Historia

Czy mogę już odejść?

kuro 5 4 lata temu 4 317 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

W środku nocy zadzwonił telefon. Nieznośnie głośny dźwięk obudził mnie z głębokiego snu. Byłam wściekła. Dopiero wróciłam z pracy, jutro miałam ważny egzamin, a ktoś ot tak po prostu dzwoni do mnie o północy. Na początku usiłowałam ignorować hałas, ale to okazało się niemożliwe. Zwlekłam się z łóżka i sięgnęłam po słuchawkę.

- Halo? – zapytałam ostro.

Po moich plecach przeszły ciarki. Nie słyszałam nic oprócz dziwnych odgłosów i szlochu. Poczułam się jak główny bohater kiepskiego, strasznego filmu. Nie chciałam widzieć siebie w tej roli. Rozejrzałam się dookoła, chcąc mieć pewność, że jestem bezpieczna. Wtedy właśnie usłyszałam głos mojej przyjaciółki.

- Hej...

- Hej, czemu dzwonisz tak późno? Coś się stało? – położyłam się na łóżku. Byłam zmęczona.

Jednak musiałam jej wysłuchać, w końcu traktuję ją jak siostrę.

- Właściwie... tak. – jej głos zadrżał. – Jestem teraz całkowicie sama... Mogłabym do ciebie przyjść?

- Gdzie jesteś?

- To długa historia.

- Przyjadę po ciebie.

- Nie, poradzę sobie. Po prostu bądź w domu.

- Kami, powiedz przynajmniej, o co chodzi.

- Ja... – wahała się. Nie rozumiałam, czemu nie chce mi powiedzieć. Nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic. – Byłam na randce z Adamem.

- Nic nowego.

- Ale tym razem, postanowiliśmy pojechać w jakieś interesujące miejsce. W opuszczone miejsce.

- Ta? – nawet nie próbowałam ukryć znudzenia w głosie. To nie pierwszy raz, kiedy zrobili razem coś głupiego. – I co? Znaleźliście ducha?

- Nie. To znaczy.... chyba nie. – nagle w słuchawce rozległ się głośny szloch. Zaniepokoiłam się i przeprosiłam. Nie chciałam jej dodatkowo dołować.

- Weszliśmy do jakiegoś dawnego szpitala. Było przeraźliwie ciemno, a my mieliśmy tylko badziewne latarki. Adam postanowił zrobić test odwagi i pobiegł pierwszy.

- Zostawił cię samą? A to dupek.

-Dogoniłam go, ale on znalazł zamknięte drzwi i stwierdził, że musi wejść do środka.Rozbił zamek i wtedy... zaczął się zachowywać dziwnie.

- Jak „dziwnie”?

- Mówił okropne rzeczy, śmiał się. Uciekłam. Boję się. – usłyszałam jej ciężki oddech.

Wciągnęłam szybko powietrze, by uspokoić zdenerwowanie. Nigdy nie lubiłam Adama i dla mnie zawsze zachowywał się dziwnie, ale jeśli nawet moja przyjaciółka twierdziła, że coś było nie w porządku, to na pewno miała rację.

Wsłuchiwałam się przez parę uderzeń serca w dźwięki w słuchawce. Jeździły samochody i zaczynał padać deszcz. Przynajmniej miałam pewność, że nic jej nie jest. Ulżyło mi, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że nie jest ranna. Po prostu była przerażona.

- Hej Eva...

- Tak? – zapytałam cicho, przejęta troską.

- Mogę już odejść?

Błagalny ton jej głosu sprawił, że moje serce się zatrzymało.

Moje usta otworzyły się bez pozwolenia. Chciałam odpowiedzieć, ale okazało się, że zostałam obrabowana ze wszystkich słów. W tej samej chwili ktoś zapukał do moich drzwi.

Zapukał... Nie, to nie było pukanie.

Miałam wrażenie, że zaraz drzwi zostaną wyważone.

Deszcz stukał w szyby. Trwałam w bezruchu, dopóki nie rozległ się głos Adama.

- Eva! Otwórz! Coś się stało! Pomóż mi!

- A... Adam?

- Byliśmy w opuszczonym szpitalu. Kami chciała zrobić test odwagi, ale kiedy dobiegliśmy do zamkniętego pokoju, zaczęła zachowywać się dziwnie. Otwórz! Pomóż mi! EVA!

Krzyczał. A ja nie mogłam się ruszyć. Zastygłam, siedząc na łóżku z przytkniętą do ucha słuchawką.

- Powiedz, mogę już odejść? – zapytał głos po drugiej stronie kabla.

Pobiegłam do drzwi, nawet się nie rozłączając. Czułam krew pulsującą w głowie i dech, zastygający w piersi. Co się dzieje?

Drżącymi dłońmi wybrałam właściwy klucz. Zamek ustąpił i drzwi się uchyliły.

Nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Myślałam, że zemdleję, ale chyba byłam zbyt przerażona, by to zrobić. Byłam zbyt przerażona, by zrobić cokolwiek.

Gałki oczne świeciły w ciemności, a szczęka pozbawiona skóry, odsłaniała rząd zębów. Czarna ciecz ledwo trzymała się na kościach. Przypominała roztopioną smołę, która za bardzo rozgrzana stała się rzadka i skapywała na ziemię.

- Hej... – powiedziało to, co zostało z Adama. – Czy mogę już odejść?

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Fajna historia i dobre wykonanie.
Odpowiedz
Tekst oparty na animacji "Yami Shibai"
Odpowiedz
Brawo! Świetna historia❤️
Odpowiedz
Nie rozumiem końcówki
Odpowiedz
Fajne :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje