Historia

Konsultant telefoniczny

bartek1121998! 1 4 lata temu 561 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Siedziałem z moim kolegą Michałem u mnie w pokoju i graliśmy w różne gry RPG na komputerze. Kiedy znudziła mi się jedna, zaczynaliśmy drugą.

- Chodź na dwór. Pogramy w siatę - zaproponował Michał - już mi się nie chce siedzieć przed ekranem. Chodź, dopóki jest słońce.

- No dobra. Masz piłkę?

- No jasne.

Akurat kończyły się wakacje i słońce pojawiało się naprawdę rzadko. Przeważnie padał deszcz i trzeba było korzystać z "suchego" czasu, dopóki był.

A więc zaczęliśmy grać. Leciały punkty za punktami. Kiedy było 23 do 20 dla mnie, zadzwonił telefon Michała. Szybko odebrał.

- Dzień dobry - przywitał się i zaczął słuchać. Ktoś coś strasznie długo nawijał, aż od znudzenia zacząłem odbijać piłkę od ziemi.

- Nie dziękuję... nie chcę... czy pan nie rozumie? Po prostu nie chcę. Dziękuję, do widzenia.

I rozłączył się. Spojrzałem na niego pytająco.

- No co? Jakiś gościu dzwonił i próbował wcisnąć mi kit, że wygrałem jakiś nóż ceramiczno-tytanowy. A jak przyjdę z żoną, nowoczesne żelazko. I potem jakieś warsztaty kulinarne, że niby dbanie o zdrowie i tak dalej. Wciskanie jakiegoś gówna człowiekowi. Niech sobie to w dupę wsadzi. Banda pojebów.

- Oj, nie przesadzaj, to po prostu ich praca, zresztą jak każda inna.

- Taa, jasne. Jeszcze mi powiedz, że serio to za darmo dostanę.

- Dobra, gramy dalej.

Kiedy skończyliśmy Michał poszedł do siebie do domu. Jego żona pewnie już czekała z obiadem. Moja zaraz miała wrócić.

Następnego dnia rano zadzwonił do mnie telefon. Była to Sara, żona Michała.

- Karol? Nie ma u ciebie Michała?

- Nie, niestety. Coś się stało?

- Wstałam około 4 rano, a jego nie było. - Było to co najmniej dziwne, biorąc pod uwagę to, że mój kolega jest śpiochem.

- Zaraz przyjadę.

Pół godziny później byłem już pod domem Michała i Sary. Ona stała przed domem.

- Nic nie słyszałaś w nocy? Kompletnie nic?

- Nie. Noc jak każda inna.

- Poszukajmy najpierw w domu.

Weszliśmy do środka i rozdzieliliśmy się. Sara poszła do piwnicy, ja zaś na strych. Wspiąłem się po schodach na samą górę. Nie trzeba było daleko szukać Michała.

- O mój Boże! - krzyknąłem.

Zbiegłem szybko na dół, złapałem żonę kolegi i pociągnąłem za sobą na zewnątrz.

- Co się stało?! - krzyczała.

- Absolutnie tam nie wchodź - powiedziałem, po czym zadzwoniłem po karetkę i policję. Po kilku chwilach były na miejscu.

Opowiedziałem co zobaczyłem i gdzie mają iść.

Nie minęło dużo czasu, a ratownicy znieśli ciało na noszach owinięte w prześcieradło.

- Co się do cholery stało?! - krzyczała Sara przez łzy. - Odpowiedz mi!

- Michał był na strychu - również płakałem - nie żył.

Przytuliłem ją do siebie.

Podszedł do nas policjant.

- Przykro mi. Ten pan został zamordowany nożem, który był w jego piersi. Jego twarz była spalona przez żelazko. Obok ciała leżała ta kartka.

Podał mi ją. Były na niej napisane trzy słowa: "Upominki są darmowe".

Oczywiście Sara następne dni spędziła u nas. Po tygodniu zadzwonił mój telefon.

- Tak, słucham?

- Dzień dobry, dzwonię w imieniu firmy Odcienie Zdrowia. Wygrał pan nóż ceramiczno-tytanowy...

- Kiedy i gdzie mam go odebrać? - zapytałem szybko, pamiętając co spotkało kolegę.

Wy także uważajcie. Kiedy zadzwoni do was konsultant, nigdy nie odmawiajcie.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Hehe...odmawiam zawsze! Gdybym nie odmawiała, to teraz miałabym mieszkanie pełne tosterów, żelazek,dziwnych bajerów do masażu, sokowirówek, szczotek, szczoteczek, etc... :o
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje