Wampiry w górach Północnej Karoliny

Dodane przez: białadama, 18.01.2013, 02:49
Reklama:

Jedną z najlepiej udokumentowanych historii o wampirach jaka kiedykolwiek miała miejsce, są wydarzenia w okolicach Dillsboro, w Północnej Karolinie w latach 1788/89.

Wiosną 1788 roku do małej górskiej społeczności w Dillsboro, w Północnej Karolinie przybyła rodzina o nazwisku Alfort, o której chodziły słuchy, że jest powiązana z rodziną królewską. Zakupili ziemię w okolicy rzeki i wybudowali bardzo ładny, duży dom w stylu kolonialnym. Pan Alfort otworzył gabinet lekarski oraz aptekę w pomieszczeniach z przodu domu, i początkowo ludzie byli naprawdę szczęśliwi, że mają nowego lekarza w swej społeczności. Ale bardzo szybko dwóch mężczyzn, którzy udali się do nowego lekarza w celu leczenia podagry, zmarło. Obydwaj mężczyźni, byli lubianymi członkami społeczności, a ich śmierć wywołała niezadowolenie wielu osób. Jednak w ciągu kilku kolejnych miesięcy lokalny pastor uspokoił wspólnotę i przez pewien czas wszystko wydawało się być w porządku. Jednak na krótko. Znaleziono małą córeczkę pastora, która martwa leżała w swoim łóżku, z gardłem przebitym w dwóch punktach. Żona pastora przysięgała, że widziała ciemną postać unosząca się nad córką, i chociaż krzyczała, było już za późno i dziecko zmarło.

Wśród mieszkańców wybuchła panika, ponieważ doszli do wniosku że w miasteczku grasuje wampir lub grupa wampirów. Przez wiele nocy grupy mężczyzn przeszukiwały okolicę, lecz nic nie znaleźli. Jednak niektórzy z mężczyzn twierdzili że widzieli jak duży czarny stwór latał na nimi niczym nietoperz. Kilka nocy później młody chłopak przybiegł do domu dziadków i powiedział coś atakuje jego mamę i tatę. Dziadek szybko wezwał innych ludzi, którzy pobiegli wraz z nim do domu jego syna, lecz mężczyzna, jego żona, oraz dwie córki w wieku 3 i 9 lat już nie żyli, wszyscy mieli rany kute na szyi.

W mieście wybuchło niesamowite zamieszanie, zostało wezwane wojsko, które przeszukało teren. Jednakże pewnego wieczoru w lutym 1789 roku, kiedy wydawało się że sprawa trochę przycichła, znów usłyszano rozpaczliwe krzyki, a przybyli ludzie ujrzeli czarną postać przypominającą człowieka uciekającą z domu w którym słychać było krzyki w kierunku domu Alfortów. Gdy ludzie weszli do środka, znaleźli ciała dwojga młodych ludzi ze śladami ugryzień na gardłach. Niemal natychmiast zbiegło się więcej ludzi, którzy widzieli mordercę biegnącego do domu Alfortow. Gdy część mężczyzn dotarła się do domu, Alfort nie pozwolił im wejść do środka. Z chwilą, gdy na miejsce dotarł szeryf, mężczyźni wywlekli Alforta na zewnątrz i przywiązali go do drzewa. Następnie mężczyźni weszli do domu gdzie znaleźli kilka zastanawiających rzeczy. Sypialnie na piętrze były zasłane i wyglądało że nikt ich od dawna nie używał. Natomiast w piwnicy odnaleziono trzy trumny a w jednej z znaleziono panią Alfort ubraną na czarno, lecz jak najbardziej żywą. Kiedy zaczęto wydobywać ją z trumny, zaczęła syczeć i przeklinać.

Nieco później tej samej nocy, szeryf oraz pastor poinformowali tłum zebrany przed domem, że Alfortowie i ich syn byli wampirami. Alfortowie zostali powieszeni, a następnie z powrotem umieszczeni wewnątrz domu. Dom został podpalony i spłonął do szczętnie. Jednakże nigdy nie odnaleziono ich 15-letniego syna i nigdy nie widziano go ponownie w okolicy.

Czy Alfortowie byli wampirami, nikt się nigdy nie dowie.

Oceń:
12
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!