Normalna Kobieta

Dodane przez: creepyfapster, 18.07.2014, 18:59
Reklama:
Był ciepły i duszny lipcowy wieczór, ale było jeszcze jasno. Cały dzień spędziłem w domu. Nie miałem ochoty się z nikim widzieć, nie wiem dlaczego. Siedziałem przy komputerze pijąc zimną Pepsi i jedząc moje ulubione chipsy paprykowe. Obok mnie stał włączony od dawna wiatrak. Muszę przyznać, że siedziałem na komputerze dosyć długo i to nie tylko wtedy.

W pokoju było tak cholernie gorąco, że siedziałem z kubkiem w jednej dłoni, a druga znajdowała się oczywiście na myszcze. Przeglądałem strony typu kwejka i innych takich. Robiłem to codziennie, żeby mi się nie nudziło. Czasami pograłem w jakieś gry, ale wtedy akurat nie miałem ochoty. Po przeglądnięciu wszystkich tego typu stron oraz YouTube'a postanowiłem poczytać jakieś straszne historie. Bardzo lubię się bać, sprawia mi to przyjemność. Według niektórych moich znajomych to dziwne, ale ja uważam to za zupełnie normalne.

Siedząc tak w gorącym i dusznym pokoju i przeglądając te wszystkie obrazki i historię, trafiłem na coś ciekawego. Było to zdjęcie normalnej kobiety, w normalnych ciuchach, z normalnym kolorem skóry i normalnymi oczami oraz normalnymi ustami. Wszystko było normalne, ale... To zdjęcie strasznie mnie niepokoiło. Naprawdę, nie wiem dlaczego, ale było poprostu przerażające. Żaden Jeff The Killer, żaden pies ze słynnego smile.jpg, to właśnie ta kobieta była najstraszniejszą postacią jaką w życiu widziałem. Jednak jak już wspominałem, uwielbiam się bać, więc oczywiście wszedłem w link.

Typowa strona z creepypastami. Ciemne tło i biały tekst, norma. Nie było na co się patrzeć, jedynie na tekst, bo obrazek oczywiście odrazu schowałem scrollując w dół. Historia była raczej oklepana. "Jeżeli nie zrobisz tego i tego, stanie się to i to!". Ale zapytasz, po co w takim razie była kobieta na zdjęciu? Ona była tylko zapchajdziurą, przykładem, żeby pokazać, co może spotkać czytającego i w jakich okolicznościach. Dlaczego więc dodano w ogóle jej zdjęcie? Myślę, że dla klimatu. Albo po to, aby więcej ludzi z ciekawości przeczytało opowiadanie? Nie wiedziałem i nie wiem do tej pory. Nie zmienia to faktu, że zdjęcie samo w sobie mnie przerażało. Dlatego je sobie zapisałem. Wiem, brzmi niedorzecznie, ale mówiłem, że lubię się bać.

Patrzyłem na nią przed snem, żeby zasypiać w strachu. Oczywiście po nocach na komputerze wstawałem około drugiej popołudniu, a zasypiałem gdy robiło się już widno. Jednak to, gdy zawsze wyobrażałem sobie, że ktoś za mną stoi z nożem i zaraz wbije mi narzędzie wielu morderstw prosto w serce nie dawało mi aż takiego poczucia strachu. Tylko obraz tej kobiety przyprawiał mnie o gęsią skórkę. A, właśnie! Muszę ją przecież opisać!

Kobieta, na oko około trzydziestego piątego roku życia stała na tle czarnej ściany. Ściana była tak ciemna, że odbijała się w niej moja twarz gdy patrzyłem na zdjęcie. Kobieta miała czarne włosy, jednak nie zlewały się z tłem. Widać było, że dawno nie było na nich żadnego szamponu. Rysy twarzy kobiety były piękne. Sama w sobie była śliczna. Miała wielkie, zielone oczy, malutki nosek i idealnie dopasowane do reszty usta. Włosy zasłaniały jej uszy. Zdjęcie było zrobione od połowy piersi w górę, dlatego więcej nie mogę powiedzieć na temat jej wyglądu. Była chuda a na jej szyi było widać żyły. Ubrana była w czarny sweter pod którym miała biała bluzeczkę. To wszystko co dało się zauważyć.

Po tygodniu zasypiania w taki sposób zacząłem mieć koszmary. Zgadnij z kim w roli głównej... W moich snach była ubrana tak samo jak na zdjęciu, ale jej ciało od połowy piersi w dół "znikało" za mgłą. Stałem w zasadzie nigdzie. Stałem na szarym kolorze, otaczał mnie szary kolor. Ona stała jakieś dwadzieścia metrów ode mnie. Stała tylko i się patrzyła. Nadal mnie przerażała, nie mogłem uciec, krzyczeć, nawet zamknąć oczu. Stałem tak przez cały swój sen, aż wkońcu budziłem się około tej drugiej popołudniu. Mimo, iż nie dusiła mnie ani nie zabijała mojej rodziny, te sny były okropne. Były tak straszne, że gdy się budziłem, byłem cały spocony i rozpalony. A to był dopiero początek.

Po miesiącu sny były inne. Stała plecami do mnie, dziesieć metrów ode mnie. Stała i szeptała coś w jakimś obcym języku. Cały sen. Budziłem się spocony i rozpalony, tak przez kolejny miesiąc. Rok szkolny się zaczął, a jednocześnie zaczął się najgorszy okres mojego życia. Zacząłem ją widzieć. Stała pomiędzy resztą studentów, niczym się nie różniła. Mówiłem już, to była normalna kobieta. Widziałem ją wszędzie. Za każdym razem gdy się obracałem, jakimś cudem widziałem ją w tłumie. Rozmowy ze znajomymi nie przebiegały łatwo. Nie mogłem się skupić na rozmowie, ciągle ją obserwowałem. Codziennie była ubrana tak samo i zawsze coś lub ktoś zasłaniał ją od połowy piersi w dół. Po miesiącu postanowiłem wkońcu do niej podejść. Przynajmniej próbowałem.

Zawsze gdy tylko na pół sekundy ktoś mi ją zasłonił, znikała. Próbowałem wiele razy, jednak nigdy nie udało mi się podejść na bliżej niż około cztery metry. Sny były takie same. Nadal dziesięć metrów, stała plecami i coś szeptała. A ja? Ja się poddałem. Postanowiłem, że muszę z tym żyć i tyle.

Jednak po dwóch miesiącach nie wytrzymałem. Poszedłem do dyrektora z wymyślonym wcześniej pretekstem, dla którego muszę dostać się do spisu uczniów i się udało. Nasza szkoła przy każdym nazwisku miała zdjęcie ucznia. Szukałem i szukałem, ale nie znalazłem jej. Sprawdzałem sześć razy, napewno jej tam nie było!

Potem zacząłem ją widzieć też na mieście. W tłumie, w sklepach (Tylko tych większych, żeby coś mogło ją zasłonić na te pół sekundy i mogła sobie poprostu zniknąć), na budowach, w samochodach. Wszędzie! Była poprostu wszędzie! Nie mogłem już z tym wytrzymać.

Ale wkońcu udało mi się do niej przemówić we śnie. "Czego ode mnie chcesz?" - zapytałem, a ona nadal szeptała coś do siebie. Krzyknąłem to samo, nadal nic. Przez kilka następnych dni robiłem postępy i zacząłem robić powolne kroki w jej kierunku. Wkońcu, w nocy przed Bożym Narodzeniem podszedłem na tyle blisko, że złapałem ją za ramię i spojrzałem prosto w jej zielone oczy. Nie zwracała na mnie uwagi, chociaż moja twarz znajdowała się dziesięć centymetrów od jej twarzy. Nadal szeptała coś w innym języku. Złapałem ją z ręce i zacząłem trząść. Ona jakby się obudziła. Jakby wcześniej była w jakimś transie. Spojrzała na mnie i uciekła. Znikneła w mgle, a próba odnalezenia jej zawsze kończyła się niepowodzeniem.

Wkońcu, po dobrej imprezie, miałem pierwszy sen w nowym roku. Wkońcu coś się zmieniło. Stała przodem do mnie, tak jak przez pierwszy miesiąc. Nie szeptała nic, ale mogłem się ruszać. Podszedłem do niej i spojrzałem na nią. Nie znikałą w mgle, nie uciekała, była obecna wzrokiem, wszystko jak u normalnej kobiety. Więc, co miałem zrobić? Zacząłem z nią rozmawiać.

- Czego ode mnie chcesz? Dlaczego mnie dręczysz? - zapytałem. Odpowiedziała mi cisza.

- Tego. - wkońcu coś powiedziała. Jej głos był dokładnie taki sam, jak mojej matki nie żyjącej od trzech lat.

- "Tego", czyli czego? - zapytałem kobiety.

- Twojego. - odpowiedziała tajemniczo, znowu.

- Skończ te gierki i powiedz poprostu co mam Ci dać. Weź to sobie! Weź to sobie i mnie zostaw! Bierz co tylko chcesz, tylko zostaw mnie w spokoju! - wybuchłem.

No i zostawiła. Wzieła co chciała i zostawiła mnie nareszcie w spokoju. Co wzieła? Pamietasz jak opisywałem przestrzeń w moich snach? Szara nicość. Nic innego, tylko ja i szary kolor. Wzieła wszystko, co było poza "barierą", którą był ten szary kolor w moich snach. Zabała moją świadomość. Utkwiłem tam. Na zawsze. Ale dostałem jeszcze jedną szansę.

Pewnie się nudzisz. Poszukaj jakichś historii w swojej wyszukiwarce, może trafisz na zdjęcie normalnego mężczyzny...
Oceń:
13
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!