Love story

Dodane przez: pokrzywa, 18.07.2014, 09:22
Reklama:
Pierwszy raz zobaczyłam ją w autobusie. Sprawiała wrażenie lekko nieobecnej, takiej wręcz... eterycznej.

Siedziała z tyłu i delikatnie kiwała się w rytm muzyki. Dyskretnie zajrzałam jej przez ramię. Händel – muzyka na wodzie. Zdziwiło mnie to bardzo. Muzyka klasyczna, rzekłabym – bardzo klasyczna jakoś nie pasowała do ubranej w proste dżinsy, luźną szarą bluzę i martensy siedemnastolatki. Oh, to znaczy, wyglądała na mniej więcej siedemnaście, nie byłam do końca pewna.

Była ładna, bardzo ładna. A zresztą, kogo ja oszukuję. Była najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek widziałam. Burza blond, tak blond że niemal białych włosów, jaśniuteńka cera, duże, błękitne, jakby lekko wyblakłe oczy. I te usta, które urzekły mnie najbardziej – blade, malutkie usta.

Kiedy autobus zatrzymał się na moim przystanku, nie wysiadłam. Pojechałam dalej, nadal ukradkiem wpatrując się w nieznajomą. Wstała cztery przystanki później. Oczywiście poszłam za nią.

Nie znałam dokładnie tej okolicy, nieczęsto tu bywam. Szłam w pewnej odległości za nią, zastanawiając się co ja właściwie u licha robię. Tak rozpaczliwie chciałam do niej podejść i zagaić, jakoś zainicjować rozmowę, ale nie potrafiłam zdobyć się na odwagę. Zresztą, czy cokolwiek by to w ogóle dało...

Moje problemy rozwiązała ona, odwracając się gwałtownie. Na mój widok zamrugała z zaskoczeniem. Chwilę przypatrywałyśmy się sobie.
- Dlaczego mnie śledzisz? – spytała zaintrygowana.

Oh, piękna, gdybym sama wiedziała...
- Chciałam cię poznać – wyrwało mi się. Zarumieniłam się delikatnie, ledwo widocznie. – Za-zaciekawiłaś mnie. W autobusie.

Matko, jakie głupoty plotę... powinnam się spoliczkować. Przekrzywiła głowę z zainteresowaniem.
- Wpadniesz na chwilę do mnie? – spytała, kompletnie mnie tym zaskakując. Wyciągnęła do mnie rękę. – Jestem Hela.

Z lekkim wahaniem podałam jej dłoń.
- Kasia.

Nie wiem jak to się stało, jakim cudem, ale pokochała mnie. Z wzajemnością. Byłyśmy razem szczęśliwe. Rzadko wychodziłyśmy do miasta, ona tego nie lubiła. Powiedziała mi, że czuje się tam trochę zagubiona, że wraca za dużo wspomnień. Nie nalegałam, Hela była jedną wielką zagadką, ale było nam dobrze nawet z jej sekretami. Siedziałyśmy w jej domu, godzinami rozmawiałyśmy. Czytałyśmy, oglądałyśmy filmy. Uwielbiała to. Nie spotykałyśmy się w ogóle z ludźmi – w sensie, gdy byłyśmy razem. Była chyba trochę aspołeczna. Skryta. Ludzie ją przerażali, takie odnosiłam wrażenie.

Pewnego dnia przechadzałyśmy się po opuszczonym domu... lubiła takie miejsca. To... to się stało w ułamku sekundy. Kawałek kamiennego stropu oderwał się i uderzył ją w głowę. Upadła, a na ziemi zaczęła pojawiać się szybko rosnąca plama krwi.

Nie podbiegłam do niej, wystarczyło przecież kilka sekund. I właśnie, po dokładnie sześciu dłużących się sekundach znów pojawiła się obok mnie, zaskoczona. Śmierć niewiele w niej zmieniła.

We mnie więcej, ale to było dawno.

Czasem dobrze jest być martwym.
Źródło: Własny, popieprzony umysł
Oceń:
8
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!