Historia

Śniący, część V - ost.

Mroczny Wilk 18 4 lata temu 5 520 odsłon Czas czytania: ~6 minut

Poprzednie części:

http://straszne-historie.pl/story/9367-sniacy

http://straszne-historie.pl/story/9487-sniacy_czesc_ii

http://straszne-historie.pl/story/10747-Sniacy-czesc-III

http://straszne-historie.pl/story/11298-Sniacy-czesc-IV

Odzyskałem przytomność, ale nie okazało się to niczym miłym. Wszechobecny ból wzmacniało ożywiające zimno kamienia. Nie miałem siły, aby się ruszyć, a co dopiero podnieść. Leżałem tak w oczekiwaniu na powrót wyimaginowanych mścicieli. Oddychałem ciężko przez zatkane zaschniętą krwią nozdrza.

Po jakimś czasie usłyszałem powolne kroki. Ktoś podszedł do mnie i coś powiedział, jednak nic do mnie nie dotarło przez przytłumione zmysły. Odszedł, by wrócić po kilkunastu minutach z prowizorycznym wózkiem, na który z trudem mnie wrzucił. Skwitowałem to tylko przeciągłym jęknięciem. To, co miało się ze mną stać, było już bez znaczenia. Najzwyczajniej w świecie już nic mnie nie obchodziło. Straciłem dosłownie wszystko.

Dotarliśmy do jakiegoś budynku. Nie byłem w stanie zauważyć żadnego szczegółu – wszystko było rozmazane. Postać, która bez wątpliwości była mężczyzną, przeniosła mnie na ławę, podłożyła mi coś pod głowę i przykryła kocem.

Usłyszałem trzaskanie palącego się drewna. Gdzieś na środku pomieszczenia znajdywało się palenisko. Czułem, że mogę zasnąć bez obaw. Wewnątrz było bezpiecznie. Powieki zacisnęły się, jakby ważyły tony. Nie próbowałem ich podnosić. Oddałem się sennej rzeczywistości.

Ocucił mnie silny zapach ziół. Brodaty mężczyzna machał mi blaszanym kubkiem z parującą zawartością przed samą twarzą. W ślimaczym tempie podnosiłem się, próbując usiąść. Towarzyszył temu ból całego ciała, ale udało się. Chwyciłem w obie dłonie głowę, która jakby odpływała. Czułem się, jakbym siedział na pokładzie starego, rozchybotanego parowca.

Rozkojarzonym wzrokiem spojrzałem na wybawcę, jeżeli tak można go nazwać. Zmierzyłem go od stóp do głowy. Ciemnobrązowe buty z grubą podeszwą, niebieskie ogrodniczki, a za pasem… czerwony klucz hydrauliczny; szara, płócienna koszula, a na samym czubku okrągłej głowy niebieski kaszkiet, spod którego wystawały kędzierzawe, czarne włosy. Najbardziej przyciągającym wzrok elementem jego wyglądu była długa broda, równie nieuporządkowana jak włosy. Jednak nie była na tyle dezorientująca, by nie zauważyć tęgości mężczyzny.

Zadałem pierwsze pytanie, które przyszło mi na myśl.

– Kim jesteś? – wypowiedziałem zachrypniętym głosem.

– Nieistotne – burknął. – Ty się lepiej, kurwa, ciesz, że cię stamtąd zabrałem.

– Powinienem podziękować…

– Nie dziękuj. Nie zrobiłem tego dla ciebie. Ty jako ty nie jesteś mi nawet potrzebny.

Poczułem się lekko zaskoczony. A może nawet otępiony. Facet najpierw ratuje mnie przed tym wszystkim, a teraz coś takiego? W ramach wdzięczności postanowiłem nie oburzać się na te słowa.

– A więc po co mnie ratowałeś…?

– Słuchaj, synek – przegryzł pulchne wargi – siedzę tu tak długo, że ten popierdoleniec już chyba o mnie zapomniał. Zorientował się, że nawet nie ma za bardzo czym mnie gnębić, więc rzucił mnie gdzieś w kąt jak dziecko zabawkę, która zaczęła być nudna. A najgorsze jest to, że nawet nie mam jak się stąd wydostać. A jest sposób. Ha, ten skurwiały kretyn sam mi go wyjawił! A wiesz dlaczego? Bo nie miałem nikogo bliskiego. Wszyscy już dawno poumierali, zanim trafiłem na niego. Więc nie było szansy na to, żebym mógł zabić kogokolwiek ważnego dla mnie, będąc w jego ciele.

– Coś nie bardzo rozumiem, co to ma wspólnego z wydostaniem się stąd.

– Chodzi o to, żeby wejść do własnego umysłu, czy jak to zwał, bo nawet nie jestem pewien, czy można mieć umysł w czyimś umyśle. To strasznie popierdolone, ale słuchaj. Polega to na tym, żeby cofnąć się w myślach do czasu krótko przed tym, zanim się pojawił i zabić kogoś bliskiego z własnej woli. Nie ogarniam tego, ale to jakoś go przełamuje. Sam śmiał mi się w twarz, że gówno mogę zrobić. Chyba nie pomyślał o tym, że mogę przekazać tę wiedzę komuś innemu. Zrób to! Po uwolnieniu się możesz robić, co chcesz, nawet popełnić samobójstwo, to mnie już nie obchodzi. Przynajmniej nie utkniesz tu na wieki.

– A jaki ty będziesz miał w tym interes? Przecież on zacznie się na tobie mścić!

– Przynajmniej coś zacznie się dziać. Niech się wkurwi! A więc? Zrobisz to?!

Nie zastanawiałem się nad tym. Wiedziałem, że to jedyna okazja na uwolnienie się. Zabicie Pauliny we własnym umyśle po raz kolejny i tak pewnie byłoby mniej bolesne niż to wszystko, co zesłałby na mnie Koszmar.

– Jasne. Tylko jak?

–Ułatwię ci sprawę. Tylko pamiętaj, co masz zrobić.

Wyciągnął klucz zza pasa i zbliżył się do mnie. Zdrętwiałem.

– Czekaj, co ty chce…

– Myśl o tym momencie!

Nie zdążyłem nawet zareagować. Zamachnął się i uderzył prosto w skroń.

Obudził mnie okropny ból głowy. Czułem, jakbym został uderzony w nią czymś twardym. Westchnąłem i spojrzałem na zegarek. 23:38 – pokazywały świecące, seledynowe wskazówki. Próbowałem sobie coś przypomnieć. Nieprzerwany szum w tym skutecznie przeszkadzał. Po kolei… Byłem u Pauliny. Chyba pokłóciliśmy się. Tak… o pracę! Przypomniałem sobie cały powrót do mieszkania. W tym przewrócony kosz. Ale wciąż coś nie grało. Czułem jakby wielką wyrwę w czasie. Coś stało się między tą 23:10 a 23:38. Tak…

Wtedy przypomniała mi się cała reszta. Byłem świadomy tego, że całe „teraz” dzieje się wyłącznie w moim umyśle. Musiałem się uwolnić. Tak naprawdę wciąż znajdywałem się w tamtym świecie. Nie chciałem tego robić. Ale wiedziałem, że osoba, którą muszę zabić, od dawna jest już martwa.

– Dasz radę to zrobić – zapewniłem sam siebie. – To nawet nie jest ona. To kolejna iluzja. Twoja miłość nie żyje. – Po moich policzkach zaczęły spływać grube łzy. – Zrobisz to. Dla wolności.

Zerwałem się z łóżka i założyłem ubrania, które zostawiłem na krześle. Wpadłem do łazienki i wyciągnąłem z szuflady składany nóż. Wiedziałem, że kiedyś do czegoś się przyda. Włożyłem go do tylnej kieszeni spodni i wybiegłem z mieszkania, nawet nie zamykając drzwi. Chwilę później byłem cztery piętra niżej. Nie dbałem o hałas. To i tak tylko kolejny sen.

Dotarcie do jej bloku zajęło mi kilka minut. Chciałem mieć to wszystko już za sobą.

Podszedłem do domofonu. Zawahałem się. Jednak wcisnąłem mały przycisk z wygrawerowaną nań liczbą 43. Po kilkunastu sekundach usłyszałem jej zaspany głos.

– Tak?

– To ja.

– Czego znowu chcesz?

– Musimy porozmawiać.

– Już rozmawialiśmy – prychnęła. – I nic dobrego z tego nie wyszło.

– Teraz to co innego – odpowiedziałem zirytowany.

– Ty w ogóle wiesz, która jest godzina? Rano…

– Proszę, po prostu mnie wpuść, to ważna sprawa – przerwałem jej.

– No dobra, chodź, skoro to takie ważne. – Westchnęła ciężko, wcisnęła przycisk, a drzwi stanęły przede mną otworem.

Wszedłem do środka i nacisnąłem przycisk obok drzwi do windy. Moment później stałem przed jej drzwiami. Otworzyła i spojrzała na mnie pogardliwie.

– A więc o czym chcesz rozmawiać?

– Możemy wejść do środka?

– Tak… jasne.

Spojrzałem w jej oczy. Niebieski nabrał ostrego odcienia, jednak zauważyłem w nim jasny błysk nadziei. Chciałem to wszystko załatwić jak najszybciej, ale nie byłem w stanie.

– Tak bardzo cię przepraszam – szepnąłem.

Wyraz jej twarzy złagodniał.

– Wybaczam ci, kochanie.

Chciałem choć raz jeszcze złożyć na jej ustach pocałunek, nawet jeżeli była nierealna. Zbliżyłem się. Czułem jej słodki, ciepły oddech. Wydawała się taka prawdziwa. Jednak nie mogła być. Całowałem ją, obejmując lewą ręką, a prawą rozkładając ostrze. Objąłem ją czule i jednocześnie tak, by nie mogła się wyrwać. Zrobiłem zamach i wbiłem nóż prosto w serce. Zapłakałem, widząc jej twarz, która wykrzywiła się w bólu i zdziwieniu.

– Dlaczego…? – zdążyła spytać, zanim jej oczy zamknęły się po raz ostatni.

Czułem ciepło krwi oblewającej moje ubrania. Położyłem jej ciało na kanapie, a sam usiadłem obok. Zacząłem gładzić jej delikatne włosy. Czekałem. Czekałem. I czekałem… Nic się nie działo. Świat nie zaczął rozsypywać się niczym piaskowe budowle. Niczego nie pochłonęła ciemność.

Wtedy uświadomiłem sobie, że nie istnieją żadne potwory. Są tylko ludzie, ich chore wyobraźnie oraz osobiste Koszmary…

Zapraszam wszystkich do komentowania, lajkowania i do polubienia mojej strony na Facebooku, gdzie pojawiają się aktualności na temat mojej twórczości.

https://www.facebook.com/mrocznywilk.autor

Jest to dla mnie wynagrodzenie za pracę, którą wkładam w opowiadania i motywacja do dalszego pisania. ;)

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Życzę TAKIEJ WENY sto lat i więcej! Treść zajmująca sama w sobie, a zakończenie bardzo dobre! Zapraszam na mój skromny blog: http://opwiadaniaopowiesci.blogspot.com/2013/06/jakby-tu-zaczac.html Pozdrawiam serdecznie. A.O.
Odpowiedz
spodziewałem się wszystkiego ale nie tego
Odpowiedz
spodziewałam
Odpowiedz
Wow brawo naprawdę fantastyczne opowiadanie
Odpowiedz
Twoje opowiadanie trzyma w napieciu! Szkoda tylko ze sam Siebie skrzywdził na koniec.. Jest to jedno z moich ulubionych opowiadań od razu po czasie Z czy jakos tsk.c:
Odpowiedz
Czytałam z zapartym tchem. Świetna pasta, trzymaj poziom i czekam na więcej :)
Odpowiedz
Rewelacja
Odpowiedz
Jeszcze fajniejszego opowiadania jak to nie czytałam, jest najlepsze ze wszystkich jakie czytałam :P
Odpowiedz
Miło, że tak sądzisz :)
Odpowiedz
I po raz kolejny szacun Bartku :) Twoje historie trzymają poziom. Gratuluję wyobraźni :)
Odpowiedz
Dziękuję :)
Odpowiedz
Mimo wszystko, czułem, że tak będzie. Czułem, że "coś go wykiwa", i sam siebie skrzywdzi na zawsze. Świetne opowiadanie, godnie reprezentuje stronę.
Odpowiedz
Czy ty śledzisz moją przyjaciółkę pauline???? Połowa tej histori wydarzyła się naprawdę! Nawet jej chłopak miał sen jak ją zabił, nawet dialogi podobne do ich rozmów! WTF?! Mamy z tego trochę beke ale mam nadzieję że nie wszystko się zm tego spełni. Gdy jej powiedziałam że w tej części ją zabił też powiedziała tylko Dlaczego? nie dziwne????
Odpowiedz
A to Ci checa. :D A może to moje opowiadania oddziaływują na Waszą rzeczywistość...?
Odpowiedz
Hehe XD napisz więcej opowiadań z imieniem Paulina tylko niech się jakoś dobrze kończą XD (żeby chociaż nie umierała co chwila XD )to jej zacznę przyszłość przepowiadać
Odpowiedz
rzadko mi sie zdarza czytać amatorskie teksty- ale Twoje będę :D oby więcej takich!
Odpowiedz
Super
Odpowiedz
Zajebiste :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje