w oślizgłe lepkie nawet nie wiem co, były twarde jak kamień, ostre, kaleczyły moją wrażliwą skórę gdy tylko próbowałam poruszyć dłońmi. Tak bardzo bolało, a on?! On śmiał się w dziwny sposób, chichotał pod nosem nienaturalnym głosem, że zaraz będę piękna.. I wtedy zaczęło się piekło. Nie wiem, co było tego powodem ale odzyskałam wzrok. Zobaczyłam jego twarz. Ten paskudny pysk z widocznymi mięśniami twarzy, z kolcami wystającymi z podbródka, czołem nienaturalnie zapadniętym wgłąb głowy. Oczy bez powiek- wybałuszone zasnute jedynie kolorem żółci, a ciało? Było tak okropne, że czułam jak moja kolacja cofa mi się do ust. Kości wystające spomiędzy ran, skóra poopalana do koloru węgla, z wyciekającą krwią z pęknięć.. na brzuchu widziałam jedynie cienką błonę ze śluzu a wnętrzności były zbyt dobrze widoczne. Rozpłakałam się przerażona wyrywając ręce z jego dłoni. W tamtej chwili gdy uderzyłam go pięścią w tors zapadł się a ja poczułam na palcach ciepło gnijącego od środka ciała. Wydarłam się wniebogłosy a mój oprawca rozszarpał mi brzuch kolcami u brody. Zjadał mnie kawałek po kawałeczku nie szczędząc ani milimetra świeżego mięsa które sam pielęgnował. Ręce, nogi,szyję i głowę obgryzł do kości.. nie wiem dokładnie w którym momencie straciłam panowanie nad swoim ciałem a mój rozum odszedł od zmysłów łkając w duszy by przestał. Nigdy nie wyobrazicie sobie tego bólu, nigdy nie zrozumiecie uczucia gdy zęby waszego ukochanego zaciskają się na kości udowej przełamując ją jak wykałaczkę. Mijały dla mnie godziny, jak nie i dni kiedy posilał się mną...Nie wiem kiedy się to skończyło, nie mam pojęcia, naprawdę! On.. gdy tylko skończył zniknął..a najgorsza w tym wszystkim jest świadomość która cały czas została z moim martwym stygnącym ciałem. Leżałam sama przez kilka dni póki moja matka nie znalazła moich zmasakrowanych zwłok. Była wielka afera, jednak nie zrobiono mi nawet sekcji. Mieszkaliśmy blisko lasu wszyscy podejrzewali rozwścieczonego niedźwiedzia. Mógł wtargnąć do domu i zastać śpiącą mnie.. To nie prawda.. boli gdy nie mogę im powiedzieć całej prawdy, boli gdy nie umiem nazwać tego kim był mój ukochany..Bolało gdy chowali mnie w rodzinnej krypcie.. a teraz ogarnia mnie strach paniczny i choć jestem martwa czuje jak ON stoi koło mnie, gładzi mnie po resztkach włosów i szepcze na ucho " Już niedługo kochanie, niedługo będziesz taka jak ja."
Źródło: Wyobraźnia
Oceń:
4
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!