Zestawienie

Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

admin 32 4 lata temu 339 787 odsłon Czas czytania: ~24 minuty
Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Kolejny zbiór krótkich, klasycznych creepypast, czyli sentymentalny powrót do korzeni! Zobacz ja kiedyś się straszyło! Część pierwsza: http://straszne-historie.pl/.../krotkie-klasyczne-creepypasty


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Ciekawy przypadek Mary Po raz pierwszy spotkałem się osobiście z Mary E. latem 2007 roku. Umówiłem się z jej mężem, Terence’em, abym mógł przeprowadzić z nią wywiad . Mary początkowo zgodziła się, bo nie byłem reporterem, ale raczej amatorskim pisarzem gromadzącym informacje na kilka tematów na uczelnie, jeśli wszystko by poszło zgodnie z planem, zebrałbym trochę czystej fantazji. Zaplanowaliśmy rozmowę na weekend, kiedy akurat byłem w Chicago z niepowiązanych spraw, ale w ostatniej chwili Mary zmieniła zdanie i zamknęła się w swojej sypialni, odmawiając wizyty ze mną. Przez pół godziny siedziałem z Terence’em przed drzwiami sypialni, następnie słuchałem i robiłem notatki gdy Terence próbował bezskutecznie uspokoić żonę. Rzeczy, które Mary mówiła nie były zbyt sensowne, ale nadające się do wzorca, którego się spodziewałem: choć nie widziałem jej, wiem, że płakała i częściej niż jej wymówki aby nie rozmawiać ze mną, skupiała się na chaotycznym dialogu z jakaś wyimaginowaną istotą, z jej snów lub koszmarów. Terence przeprosił mnie z całego serca, kiedy przestał uspokajać Mary, a ja starałem się ją przekonać, przypominając, że nie jestem reporterem w poszukiwaniu historii, ale tylko ciekawym, młodym człowiekiem w poszukiwaniu informacji. Poza tym, pomyślałem, że może mógłbym dowiedzieć się czegoś o niej w inny sposób jeżeli tylko zdobędę odpowiednie materiały. Mary E. była odpowiedzialna za obsługę sieci internetowej w niewielkiej siedzibie w Chicago Bulletin Board System w 1992 r., kiedy po raz pierwszy zetknęła się ze smile.jpg i jej życie zmieniło się na zawsze. Ona i Terence byli małżeństwem tylko od pięciu miesięcy. Mary była jedną z około 400 osób, którzy widzieli obraz, kiedy został opublikowany na BBS jako hiperłącze, jednak była ona jedyną osobą, która otwarcie mówiła o tym doświadczeniu. Reszta pozostała anonimowa, lub być może nie żyje. W 2005 r., kiedy byłem dopiero w dziesiątej klasie, smile.jpg po raz pierwszy zwrócił moją uwagę przez rosnące zainteresowanie w internetowych, niewyjaśnionych zjawiskach. Mary była najczęściej wskazywaną ofiarą tego, co jest czasem określane jako "Smile.dog", nazwa smile.jpg jest to rzekome ułatwienie do wyświetlenia. To, co ożywiło moje zainteresowanie (nie oczywiste elementy grozy cyber legend i moja skłonność ku takim rzeczom) był zwykły brak informacji, zazwyczaj ludzie nie wierzą, że może istnieć coś poza plotką czy mistyfikacją. Ten przypadek jest wyjątkowy, ponieważ, mimo że cały fenomen opiera się tylko na jednym obrazku, nigdzie nie można go znaleźć. To oczywiste, że wiele fałszywych i pozornych śmieci internetowych nazwanych smile.jpg, pojawia się na najczęściej odwiedzanych stronach o tematyce paranormalnej na przykład takich jak 4chan czy imageboard. Podejrzewa się, że są to podróbki, bo nie oddziaływają na ludzi tak samo jak prawdziwy smile.jpg , który może powodować nagłą padaczkę, ból w skroniach lub silne poczucie niepokoju. Te rzekome reakcje są jednymi z powodów, dlaczego smile.jpg traktuje się z taką pogardą, ponieważ wydaje się być oczywistym absurdem, ale w zależności kogo spytamy o niechęć do potwierdzania istnienia smile.jpg jest po prostu spowodowana strachem lub po prostu niedowierzaniem. Ani smile.jpg ani Smile.dog nie jest nigdzie wspomniany na Wikipedii, ale na stronie znajdują się artykuły o innych skandalicznych przypadkach jak hello.jpg lub 2girls1cup, wszelkie próby stworzenia strony o smile.jpg są usuwane przez jednego z wielu administratorów encyklopedii. Spotkania z smile.jpg są materiałami napędzającymi powstawanie legend Internetu. Historia Mary E. nie jest jedyna, istnieją niepotwierdzone pogłoski, że pokazano smile.jpg w pierwszych dniach istnienia Usenet. Istnieje nawet opowieść, że w 2002 r. haker sfloodował forum humoru i satyry strony Something Awful zdjęciami Smile.dog, powodując, że prawie połowa użytkowników forum dostała padaczki. Mówi się też, że od połowy lat 90 do ich końca, smile.jpg był przekazywany na Usenet jako załącznik w e-mail’ach łańcuszkowych z tematem "UŚMIECHNIJ SIĘ! BÓG CIĘ KOCHA!” Jednak pomimo wielu odsłon tych afer okazało się, że niewiele osób przyznaje się do brania jakiegokolwiek w tym udziału. Żaden ślad ani link do oryginalnego pliku nigdy nie został odkryty. Ci, którzy twierdzą, że naprawdę widzieli smile.jpg często tłumaczą się, że byli zbyt zajęci, aby zapisać kopię obrazu na dyskach twardych. Jednak wszystkie domniemane ofiary, podają ten sam opis zdjęcia: Pies-jako stworzenie (zazwyczaj opisywany jako podobny do Husky), oświetlone przez lampę błyskową aparatu, znajduje się w mrocznym pokoju, jedyny szczegół, który jest widoczny w tle jest ręka ludzka, wychodząca z ciemności po lewej stronie ramki. Ręka jest pusta, ale zazwyczaj opisywana jest jako „machająca” lub „kiwająca”. Oczywiście, najwięcej uwagi poświęca się psu (lub stworzeniu podobnemu do psa, ponieważ nikt tak naprawdę do końca nie wie co widział). Pysk zwierzęcia rzekomo dzieli szeroki uśmiech, który ukazuje dwa rzędy białych, bardzo prostych, bardzo ostrych, bardzo ludzko wyglądających zębów… Źródło: http://straszne-historie.pl/story/242-ciekawy_przypadek_mary


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Trumna Był taki okres w historii Anglii, że trumny były budowane z dziurami, do których przymocowane były dwumetrowe miedziane rury i dzwonek. Rury pozwalały oddychać tym, którzy zostali omyłkowo uznani za zmarłych i pogrzebani. W pewnym małym miasteczku, Harold, miejscowy grabarz, usłyszał pewnej nocy dźwięk dzwonka. Poszedł zobaczyć, czy to nie dzieciaki udające duchy albo wiatr. Tym razem nie były to jednak dzieciaki czy wiatr. Harold usłyszał głos spod ziemi błagający o wykopanie. - Ty jesteś Sarah O'Bannon? - spytał Harold. - Tak! - potwierdził zduszony głos. - Urodziłaś się 17 września 1827 roku? - Tak! - Na nagrobku jest napisane, że zmarłaś 20 lutego 1857 roku. - Nie, ja żyję, to pomyłka! Wykopcie mnie! - Przykro mi, proszę pani - powiedział Harold, przydeptując dzwonek i zatykając rurę ziemią - ale jest sierpień. Czymkolwiek jesteś, możesz być cholernie pewna, że nie żyjesz i już stąd nie wyjdziesz. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/170-trumna


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Lavender Town Kiedy gra Pokemon została pierwszy raz wypuszczona do obiegu w Japoni, tysiące dzieciaków rzuciło się do sklepów aby nabyć swoją wymarzoną grę. Z tym wydarzeniem wiąże się jednak dziwne i niepokojące zjawisko. U dzieci w wieku od 7 do 12 lat, występowały częstsze krwawienia z nosa, drażliwość, bezsenność i oczywiście uzależnienie od wymienionej wyżej gry. Dzieciaki spędzały nad nią kilkanaście godzin dziennie, kiedy rodzice ograniczali im dostęp do niej reagowały histerycznym płaczem i wymiotami. Około 70% przypadków skończyło się samobójstwem. Co zaskakujące prawie w każdym przypadku, pomimo tego że wewnętrzy zegar który mierzy ilość czasu jaką użytkownik spędził na graniu osiągał już swój limit, to gra nie posuneła się nawet o krok z miasta Lavender Town. Bliższa analiza gry wykazała że w soundtracku Lavender Town znajduje się niewykrywalny dla ludzkiego ucha dźwięk. W ciągu kilku tygodni od wypuszczenia pierwszej wersji na rynek wszystkie egzemplarze po cichu znikneły ze sklepów, zastąpiono je nową wersją ze zremasterowaną wersją Lavender Town. Oczywiście wszystko zostało przeprowadzone po cichu i bez zbędnego rozgłosu jednak oczywiście jest kilka wersji które jakoś przedostały się do ogółu. Najpopularniejsza mówi o trzech brakujących tonach w nowszym wydaniu gry, tak jak o tym że brakuje w niej unikalnego binauralnego tonu. Niestety wersja ta jest niepotwierdzona z powodu wielkiej trudności z dostępem do pierwszej wersji gry. W jedynych istniejących do dzisiaj egzemplarzach, takie funkcje jak wewnętrzy zegar czy zapisywanie stanu gry przestały działać, również w wielu przypadkach gra może się zawiesić podczas pierwszej lepszej walki. Sprawa nabrała rozgłosu w 1997 roku, gdy na stronie http://cornus.lensig.com/index538a.html (niestety już padła), zaczeły pojawiać się szczegóły dotyczące tej sprawy. Teraz jak sami widzicie strona nie działa i nie wiadomo czy kiedykolwiek znowu zacznie funkcjonować. Dla zainteresowanych na portalu YouTube znajduje się oficjalna wersja Lavender Town song, która oczywiście pochodzi z drugiej wersji gry.

Źródło:


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

666.avi Nigdy nie zapomnę dnia,w którym odkryłem 666.avi. Jestem wielkim fanem horroru i lubię creepypasty, więc pewnego dnia zdecydowałem poszukać czegoś, co byłoby w stanie mnie przestraszyć, a później mógłbym wysłać to do moich przyjaciół, szukając u nich podobnej reakcji. W trakcie moich poszukiwań natknąłem się tylko na pliki w stylu „Suicidemouse.avi” i „Deadbart”, które wyglądały jak zabawa jakiegoś gówniarza w programie do obróbki video. Nawet „AOSTH Epizode 66” wydawał się mało straszny w porównaniu do tego, co zobaczyłem. Nie dam linka do tego filmu z dwóch powodów. Po pierwsze: strona wysyła cholernego wirusa, którego musisz zlikwidować w minutę od jego przejścia na komputer, inaczej rozwali twój dysk. Po drugie: strona nie działa. Zawsze wyskakuje 404: Server Error message. Po ataku wirusa na czarnym ekranie pojawił się całkiem zwyczajny odnośnik „pobierz”. Bez zastanowienia nacisnąłem go i video zaczęło się pobierać. Nazywało się po prostu 666.avi. Film miał 10 minut. Zaczynał się ujęciem w pustej sypialni, a kamera musiała być ustawiona na statywie, bądź czymś stabilnym. Na łóżku, pod kołdrą, był jakiś pagórek. Kamera była nastawiona na tryb nocny, nie było widać żadnego światła. Słychać było jednak tylko czyjś ciężki oddech. (Czyżby ktoś nagrywał siebie gdy spał? Ale dlaczego?) Trwało to około 2 minuty, wtedy wszystko stało się kompletnie pokręcone. Ogromne ilości czarnej cieczy, prawdopodobnie krwi, zaczęły kapać z łóżka. Oddech zrobił się NAPRAWDĘ ciężki. Ciecz zaczęła przeciekać przez ściany i drzwi do szafy, która zaczęła trząść się, jakby ktoś starał się z niej wydostać. Pagórek na łóżku powoli zaczął wzrastać, a w momencie gdy kołdra spadła, można było zobaczyć parę czerwonych oczu i uśmiechające się do kamery usta. Później film urywał się na jakieś 30 sekund, a akcja przeniosła się do innego ciemnego pomieszczenia, o wiele większego niż poprzednie. Stał w nim fotel bujany, który kiwał się w przód i w tył. Ktoś w nim siedział. Nie wiem nawet kto, ponieważ siedział tyłem do kamery. Po prostu bujał się on w fotelu, cicho szlochając. W pewnym momencie przestał się kiwać i usiłował wstać, jednak coś złapało go i pociągnęło w cień. Można było wtedy usłyszeć głośny krzyk. Był naprawdę głośny i jeszcze przez jakiś czas dzwonił mi w uszach. Wideo znów się urwało. Zaczynałem się denerwować. To było bardzo chaotyczne. Przeraziłem się tak, jak jeszcze nigdy. Ten krzyk, krew... Zdecydowałem się kontynuować. Kolejna część filmu działa się na korytarzu w opuszczonym budynku. To był chyba szpital. Kawałki jasnozielonej farby leżały na podłodze. Miejscami stały zniszczone metalowe krzesła. Wyglądało to tak, jakby tym razem ktoś trzymał kamerę. Ten ktoś zdawał się iść do przodu. Kilka drzwi na korytarzu było szeroko otwartych. Przekroczył on pierwsze drzwi i zobaczyłem kogoś podłączonego do Bóg wie jakiego sprzętu. Sprzęt ten najwyraźniej sprawiał temu człowiekowi ból, ponieważ wydawał z siebie stłumione krzyki i próbował wyrwać się z więzów. Jego ciało było całe we krwi, a jego płacz był wręcz niemożliwy do słuchania. Drzwi do tego pokoju nagle zamknęły się, a okno zdawało się nie przepuszczać światła, lecz odbierać je. Kamera przemieściła się do kolejnego pokoju. Tym razem to była, a raczej wydawała się być, kobieta. Również leżała na szpitalnym łóżku, lecz była skrawkiem ludzkiej skóry. Krzyczała i próbowała się wymotać z ohydnego okrycia, które prawdopodobnie ją dusiło. W pokoju znów zgasło światło, a drzwi zatrzasnęły się. Nagranie znów zatrzymało się. Później ktoś nagrał małą dziewczynkę, która bawiła się wypchanym zwierzakiem. Bawiła się, jakby faceta z kamerą wcale tam nie było. Jedyne co było widoczne przez ponad minutę, była ta właśnie dziewczynka, bawiąca się swoim królikiem. Nagle wszystkie uczucia z jej twarzy zmieniły się w jedno- strach. Mężczyzna z kamerą chwycił zwierzątko, a dziewczynka zaczęła krzyczeć. Odsunęła się gwałtownie, wzywając swoich rodziców. Widocznie ten facet był dla niej obcym. Zaczął gonić ją po całym domu. Krew kapała ze ścian, a dziewczynka biegła na górę do sypialni swoich rodziców. Krzyczała i waliła w drzwi, jednak były zamknięte. Nagle otworzyły się i dziewczynka zniknęła w ciemnym pokoju. Krew wciąż sączyła się ze ścian, a krzyki dziewczynki wciąż były słyszalne. Dźwięk rozrywanego ciała i bulgoczący płacz przeszywały zakrwawione mury. Wtem wszystko uciszyło się i drzwi zamknęły się głucho. Krew wypełniała cały kadr i po jakiejś minucie nagranie znów urwało się. Chwilę po tym jak klip skończył się, mój komputer zawiesił się i musiałem uruchamiać go od początku. Próbowałem ponownie uruchomić plik, ale wyskakiwał komunikat z błędem. Jednak tym, co przerażało mnie najbardziej, była tapeta zmieniona na cholerne zdjęcie dziewczynki obdartej żywcem ze skóry. Wszystko działało normalnie, ale nie mogłem pozbyć się tych obrazów z mojej głowy. Wiem jedno, to wideo wciąż gdzieś krąży. Jeśli je znajdziesz, proszę, przez wzgląd na twoją duszę i zdrowie psychiczne, NIE OGLĄDAJ TEGO!!! Nie mogę pomóc, ale chcę abyś wiedział jedno. Czuję że jestem obserwowany w swoim pokoju, gdy nie mogę zasnąć w nocy i słyszę cholerny dziewczęcy chichot, a czasem kątem oka widuję krew, spływającą z moich ścian. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/142-666avi


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

The Rake Latem 2003 roku, wydarzenia w północno – wschodniej części Stanów Zjednoczonych z udziałem dziwnej, podobnej do człowieka kreatury, wywołały krótkotrwałe zainteresowanie lokalnych mediów, zanim sprawa została zapomniana. Kiedy w tajemniczych okolicznościach zostały usunięte różnego rodzaju konta internetowe związane z tymi zdarzeniami, większość informacji została bezpowrotnie utracona. Samozwańczy świadkowie, głównie z wiejskich obszarów stanu Nowy Jork, opowiadali historie o tajemniczych spotkaniach z istotą niewiadomego pochodzenia. Ich odczucia wahały się od skrajnie traumatycznych wrażeń strachu i dyskomfortu, po prawie dziecinnie figlarne oraz osobliwe. We wczesnych miesiącach 2006 roku, dzięki współpracy udało się zgromadzić prawie dwa tuziny dokumentów datowanych od XII wieku po teraźniejszość, obejmujące cztery kontynenty. W prawie wszystkich przypadkach historie były identyczne. Byłem w kontakcie z grupą zbierającą informacje i udało mi się zdobyć kilka fragmentów książki, którą zamierzali wydać. Notatka samobójcy: 1964 „Teraz, kiedy już przygotowuję się do odebrania sobie życia, czuję, że koniecznie muszę złagodzić wszelkie poczucie winy oraz bólu, które wywołuję swoim czynem. Nie jest to wasza wina, ani nikogo innego, niż Jego. Pewnego razu obudziłam się i po prostu czułam jego obecność. Innego dnia obudziłam się i ujrzałam jego kształt. Kiedy obudziłam się następnym razem, słyszałam jego głos i spojrzałam w jego oczy. Nie potrafię już spać bez obawy, co przeżyję następnym razem, kiedy otworzę oczy. Nie mogę więcej się budzić. Żegnajcie.” W tym samym drewnianym pudełku zostały znalezione dwie puste koperty zaadresowane do Rose i Williama oraz jeden osobisty list bez koperty: „Droga Linnie, Modliłam się za Ciebie. Mówił Twoje imię.” Notatka w dzienniku (przetłumaczony z języka hiszpańskiego): 1880 „Przeżyłem największy terror. Przeżyłem największy terror. Przeżyłem największy terror. Widzę jego oczy, kiedy zamykam moje. Są puste. Czarne. Zobaczyły mnie i przeszyły. Jego wilgotna ręka… Nie mogę spać. (niezrozumiały tekst).” Dziennik pokładowy: 1691 „Przyszedł do mnie w śnie. Poczułem coś w łóżku przy moich stopach. Zabrał wszystko. Musieliśmy wrócić do Anglii. Nie powinniśmy byli wracać tu na żądanie Rake’a. ” Świadek: 2006 „ Trzy lata temu, 4. lipca właśnie wróciłam z rodziną z wycieczki do wodospadu Niagara. Wszyscy byliśmy wyczerpani po wielogodzinnej podróży, więc wraz z mężem położyliśmy dzieci do łóżek i powiedzieliśmy im, że powinny spać. Około czwartej w nocy obudziłam się myśląc, że mąż wstał i poszedł do ubikacji. Skorzystałam z jego nieobecności i przeciągnęłam kołdrę na swoją stronę, ale tylko go obudziłam. Przeprosiłam go więc i powiedziałam, że wydawało mi się, że go nie ma. Kiedy się odwrócił, aby spojrzeć mi w twarz, dyszał i podciągnął swoje nogi tak szybko, że o mały włos nie zrzucił mnie z łóżka. Później mnie chwycił za ramię i nic już nie mówił. Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się już do ciemności, udało mi się zobaczyć, co wywołało tę dziwną reakcję. W łóżku przy moich stopach siedział jakiś goły mężczyzna, albo duży bezwłosy pies, ewentualnie coś w tym rodzaju. Miał twarz odwróconą od nas. Jego pozycja była nienaturalna i niepokojąca, jakby właśnie został potrącony przez samochód lub też coś podobnego. Z jakiegoś powodu nie byłam nim specjalnie przerażona. Raczej obawiałam się o jego zdrowie… Założyłam więc w tym momencie, że powinniśmy mu pomóc. Mój mąż, siedzący w pozycji embrionalnej, wpatrywał się w swoje ręce i nogi, czasem tylko odrywał od nich wzrok i zerkał na mnie lub na kreaturę. W nagłym zrywie potwór zaczął się dziwnie poruszać, uderzał rękami powietrze a następnie przypełznął brzegiem łóżka do mojego męża, aż znalazł się niecałą stopę od niego. Trwał tak w całkowitej ciszy przez pół minuty (być może było to tylko 5 sekund, a tylko tak się wydawało) wpatrując się w twarz mojego męża. Potwór położył dłoń na jego kolanie i szybko uciekł na korytarz, a stamtąd w kierunku sypialni naszych dzieci. Krzyknęłam głośno i podbiegłam do włącznika światła. Miałam nadzieję, że w ten sposób go zatrzymam i powstrzymam przed skrzywdzeniem dzieci. Gdy znalazłam się na korytarzu, światło z naszej sypialni pomogło mi zobaczyć, jak kuca i garbi się jakieś dwadzieścia stóp ode mnie. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Cały był pokryty krwią. Włączyłam światło i ujrzałam moją córkę, Clarę. Potwór zbiegł po schodach, a ja wraz z mężem spieszyliśmy się, by pomóc córce. Była mocno zraniona i powiedziała ostatnie już słowa w swoim krótkim życiu: „To jest Rake.” Mój mąż wjechał do jeziora, ponieważ spieszył się, by dowieźć córkę do szpitala. Nie przeżył. W naszym małym miasteczku wszelkie informacje i plotki roznoszą się z prędkością światła. Najpierw chciała pomóc policja, lokalna prasa również się tym zainteresowała. Jednak moja historia nigdy nie została zbadana, ani opublikowana. Przez kilka miesięcy wraz z synem Justinem mieszkaliśmy w hotelu w pobliżu domu moich rodziców. Gdy już zdecydowaliśmy się wrócić, zaczęłam szukać odpowiedzi na wszystkie te tajemnicze pytania. W pobliskiej miejscowości znalazłam mężczyzną, który przeżył prawie to samo co ja. Skontaktowałam się z nim i zaczęliśmy wymieniać się wrażeniami. Wiedział o dwóch innych osobach w stanie Nowy Jork, które również widziały stwora zwanego „Rake.” Polowanie na informacje w Internecie i pisanie listów w celu uzyskania niewielkiej kolekcji kont internetowych, które mogły dotyczyć tajemniczej kreatury, zajęło całej naszej czwórce dobre dwa lata. Żadne z nich nie dawało jednak żadnych szczegółów, historii, czy informacji. W jednym z dzienników znalazła się notka dotycząca potwora, zajmująca trzy strony, jednak więcej wzmianek już nie było. Jeden z dzienników pokładowych nie mówił nić o samym spotkaniu, natomiast wspominał, że załoga została przez potwora zmuszona do powrotu. Był to ostatni wpis w tym dzienniku… Wiele było natomiast takich przypadków, że jedno spotkanie z tą istotą było początkiem całej serii spotkań z tą samą osobą. Wiele osób wspominało, że potwór do nich mówił. W tej grupie była moja córeczka. To doprowadziło nas do myśli, że być może Rake odwiedzał nas już wcześniej, jeszcze przed pierwszym spotkaniem. Zainstalowałam więc sobie magnetofon cyfrowy w pobliżu łóżka i włączałam go na noc przez dwa tygodnie, aby wszystko rejestrował. Żmudną pracą było wsłuchiwanie się w odgłosy przewracania się w łóżku każdego dnia po przebudzeniu. Pod koniec drugiego tygodnia byłam już przyzwyczajona do rozmytych dźwięków własnego snu, więc dawałam ośmiokrotne przyspieszenie. Nadal jednak zajmowało to godzinę. Pierwszego dnia trzeciego tygodnia zdawało mi się, że wśród zwyczajnych dźwięków wyłapałam coś innego. Odszukałam ten moment i usłyszałam przenikliwy głos. To był Rake. Nie byłam w stanie słuchać tego fragmentu na tyle długo, abym mogła chociaż zacząć zapisywać, co mówi. Nie chciałam też, aby ktoś inny tego słuchał. Jedyna rzecz, której byłam pewna, to że słyszałam to już wcześniej. Zdawało mi się, że było to wtedy, gdy potwór podchodził do mojego męża w tamten pamiętny dzień. Właściwie, nie pamiętam, abym wtedy cokolwiek słyszała, ale nagrany szept sprawiał, że dokładnie przypominałam sobie ten moment. Wyobrażałam sobie, co musiała wtedy czuć i myśleć moja córka. Sprawiało to, że byłam przygnębiona. Nie widziałam Rake’a odkąd zniszczył moje życie. Wiedziałam jednak, że bywał w mojej sypialni, gdy spałam, jeszcze długo po tamtym dniu. Wiem i boję się, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że obudzę się i będę musiała spojrzeć mu w twarz.” Źródło: http://straszne-historie.pl/story/145-the_rake


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Nieodebrane połączenie Słyszysz swoją komórkę, ale dzwonek jest jakiś dziwny, inny niż ustawiałeś. Ktokolwiek to jest, natychmiast się rozłącza. Pewnie pomyłka. Spoglądasz na ekran telefonu. Wyświetla się na nim wiadomość o nieodebranym połączeniu i wiadomości zostawionej na poczcie głosowej. Naciskasz przycisk chcąc odsłuchać tą wiadomość, przykładasz telefon do ucha. Nagle słyszysz w słuchawce przerażający krzyk, krzyk bólu. Odrzucasz telefon na drugą stronę pokoju, ale nadal słyszysz ten krzyk. Kiedy w końcu podnosisz telefon, żeby sprawdzić od kogo przyszła wiadomość, nagle rozpoznajesz czyj głos tak przeraźliwie krzyczał, To twój głos. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/181-nieodebrane_polaczenie


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Niewidomy W Berlinie tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej pieniędzy było mało, zapasy były na wyczerpaniu, wyglądało na to, że miastu grozi klęska głodu. W tym czasie ludzie opowiadali o młodej kobiecie, która spotkała w tłumie na ulicy niewidomego. Zaczęli rozmawiać. Niewidomy mężczyzna poprosił ją o przysługę - czy mogłaby dostarczyć list na adres zapisany na kopercie? Było jej po drodze, więc się zgodziła. Kiedy odeszła parę kroków, postanowiła spytać, czy mogłaby jeszcze jakoś pomóc mężczyźnie, ale spostrzegła go biegnącego przez tłum bez białej laski czy ciemnych okularów. Było to mocno podejrzane, więc poszła to zgłosić na policję. Kiedy policja odnalazła dom, którego adres widniał na kopercie, dokonała makabrycznego odkrycia. Trzech rzeźników ćwiartowało ludzkie mięso i sprzedawało je głodującym ludziom. Co było w kopercie, którą rzekomy niewidomy dał kobiecie? Kartka, na której było napisane "To ostatnia, jaką wam dzisiaj przysyłam". Źródło: http://straszne-historie.pl/story/168-niewidomy


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Fiolki Wchodzisz w posiadanie starego pudełka. Znajduje się w nim kilka szklanych fiolek z ziemią, kurzem i małymi fragmentami cementu i asfaltu. Fiolki są opisane takimi miejscami i datami jak "Port Chicago 7/17/44", "Halifax 7/6/17" i "Guernica 7/17/36". Krótka wyprawa do biblioteki pokazuje, że to są daty i miejsca śmierci wielu ludzi w wyniku wielkich eksplozji. Kilka dni później otrzymujesz paczkę bez adresu zwrotnego. Wewnątrz jest pusta fiolka z nazwą miasta w którym mieszkasz i jutrzejszą datą. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/119-fiolki


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

SUSANNAH, NIE ZAPŁACZESZ ZA MNĄ Kiedyś żyły dwie współlokatorki, Sara i Metan. Sara przedstawiała sobą typ teatralny i kochała udawać. Występowała we wszystkich miejscowych przedstawieniach. Metan była bardziej molem książkowym, uwielbiała czytać i studia były dla niej najważniejsze. Kiedyś miało miejsce ogromne przedstawienie „Oh, Susannah”, w której występowała Sara. Spektakl miał swoją premierę w sobotę,…więc przy każdej nadarzającej się okazji dziewczyna ćwiczyła w parku (ponieważ był on, jej inspiracją) godzinami. Za każdym razem Sara błagałaby Metan, aby ta poszła z nią, ale ta i tak zostałaby i czytała. W sobotę Sara była przebojowa. Była gwiazdą, została po przedstawieniu i wróciła do domu bardzo późno. Kiedy wkroczyła, usłyszała bujany fotel swojej koleżanki, skrzypiący gdzieś w kącie, ale nie mogła go zobaczyć, ponieważ nie wszystkie światła były zapalone. Pomyślała: „Musi na mnie czekać”. Odłożyła swoje rzeczy i weszła do głównego pokoju. Z kąta dobiegł głos. Brzmiał trochę chrapliwie, ale to nie on poruszył Sarę. -„Oh, Susannah, nie zapłaczesz za mną…”- dobiegł głos -„Przestań Metan. Nie wciskaj mi tego g*wna, dobra?” – powiedziała Sara -„Oh, Susannah, nie zapłaczesz za mną…” -„PRZESTAŃ! Mówię poważnie Meg!” -„Oh, Susannah, nie zapłaczesz za mną…” -„PRZESTAŃ!!!!! DOIGRAŁAŚ SIĘ!!!!!”- Sara krzyknęła po tym jak włączyła światła. Sara gapiła się na horror w zasięgu jej wzroku. Ciało jej współlokatorki siedziało na fotelu, ale jej głowa była przybita do ściany rzeźnickim nożem. Dziewczyna zaczęła słyszeć śmiech, maniakalny śmiech dobiegająca zza krzesła. - „Kto tam? KIM JESTEŚ??!!??!!” Zza fotela wyskoczył mężczyzna. Później okazało się, że był to rzeźnik, który uciekł z zakładu w pobliskim mieście. Śpiewał: „Oh, Susannah, nie zapłaczesz za mną…Przychodzę z Alabamy z banjo na kolanach”, tnąc ciało Sary na coraz mniejsze kawałki. Przyszpilając Sarę do ściany, tuż obok głowy jej koleżanki krzyknął: „Teraz Susannah, nie zapłaczesz za mną!!!!!” Źródło: http://straszne-historie.pl/story/84-susannah_nie_zaplaczesz_za_mna


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Zły sen - Tatusiu, miałam zły sen. Mrugasz oczami i podnosisz głowę. Twój zegar świeci na czerwono w ciemności - wskazuje godzinę 3:23. - Chcesz wejść do mojego łóżka i mi o nim opowiedzieć? - Nie, tatusiu. Dziwaczność tej sytuacji sprawia, że budzisz się całkowicie. Nawet w ciemności twojego pokoju widzisz jak blada jest twoja córeczka. - Dlaczego nie, skarbie? - Bo w moim śnie, kiedy opowiedziałam co mi się śniło, to coś, co ma na sobie skórę mamusi się podniosło. Czujesz się sparaliżowany. Nie możesz zdjąć wzroku ze swojej córki. Kołdra za tobą zaczyna się ruszać. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/70-zly_sen


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Halloween Jest 3 w nocy w Halloween, a ty i twoi koledzy właśnie jesteście po całonocnym maratonie horrorów. Obejrzałeś swój ulubiony straszny film, przeczytałeś ulubioną straszną opowieść, a nawet zrobiłeś tą sztuczkę z „Krwawą Mary” przed własnym lustrem. Po wyjściu kumpli, wyciągnąłeś się na kanapie i ziewnąłeś, decydując, że najwyższa pora walnąć w kimono, więc ruszasz w stronę sypialni i kładziesz spać. Po chwili, jednak, zdajesz sobie sprawę, że nie możesz pozbyć się z głowy niektórych fikcyjnych postaci z filmu, który obejrzałeś. „Ehh, jutro będę się za to nienawidził”- mówisz na głos, zapalając lampkę nocną i wiedząc, że załatwianie swoich koszmarów światłem z lampki jest dziecinne i irracjonalne. Po paru minutach, kiedy już prawie udaje ci się zasnąć układasz się wygodnie pod kocem z zamkniętymi oczami i przyjemnymi myślami… …tak jest dopóki, dopóty przez powieki dostrzegasz kształt przesuwający się przed źródłem światła, tworząc cień padający wprost na ciebie. Mrugasz i zaczynasz się obracać w kierunku lampki, kiedy gnijące dłonie chwytają cię za ramię. „Dzięki za zostawienie światła. Miałem problem z odnalezieniem Cię w tych ciemnościach”. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/62-halloween


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Opiekunka Młoda para bardzo chciała wyjechać na swoje pierwsze wakacje odkąd urodziło im się dziecko, ale ciocia kobiety, która miała się nim zaopiekować spóźniała się o pół godziny. Młoda kobieta zadzwoniła do swojej ciotki żeby sprawdzić co się dzieje. Starsza kobieta przyznała, że zapomniała, przeprosiła i powiedziała że już jedzie. Ciotka mieszkała tylko kilka kilometrów od domu więc para zdecydowała się opuścić dom przed jej przyjazdem, żeby zdążyć na samolot. Dwa tygodnie później kiedy wrócili odkryli, że dziecko ciągle siedzi na wysokim krześle na którym je zostawili, ale było martwe i opuchnięte, chodziły po nim muchy. Ciotka zginęła w wypadku samochodowym zaraz po wyjeździe z domu. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/45-opiekunka


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Pies Młoda dziewczyna jest sama w swoim mieszkaniu. Idzie spać ze swoim psem, który leży na podłodze obok jej łóżka. W środku nocy, kobieta jest budzona przez dziwny dźwięk. Jest podenerwowana, ale sięga ręką w dół do psa, który liże jej rękę. Uspokaja się i wraca do przerwanego snu. Rankiem, wchodząc do łazienki znajduje swojego psa powieszonego za ogon do prysznica, natomiast w miejscu, gdzie pies spał, leży notatka, na której widnieje: „Ludzie też umieją lizać”. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/91-pies


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Brama umysłu W 1983 roku, zespół bardzo pobożnych naukowców przeprowadził radykalny eksperyment w nieujawnionym miejscu. Naukowcy mieli teorię, że człowiek bez dostępu do zmysłów i sposobów do odbierania bodźców będzie w stanie dostrzec obecność Boga. Uważali, że pięć zmysłów skrywa przed człowiekiem świadomość wieczności i bez nich człowiek mógłby faktycznie nawiązać kontakt z Bogiem przez wymianę myśli. Starszy pan, który twierdził, że "nie ma już nic do stracenia" był jedynym ochotnikiem do badań. Aby oczyścić go ze wszystkich zmysłów, naukowcy przeprowadzili skomplikowaną operację, w której każde zmysłowe połączenie drogą nerwową do mózgu zostało chirurgicznie odcięte. Wszystkie czynności mięśni zostały zatrzymane, nie mógł widzieć, słyszeć, rozpoznawać smaku i zapachu, oraz czuć. Bez możliwości komunikowania się ani poczucia świata zewnętrznego, pozostał sam na sam ze swoimi myślami. Naukowcy monitorowali go kiedy mówił głośno o swoim stanie umysłu. Pogmatwane, niewyraźne zdania, których nie mógł nawet słyszeć. Po czterech dniach, mężczyzna stwierdził, że słyszy ciche, niezrozumiałe głosy w swojej głowie. Zakładając, że był to początek psychozy, naukowcy poświęcali niewiele uwagi obawom człowieka. Dwa dni później mężczyzna krzyczał, że słyszy jego zmarłą żonę mówiącą do niego, a nawet więcej, mógł z nią prowadzić konwersacje. Naukowcy byli zaintrygowani, ale nie do końca przekonani, dopóki nie zaczął nazywać zmarłych krewnych naukowców. Powtórzył naukowcom prywatne informacje, które były znane jedynie ich zmarłym małżonkom lub rodzicom. W tym momencie spora część naukowców odeszła od badań. Po tygodniu rozmawiania ze zmarłym poprzez myśli, człowiek stał się zakłopotany i strapiony, mówiąc, że głosy były przytłaczające. W każdej chwili na jawie, jego świadomość była bombardowana przez setki głosów, które odmawiały mu spokoju. Wielokrotnie rzucał sobą o ścianę, próbując uzyskać odpowiedź bólu. Prosił naukowców o środki uspokajające, aby mógł uciec od głosów przez sen. Ta taktyka działała przez trzy dni, aż zaczął miewać przerażające, nocne paniki. Wielokrotnie mówił, że widzi i słyszy zmarłych w snach. Dzień później, zaczął krzyczeć i drapać niefunkcjonujące oczy, mając nadzieję, że poczuje coś w fizycznym świecie. Histerycznie mówił, że głosy zmarłych są ogłuszające i wrogie, mówiące o piekle i końcu świata. W pewnym momencie zaczął krzyczeć: "Bez nieba, nie ma przebaczenia" przez pięć godzin bez przerwy. Nieustannie prosił aby go zabili, ale naukowcy byli przekonani, że był bliski nawiązania kontaktu z Bogiem. Na drugi dzień, nie mógł już składać spójnych zdań. Pozornie szalony zaczął odgryzać kawałki mięsa ze swojego ramienia. Naukowcy natychmiast pobiegli do komory badawczej i przywiązali go do stołu, aby nie mógł się zabić. Po kilku godzinach bycia przywiązanym zaprzestał walki i krzyków. Patrzył bezmyślnie w sufit, gdy w milczeniu łzy spływały mu po twarzy. Przez dwa tygodnie, naukowcy musieli go ciągle nawadniać z powodu ciągłego płaczu. W końcu odwrócił głowę i mimo ślepoty, nawiązał kontakt wzrokowy z naukowcem po raz pierwszy w eksperymencie. Szepnął: "Rozmawiałem z Bogiem, a on nas opuścił" i jego życiowe funkcje zostały zatrzymane. Nie było widocznych przyczyn śmierci. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/30-brama_umyslu


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Telefon Kilka miesięcy temu, kuzynka mojej koleżanki (samotna matka) dostała nowy telefon. Pewnego dnia gdy wróciła po całym dniu ciężkiej pracy do domu, rozłożyła się na fotelu i relaksowała się przed telewizorem. Swoją komórkę położyła na biurku koło fotela by nie tracić jej z oczu. Jej syn który uwielbia wszystkie techniczne nowinki zapytał czy może pobawić się jej nowym telefonem. Przystała na jego propozycje lecz przestrzegła go by nie dzwonił do nikogo i żeby nie czytał jej smsów. Około 23.20 kiedy zmęczenie wzięło górę, postanowiła utulić swojego synka przed snem, sama też chciała już położyć się do łóżka. Udała się do jego pokoju ale ku jej zdziwieniu nie znalazła go tam, okazało się spał w najlepsze w jej łóżku trzymając w rączce jej komórkę. Przeglądając telefon nie zastała żadnych większych zmian poza zmienioną tapetą i motywem. Jako że jej syn uwielbiał robić zdjęcia postanowiła przejrzeć też sekcję ze zdjęciami. Usuwała wszystkie po kolei, aż doszła do ostatniego zdjęcia na karcie... Gdy pierwszy raz je zobaczyła nie mogła uwierzyć własnym oczom. Zdjęcie przedstawia jej synka śpiącego na łóżku a nad nim część twarzy nieznanej starszej kobiety, która musiała wykonać tą fotografie... Zobacz zdjęcie Źródło: http://straszne-historie.pl/story/117-telefon


Klasyczne creepypasty - krótkie, mocne, zaskakujące, część 2

Plik zdjęć Młoda dziewczyna idąc ze szkoły do domu znalazła niewielki plik zdjęć z polaroida leżących w rynsztoku. Było ich łącznie dwadzieścia, były spięte gumką aptekarską. Podniosła je i zaczęła przeglądać w drodze do domu. Pierwsze zdjęcie przedstawiało upiornie bladego człowieka na czarnym tle, stojącego tak daleko od aparatu, że nie widziała żadnych szczegółów. Dziewczyna spojrzała na następne zdjęcie. Przedstawiało ono tego samego człowieka stojącego trochę bliżej. Dziewczyna szybko przejrzała kilka następnych zdjęć. Na każdym kolejnym zdjęciu mężczyzna stał bliżej i był odrobinę wyraźniejszy. Skręcając w ulicę na której był jej dom, dziewczyna odkryła że mężczyzna na zdjęciach wyraźnie na nią patrzy, nawet gdy ruszała zdjęciem na prawo i lewo. Przestraszyło ją to, ale ciągle przeglądała zdjęcia. Na dziewiętnastym zdjęciu mężczyzna był tak blisko, że jego twarz wypełniała całe zdjęcie. Miał najbardziej przerażający wyraz twarzy, jaki kiedykolwiek widziała. Wchodząc na podjazd wzięła do rąk ostatnie zdjęcie. Zamiast obrazu, były na nim napisane dwa słowa: "Wystarczająco blisko". Słysząc krzyk na zewnątrz domu brat dziewczyny natychmiast pobiegł do drzwi. Po otwarciu zobaczył jedynie plik zdjęć leżących na progu. Postać ze zdjęcia na wierzchu przypominała jego siostrę, tyle że bardzo bladą, ale stała za daleko i nie był pewien czy to ona. Źródło: http://straszne-historie.pl/story/177-plik_zdjec


Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

MN
Odpowiedz
Ale dziwnie się czuję właśnie przeczytałam 14 creepypaste i dziwnie się po niej czuję Po tym cytacie "Ludzie też umieją lizać"
Odpowiedz
Hej Mam Historie . Ostatnio Jak Spałam usłyszałam jak ktoś otwiera Drzwi Zdziwiłam sie bo moja siostra mnie nie straszy to Szturchnełam mame Nie budziła się więc udawałam że śpię i nic sie potem nie działo
Odpowiedz
14 najepsze
Odpowiedz
Najlepsza była historia z tymi fiolkami �
Odpowiedz
W Psie rozwalił mnie gif xD
Odpowiedz
w dwunastym, jaka szczerość.
Odpowiedz
Ten smile.jpg lub smile.dog tego się nie boję. Czy to dlatego, że mam husky'ego?
Odpowiedz
czy wy tez tak macie ze jak to czytacie to nie mozecie przestac ale i tak sie boicie xdd
Odpowiedz
ktos wytlumaczy o co chodzi z tym psem ?
Odpowiedz
WTF?!
Odpowiedz
O co chodzi z tym psem przecież to przeróbka
Odpowiedz
Czemu w numerze 9 są podane złe daty? tylko data wybuchu w Port Chicago się zgadza
Odpowiedz
8. Tak realne, że możliwe. Po wojnie zdażały się akty kanibalizmu. To akurat fakt.
Odpowiedz
10 jest strasznie słaba :"///
Odpowiedz
dziwna melodja...
Odpowiedz
Niepokoi mnie meodia z Lavender Town. Jest jakaś dziwna... :/
Odpowiedz
5 the fuck...
Odpowiedz
Będzie dobrze jak zasnę
Odpowiedz
O co chodzi w 8? :o Z tym ostatnim zdaniem...
Odpowiedz
Ten "niewidomy" prosił ludzi o doniesienie koperty , aby ich pocieli ,a w zdaniu z koperty jest napisana wiadomośc dla tych morderców że po tej kobiecie fajrant bo jest ostatnia na dziś ;)
Odpowiedz
Miłosz Partyka Dziękuję ^.^
Odpowiedz
Przeczytajcie sobie o godz. 1:00 czesc 1,2,3 to nawet do kibla bedziecie sie bac pojsc XD (JA TAK MIALEM...)
Odpowiedz
Lepiej ok. 3:00. To jest najlepsza pora dla wszelkiego rodzaju demonów czy duchów ;)
Odpowiedz
Nie wiem dlaczego, ale zawsze kiedy widzę ten obraz (smile.dog), serce bije mi szybciej, kłuje mnie w klatce piersiowej, zaciska mi się gardło i najzwyczajniej w świecie się boję. ._.
Odpowiedz
ja mam to samo. jeszcze ten "pies" ktory sie na cb gapi...
Odpowiedz
Trochę późno odpowiadam ale to tak zwany efekt placebo :) Jeśli zbuduje się nastrój a potem przedstawi objawy itp. można zaszczepić w kimś, że faktycznie coś się dzieje ;) Nie wiem jak to wytłumaczyć ^^ Na kolegach czy koleżankach same możecie taki efekt placebo wykonać ;) Tego efektu także stosują w medycynie jeśli pacjentowi może zaszkodzić prawdziwy lek - wciska mu się tabletki cukrowe czy jak to tam było bez żadnych właściwości leczniczych i myślą, że czują się lepiej ;) Bardzo korzystny efekt, polecam trochę o tym poczytać i postraszyć przyjaciół :D
Odpowiedz
drugie opowiadanie bardzo mnie zaciekawiło . tu chodzi o martwą wiedźmę lub czarownicę . żadko śmierć oznacza ich koniec . jako martwa wiedżma wygrzebała by się z ziemi bez trudu ale święcona ziemia jej przeszkadza . po za tym musi być potężną martwą wiedźmą skoro nadal umie mówić :/
Odpowiedz
Fatalnie napisane, momentami wręcz bełkot. Naprawdę Google Translator to nie jest dobry pomysł na tłumaczenie czegokolwiek.
Odpowiedz
od 6 w góre są bardzo ciekawe.
Odpowiedz
Dziwny zbieg okoliczności, Ja urodziłam się 4 lipca
Odpowiedz
Ja 3 lipca.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje