Historia

Domek w lesie

muru00 2 6 lat temu 2 001 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Michał wstał rano, wypił mocną kawę, spakował się i ruszył w podróż. Po drodze jeszcze zajechał po swoją partnerkę Annę. Typowy wypad za miasto na weekend. Ze znajomymi umówił się na miejscu. Wynajeli tani domek w lasku nad jeziorkiem. W sam raz na 5 osób.

***

-Jak się czujesz kochanie? Spytał mężczyzna zerkając na tylne siedzenie. Anna nigdy nie znosiła dobrze podróży z przodu. Zawsze musi jechać z tyłu. Mówiła że przód jej strasznie szkodzi.

-Czuję się dość dobrze, strasznie się cieszę że odpocznę od pracy i ciężkich dni w domu.

Anna miała kiedyś brata, minął rok od jego zaginięcia. Brat był od niej starszy. Mieszkał kiedyś niedaleko lasku do którego jadą stąd udało się załatwić domek tanim kosztem.

Rozmowa mijała w najlepsze i zanim się obejrzeli byli już na miejscu. Tam czekali już na nich znajomi. Nie widzieli się z nimi kilka dobrych miesięcy.

-Kopę lat stary!

-Michał! Nareszcie! Znowu razem! - Odkrzyknął Paweł.

Paweł jest najlepszym kumplem Michała, znają się prawie od piaskownicy.

-Gdzie reszta?

-Rozpakowuje się już w domku, my mamy pokój na górze, wasz jest na dole.

-Pięknie tutaj - Wtrąciła się w tok rozmowy Anna

-Rzeczywiście, bardzo ładne miejsce, blisko do wody i prawie w samym centrum lasu.

***

Nadszedł wieczór, wiadomo jak to spotkania po miesiącach, grill, głośna muzyka i alkohol. W końcu za miastem, w środku lasu więc można pobalować.

Ania nigdy nie tolerowała dziewczyny Pawła, Sylwii. Sylwia zawsze uważała się królewnę, była najważniejsza i najpiękniejsza.

Zawsze chciała żeby inne był jej służącymi.

-Anka, przynieś mi piwo z lodówki!- Parsknęła Sylwia

-Sama sobie przynieś!- Odrzuciła Anka.

-Dziewczyny, nie kłóćcie się, ja pójdę z Pawłem, mamy sprawę w 4 oczy do obgadania.

***

-Paweł, słuchaj, w ogóle słyszałeś o historii tego lasu?

-Chodzi Ci o tą serię morderstw? Wierzysz w zabobony, Michał błagam Cię.

-Dziwnie się tutaj czuję.

-Spokojnie. Jest 3 chłopów, kto normalny by się odważył tutaj przyjść?

***

Impreza skończyła się koło 2 nad ranem, wszyscy poszli spać jednak coś nie dawało spać Michałowi, ten lęk i niepokój który towarzyszył mu od młodego. Zawsze bał się ciemności i wierzył w duchy.

Michał usłyszał stukanie w okno, wystraszył się bo kto niby może stukać w okno na wysokości 4 metrów? Bał się odsłonić rolety, jednak gdy Anka zaczęła się budzić postanowił sprawdzić co to. Wyjrzał za okno, nie było tam nikogo.

-Cholera, pewnie znów wyobraźnia płata mi figle.

***

Nadszedł ranek, wszyscy siedzieli w kuchni robiąc sobie śniadanie, wszyscy poza Tomkiem. Tomek był młodszym bratem Pawła, przyjechał razem z nimi. Chłopak miał skłonności do lunatykowania. Dlatego Pawła zaniepokoiła Jego nieobecność przy śniadaniu.

-Widział ktoś dzisiaj Tomka?

-Paweł, daj spokój, wiesz jaki jest Tomek. Pewnie już dawno zjadł i siedzi nad wodą.

Tomek zawsze był rannym ptaszkiem, przy każdym wyjeździe wstawał bardzo wcześnie, uwielbiał oglądać wschody słońca nad wodą. Paweł poszedł sprawdzić nad wodę czy rzeczywiście nie ma tam jego brata, jednak nie było. Słuch o nim zaginął. Zaraz po śniadaniu rozpoczęły się poszukiwania. Paweł z dziewczynami poszedł szukać w lesie. Pomyślał że to dobra okazja żeby dziewczyny się pogodziły. Michał miał zostać w domu i zadzwonić w razie gdyby Tomek wrócił do domu. Nie minęło 15 minut od wyjścia kiedy wrócił. Jednak był jakiś dziwny, nie mógł wydusić z siebie słowa, machał tylko rękoma. Otworzył usta a Michał wpadł w osłupienie. Tomek nie miał bowiem języka. Mężczyzna w rakietowym tempie zadzwonił po Pawła i dziewczyny opowiadając im co się stało Tomkowi. Gdy weszli do domu wpadli w osłupienie.

-Tomek, cholera co się stało. Słuchajcie, jadę z nim do szpitala a wy zostańcie.

Michał razem z Sylwią i Anną zostali w domku

-Cholera, nie, ja mam dość Tego wypadu. Pakujemy się i jedziemy stąd!- Wrzasnął w jednej chwili na dwie kobiety.

-Michaś, uspokój się. Może po prostu za dużo gadał i wilki mu odgryzły język.

-Sylwia, to nie jest serio śmie... Słyszałyście? Ten dźwięk, jakby spod podłogi. To stukanie.

Michał podskoczył do góry i słyszał tylko jak podłoga skrzypi, podniósł dywan i zauważył tam starą klapę. Podniósł ją gwałtownie.

-Macie latarkę?- W jednej chwili ciekawość wzięła górę nad strachem mężczyzny.

-Michał, nie idź tam!- Wystraszyła się jego narzeczona.

-Kochanie, spokojnie, zostańcie tutaj.

Michał zszedł na dół. Pełno tam było korytarzy. Pomyślał że sam nie będzie ryzykował, poczeka na Pawła.

***

Paweł wrócił wieczorem, Michaś opowiedział mu o swoim znalezisku. Mężczyźni postanowili zejść na dół. Były dwa korytarze, jednak zdecydowali się iść w razie czego razem. Po chwili drogi znaleźli skrzynię, starą, z zardzewiałymi zawiasami które raz dwa puściły. Był tam album ze zdjęciami. Michałowi wydawało się że kojarzy osobę na zdjęciu. Już wie skąd. To był brat Anny. Tomek postanowił zabrać ze sobą album i ruszyli dalej.

***

Po kilkunastu minutach drogi prosto znaleźli się w dziwnym pomieszczeniu. Wyglądało jak laboratorium. Pełno było tam fiolek z dziwnymi substancjami ale to co znaleźli w szafce przyprawiło ich o mdłości. Było tam pełno ludzkich narządów zamkniętych w słoikach z formaliną.

-Stary, widzisz to! Język!

-Nie myślisz chyba że...

-Tak, właśnie myślę.

W jednej chwili wszystkie drzwi w laboratorium się zamknęły.

Z głośników słychać było tylko dźwięk trąbki, który przerodził się w szum i pisk. Z głośników usłyszeli czyjś głos.

-Kolejny ofiary, ehhh... jacy ci turyści są naiwni. Wystarczyło pójść w drugą stronę, drugim korytarzem a wtedy byście wyszli z tego cało.

Michał ze strachu opróżnił pęcherz w spodnie, Paweł jednak grał twardziela.

-Kim jesteś i czego chcesz od nas?

-Od was nic, za to wasze piękne panienki, ach... będą idealne na moje martwe kochanki.

W jednej chwili mężczyźni mieli zatrzaśnięte nogi. Słychać było z góry tylko krzyk kobiet:

-Zostaw mnie chory psychopato!

-Zostaw moje tatuaże na łopatkach!

Paweł szybko przypomniał sobie tekst pewnej piosenki i tylko zdążył pomyśleć.

-Cholera, ta piosenka, "Love Forever", ten wariat który w niej zabił i zjadł kobietę... On istnieje na prawdę...

Został wypuszczony jakiś gaz, mężczyźni zemdleli. Obudzili się przed lasem. Gdy wrócili do domu, nie było już ich partnerek, jedynie na stole stały zdjęcia. Dwa zdjęcia na których były Ania i Sylwia, obok nich był rozmazany obraz, pod zdjęciami widniał napis "Love Forever"

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Przewidywalne, a bochaterowie to idioci, rok po zaginieciu brata dziewczuny glownego bochatera, udaja sie do lasu w poplizu ktorego on mieszkal, a gdy glowny protag mowi o fali morderstw dokonanych w tym lesie swiemu najlepszemu kumplowi ten bagatellizuje to.
Odpowiedz
Troche jak Evil Dead. Pomysł z wykorzystanien piosenek słonia - jak najbardziej na plus, keep goin' chce wincyj takich połączeń! :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje