Mój trupi partner

Dodane przez: venomous, 15.12.2013, 13:37
Reklama:
Niegdyś przeglądałam ciekawe fora, na których czytałam opowiadania o realnych zdarzeniach ludzi. Czytając tą właśnie opowieść nie mogłam spać po nocach. Dręczyło mnie to.

"Już od dawna krążyły pogłoski o tym wydarzeniu. Minęły już trzy lata, a wciąż się o tym mówi u mnie w sąsiedztwie. Najgorsza była w tym jedna rzecz. Oni bali się go ruszyć, przenieść. Nikt się nie odważył, pomimo tego, że wiedzieli co się stało. Ja jestem świadoma tego, czego on pragnie. On pragnie wolności, której długo nie dostanie. Nikt nie chodzi tam, gdzie on się znajduje, nawet podróżni. Jest to teren owiany bardzo dziwną atmosferą, niepokojem. To dlatego każdy unika tego miejsca. Pora chyba jednak opowiedzieć, co miało tam miejsce... Nie chciałam za bardzo o tym rozmawiać, ale czuję, że muszę ci to przekazać. Wiem, że popełniłam błąd i czekam teraz na dalsze przykre następstwa. Zacznę od tego, że trzy lata temu były naprawdę wielkie upały. Wiele osób w tych czasach (a były to wakacje) jeździło do szpitala z udarem mózgu. W sumie też często zdarzały mi się lekkie mdłości po powrocie z nad wody. Chodzi o to, że pewien chłopak pojechał ze swymi znajomymi do lasu na przejażdżkę, by troszeczkę się ochłodzić. Powietrze w lesie było chłodniejsze i bardziej rześkie. Ustalili sposób, w jaki będą wychodzić, by ich rzeczy były bezpieczne. Podzielili się na pół. Najpierw pierwsza połowa wyszła na zewnątrz, druga pilnowała. Później role zmieniły się, jednakże dwóch chłopców wyszło w las za potrzebą zostawiając przyjaciela w samochodzie. Zdał sobie jednak sprawę z tego, że był to fatalny pomysł, gdy zatrzasnął się w aucie przy 42°C, kiedy stało ono na słońcu. Wszyscy na próżno próbowali się dostać do środka, zastając przyjaciela, który zemdlał. Gorąc rósł, a białko w ciele chłopaka coraz bardziej się ścinało, co doprowadziło do jego prędkiej śmierci. Jak to robi głupia młodzież, wszyscy uciekli w przerażeniu i postanowili nikomu o niczym nie mówić. Jednakże sprawa szybko się wydała. Pomimo tego, nikt nadal nie ruszył zatrzaśniętego samochodu do teraz. Ciało chłopaka gnije w środku. I to jest cały problem...

Ten problem jest powodem mojego. Ja, niestety ciekawa jak mało kto, chciałam sprawdzić, czy owe opowieści to tylko mity. Poszłam w miejsce, gdzie znajdował się samochód. Fetor można było już wyczuć na sto metrów, to było okropne. Gdy się zbliżyłam, spojrzałam przez przednią szybę małego pordzewiałego samochodu. Widok był masakryczny. Chłopak o długich falistych włosach siedział na przednim siedzeniu. Jego wyschnięte, ciemnobrązowe gałki oczne miały wzrok wbity z agonią przed siebie. Larwy wciąż wychodziły z jego nosa i rozwartych w krzyku ust. Czułam ciarki na plecach, chciałam jak najszybciej opuścić to miejsce. Wracałam już w stronę swego domu, gdy kątem oka zauważyłam ruch w samochodzie. Obrzydliwe trupie spojrzenie jakimś cudem padło na mnie. Jego głowa coraz bardziej odwracała się w moją stronę, gdy się oddalałam. Wyschnięta, koścista ręka sięgnęła do klamki samochodu. Wtem usłyszałam ohydny suchy trzask i drzwi delikatnie się uchyliły. Serce chciało mi wyskoczyć, biegłam z całych sił nie zatrzymując się nawet na chwilę. W moich nozdrzach wciąż czułam zapach gnijącego nieboszczyka. Dlaczego to się stało... Nie potrafię powiedzieć. Wiem tylko, że będzie mnie prześladował.

Tak jak podejrzewałam. Wciąż widzę go, jak bacznie obserwuje moje działania. Myślę, że on chce, abym komuś powiedziała o pogrzebaniu jego ciała, by zaznał spokoju i wolności. Z każdym dniem jest coraz bliżej mnie. Jest ze mną w szkole, na moim podwórku... Tylko dlaczego nikt oprócz mnie go nie widzi? On patrzy na mnie pożądliwym wzrokiem, lecz wiem że nie chce zrobić mi krzywdy. Boję się go... pomimo tego. Wygląda okropnie, śni mi się po nocach. Dzisiaj stał przy moim łóżku całą noc. Czułam jak jego suche, badylowate ręce błądzą pomiędzy moimi ciemnymi lokami. Przyciąga mnie na swoją stronę... Powiedziałam moim rodzicom o nocnym gościu, oczywiście mi nie uwierzyli... A kto by uwierzył w coś takiego?! Ojciec zaczął mnie szarpać... Mówił, że jestem nienormalna. Wtedy w drzwiach stanął on. Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Czekaliśmy w łazience, przysunęłam się do niego. Objął mnie. Myślę, że zakochałam się w nim. Lecz czy to normalne? Wiem tylko, że już zawsze będziemy razem. Przypieczętowaliśmy to namiętnym pocałunkiem.

***

Witajcie, jestem matką tej dziewczyny, której notatkę czytaliście. Muszę się z wami podzielić prawdą. Sama byłam przerażona, gdy dowiedziałam się o tym. Moja córka wyciągnęła ciało chłopca z zatrzaśniętego samochodu i rozczłonkowane ukrywała w łazience. Nie zdarzyło się nic paranormalnego. Umarła zatruta trzymając mocno części denata. Przepraszam, musiałam wam to powiedzieć."

Część druga: http://straszne-historie.pl/story/5362
Źródło: moje
Oceń:
10
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!