Zmiennokształtny

Dodane przez: białadama, 7.12.2012, 03:13
Reklama:
Jak głosi legenda, aby zostać zmiennokształtnym musisz zdobyć święcenia kapłańskie, a następnie zabić członka swojej rodziny. Wtedy i tylko wtedy otrzymasz zdolności pozwalające na zmianę wyglądu. Wtedy i TYLKO WTEDY, jesteś prawdziwym zmiennokształtnym. Nawiązując do miejskiej legendy, jeden człowiek to zrobił. Indiański kapłan umyślnie zabił nie jednego, ale pięciu członków rodziny. Nigdy go nie znaleźli. Zniknął w lasach i od tamtej pory nie był więcej widziany. Kiedy Jason i Alex wyruszyli na biwak do lasu, znali wszystkie te stare historie. Śmiali się na myśl, że "zmiennokształtny" miałby ich dorwać za wtargnięcie na dawne indiańskie ziemie. Te same, na których rzekome morderstwa miały miejsce. I dlaczego mieliby wierzyć w legendy? Człowiek zmieniający się w bestię był najbardziej niedorzeczną rzeczą jaką mogli sobie wyobrazić. Jason i Alex byli braćmi. Całe życie byli nierozłączni; do czasu aż Jason się ożenił. Wtedy się wyprowadził i założył rodzinę. Ale nie Alex. Alex został w rodzinnym miasteczku. Opiekował się rodzicami, żył skromnie i starał się być dobrym człowiekiem. To mu akurat w życiu wyszło. Nie złamał żadnego przykazania od lat i był na dobrej drodze (a przynajmniej w jego mniemaniu) do nieba. Trzy lata minęły odkąd spotkali się ostatni raz. I trzy kolejne mogłyby minąć, gdyby Alex nie uparł się na biwak. Ale nalegał, i tak oto historia się zaczęła. Robiło się ciemno, a dwójka braci leżała patrząc się w gwiazdy. Byli głęboko w lesie, bez GPS'ów, map, ale znali drogę powrotną. Przecież chodzili tu jako dzieci. "...nie możemy... dowiedział" "Co?" Alex odpowiedział, czasami zdarzało się mu wyłapywać tylko pojedyncze słowa. "Nie możemy pozwolić, aby tato się dowiedział." Jason powtarzał. "O czym?" "Że zostaliśmy na dawnych indiańskich ziemiach po zmroku. Obiecaliśmy mu jako dzieci, a ja nie chciałbym go teraz zdenerwować. Jest już bardzo stary, a gdybyśmy się pokłócili, moglibyśmy nie zdążyć się pogodzić do... no wiesz. Po prostu nie mów o niczym ani jemu ani mamie. Ok?" "Spoko. Nie ma problemu." Siedzieli w ciszy przez chwilę, dopóki w pobliżu nie przemknął mały szop. "No, spójrz na to." Zawołał Alex, wskazując na gryzonia. Gapił się na nich przez kilka minut. Nie ruszał się, nie próbował uciekać, gdy na niego patrzyli. Stał praktycznie w bezruchu. W końcu sobie poszedł. Niedługo potem przyszedł jeleń. Stworzenie stało i patrzyło się na nich. Niezachwiana determinacja błyszczała w jego oczach. Przez około dwie godziny ta dwójka nie potrafiła zasnąć, ponieważ każde zwierzę jakie znali (niektóre z nich nie powinny nawet zamieszkiwać tych okolic) przychodziło i wpatrywało się w nich. Ostatnim był szary wilk. Powoli zbliżał się w ich kierunku, a gdy był niecałe dwa metry od nich, stanął. "Nie ruszaj się. Nie panikuj. Pójdzie sobie." Jason zapewniał Alexa. Wilk powoli stawał na tylnych nogach, a wtedy jego członki zaczęły się wykrzywiać i pękać. Strach przeszedł przez twarze Jasona i Alexa, gdy futro się rozwarło, ukazując jasnobrązowe mięso. Ostatecznie, patrzyli się na coś, co wyglądało jak mężczyzna z głową wilka. Wilcza czaszka przełamała się jak melon. Futro zaczęło się sypać a kości odłupywać jak kruche skorupki jajek. Na miejscu czaszki pojawiła się głowa człowieka. Mężczyzna stał naprzeciw sparaliżowanych braci. Nie potrafili nawet drgnąć. "To moja ziemia" powiedział, uśmiechając się w nieludzki sposób. "Teraz... Teraz... Muszę pana prosić aby pan sobie p...posz...posze--" Alex zamilkł. "Odpieprz się od nas!" Zagroził Jason ze wściekłością. Mężczyzna zaczął się śmiać. A kiedy to robił, głos mu się zmieniał. Stawał się co raz głębszy. Wkrótce brzmiało to, jakby sam Diabeł naśmiewał się z nich. Skóra zaczęła robić się czarna jak węgiel, oczy żółte jak u kota. Demoniczny śmiech odbijał się echem przez Las, podczas gdy mężczyzna się zbliżał. Bracia nie mieli wyboru, musieli uciekać. I to zrobili. Uciekali tak szybko jak potrafili, ale nie mogli wrócić do samochodów, bo zostali otoczeni przez zwierzęta. Przez godziny wyglądało to jak zabawa w kotka i myszkę. Kilka razy stworzenia, które minęli, nagle "wybuchały", ukazując szaleńca. Ale uciekali dalej. W końcu dotarli do starej leśnej chaty, wskoczyli do środka. Strach przepełniał ich. Bracia czuli, że opuszczenie schronienia oznaczało pewną śmierć. Jednak, to co znaleźli w środku sprawiło, że pożałowali swojej ignorancji. W głównym pomieszczeniu leżały ciała. Setki. Każde zwierzę, które zobaczyli tej nocy, razem z większymi... ludzkimi ciałami... Usłyszeli hałas. Mężczyzna wtargnął do środka. Znowu był wilkiem, ale z jego głosu wyczytali tylko: "Witajcie w domu!" W ciągu następnego tygodnia, władze znalazły Chatę. Twarze obydwu braci wyglądały, jakby zostały zjedzone przez nieznane zwierzę.

Sześc dni później, kamera przemysłowa kilka stanów dalej nagrała Alexa tankującego samochód. Kilku innych świadków również zgłosiło, że zobaczyli człowieka, który miał być martwy. Jedna rzecz zawsze pojawiała się w zeznaniach - złowieszczy, nienaturalny uśmiech... Jesteś pewien, że osoby w Twoim otoczeniu są na pewno Twoimi znajomymi?
Oceń:
31
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!