Powiedz, że mnie kochasz.

Dodane przez: białadama, 5.12.2012, 03:41
Reklama:
W moim miasteczku jest pewna legenda o chłopaku, który zakochał się w dziewczynie. Nigdy nie mógł przełamać się i powiedzieć jej o tym, ale chodził za nią, czekając na okazję aby wyznać jej miłość.

Pewnego dnia zobaczył, że uciekała z miasta przez problemy z jej
rodzicami i pewnie nigdy nie chciała wrócić. Zdecydował, że poczeka na przedmieściach i zaskoczy ją.

Zobaczył jej samochód wyjeżdżający z miasta i skręcający w drogę, przy której czekał, kryjąc się w zaroślach. Była to polna droga, były wielkie krzaki po obu stronach drogi i tylko ciasne miejsce dla samochodów.

Kiedy samochód się zbliżał podekscytowanie przejęło kontrolę nad chłopcem, który wyskoczył na środek drogi, szokując dziewczynę i nie dając jej wystarczająco miejsca i czasu na zahamowanie.

Samochód wpadł w poślizg i uderzył w chłopaka, wysyłając go w powietrze. Wylądował on kilka metrów dalej na twardej powierzchni drogi. Dziewczyna wyskoczyła ze samochodu i zbliżyła się do jego umierającego ciała.

Kiedy dziewczyna pochyliła się, aby zobaczyć jak bardzo jest ranny, usłyszała ciche zapytanie z jego ust.

"Kochasz mnie?" - zapytał, kiedy strużka krwi wypływała mu z ust.

"Co?" - zapytała zdziwiona myśląc, że chłopak umarł.

"Czy mnie kochasz?" - ponownie zapytał mocniejszym głosem.

"Yyy... Tak." - odpowiedziała po kilku chwilach ciszy.

"Kłamiesz" - wykrzyknął głośniej niż mógł ze względu, że umierał.

Dziewczyna przeprosiła, i zaczęła uciekać przestraszona jego krzykiem. Przerażona mina pojawiła się na jej twarzy.

Z wielkim trudem on spróbował się podnieść, jęcząc z akompaniamentem jego kruszących się kości. Upadł na ziemię i pozwolił wykrzyczeć się bólowi.

Dziewczyna ponownie się do niego zbliżyła i podniosła jego rękę zakładając ją na swoją szyję, aby pomóc mu wstać na nogi. Zaprowadziła go do swojego samochodu i ułożyła na tylnym siedzeniu, kiedy stracił przytomność.

Dziewczyna usiadła na siedzeniu kierowcy i jechała dalej w tą samą stronę, ponieważ w tym małym miasteczku nie było szpitala i nie chciała spędzać kolejnej nocy z jej rodzicami.

Droga do następnego miasta była ciemna i pusta - nie było tam nic oprócz pustych pól dookoła niej. Usłyszała go wybudzającego się na tylnym siedzeniu. Przyspieszyła, aby szybciej dostać się do szpitala, gdzie mogła go zostawić i sama kontynuować swoją podróż.

"Wszystko okej?" - spytała, nie będąc nawet pewna, czy się obudził, ale żeby zapełnić ciszę.

Trzymając oczy zamknięte powiedział.

"Kochaj mnie." - wyjęczał, jakby słowa sprawiały mu więcej bólu niż jego rany.

Ona zostawała cicho, udając, że go nie słyszy i włączyła radio.

"Dlaczego mnie nie kochasz?" - zapytał, ciągnąc swój wywód.

Rzuciła spojrzenie na lusterko i od razu pomyślała, że nie powinna tego robić. Chłopak teraz siedział na siedzeniu, patrząc maniakalnie na tył jej głowy, mając jakby brak życia w swoich oczach.

"Powinieneś leżeć, odpoczywać, twoje rany mogą się pogorszyć." - zasugerowała mając nadzieję, że chłopak przestanie się w nią tak paląco wpatrywać.

"Powiedz mi, że mnie kochasz" - powtarzał, podnosząc swój głos bardziej, niż przedtem.

"Połóż się, będziemy niedługo w szpitalu, chyba widzę światła" - odpowiedziała, ponownie zaniechując odpowiedzi.

"Dlaczego nie powiesz, że mnie kochasz?!" - krzyknął przeszywająco sprawiając, że dziewczyna podskoczyła na siedzeniu.

"Przestań!" - krzyknęła w odpowiedzi, próbując przebić się przez jego krzyki szaleństwa.

"Kochaj mnie!" - krzyknął ostatni raz, oplatając ręce wokół jej twarzy.

Ona krzyknęła w bólu kiedy wbijał się palcami w jej twarz, wyrywając jej prawe oko. Krzyczała, kiedy samochód zaczął się ślizgać i uderzył w przydrożny słup.

Następnego ranka lokalne służby znalazły samochód i ciało kobiety. To drugie zostało zbadane przez ekspertów którzy stwierdzili, że kobieta nie umarła od wypadku, ale przez uduszenie, co potwierdzały rany na jej szyi w kształcie czyichś dłoni. To jest część, która zadziwiła ekspertów - w samochodzie znaleziono tylko jedno ciało. Jeśli ktokolwiek byłby w pojeździe, umarłby od wypadku.

Chłopak nie był później widziany, jednak niektórzy mówią, że poszedł do innego miasta, aby znowu się zakochać...
Oceń:
65
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!