Historia

SKÓRZANA SOFA

białadama 18 11 lat temu 14 402 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Opowieść młodego mężczyzny, który ma przerażające wspomnienia z dzieciństwa.

Pamiętam, że mieliśmy w domu starą, skórzaną sofę, kiedy byłem dzieckiem. Stała w rogu salonu gdzieniegdzie obdarta i pełna rozmaitych wytarć na siedzeniu. Moi rodzice znaleźli ją na garażowej wyprzedaży i kupili za bezcen.

Któregoś dnia, miałem chyba pięć lat, bawiłem się sam w salonie. Zauważyłem wtedy dziwną rzecz: tuż przed sofą, na dywanie, leżała wymięta papierowa torba, w której coś się znajdowało. Zaciekawiło mnie co też może być w środku, więc ruszyłem w jej kierunku. Torba miała bardzo charakterystyczne logo, które utkwiło mi w pamięci.

W momencie, gdy wyciągałem dłoń po pakunek, zorientowałem się, że dokładnie to samo czyni wynurzająca się spod sofy ręka – okropnie powykręcana, wręcz uschnięta. Momentalnie się cofnąłem i obserwowałem jak zdeformowana dłoń podsuwa w moim kierunku torbę. Byłem przerażony do szpiku kości.

Wybiegłem z pokoju, by znaleźć mamę. Trzęsąc się ze strachu, opowiedziałem jej co właśnie widziałem, ale ona ze śmiechem uznała, że coś sobie ubzdurałem. Kiedy wróciłem do salonu, torba wraz z okropną ręką zniknęły. Po tym zdarzeniu omijałem szerokim łukiem skórzaną sofę. Właściwie to starałem się omijać salon w ogóle.

Na szczęście, pewnego ranka nie ujrzałem już sofy w salonie. Odetchnąłem z ulgą. Rodzice kupili na to miejsce inny mebel, a ja zapomniałem o całej sprawie.

Parę lat temu rozmawiałem z mamą o swoich wspomnieniach z dzieciństwa. Napomknąłem jej o starej sofie, która kiedyś u nas stała.

- Co się z nią stało? – spytałem.

- Och, nie wspominaj mi o tej okropnej rzeczy – odpowiedziała z roztrzęsieniem w głosie. – Wyrzuciliśmy ją.

- Dlaczego? Bo się jej raz przestraszyłem?

- Cóż… Nigdy ci nie mówiłam. – Wzdrygnęła się. – Byłeś mały i nie chciałam cię straszyć. Otóż, któregoś dnia bardzo nie chciałeś iść do szkoły. Na tyle, że gdzieś się schowałeś i nie wychodziłeś przez długi okres czasu. Musiałam przeszukać cały dom. – W tej chwili wzięła głęboki oddech. – Mijając salon, usłyszałam chichot dobiegający ze środka. Wchodząc, dostrzegłam kątem oka chowający się pod sofą but i już byłam pewna, że cię znalazłam. Uklęknęłam, by zajrzeć pod spód i cię nakryć, ale omal nie dostałam zawału. Coś krzyknęło mi prosto w twarz „Mam cię!”. Jak długo żyję, nigdy nie zapomnę tego widoku. Popłakałam się ze strachu.

- Co to było, mamo?

- To była stara kobieta, stara pomarszczona kobieta. Jej skóra była całkowicie pozbawiona koloru, a twarz wykrzywiał groteskowy grymas. Głowę miała owiniętą czarną chustą. Do tego wszystkiego przeraźliwie chichotała – jak małe dziecko. W dłoni kurczowo trzymała mój łańcuszek. Chciałam od razu uciec, ale zamarłam ze strachu. Kobieta patrzyła na mnie tymi martwymi, nieobecnymi oczyma – jakby kompletnie nie miała w sobie duszy. W pewnej chwili oprzytomniałam i krzyknęłam, wtedy pędem ruszyłam ku schodom. Na szczęście stałeś w kuchni – zapewne ciekaw co się stało – więc chwyciłam cię i opuściłam dom tak szybko jak to było możliwe. Zadzwoniłam do twego ojca, by natychmiast przyjechał, jednak mi nie wierzył. Powiedziałam mu, że nie wejdę do domu, dopóki ta okropna skórzana sofa nie zostanie wyniesiona.

Zaniemówiłem.

- Kilka tygodni później, po odebraniu cię ze szkoły, pojechaliśmy do tego domu. Do miejsca, z którego zabraliśmy sofę – kontynuowała mama. – Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej. Żyjąca tam kobieta powiedziała, że kupiła dom z pełnym wyposażeniem. Poprzednia właścicielka nie miała rodziny i żyła sama, więc po jej śmierci wszystko zostało na swoim miejscu. Przez tygodnie nikt nie zauważył, że nie żyje – ciało znaleziono już w stanie rozkładu. I leżało właśnie na tej sofie. Na sofie, którą z twoim ojcem kupiliśmy. Wciąż kiedy o tym pomyślę, robi mi się słabo.

Niedawno byłem na zakupach i przechadzając się między regałami, zauważyłem na półce coś znajomego. To była torba z charakterystycznym logo, które zapamiętałem w dzieciństwie. Moje dłonie się trzęsły, gdy po nią sięgałem, ale ciekawość była silniejsza od strachu. W środku były żyletki.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

:O :O :O !!!
Odpowiedz
ciekawa ale końcówka to już inna sparawa samo opowiadanie świetne ale nad końcówką bym bardziej popracował
Odpowiedz
spodziewałam się sofy zrobionej z ludzkiej skóry, czy czegoś w tym guście...a tu kobieta w sofie... :/ słabe... i te żyletki... z czym mają związek...?
Odpowiedz
z tym, że był małym dzieckiem, a ona podsuwała mu żyletki, żeby się zabił lub pokaleczył, tak myślę xd
Odpowiedz
... 2/10
Odpowiedz
zawalista super
Odpowiedz
Fajnie by było gdyby w torbie było coś straszniejszego. Ale historia o babci spod łóżka jest nawet spoko
Odpowiedz
Yyyy... Jakoś się nie bałam ale ok.
Odpowiedz
Ale ostatnio badziewiarskie historyjki są na głównej
Odpowiedz
Z tymi żyletkami to nie był zły pomysł,ja to widze tak : ta torba wraz z zawartością była specjalnie 'podłożona" żeby 5 letni chłopiec zaciekawiony przedmiotem zrobił sobie nieumyślnie krzywdę..tyle.
Odpowiedz
Na początku przeczytam, że w torbie były żelki....
Odpowiedz
Przeczytalam żelki.... sama sobie zrujnowalam czytanie... hahahhaha
Odpowiedz
Zgadzam się z Julią Ostrowską. Historia by wtedy była ciekawsza, ale i tak jest bardzo fajna. Dobrze się czyta.
Odpowiedz
historia genialna, ale końcówka niestety nie powala na kolana ...
Odpowiedz
Ja bym końcówkę trochę przemieniła, ale na samo opowadanie nie narzekam.
Odpowiedz
Ja bym trochę zmieniła historię... Ta babka wyrwałaby naszyjnik mamie a ten synek znalazłby go w tej torbie na koniec.
Odpowiedz
Historia genialna, bardzo fajna, ale na końcówke ponarzekam, wiem, że to po latach itd, ale żyletki? myślałem, że będzie to coś bardziej przerażającego lub nietypowego. Ale ogółem swietna historia.
Odpowiedz
Dokładnie chodzi o to że dziecko poszerzyło by sobie uśmiech gdyby dorwalo się to tych zyletek.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje