Historia

Whowanttoplayagame.com

ryhmus 6 3 lata temu 5 516 odsłon Czas czytania: ~6 minut

Po co wyobrażać sobie rozmaite strachy i potworności, kiedy istnieją ludzie gorsi od potworów?

Mikołaj Dubow

Nie jestem paranoikiem. Owszem, czasem zdarza mi się odczuwać lęk przed czymś, co prawdopodobnie nie istnieje. Wydaje mi się czasem, że jestem obserwowany przez kogoś lub coś, jednak w końcu udaje mi się w racjonalny sposób wytłumaczyć swój strach. Przekonania jednak pozostają. Nie da się ich pozbyć „ot tak”. Rozmawiałem na ten temat z osobami postronnymi, z osobami, którym ufałem. A raczej chciałem zaufać. Nie znalazłem jednak rozwiązania swych problemów, o ile można je tak nazwać. Przywykłem do ataków paniki i szczerze mogę powiedzieć, iż stały się one częścią mojej codzienności. Jedna z osób, które zgłębiły tajniki mojego lęku, doradziła mi abym przeniósł się w czasie i w przeszłości szukał odpowiedzi. Nie dosłownie oczywiście. Chodzi o rekonesans, bym porozmawiał szczerze z rodziną, znajomymi. Być może gdzieś był pewien epizod, pewne wydarzenie które przeoczyłem a ono miało wpływ na teraźniejszą kondycję mego umysłu. Na szczęście moja babcia dysponuje wieloma kasetami VHS, które uwieczniły prawie połowę mego życia, począwszy od nagrań z uroczystości rodzinnych jak i z dni powszednich. Od kilkunastu dni, systematycznie przysyła mi ona kasety. I właśnie przez to moje lęki przerodziły się w prawdziwy horror. Pewnych obrazów z przeszłości nie da się wymazać… Gorzej, gdy obrazy wymazują Ciebie…

- Witam Panie Łukaszu, przesyłka dla Pana.

Listonosz wręczył mi pakunek. Była to biała koperta z jakże znanym dla mnie charakterem pisma mojej babci. Przez dotyk mogłem rozpoznać, że to kolejna „porcja klatek mego życia”, jak lubię nazywać te VHSy. Podziękowałem listonoszowi i zamknąłem za nim drzwi. Rozerwałem kopertę i wyjąłem czarną kasetę. „Urodziny Łukaszka, 19.04.95”- tak była podpisana. Pamięcią sięgnąłem do tych pięknych czasów i westchnąłem. „Fajnie sobie przypomnieć to wszystko”, powiedziałem do siebie i włożyłem nagranie do starego odtwarzacza firmy Sony. Samo nagranie było w dość dobrym stanie, jednak porównując jakość chociażby z marnym .avi można stwierdzić, iż przeskok technologiczny w przeciągu kilku lat jest niesamowity. Oglądałem nagranie bardzo dokładnie, od czasu do czasu przewijając je to w tył, to w przód. Próbowałem wychwycić chociażby najmniejszy szczegół, jednak nic. Zupełnie nic. Film kończył się zaledwie po dwóch godzinach, obejrzałem go więc raz jeszcze. Pod koniec dnia powtórzyłem tę czynność. Nic. Zwykłe urodziny zwykłego pięciolatka. Mnóstwo gości, prezenty, tort. W końcu wcisnąłem przycisk „eject” na odtwarzaczu i wyciągnąłem kasetę. Ze szklanką piwa w jednej i nagraniem w drugiej ręce poszedłem do piwnicy. Oczom ukazała mi się pokaźna liczba tekturowych pudeł wypełnionych kasetami VHS. „Kolejna do kolekcji”, uśmiechnąłem się pod nosem i rzuciłem najnowsze nagranie do jednego z nich. Pociągnąłem solidny łyk piwa i udałem się do mieszkania. Zmrok zapadał coraz szybciej, za oknem czuć było przyjemne orzeźwienie nocy. Usiadłem w fotelu i przymknąłem oczy. Przyznać muszę, iż alkohol mnie nieco „zmęczył”.

Obudziłem się dopiero nad ranem. Spojrzałem na zegarek wybijający godzinę 6:26. Przeciągając się i ziewając udałem się do łazienki. Szybka toaleta i byłem gotowy zacząć kolejny dzień. Jak co rano ubrałem się w swój dres i postanowiłem pobiegać. „Nie ma to jak poranny jogging”, pomyślałem zamykając drzwi na klucz. I wtedy to dostrzegłem. Biała koperta z czymś prostokątnym w środku. Głośno przełknąłem ślinę i zerwałem opakunek przymocowany do mych drzwi taśmą izolacyjną. „Kurwa, co to?”, zakląłem pod nosem. W sekundzie pojawiły się moje lęki. Ciałem wstrząsnął zimny dreszcz. Spanikowany obejrzałem się za siebie, jednak na klatce schodowej panowała cisza. Wróciłem do domu i trzęsącymi się rękoma rozerwałem kopertę. Kaseta VHS. Zwykła, niczym niewyróżniająca się, czarna obudowa z paskiem białej taśmy wprawiła mnie w konsternację. Przyjrzałem się jej dokładniej, w zasadzie napisowi, który na niej widniał. „04.04.03”. „Co to za data?”, pomyślałem, jednak mój umysł był niczym biała karta. Wsadziłem kasetę do odtwarzacza i włączyłem nagranie. Trwało ono jedynie 13 minut i, o dziwo, przedstawiało mnie oraz moich kolegów grających w piłkę. Oglądałem film kilkukrotnie i naszła mnie pewna refleksja: „Kto do kurwy mógł to nakręcić?”. Cały zlany potem pobiegłem do kuchni i zażyłem podwójną dawkę swych leków uspokajających. Wróciłem do pokoju i raz jeszcze obejrzałem nagranie. Nie dostrzegłem w nim nic nadzwyczajnego. Ot gromada dzieciaków uganiających się za futbolówką. „Oni Cię obserwują Łukasz… strzeż się!”. „Nie, NIE!”, rzuciłem się na kolana cały zalany łzami. Demony w mojej głowie zaczęły się przebudzać.

Systematycznie, raz w tygodniu, dostawałem kolejne przesyłki. Mój obłęd zdawał się narastać. Zatraciłem poczucie czasu i rzeczywistości. Olałem swych znajomych, rodzinę. Tych „specjalnych” nagrań nie chowałem w piwnicznych pudłach. Leżały w mieszkaniu niczym trofea, pieprzone „klatki mojego życia”. Zgłosiłem całe zajście na policję, ta jednak nie podjęła satysfakcjonujących działań. „Będziemy mieli to na uwadze”, to jedyne co usłyszałem. Kasety jednak przychodziły wciąż i wciąż. I każde nowe nagranie było bardziej przerażające od poprzedniego. Czasem przedstawiało ono mnie palącego papierosa na balkonie, czasem robiącego zakupy. Nie potrafiłem tego wytłumaczyć, bo czy było jakieś wyjaśnienie? Rozmawiałem o tym z zaufanym psychologiem. Ten jednak kazał zwrócić mi się z tym na policję. Mundurowi obiecali nawet zwiększenie patroli w mojej okolicy. Nic to nie dało. Kasety docierały niczym niechciane ulotki. Po dłuższym czasie postanowiłem zwrócić się z tą sprawą do przyjaciela. Nie wiem dlaczego to zrobiłem, wewnętrzna potrzeba? Ostatnie nagranie, jakie dostałem datowane jest na „22.11.15”. Właśnie tę taśmę mu pokazałem. Przedstawiała ona puste pomieszczenie o szarych, obdrapanych ścianach, w którym stało jedno, drewniane krzesło. To wszystko. Całe nagranie trwa jedynie 2 minuty i 15 sekund urywając się klatką ukazującą białą kartkę z czerwonym napisem: Whowanttoplayagame.com. Reakcja mojego przyjaciela zdziwiła mnie bardziej niż sama taśma. Zdawać by się mogło, że cała krew odeszła mu z ciała a oczy niemal wyszły na wierzch.

- Łukasz… Nie pytaj skąd, nie pytaj dlaczego, ale muszę Ci coś pokazać.

Trzęsąc się jak osika podszedł do swego laptopa i uruchomił przeglądarkę internetową. Zaczął tłumaczyć mi coś o „zakazanej części Internetu, Deep Web coś tam…”, nie znam się aż tak dobrze w tych sprawach. Jedyne, co mi pokazał, to adres tej strony i ją samą. Wyglądała na dość amatorską, coś pokroju „youtube”. Jednak zawierała filmiki, które zapewne dla zwykłych śmiertelników, jak ja, nie przedstawiały żadnej spójnej całości czy sensu. Proste, amatorskie nagrania, ot co. Jednak nagle mnie olśniło. Te filmy były praktycznie identyczne do tych, które sam otrzymywałem. Przejrzałem parę z nich i w końcu zrozumiałem. Po dokładniejszym przejrzeniu strony trafiłem na coś, czego moje oczy ujrzeć nie chciały. Na stronie wrzucone były filmy „z moim gościnnym udziałem”. Przyjaciel natychmiast chciał wezwać policję, jednak zupełnie spanikowany mu zabroniłem. Dlaczego? Sam nie wiem. Z sekundy na sekundę zacząłem zagłębiać się w odmęty tej przeklętej strony. Oglądając nagrania zauważyłem pewną prawidłowość. Ciąg nagrań z życia poszczególnych osób kończył się tym samym filmem oraz komentarzem, zapewne administratora strony, „Do you want?”. Przejrzałem wszystkie filmy. Zajęło mi to dobrych kilka godzin. Mój przyjaciel trwał przy mnie, od czasu do czasu wybiegając do toalety by zwrócić treści swego żołądka. Zauważyliśmy tę analogię… Pod ostatnim filmikiem, przedstawiającym puste pomieszczenie z krzesłem, był ten sam komentarz: „Do you want?”. Zgłupiałem. Zupełnie nie wiedziałem, co mam zrobić. Postanowiłem przejrzeć kilka losowych filmików ze strony gdy wtem rzucił mi się w oczy jeden tytuł: „You don’t”. Włączyłem go i niemal zemdlałem. Przedstawiał on to samo pomieszczenie z krzesłem, jednak teraz była również postać mężczyzny. Miał on na sobie czarny płaszcz przeciwdeszczowy, długie, gumowe rękawice oraz maskę świni na twarzy. W ręce trzymał rzeźnicki nóż. Całe nagranie trwało zaledwie 3 minuty i 23 sekundy, jednak mniej więcej w połowie mężczyzna ten schyla się i podnosi z podłogi odciętą głowę kobiety. W tym momencie obaj zwymiotowaliśmy. Ostatnie 23 sekundy filmu to jedna klatka z napisem „Choose wisely. Do you want to play a game?”. Moje ciało oblał zimny pot. Wyłączyłem nagranie i spojrzałem na jego tytuł. Momentalnie odtworzyłem raz jeszcze „swoje” nagranie i dodałem komentarz: „I do.”.

Przesyłki przestały do mnie przychodzić. W końcu moje życie zaczyna wracać do normalności. I do! Czuję teraz jednak wyrzuty sumienia. Na stronie zaczęły pojawiać się nowsze filmiki, tym razem przedstawiające innego chłopaka. Jedyne co mogę powiedzieć to: Przepraszam…

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Wybacz, ale nieprzyjemnie się to czyta. Postacie zachowują się bardzo stereotypowo, a czasem po prostu bez sensu. Tak jak zostało już powiedziane, adresy w Deep Webie mają zakończenie ".onion", nie wspominając już o łamaniu języka angielskiego.
Odpowiedz
Przykro mi ale strony na deep webie nie kończą sie .com tylko .onion
Odpowiedz
Wersja audio: www.youtube.com/watch?v=8oBOSwt6sGA
Odpowiedz
Wersja audio: youtube.com/watch?v=8oBOSwt6sGA
Odpowiedz
Adres strony w Deep Web? Strasznie mnie mecza te motywy z Deep Web albo Dark Netem jak to woli, ale jak juz piszesz to zobacz, albo przynajmniej poczytaj na czym to polega. Opowiesc bardzo nie trzyma sie kupy.
Odpowiedz
Według mnie jest naprawdę dobre. Dobrze napisane, nie ma żadnych błędów. Nie mam się do niczego doczepić. Nadaje się na główną, zdecydowanie. Bardzo rzadko to piszę, ale 10/10.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje