Historia

Łaźnia

gabriel grula 4 6 lat temu 6 054 odsłon Czas czytania: ~8 minut

-Położycie się w końcu spać!

Głos Grażyny mimo, iż piskliwy brzmiał stanowczo. Dopóki dało się go słyszeć z parteru domu, nie było się czym przejmować. Gorzej jednak, kiedy brzmiał ze schodów lub zza drzwi wejściowych do ich pokoju.

Dzieciaki spojrzeli na siebie.

-Ścisz to – syknęła do młodszego brata Dorota.

Ten jednak w pierwszej chwili wcisnął nie ten przycisk pilota. W efekcie czego telewizor stał się jeszcze głośniejszy. Pomyłka natychmiast została zweryfikowana, ale i tak kilka sekund później dało się słyszeć wyraźny dźwięk dochodzących ze schodów kroków.

-Wyłączaj – znów syknęła dziewczyna – szybciej, pospiesz się.

Damianowi zaczęły trząść się ręce. Tak było za każdym razem kiedy malec znalazł się w sytuacji nieco stresowej.

Starsza siostra nie chciałaby Grażyna tak jak to miało miejsce ostatnio,znów zabrała im pilota od telewizora.

Nim drzwi pokoju otworzyły się, telewizor był wyłączony.

Dorota z Damianem zakryci natomiast po samą głowę kołdrami, udawali, że śpią.

Opiekunka weszła do ich pokoju od razu zapalając światło.

-Okej, nie oszukujcie mnie. Wiem, że nie śpicie. Przecież słyszałam przed chwilą telewizor.

Obydwoje jednak zawzięcie milczeli. Dochodziły do tego mocno zaciśnięte powieki.

Wtedy odchyliła kołdrę, pod którą ukryte były obie dłonie chłopca.

Tak jak można się było tego spodziewać, w jednej z nich ściskany był pilot.

Uśmiechnęła się. Dzieciaki są niesamowite. Sama pamiętała jak kamuflowała się by nie zostać nakrytą przez rodziców na oglądaniu telewizji dobrze po jedenastej w nocy. Cóż na to poradzić, że właśnie o tej godzinie puszczane są najlepsze filmy. Uwielbiała horrory, najlepiej z wilkołakami w roli głównej. Więc kiedy jak nie w nocy mogła oglądać ich w akcji.

Chłopiec otworzył oczy. Jego wzrok prosiłby nie zabierać trzymanego w dłoni przedmiotu.

- Posłuchajcie, jest dwudziesta druga trzydzieści, jutro musicie wstać o siódmej. Jak do dwunastej w nocy będziecie oglądali telewizję, rano będziecie nieprzytomni. Nauczyciele znów będą się skarżyć, że jesteście niewyspani. Zgadnijcie komu się za to oberwie? - nie czekając na odpowiedź kontynuowała - Mnie, jak zwykle mnie. Co innego piątek czy sobota, przecież wiecie, że wtedy możecie dużo więcej, ale w tygodni nie pozwolę wam chodzić spać o dwunastej w nocy.

Mówiąc to wyjęła pilota z rąk malca.

Następnie skierowała swe kroki w stronę łóżka Doroty.

Dziewczynka patrzyła na nią przytomnym wzrokiem. Uśmiechnęła się do niej, w odpowiedzi ta także obdarzyła ją uśmiechem.

- Do jutra i nie chcę słyszeć, że znowu coś kombinujecie. Rozumiemy się?

Dorota odpowiedziała jej skinieniem głowy.

Grażyna była ich opiekunką od przeszło dwóch lat. Będąc jak najbardziej w porządku. Faktycznie w piątki i soboty mogli do późnych godzin wieczornych oglądać telewizję lub grać na konsoli.

Opiekunka też miała swoje sekrety. Jednym z nich był chociażby przychodzący do niej chłopak. Mimo, iż zachowywali się naprawdę cicho, Dorota słyszała ich rozmowy oraz śmiechy.

Wychodząc z pokoju, spojrzała jeszcze w stronę regału z lalkami dziewczynki.

Lubiła lalki, a jej mała podopieczna miała ich niemałą kolekcję.

Od razu zauważyła nowy nabytek. Bez wątpienia niebyła to zwykła lalka jaką można kupić w pierwszym lepszym sklepie. Sprawiała wrażenie starej, gabarytowo była większa od Barbi i Monster High, jak również zdecydowanie od nich masywniejsza.

Ogólnie była nieco przerażająca. Z jej oczu biło coś złego, demonicznego, a do tego ten smutny wyraz twarzy i usta przypominające podkówkę. Mimo zainteresowania lalkami, nigdy wcześniej nie widziała ani takiej, ani jej podobnej zabawki.

- Dorciu, skąd ją masz?- Zapytała nieco podchodząc do regału z zabawkami.

- To jest "Bruce" znalazłam go wczoraj. Leżał pod namiotem z różnymi niesamowitościami.

- Namiotem z niesamowitościami? O czym ty mówisz?

- O tym cyrku iluzji co przyjechał. Nie byłaś tam?

Faktycznie Grażyna słyszała o nim, choć lubi stare obwoźne cyrki jakoś jak do tej pory nie znalazła czasu by się tam wybrać.

- Nie, nie byłam. Jest tam coś ciekawego?

- No pewnie. Mają gabinet figur woskowych, takich strasznych. Ale są tam też figurki przypominające znanych ludzi. Jest pokój luster i lalek.

- A są karuzele albo strzelnice?

- Nie, tego nie ma. Ale mówię ci, tam jest sporo dużo ciekawszych rzeczy niż strzelnice.

Wychodząc z pokoju dzieci, jeszcze raz spojrzała na lalkę. Bez dwóch zdań należała ona do najdziwniejszych jakie w życiu widziała. Gdyby to ona ją znalazła, nie odważyłaby się jej wziąć. Kochała zabawki, ale ta była…a może po prostu widziała w życiu wiele bólu i cierpienia.

Gdy zazna u nowej właścicielki ciepła i miłości, być może zmieni się. Dziewczyna wierzyła zarówno w magiczną moc lalek jak i w to, że z czasem przesiąkają one atmosferą miejsca, w którym przebywają.

Niektóre z nich będąc świadkami okrutnych, strasznych rzeczy potrafią cierpieć, co znajduje odzwierciedlenie w ich powierzchowności. Widziała całe kolekcje zabawek z miejsc objętych klęską żywiołową czy chociażby działaniami wojennymi.

Znaleziona zabawka być może wchodziła w skład pokoju lalek, bądź namiotu z niesamowitościami.

Trudno powiedzieć co to mogły być za niesamowitości. Ale jeżeli zależałoby to od niej, na pewno umieściłaby tam nowy nabytek Doroty spowrotem.

Skoro jednak dziewczynka znalazła ją, a wiadomo „znalezione niekradzione” znakiem tego, że nie była jakimś niesamowicie ważnym eksponatem. A może po prostu ktoś ją zgubił, porzucił lub zostawił?

Zamyślona wróciła do swego chłopaka czekającego na nią z pełną miską świeżo prażonego popcornu.

Dorota zanim zasnęła, przez kilka minut wpatrywała się w sufit.

Spokojny, miarowy oddech braciszka świadczył iż chłopiec zasnął. Skierowała wtedy wzrok na nowo znalezioną lalkę. Ta patrzyła się na nią swym przenikliwym, mroźnym wzrokiem.

Przyglądała się jej dobre kilka minut. W pewnej chwili zabawka nieco uniosła głowę machając przy tym prawą ręką.

Zasypiała, więc nie wiedziała czy to jest jawa, czy już sen. Nie zaprzątała sobie jednak tym głowy.

- Ja się ciebie nie pozbędę, kocham cię Bruce – wyszeptała, a może po prostu pomyślała.

Obudziła się wyspana. Zanim otworzyła oczy, przez kilka minut wsłuchiwała się w otoczenie.

Taki miała zwyczaj. Za każdym razem kiedy budziła się i nie musiała biegiem pędzić do łazienki, a stamtąd na śniadanie, tak właśnie robiła.

Zmysł słuchu nie wychwycił niczego szczególnego. Jej brat jeszcze spał, natomiast cały pokój tonął w ciszy. Nie dało się tego natomiast powiedzieć o parterze domu. Panował tam gwar i ruch.

Uniosła głowę patrząc na zegarek.

Wskazywał godzinę dziesiątą dwadzieścia dwie.

Wszystko zaczęło się jej nie zgadzać. Od przeszło dwóch godzin powinna być w szkole. Tymczasem leży w łóżku, a mimo zamieszania na dole nikt nie kwapi się by ją obudzić. Wstała wyjrzała przez okno.

Dzień należał do szarych i pochmurnych.

-Już wstałaś córciu?

Odwróciła się. Z tego wszystkiego nie zauważyła śpiącej obok braciszka mamy.

- Mamo co ty tutaj robisz? Mieliście przecież wrócić dopiero jutro?

- Tak, ale widzisz, stało się coś złego – kobieta sprawiała wrażenie wyraźnie zakłopotanej.

- To znaczy…

- Coś przytrafiło się Grażynie i jej chłopakowi.

- Mamo, powiedz w końcu o co chodzi.

- Oni…oni nie żyją.

- Ale przecież wczoraj wieczorem z nią rozmawiałam. Co mogło wydarzyć się przez te parę godzin?

- Najprawdopodobniej było włamanie, wyjaśnieniem tego zajmuje się policja.

Dorota usiadła na łóżku. Wydawało jej się to niemożliwym. Jak ktoś z kim wczoraj rozmawiała, ktoś kto uśmiechał się, miał jakieś plany na dzisiaj, może już nie żyć?

Rutynowe czynności śledcze, trwały jeszcze przez dwie godziny, w trakcie których cała trójka nie opuszczała pokoju.

Dopiero po południu pozwolono jej jak i Damianowi zejść na dół.

W pierwszej chwili nie zauważyła niczego nadzwyczajnego. Brakowało dużego, zawsze stojącego na ławie wazonu, dwóch krzeseł, w oknach wisiały też nowe firanki oraz zasłony. Wyczuła także wyraźny zapach pasty do podłogi.

Poza tym wszystko wyglądało normalnie.

Pół godziny później spotkała się ze swymi koleżankami.

Beata i Magda z ciekawością wypytywały o wydarzenia jakie miały miejsce w nocy w jej domu.

- Nic nie słyszałam – mówiła ze smutną miną.

- Nic? Nic a nic?- zapytała Magda.

- No przecież mówię, że nic. Komu jak komu, ale wam powiedziałabym o tym.

- Podobno rano twój dom przypominał krwawą łaźnię – zaczęła Beata - wszystko było skąpane we krwi. Twoja opiekunka w nocy dzwoniła na policję, ale nie potrafiła powiedzieć co się dzieje i kogo się obawia. Dlatego patrol przyjechał, spisał ją i odjechał. Następny radiowóz przyjechał rano, ale wtedy znaleźli już ją martwą.

- I kogoś jeszcze – dodała Magda.

- Pewnie jej chłopaka – odezwała się Dorota.

- Od razu zadzwonili do twoich rodziców i…

- Tak, resztę już wiem. Ale jak to? Zadzwoniła na policję i nie potrafiła powiedzieć czego się boi? – Zapytała Dorota.

- Nie wiem, powtarzam ci tylko co podsłuchałam u rodziców.

- Ja słyszałam to samo – dodała Magda.

- Policja zabrała coś z twojego domu?

- Nie wiem. Przez cały czas jak byli nie wychodziłam z pokoju. Ale w domu nie ma wazonu, dwóch krzeseł, wiszą także nowe firanki i zasłony. To zauważyłam od razu.

Magda przymknęła oczy, czynność ta świadczyła o wytężonym wysiłku umysłowym z jej strony.

- Chodźcie ze mną! – Krzyknęła.

Dziesięć minut później przyjaciółki stały przy kontenerze wypełnionym śmieciami i różnymi niepotrzebnymi już nikomu przedmiotami.

Dorota od razu rozpoznała dwie wystające nogi od krzesła. Nie bez problemu wydobyły to, co zostało zarówno z jednego jak i drugiego krzesła. Cała się trzęsąc, wpatrywała się w zakrwawione drewniane elementy.

Z wrażenia zasłoniła usta. Gdyby nie wiedziała, że są to przedmioty z jej domu, w którym wydarzyło się coś złego pomyślałaby, że ktoś wymazał je czerwoną farbą, następnie wyrzucając na śmietnik.

W tym czasie Beata wygrzebała duży karton.

Nastolatka rozpoznała go, zawsze stał w pomieszczeniu pod schodami.

Zaciekawione zaczęły sprawdzać jego zawartość. Znajdowały się w nim dwa wypchane czymś foliowe, czarne worki.

Otworzyły jeden z nich, po czym wszystkie trzy odskoczyły niczym poparzone. W worku znajdowały się przesiąknięte krwią firanki.

- O Boże – wyszeptała Dorota - to prawda z tą krwawą łaźnią.

- Co wy tu wyczyniacie! – Głos dozorcy z pobliskiego bloku sprawił, że drygnęły. Niewiele myśląc zaczęły uciekać.

Zatrzymały się dopiero przy ławce w parku.

Makabryczne znalezisko wstrząsnęło każdą z nich. Niby bardzo chciały wiedzieć jak najwięcej, ale tak naprawdę każda z nich wolałaby nigdy tego nie widzieć. Najzwyczajniej w świecie padły ofiarami ciekawości.

Kilkadziesiąt minut później Dorota wracając do domu, zatrzymała się przy schodach wejściowych.

To właśnie pod nimi stał znaleziony na śmietniku karton.

Nie mogła dojść do siebie, cały czas trzęsły jej się ręce. Natomiast przed oczami miała widok zakrwawionych, znalezionych na śmietniku firan.

Pchana jakąś dziwną siłą, postanowiła zajrzeć do pomieszczenia pod schodami.

Odchyliła drzwiczki, na czworaka wchodząc do schowka.

Panował w nim mrok Od razu poczuła też charakterystyczny zapach wilgoci.

Skierowała wzrok w miejsce gdzie stał karton, zostało po nim jednak tylko wolne miejsce.

Rozejrzała się zauważając starego konia na biegunach, nieużywaną od kilku lat małą domową huśtawkę, uszkodzony syntezator, skrzynkę wypełnioną starymi książkami.

Nieco głębiej, pod ścianą przykuła jej wzrok siedzącą, oparta plecami o ścianę niedawno znaleziona laleczka.

- Mój mały – wyszeptała – jakim cudem żeś się tu znalazł?

Wzrok zabawki tym razem był jakiś inny, przyjemniejszy, łagodniejszy. Przynajmniej takie odniosła wrażenie. Mogłaby także przysiąc, że widoczna jeszcze wczoraj na twarzy Bruce podkówka, teraz zamieniła się w uśmieszek. Najgorszym jednak było to, że lalka cała wymazana była we krwi. Rodzice jak to zobaczą będą kazali natychmiast pozbyć się jej nowego nabytku.

Nie, nie może przecież jej porzucić. Jakoś przemyci ją do domu, wymyje, wypierze, po czym znów umieści na regale obok uśmiechniętej Barbi i wiecznie szczęśliwego Kena.

KONIEC.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Fajne tylko szkoda że takie krótkie:-)
Odpowiedz
Zapraszam wszystkich do polubienia Fanpejdża Czas Z http://on.fb.me/1b3zWgx Dzięki :)
Odpowiedz
Rozumiem ze lalka zabila opiekunke?
Odpowiedz
Tak, to sprawka laleczki. Starałem się opisać wszystko tak, aby po przeczytaniu opowiadania nasuwało się właśnie to pytanie. Wszystko na to wskazuje, że to lalka, lecz nie jest to do końca jasne i oczywiste Pozdrawiam.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje