Potwór

Dodane przez: creepyraven, 22.12.2013, 12:35
Reklama:
Śnieg leniwie padał za oknem. Płatki wirowały w powietrzu niczym w pięknym tańcu, aby za chwilę wylądować na mokrej, brudnej ulicy. „Zabawne” – pomyślał – „To zupełnie jak u ludzi”. Nędzne byty urzekają na krótką chwilę nielicznych, aby potem zostać zakopanym w brudnej ziemi, zupełnie niczym inni, nic nieznaczący ludzie.
Spojrzał ze znużeniem za okno. Na ulicy nie było nikogo, jedynie śnieżne tancerki dotrzymywały mu towarzystwa, zapewniając przy tym jakieś nieambitne, aczkolwiek ciekawe zajęcie, wpatrywania się w tę scenerię. Uśmiechnął się do siebie i odsunął od okna. Spojrzał na zegarek. Było dosyć późno, a jego wciąż nie było w domu. „Zostawił cię, zostawił cię, zostawił cię” – słyszał szepczące demony, siedzące przy jego uchu. Aa, ile razy będzie jeszcze słyszał te obrzydliwe głosy. Próbował przeciwstawić się im, jednak w jego głowie te słowa były tak wyraźne, że nie zdziwiłby się, gdyby były napisane na każdej ścianie w pokoju. Zaczął chodzić po pomieszczeniu, zirytowany. Nagle przystanął. Sam był przerażony jakie myśli przyszły mu do głowy, skąd tyle negatywnych emocji się w nim znalazło? Chłopiec wciąż stał, niepewny czy nadal jest w swoim ciele, czy przypadkiem nie jest cząstką seryjnego mordercy. Chwycił się za włosy – najbardziej charakterystyczną jego część – tak, ta sama przydługa, blond czupryna pozostawiona w nieładzie. Nie było mowy o pomyłce – jednak dla pewności spojrzał na ręce na której powinno być charakterystyczne znamię – tak, to też dowód na to, że jest sobą. Lekko się przestraszył, nigdy nie pragnął niczyjej śmierci, szczególnie osoby na której mu zależy. Osunął się po chłodnej ścianie i chwycił za głowę. Nie wypadało mu, nie wolno mu było życzyć komuś śmierci! Za zwykłe spóźnienie! Cóż to za okrutne żarty stroi sobie wyobraźnia, ten potwór, który nie ograniczał się do chowania pod łóżkiem, tylko był stałym mieszkańcem każdego człowieka.
- Przestań! – krzyknął przerażony. Strach go sparaliżował, nawet ruchy klatki piersiowej przy oddychaniu nie były widoczne. „Mój Boże, czy w ogóle oddycham?” – zapytał się siebie, a odpowiedź uzyskał - gwałtownie wciągnął powietrze.
- Co to za szopka?! – czuł się taki obcy we własnym pokoju. Niespodziewanie zaczął chichotać, zażenowany swoją beznadziejnością. Och, ktoś otworzył drzwi… Jednak był bardzo senny, zbyt senny…

Ocknął się z krzykiem na ustach. Spodziewał się tego, że wciąż będzie oparty o chłodną ścianę. Jednak nie, nie, on stał. Stał, w tak zakrwawionym pokoju, że nie był w stanie ocenić jaki był jego kolor zanim został zbryzgany krwią. Spojrzał na swoje ręce, również skąpane w szkarłacie, rany boskie, czy to nóż?! Tak, zabarwiony czerwienią krwi nóż, w jego dłoni. Przestraszył się, taka pozycja by coś sugerowała, ale on? Przecież on tylko spał!

- To nie moja wina, ja spałem! Czy drzemka to tak ciężki grzech?! – doktor usłyszał krzyk w korytarzu. Takie zachowania to norma, jeśli pracuje się w miejscu, gdzie królują pokoje bez klamek. Krótko mówiąc – praca w psychiatryku to harówa. Z zainteresowaniem przeglądnął akta owego pacjenta. Kolejny niepełnoletni, niepoczytalny, nieświadomy nastolatek mordujący kogoś ze swojej rodziny. Przypadek jak każdy inny, a jednak było zawarte tam coś ciekawego. Jakby nie patrząc, to dziwne, że odciski palców na nożu, którym rzekomo zamordował swojego brata, nie zgadzają się z jego własnymi, albo chociaż jego świętej pamięci brata…
Źródło: Własny pomysł
Oceń:
1
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!