Nigdy więcej

Dodane przez: białadama, 7.12.2012, 02:46
Reklama:
Miałam siedemnaście lat, gdy przyszła. Żyłam ze swoją grubiańską matką przez siedemnaście długich i bolesnych lat. To było koło północy. Moja matka już spała. Dobiegł do mnie dźwięk pukania do drzwi frontowych. Trzy ciche puknięcia. Otworzyłam drzwi. W progu stała mała aczkolwiek dziwna dziewczynka. Miała blade, pozbawione koloru policzki, blond włosy splecione w warkocz, różową podartą sukienkę, bose stopy i czarne oczy. Niezgłębione, głębokie czarne oczy. Szybko wpuściłam ją do środka, cały czas myśląc jak koszmarnie wyglądała. Wprowadziłam ją do pokoju, okryłam jej drobne ciało grubym kocem i uśmiechnęłam się do niej.
- Jak masz na imię, mała? – spytałam się.
Zapanowało długie milczenie. Dziewczynka cały czas wpatrywała się we mnie. Zaczęłam czuć się mało komfortowo przez jej czarne oczy jakby chcące przejrzeć mnie na wylot. Otworzyła swoje usta, z których dobył się cichutki i delikatny głos.
- Lacy Morgan – odpowiedziała.
Przytaknęłam i znów się do niej uśmiechnęłam.
„Możesz tu zostać na noc, Lacy” – powiedziałam jednocześnie wskazując kanapę. Dziewczynka zwinęła się w kłębek. Jej czarne oczy nadal bacznie mnie obserwowały. Opuściłam pokój. Tej nocy spałam mocno. Odrzuciłam wszelkie troski. Nie myślałam o katującej mnie matce, ani o obcej dziewczynce śpiącej na mojej kanapie.

Nadszedł ranek. Szłam do kuchni noga za nogą. Matka przywitała mnie kubkiem gorącej kawy. Wylała mi go na ramię. Wydałam z siebie słaby okrzyk bólu. Wpatrywałam się w matkę z nienawiścią w oczach.

- Co ty do diabła robiłaś? Co ma znaczyć ten brud na kanapie?!” – krzyczała.

Spojrzałam na kanapę. Odkryłam, że mała Lacy zniknęła. Jedynym dowodem na to, że w ogóle tu była, to był brud na kanapie. Wzięłam za to winę na siebie. Matka z całej siły uderzyła mnie w twarz.
Wyszłam do szkoły. Idąc usłyszałam coś, co sprawiło, że poczułam nagły chłód w kręgosłupie.

„W nocy odnaleziono martwą dziewczynkę, Lacy Morgan.”

Cały dzień czekałam na jakieś informacje, ale niczego się nie dowiedziałam. Gdy przyszłam do domu w wiadomościach nadawali bezpośredni raport w sprawie Lacy.

„Lacy Morgan, wiek – sześć lat. Zmarła wczoraj wieczorem, około 7 wieczorem. Jej ciało odnaleziono na podwórku. Było ubrane w różową sukienkę. Do tej pory, nie mamy żadnej informacji o matce Lacy, Marissie Morgan, która jest podejrzana o zabójstwo córki. Według zeznań świadków Marissa wykorzystywała seksualnie swoją córkę i może być odpowiedzialna za jej śmierć.”

Nagle na ekranie pojawiło się zdjęcie Lacy. Wyglądała prawie tak samo, gdy ją widziałam. Blond włosy splecione w warkocz, różowa sukienka. Tylko jej policzki miały kolor… i jej oczy były jasnoniebieskie. W zasadzie było to dla mnie mało ważne. Miałam mętlik w głowie. Uświadomiłam sobie, że Lacy umarła przed przybyciem do mojego domu, oczywiście o ile w wiadomościach mówili prawdę. Zmarła przed kilkoma godzinami.
Poszłam spać wcześniej, by nie musieć oglądać mojej matki. Było koło północy, gdy obudziły mnie palce małej dłoni, które głaskały stłuczenie na moim policzku.
-„Nigdy więcej” – szepnęła Lacy zanim jej ręka zniknęła. Nie później niż 10 minut, usłyszałam krzyk mojej matki dochodzący z jej sypialni. Pobiegłam tam ile sił w nogach. Niemal zasłabłam po tym co zobaczyłam.

Moja mama wiła się po łóżku. Mała żywa istota ukryła swą twarz w jej klatce piersiowej. Słyszałam nasilający się krzyk mojej matki. Chciałam coś zrobić, ratować ją. Ale nie mogłam. Lacy wycofała się z ziejącej pustą dziury w klatce piersiowej mojej matki. Dostrzegłam jej zęby. Były ostre jak brzytwa. Błyszczały w świetle księżyca. Błyszczały krwią matki. Uśmiechnęła się do mnie niewinnie, wcześniej rozszarpując tętnicę szyjną mojej matki. Zemdlałam. Gdy się ocknęłam byłam w swoim łóżku. Poszłam do pokoju swojej mamy. Po otworzeniu drzwi, zobaczyłam że pokój był pusty. Łóżko było tak schludne, wyglądało tak, jakby matka wcześniej niż zwykle wyszła do pracy. Jedynymi dowodami na nocne odwiedziny Lacy były brud i otwarte okno. Nigdy więcej nie zobaczyłam swojej matki i w zasadzie nigdy za nią nie zatęskniłam.
Ostatnio zauważyłam, że córka sąsiadów jest cała posiniaczona, miała stłuczone całe ramię. Zaczęłam obserwować ich dom. Któregoś dnia zobaczyłam coś dziwnego. Małą dziewczynkę biegnącą boso przez ogród w stronę tylnich drzwi domu sąsiadów. Było koło północy. Nagle dziewczynka odwróciła się ku mnie. Z daleka popatrzyła na mnie swoimi czarnymi oczyma. Mogłam przysiąc, skierowała do mnie dwa bezgłośne słowa.
Nigdy więcej.
Oceń:
98
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!