Ciemność

Dodane przez: asiasmok, 1.07.2014, 12:40
Reklama:
Była ciemna, burzowa noc. Krople deszczu regularnie stukały o szybę. Gdzieś w pobliżu huknął grzmot, a zaraz po nim błysnęło. Eve siedziała w głębokim fotelu w pogrążonym mrokiem pokoju. Przez burzę wysiadły korki, więc jedynym źródłem światła była świeczka stojąca na stoliku. Dziewczyna czytała książkę. Nic nie było w stanie jej przed tym powstrzymać. Domowa biblioteczka nie dała jej wielkiego wyboru, dlatego wzięła horror. W momencie, w którym strzeliły korki, żarliwie się zastanawiała, czy opowieść o uciekinierze z zakładu psychiatrycznego jest adekwatna do pogody za oknem, ale nie mogła się powstrzymać. Właśnie gdy doszła do najciekawszego momentu, czyli gdy psychol przykłada nóż do gardła ofiary, zgasła świeczka.

W nastałej ciemności Eve powoli dochodziła do siebie. Na szczęście miała przygotowaną jeszcze jedną świeczkę. Tak na wszelki wypadek. „To dziwne”- pomyślała - „zdawało mi się, że świeczka wypaliła się dopiero do połowy, gdy ostatni raz na nią zerkałam. Czyżbym aż tak się zaczytała?” Zaczęła gorączkowo przeszukiwać kieszenie w poszukiwaniu zapalniczki. Ta ciemność niepokoiła ją, i to bardzo. Po kilku próbach udało jej się ją zapalić. Słaby z początku płomyk świecy uspokoił nieco dziewczynę. Lecz gdy tylko podniosła wzrok, zobaczyła wpatrujące się w nią złote oczy. Oczy te były osadzone w młodzieńczej twarzy, jednak białe włosy nie pozwalały jej określić jego wieku. Coś zbrudziło końcówki jego włosów. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że to krew. W tym przekonaniu utwierdziła ją jej charakterystyczna woń. Nerwowo przełknęła ślinę. Była zbyt przerażona, a jednocześnie zdziwiona, by racjonalnie myśleć. Krew była też rozmazana na jego lewym policzku i szyi, a także na rękach, w których kurczowo coś trzymał...

Nie czekając dłużej, rzuciła się do ucieczki. Odbiła się od drzwi i pognała w dół schodów. Praktycznie je przeskoczyła i pognała do kuchni, do klapy od piwnicy. Znajdowało się tam tajne przejście. Odsuwając regał z przetworami, prawie dostała zawału. Drzwi były przyspawane do framugi! Słyszała już kroki na schodach. "Dlaczego nie pobiegłam prosto do drzwi?" Odgłos cichego kliknięcia bezpieczników i kuchnię zalała fala światła. Jej mizerna część wpadła też do piwnicy, oświetlając jej bladą jak ściana twarz. Widziała już jego cień. Niespiesznie schodził po schodach. Krok za krokiem. Najpierw zobaczyła jego buty, spodnie, koszulę, wszystko białe i jakieś takie szpitalne, ozdobione skrzepłą krwią. „Boże, jeśli tylko przeżyję już nigdy nie przeczytam żadnego horroru z psychopatą w roli głównej”. Krok za krokiem. „Jeśli tylko przeżyję…” Eve bezradnie osunęła się na ziemię. Białowłosy chłopak kucnął obok niej trzymając jej głowę tak, żeby na niego patrzyła. Miał takie puste i chłodne spojrzenie. Dziewczyna widziała w nich śmierć. Swoją śmierć. Podążającą za tym człowiekiem niczym wierny pies. Zaczęła płakać. W duchu modliła się do Boga, aby ustrzegł ją przed doczesnymi cierpieniami. Nawet nie zauważyła, jak chłopak ruszył ręką. Poczuła chłód stali przy swoim gardle. W jej umyśle ostrze przybrało rozmiary żniwiarskiej kosy. A przecież jeszcze chwilę temu śmiała się w duchu z tych wszystkich ofiar w książce! A przecież sama nie była teraz od nich lepsza. Odważyła się po raz ostatni otworzyć oczy. Uśmiechał się…
Źródło: Własne
Oceń:
0
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!