Historia

całkiem ciekawe, znalezione w internecie

babol 0 6 lat temu 158 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Język polski uchodzi za jeden z trudniejszych języków na świecie, między innymi przez mylącą ortograię. Z niewiadomych powodów niektórzy nie przywiązują większej wagi do prawidłowej pisowni, tak jakby "król" i "krul" to było to samo.

Amelia była przeciętną nastolatką. Raczej interesował ją wygląd i zabawa, niż to, co ma w głowie.

Nie można jej za to winic, spowodowane to było presją społeczeństwa, a ona była za młoda, by wiedziec co w życiu jest naprawdę ważne. Nie była głupia, wbrew temu, co mówili o niej ludzie.

Najczęściej śmiano się z niej na lekcjach j.polskiego, gdy nauczycielka czytała na głos jej wypracowanie i komentowała błędy ortograficzne.

Pewnego dnia Amelia wracała do domu ze szkoły, wpatrzona w chodnik. Jej oczom ukazał się mały miedziany orzełek na monecie jednogroszowej. "Przecież nie będę sie schylac po grosika, jeszcze śmiac się będą że <dziady> zbieram" - pomyślała.

Była tak zajęta sprawianiem dobrego wrażenia, że nie uważała przechodząc przez ulicę. Potrącił ją samochód. Amelia pewnie żyłaby nadal, gdyby kierowca nie miał zbyt wielu przewinień w swojej kartotece. Nie chciał się narażac i postanowił uciec z miejsca wypadku. Nastolatka zakończyła życie w naszym świecie, ale śmierc jest początkiem, nie końcem, tylko w danej chwili o tym nie wiemy.

Amelka rozglądała się nerwowo dookoła, wszystko było jakby inne, chociaż nie umiała tego sprecyzowac. Miała wrażenie, że widzi nastroje innych ludzi mimo, iż nie mają widocznej aury. Słyszała wszystko, rozmowy z mieszkań, sklepów, autobusów zlepiały się w jeden bełkot, ale ona rozumiała każde słowo z osobna. Nie była przerażona i nic jej nie bolało. Stała na środku ulicy a samochody przejeżdżały przez nią, jakby jej tam nie było.

-Niech się osoba rusza, ile ma zamiar tak stac?!

-No idź dziewczyno, nikt czekac na królewnę nie będzie!

-Zabierzcie ją, bo tak stac będzie na Wieki Wieków!

-Raczej jej się nigdzie już nie śpieszy!

Amelia pierwszy raz od swojej śmierci poczuła ukłucie strachu. Kim byli ci dziwni ludzie, ubrani chyba w innej epoce? Ich spojrzenia nie były zachęcające, prędzej pokpiewające, szydercze. Jedna kobieta, której brakowało większości zębów choc była jeszcze młoda, złapała ją za ramię i zaciągnęła do drzwi, których wcześniej tam nie było. Amelia wraz z osobliwymi postaciami weszła do mrocznego pomieszczenia. Nie było ono duże. Na samym środku stał stolik, na nim rozłożone karty. Czterech mężczyzn grało w dziwną grę. Gra polegała na tym, że przegrany musiał uciąc sobie jakąś częśc ciała, która odrastała po pewnym czasie. W rogu siedziała kobieta z poderżniętym gardłem, krew z rany zdawała się lac wiecznie na jedwabną suknie rodem z XVIII wieku. Chłopiec około 6-letni znalazł sobie zabawę w wydłubywanie oka marynarzowi z urwanym tułowiem. Obok chłopca na wpół spalony kundel wyjadał wnętrzności marynarza. Amelia wybiegła czym prędzej z pomieszczenia licząc na powrót do rzeczywistości, ale dla niej nie było już ratunku. Po otwarciu drzwi znalazła się w innym pomieszczeniu, w którym również panował półmnrok. Znajdował się tam tylko jeden stół, a przy nim jakiś nieszczęśnik pisał coś na kartce. Drugi osobnik, nadzorujący tego pierwszego, podniósł wzrok na dziewczynę i wrzasnął:

-Nie jej kolej, ona niech wyjdzie i czeka, aż zawołam, no!

Ktoś złapał ją za bluzę i szarpnął do tyłu. Upiory kazały jej usiąśc na krześle i czekac. Mijały minuty a nastolatka niecierpliwiła się coraz bardziej. W jednej chwili wszystkie parszywe osobniki skupiły sie na grze w karty, kiedy jeden z graczy chwilowo nie miał już czego sobie obciąc.

-To nie uczciwe! On nie gra fair!

-Co mam poradzic, że została mi tylko głowa na kawałku torsu i ręka. Głowy sobie nie obetnę bo jak mam grac bez niej?!

-Utnij sobie rękę!

-Niby czym? Musiałbym miec drugą, a moja druga ręka leży pod stołem! Ty kundlu! mało ci było flaków marynarza?! Zostaw moją rękę!

W tym momęcie spalony pies uciekł ze swym łupem w róg pomieszczenia.

Amelia wykorzystała chwilę zamieszania i wbiegła do drugiego pokoju.

-Czy to już moja kolej, bo wie, kazał siedziec i czekac!-warknęła naśladując ton głosu nieuprzejmych duchów.

Postac nadzorująca wcześniej nieznanego nieszczęśnika uśmiechnęła się diabelsko. Bez słowa położyła kartkę papieru i pióro na stole. Kiwnięciem głowy dała znac, żeby dziewczyna usiadła. Amelia zajęła miejsce przy stole.

- a teraz niech,szanowna panienka, pisze tak: " nie szanowałam kraju mojego, w którym się urodziłam i wychowałam"

- jakto? ja nie szanowałam?

- a kto, ja?! a kto wstydził się monetę podnieśc, bo wstyd? A za tą monetę i tego orła panienka szanowna wie, ilu ludzi zginęło?

- Potępienia! Wygnania! Nie ma dla niej litości!- umarli przekrzykiwali się.

- to nie tak!

- a kto z lenistwa nie nauczył się pisac poprawnie w swoim języku? Za ten język wie, panienka śliczna, ilu umarło?

- Ignorantka! Ukarac ją! - krzyczały upiory.

- ale ja... ja mam dysleksję! Ja mam dokument na to!

- Jak ja żyłem, to to się dysmózgowie nazywało! A teraz pisze oświadczenie! Że żałuje głęboko i szczerze tego! Swoimi słowami!

"oświatczenie....nie, to chyba pisze się oświadczenie, co dalej.... acha, nie chciałam uraźic nikogo sfoim, nie...swoim postępowaniem... rzałóje,nie...żałóję albo żałuję tego...."

Łatwo się domyślic, że Amelii nie udało się napisac tego oświdczenia poprawnie i nie zostało przez to pozytywnie rozpatrzone. Szkoda, bo to jedno mogłoby ją uratowac, ale pocieszę Was. Amelka szybko przyzwyczaiła się do nowych towarzyszy. Zwłaszcza do spalonego psa, był na swój sposób uroczy.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje