Historia

Rok 1943, odległa wieś w Bośni. Część V: Klepsydra włóczęgi

seventhseal 23 5 lat temu 11 018 odsłon Czas czytania: ~6 minut
Ta historia posiada kilka części:
Część 1 Część 2 Część 3 Część 4 Część 5

Część pierwsza: http://straszne-historie.pl/story/10406-Rok-1943-odlegla-wies-w-Bosni-Czesc-I

Część druga: http://straszne-historie.pl/story/10437-Rok-1943-odlegla-wies-w-Bosni-Czesc-II-Mezczyzna-powraca

Część trzecia: http://straszne-historie.pl/story/10442-Rok-1943-odlegla-wies-w-Bosni-Czesc-III-Uwiezieni-w-swiatyni

Część czwarta: http://straszne-historie.pl/story/10448-Rok-1943-odlegla-wies-w-Bosni-Czesc-IV-Duszpasterz

"Widzę, że tym razem przysyłają dziecko, odważne posunięcie." powiedział uśmiechając się.

"Proszę pana, wydaje mi się, że wiem, dlaczego pan tu jest." odpowiedziała, spoglądając na niego.

"Doprawdy?" zachichotał, "Wiesz dlaczego tutaj jestem, hm?"

"Tak, chce pan odebrać zegarek."

Momentalnie stracił swój uśmiech. Przykucnął, aby ich oczy były na równej wysokości.

"Zegarek?"

"Tak, zegarek." powiedziała babcia uśmiechając się szeroko. Wydaje mi się, że sam fakt wciąż pozostawania przy życiu niezmiernie ją cieszył.

"Zaczynam powoli tracić cierpliwość. Jaki zegarek?" Zapytał, wstając.

"Proszę pozwolić, że najpierw zadam panu pytanie." odrzekła babcia, czując nagły przypływ odwagi, "Przyszedł pan tutaj, by nas zabić?"

"A jak myślisz?" Uśmiech powrócił na jego twarz.

"Ale dlaczego wszystkich na raz?" była pełna obaw, nie chciała przesadzić, oznaczałoby to jej śmierć.

"Widzisz, tego... nie wiem. Robię to co mi karze. Po prostu przyszedł na was czas. Wiem, że to dziwne. Ale... ty wiesz, prawda? Wiesz, dlaczego tu jestem, tak?" jego oczy naglę się rozszerzyły, "Dlaczego właśnie tu, dlaczego wszyscy na raz? Odpowiedz!"

"Zegarek. Przyszedł pan tutaj, z powodu zegarka."

"Moja cierpliwość się skończyła." odpowiedział jej, wyraźnie zirytowany.

"Proszę poczekać!" moja babcia wykonała ręką gest zatrzymujący mężczyznę, "Wszystko panu opowiem."

"Mów. I streszczaj się." odparł, wyraźnie zainteresowany.

"Gdy miałam 6 lub 7 lat, nie pamiętam dokładnie, naszą wioskę odwiedził pewien mężczyzna. Ubrany był w podarte łachy, wyglądał na głodnego, spragnionego i umęczonego. Wioska przyjęła go, nakarmiła, dała mu ubranie. Kąpał się w moim domu. Był bardzo wdzięczny za pomoc, więc chciał nam podarować jedyną rzecz, którą miał. Swój zegarek. Cały ze szkła, z piaskiem w środku."

"To nie zegarek, tylko klepsydra. Ale zdobyłaś moją uwagę. Kontynuuj."

"W momencie, gdy zaoferował nam tą... klepsydrę, wszyscy mężczyźni w wiosce bardzo się rozgniewali. Wyglądali na oszalałych. Niektórzy krzyczeli na obcego, inni go popychali. Kazali mu się wynosić. Nie rozumiałam, o co im chodzi, było to dla mnie naprawdę bardzo dziwne. Kazali natychmiast wynosić się komuś, komu chwilę wcześniej oferowali nocleg i pożywienie. Wydawało mi się, że ofiarowanie prezentu w podziękowaniu za gościnę było bardzo miłe z jego strony."

"Interesujące." odpowiedział, opierając ręce na biodrach. Miała go.

"Więc… Włóczęga opuścił wioskę. Dorośli zabronili nam się do niego odzywać i zakazali przyjmowania jakichkolwiek obcych. Następnego dnia, poszłam na łąkę pobawić się. Lubię bawić się na łące. Kiedy tam dotarłam, usłyszałam szelest. Z krzaków wyłonił się ten miły, przegnany przybysz. Powiedziałam mu, że zabroniono mi z nim rozmawiać. Odpowiedział, że to w porządku. Mimo to, chwilę rozmawialiśmy. Po wszystkim wyciągnął wspomnianą klepsydrę ze swojej brudnej, starej torby.

"I co? Wzięłaś ją? mężczyzna był coraz bardziej wciągnięty w opowieść.

"Na początku nie - ale potem, jak wyjaśnił mi co to za klepsydra - tak."

"Więc? Co to za klepsydra? Mów!"

"Powiem panu, jednak najpierw muszę panu powiedzieć, co jeszcze przekazał mi wtedy tamten obcy. Widzi pan... on powiedział mi, że kiedyś pan do nas przyjdzie."

"Że co? Wspomniał mnie?"

"Tak. Powiedział, że pewnego dnia przyjdzie do nas mężczyzna w czerni, odebrać to co do niego należy."

"Zaintrygowałaś mnie. Mówił coś jeszcze?"

"Powiedział, że klepsydra, jak on to ujął, powstrzymywała pana przed odnalezieniem nas."

"Powstrzymywała mnie?" był szczerze zdziwiony.

"Tak. Powiedział, że tak długo, jak klepsydra działa, nie musimy martwić się o czas. A pan nie będzie w stanie nas odnaleźć."

"Dziecko, jeżeli kłamiesz, przysięgam, ty i twoja rodzina..."

"Nie kłamię!" przerwała mu, nagle zdobyła mnóstwo pewności siebie, "Przyrzekam. Włóczęga powiedział, że nie będziemy się starzeć. Piasek przesypywał się bardzo powoli. Ale 10 dni temu, skończył się. A dokładnie wtedy pojawił się pan."

"Wiec, to oznacza... posłuchaj mnie. Musisz odpowiedzieć na to pytanie. Słyszysz? Musisz powiedzieć prawdę."

"Tak, proszę pana, słucham."

"Kiedy to było? Kiedy widziałaś tego... kogoś? Kilka lat temu?"

"Nie, nie, proszę pana. Wydaje mi się, że więcej."

"Więc ile? Dziesięć? Mów!"

"Powiedziałabym, że jakieś pięćdziesiąt, może sześćdziesiąt, proszę pana."

Mężczyzna bardzo spoważniał.

"Na pewno nie kłamiesz, Dana?" powiedział, wyglądając na bardzo ciekawego i zafascynowanego zarazem. W dodatku na jego twarzy widać było złość.

"Przyrzekam, proszę pana. Powiem coś jeszcze. Nikt we wsi nie zorientował się, że czas stoi w miejscu, że nikt się nie starzeje, nikt nie umiera. Jestem tutaj jedyną świadomą tego zjawiska. Więc, jeżeli pójdzie pan do środka i zapyta resztę, nie będą wiedzieć, o co panu chodzi."

"A więc, chcesz mi powiedzieć, że ponad pół wieku temu, jakiś bezdomny odwiedził waszą wioskę, wręczył ci klepsydrę, która zatrzymała czas, a ty jesteś jedyną osobą która o tym wie? W dodatku ten artefakt ukrywał was przede mną?"

"Tak, proszę pana."

"Zdajesz sobie sprawę, jak niewiarygodnie to brzmi?"

"Czy bardziej niewiarygodnie, niż mężczyzna w czerni, który zabija wszystkich mieszkańców tej wioski, ponieważ 'przyszedł na nich czas'?"

"Dobra, już dobra!" odpowiedział strzepując z płaszcza niewidzialne pyłki. "Przyznaję, to na prawdę fascynująca historia. Jednak to niczego nie zmienia. Muszę wykonać zadanie.

"Mogę coś powiedzieć? Proszę." błagalnym tonem zapytała babcia.

"Co znowu? Mów!"

"Widzi pan, tamten włóczęga powiedział, że będziemy musieli zapłacić za klepsydrę. Nazwał to wewnętrznym ogniem.

"Wewnętrzny ogień? A cóż to takiego?"

"Nie byłam pewna na początku, ale wydaje mi się, że chodziło mu o dusze."

"Dusze? To tylko legenda. Dusze nie istnieją."

"Cóż, on twierdził, że jednak istnieją. Dodał, że nie mógł ich tak po prostu odebrać i przestrzegł mnie, że nigdy nie powinnam pozwolić na to, aby pan je odebrał.

"Próbujesz mnie nabrać dziecko?" powiedział, kucając.

"Wie pan, pomimo tego, że wyglądam młodo, proszę mi uwierzyć, swoje już przeżyłam. Jeżeli zechce pan nas teraz zabić, nie będę prosić o litość. Mógłby pan jednak, mieć z tego jakąś korzyść.

"Rozumiem. Chcesz dobić targu. Wasze dusze, w zamian za dalsze, spokojne życie?"

"Dokładnie. Jeżeli pan się zgodzi, wrócimy do normalnego życia, każdy z nas w końcu umrze i nasze dusze będą pańskie."

"Nawet nie wiedziałbym, co z taką duszą zrobić. Każdy o nich mówi, ale ja nigdy nie wierzyłem."

"Cóż, mężczyzna z klepsydrą miał rację co do tego, że nas pan nie znajdzie, dopóki w klepsydrze jest piasek. Co do dusz, może być tak samo. Wydaje mi się, że jest tylko jedna możliwość dowiedzenia się." powiedziała babcia, odwracając się i kierując się w stronę kościoła. Kiedy dotarła do drzwi, odtworzył je mój pradziadek i wciągnął ją do środka. Po kilku minutach krzyków i przytulania jej, wszyscy podbiegli do okien. Mężczyzna wciąż tam stał. Babcia twierdzi, że słyszała, jak mówi sam do siebie. Następnie wykrzyczał:

"Dobra! Masz mnie! Zgadzam się! Ale pamiętaj, ja wrócę! I lepiej, żeby to wszystko była prawda, bo w przeciwnym razie słono za to zapłacicie! Wszyscy!" po tych słowach opuścił wioskę.

Wiem, że ta historia strasznie się dłuży, więc na koniec dodam kilka wersów wyjaśnień, które babcia zawarła w swoim liście do mnie.

"Nie widziałam go przez długie lata. Kiedy Zlatan zmarł na zapalenie płuc, mężczyzna powrócił. Twierdził, że go okłamałam, ja jednak wyjaśniła mu, że dusze będą jego tylko wtedy, kiedy wszyscy z ocalałych mieszkańców umrą. Nie był z tego powodu zbyt szczęśliwy, daję słowo. Jednak opuścił nas i wtedy. Musisz się z pewnością zastanawiać kim był włóczęga z klepsydrą. Nie wydaje mi się, żeby taki w ogóle istniał. To jedna z lokalnych legend. Słyszałam ją wielokrotnie, opowiadaną przez moich rodziców, kiedy myśleli, że śpię. Być może nie zmyśliłam historii o nim, bo czuję się bardzo stara, jakbym miała o wiele więcej niż 80 lat, sama nie wiem. Potrzebowaliśmy ocalenia, więc opowiedziałam legendę. Miałam dużo szczęścia. Ze wszystkich ocalałych, już tylko ja zostałam przy życiu. Mężczyzna w płaszczu często mnie odwiedza. Kim jest? Tego niestety nie wiem.

Nawet jak nie wierzysz w moce nadprzyrodzone, chciałabym abyś wiedział, że dusze istnieją. Naprawdę. A ten mężczyzna w płaszczu nie wie jednej rzeczy.

Nie wie, że nasze dusze, nigdy nie będą należeć do niego.

Autor: inaaace

Źródło: reddit.com

Tłumaczenie: seventhseal

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Najlepsza jaka czytałam, świetna, oby więcej takich historii
Odpowiedz
Dobre
Odpowiedz
Mega opowiadanie!
Odpowiedz
Ta opowieść jest taka świetna, że zabrakło mi większości słow do opisania jej.
Odpowiedz
Cieszę się,że ktoś przetłumaczył tak świetną creepypastę i dzięki temu mogłam ją przeczytać,ale mój głód na ciekawe historie nadal niestety nie został zaspokojony. Idę szukać dalej~ Życzcie mi powodzenia~~
Odpowiedz
Super 10/10. Więcej takich opowiadań :-)
Odpowiedz
Mega!!! 10000000000000000000000000000000000/10
Odpowiedz
Tak wciąga że masakra ^^ 10000/10 i więcej takich :3
Odpowiedz
Wow
Odpowiedz
Meeega! Bardzo mnie wciągnęło. Teraz zabieram się za Czas "Z".
Odpowiedz
Boskie, świetne po prostu genialne !!!
Odpowiedz
Chyba się zakochałam w tej histori <3 Nigdy nie widziałam nic lepszego *o* 10000/10
Odpowiedz
Świetne 10000/10
Odpowiedz
Co tu dużo pisać, od początku do końca trzyma w napięciu. Świetne tłumaczenie.
Odpowiedz
mega!!!
Odpowiedz
Exxtra tak świetnej historii jeszcze nie czytalem
Odpowiedz
Boskie!! :D 100000/10 :D
Odpowiedz
Bardzo dobre!
Odpowiedz
Super polecam i wgl 100/10 prócz czas "z" nic mnie tak nie wciągneło jak to :D
Odpowiedz
tego autora wszystkie historie sa swietne ale głównie wciagnal mnie "strażnik królewski" :P
Odpowiedz
Mega :D i jeszcze to jest ten sam autor, który napisał ''Historię kobiety z pomarańczą''. Zauważyłem również parę błędów w tłumaczeniu, np. duże zamiast dusze, ale da się czytać :)
Odpowiedz
Skoro to ten sam gość to widzę ze ma zamiłowanie do bohaterów pochodzących z balkanow :D
Odpowiedz
Seventhseal - dziękujemy za przetłumaczenie tej świetnej serii! :-)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje