Historia

Nakrętki Tymbark

tacotuesday 13 7 lat temu 8 198 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Wszystkie dzieciaki z ulicy Grobelnej prócz zdzierania kółek deskorolki czy nabijania fejmu na instagramie, trwoniły swój bezcenny czas na zwiększaniu swoich kolekcji. Tomek z drugiego piętra mieścił w swoim dobytku czterdzieści dwie sztuki bakuganów, za to Hania z klatki obok czterdzieści książek autorstwa Stephena Kinga (chociaż wszyscy wiedzieli, że było ich tak naprawdę trzydzieści pięć, ale nigdy nie starałam się w to wnikać). Poza dwójką moich sąsiadów reszta dzielnicy również przeznaczała swoje oszczędności na znaczki pocztowe, figurki bohaterów Gwiezdnych Wojen, dodatki do Simsów i plakaty z Nicki Minaj.

Ja zbierałam nakrętki z Tymbarka. W przeciągu czterech lat uzbierałam około tysiąca sztuk. Najgodniejsze uwagi jednostki z najzabawniejszymi sloganami przypinałam do jednej z czterech tablic korkowych (z czasem ilość tablic rozrosła się do sześciu). Natomiast resztę wrzucałam do plastikowych worków na śmieci i chowałam w szafie. Czasami, gdy odwiedzali mnie przyjaciele, wyciągałam dorobek z ukrycia i rozdawałam jego drobną część.

Każdego poranka, uśmiech na mojej twarzy wzniecało spojrzenie w stronę zawieszonej kolekcji. Wszystkie kapsle, które do niej przynależały, były jednocześnie moimi motywatorami i pocieszycielami. Moim ulubionym napisem był "Uwięziony w fabryce, SOS" - niestety z czasem tekst stał się prawie niewidoczny w przeciwieństwie do pozostałych, zupełnie, jak gdyby napis nie był wydrukowany, lecz napisany. Jednak trzymałam go, dopóki nie zanikł całkowicie. Za każdym razem, odczytując jego kolejne, wyblakłe litery do głowy przywodziła mi myśl o tym, jak jabłko-miętowy napój błaga o litość otaczające go maszyny, gdy przejeżdża przez taśmę produkcyjną. Zawsze było mi wtedy do śmiechu z własnej głupoty i ekscentrycznej wyobraźni.Tak więc także i teraz — nie zawahałam się parsknąć śmiechem.

Natomiast Pan z piwnicy, pod pokładem maszyn, ponownie zapłakał, zakręcając przy tym kolejny napój, wstrząsając go i odkładając na stertę.

*OPOWIADANIE NIEOFICJALNE. Dziękuję za uwagę.*

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

ni nie fajne bo nie ma tego strachu gdzie jakaś zagadka?
Odpowiedz
Ja kiedyś wracałem wieczorem do domu (było już ciemno, jesień). Otworzyłem Tymbarka, a tam pod nakrętką ,,Nie oglądaj się za siebie". Powiem szczerze - zrobiło mi się nieprzyjemnie xD
Odpowiedz
Niestety, ale oparte na żarcie Amerykańskiej firmy. Słabe. Generalnie to chodziło o to samo, ale firma Sobe napisała pod nakrętką "Help Me, Trapped in a Sobe Factory" 2,5/10
Odpowiedz
slabe
Odpowiedz
zajebiste
Odpowiedz
Niestety nie porywa kompletnie... Zapowiada się fajnie i... cała para w gwizdek, nawet się dobrze nie rozwinęło a już koniec
Odpowiedz
I to uczucie jak właśnie pijesz tymbarka ;-;
Odpowiedz
Oj ;-;
Odpowiedz
Bardzo fajne, podobają mi się takie proste a zarazem tajemnicze opowiadania :D
Odpowiedz
Nie kumqm, wytłumaczy ktoś?
Odpowiedz
Chodzi o to, że tam naprawdę był ktoś uwięziony i oczekiwał pomocy, która nie nadeszła, ponieważ główna bohaterka potraktowała jego ukrytą pod nakrętką wiadomość jako zwykły żart. :)
Odpowiedz
Chyba wiem, o co ci chodzi :) Ale może dodaj jeszce troszkę czegos takiego, co wzbudzi odrobinę więcej strachu. Ogólnie super pomysł z tymi kapslami :D Pozdrawiam!
Odpowiedz
Dziękuję :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje