Historia

To niesprawiedliwe

kier 8 3 lata temu 7 250 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Nazywam się Kornelia. Mam 18 lat. W to, co napiszę dalej, nawet nie uwierzycie.

Powinnam was teraz ostrzec, jak mają w zwyczaju autorzy internetowych strasznych historii- na przykład, żebyście nie byli zbyt ciekawscy. Lub sceptyczni. Unikali pewnej miejscowości. Piwnic. Albo, na przykład, bunkrów.

Lecz niesprawiedliwe jest to, że ja nie mogę, nie mogę znaleźć żadnego powodu dla tego, co mnie spotkało. Dlatego też sądzę, że i was to może spotkać, i to wcale nie wtedy, gdy akurat będziecie wracać samemu nocą przez las. Prawda, że to niesprawiedliwe?

Pierwszy raz dostrzegłam ją wczesnym rankiem, kiedy słońce jeszcze nie wstało. Mogę wam doradzić co najwyżej, żebyście unikali ciemności- powodzenia. W każdym razie siedziałam w swoim pokoju, czytając jakieś tanie romansidło; tego dnia obudziłam się bardzo wcześnie i już nie mogłam zasnąć. Uwielbiam siedzieć w domu z książką- świat za oknem pełen jest ludzi, którzy dziwnie się na mnie patrzą. Mój umysł potrzebował zajęcia adekwatnie prostego dla tak wczesnej pory. Moje ciało otulała kołdra, mur obronny przeciwko złośliwym atakom porannego chłodu, a do pełni szczęścia brakowało mi jedynie herbaty, po którą nie chciało mi się wstawać. Mrok za oknem szarzał stopniowo, niebawem zamierzając zmusić mnie do wyłączenia światła. Jesienny dzień rodził się, jak każde niemowlę- niewinny, brzydki, a jednak mile widziany.

Nagle ciszę za oknem przerwał pierwszy krzyk świtu- głośny klakson. Uniosłam głowę, spłoszona- i wtedy to coś spojrzało prosto na mnie.

Wrzasnęłam przeraźliwie i gwałtownie nakryłam głowę kołdrą. W tamtym momencie było to najsensowniejsze, co mogłam zrobić, pragnąc oddzielić się od widoku za oknem. Skuliłam się, dygocząc i nie mając odwagi wyjrzeć spod przykrycia. Przed chwilą zza szyby spojrzała na mnie obrzydliwa, półprzejrzysta twarz, z wyrwanymi policzkami, czarnymi oczami i twarzą zdeformowaną metalowymi przedmiotami. Zacisnęłam powieki, nadal jednak widząc to coś tak zwanymi oczyma wyobraźni. Jak dla mnie, ktoś powinien ją oślepić.

Po chwili usłyszałam, jak moi rodzice w pokoju obok wstają, obudzeni moim wrzaskiem, i o czymś rozmawiają, nie mogłam jednak odróżnić słów. Traciłam pomału oddech pod kołdrą.

W moim pokoju jednak nikt się nie pojawił. Lecz dopiero zaczynało robić się dziwnie.

Odczekałam pod kołdrą aż do świtu; wówczas odważyłam się wreszcie wyjrzeć, spocona i przerażona. Za oknem nikogo nie było.

Pewnie myślicie, że to żałosne, ale ja powiem wam jedno: w całej tej historii to jest najgorsze. Ja się nigdzie nie pchałam z jakąś przesadną odwagą, jak to bywa w horrorach.

Popędziłam korytarzem w stronę sypialni matki i ojca, niczym pięciolatka, która pierwszy raz zobaczyła Bukę.

- Słyszeliście mnie?!- wykrzyknęłam.

Moi rodzice leżeli obok siebie na łóżku; mama coś czytała. Gdy wpadłam do pokoju, oboje równocześnie unieśli na mnie wzrok.

- Owszem. -odparła matka spokojnie. Wyglądała jednak, jakby z trudem nad sobą panowała.

- No i co, nie uznaliście za stosowne się ruszyć?- wykrzyknęłam.- Wiecie, co widziałam za oknem? Widziałam potwora! Bestię! -zdałam sobie sprawę, jak żałośnie to brzmi, dopiero, gdy sama siebie usłyszałam.

- Kornelia, uspokój się- ojciec przemówił z tak nieoczekiwaną irytacją, że aż zamknęły mi się usta.- Mamy już tego trochę dosyć. Idź lepiej i przebierz się z piżamy.

Wpatrywałam się w niego, oszołomiona. Powoli, nie spuszczając wzroku z obojga, wycofałam się do łazienki. Dobrze, ubiorę się. Ale nadal nic nie rozumiałam.

Tutaj jednak czekało mnie kolejne zaskoczenie. Lustro, normalnie wiszące na ścianie, stało na podłodze, odwrócone szkłem do ściany.

- Mamo? -Zawołałam ostrożnie, niepewna, jak zareaguje.- Czemu lustro stoi na ziemi?

Wtedy wybuchnęła mrożącym krew w żyłach, histerycznym śmiechem.

- Nie dotykaj go!- wykrzyknęła.- I akurat ty nie powinnaś o to pytać!

Zamarłam, nie ruszając lustra. Co tu się dzieje, do cholery?! Chciałam właśnie sprawdzić, jak goi się mój niedawno wykonany tatuaż- niewielka gwiazdka na skroni (nietypowe, wiem, ale mi się podoba), lecz nie miałam odwagi tknąć ramy. Czułam się jak Koralina w dziwacznej parodii własnego domu.

Umyłam zęby i uczesałam włosy, nie mogąc nawet na siebie popatrzeć i powzięłam zamiar rozmowy z moimi najwyraźniej od niedawna lekko szalonymi rodzicami. Opłukałam twarz, zakręciłam kran i już miałam nacisnąć na klamkę, kiedy dobiegły mnie strzępki ich rozmowy.

- ...dziwnie się zachowuje, jakby w ogóle się tym nie przejęła. Kobieta, która jej to zrobiła, interesuje się okultyzmem, myślisz, że..?

- Nie wierzę w to, nie bądź śmieszna -stanowczy głos mojego taty.- I jeszcze to, co zrobiła z lustrami.

Mój Boże, o kim oni rozmawiają..?

- Rozmawiałeś z Dagmarą?

Dagmara? Co z tym wszystkim wspólnego ma moja koleżanka? Wyszłam gwałtownie z łazienki, a oni natychmiast umilkli z minami winowajców. Matka patrzyła na mnie, jakby się mnie bała. To jakiś jeden wielki spisek, czy co?!

- Idę do siebie- oznajmiłam sztywno. Zamknęłam się w pokoju i wybrałam numer Dagmary, licząc na przynajmniej jej poczytalność. Tuut, tuut, tuut. Sygnał doprowadzał mnie do szaleństwa.

- Halo?- odebrała wreszcie.

- Dagna!- wykrzyknęłam z ulgą.-Mam do ciebie...hm...powiedzmy, sprawę.

- Jasne- odparła tak łagodnie i ciepło, że aż się wystraszyłam. Dlaczego wszyscy zachowują się dzisiaj nienaturalnie?!- Jak się miewasz po tym wszystkim?

Milczałam dłuższą chwilę.

- Halo?- zaniepokoiła się moja rozmówczyni.

- Czym wszystkim?

- W tym całym salonie tatuażu.-odpowiedziała. Nic nie rozumiałam.-Pamiętasz? Chciałaś, żeby cię uśpiono, za bardzo bałaś się bólu.

Po krzyżu zaczął pełznąć mi powolny zimny dreszcz.

- No...?

- No i ja czekałam w pobliżu, wiesz, że nienawidzę krwi- nie wiedziałam, czemu ona brzmiała tak przepraszająco.-A ta obłąkana tatuażystka dokonała na tobie modyfikacji ciała, jakiej świat nie widział. Ty wtedy stanęłaś przed ogromnym lustrem, obolała i otumaniona, chwilę się wpatrywałaś- a potem powiedziałaś tylko „świetnie”. Zapłaciłaś. Wyszłaś. Kiedy o tym wspominałam, patrzyłaś na mnie jak na wariatkę i mówiłaś tylko o swojej gwiazdce na skroni. Ludzie się na nas gapili, ty trochę krwawiłaś, ale zupełnie to olałaś. Twoi rodzice prawie padli na twój widok, ale kazałaś im podobno nie przesadzać i pozdejmowałaś w domu wszystkie lustra. Potem podobno wrzeszczałaś, ilekroć dostrzegłaś swoje odbicie, na przykład w szybie, lecz nigdy o nic nie winiłaś tatuażystki. Tak..?- jej łagodny głos, jakby mówiła do dziecka, brzęczał mi w uszach. Chyba później zemdlałam, nie pamiętam.

Możecie unikać okien i ciemności, jeśli chcecie. Ale lepiej po prostu zapamiętajcie: straszne historie są jak powodzie czy wypadki. Mogą w każdej chwili spotkać każdego.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Nie widzę zakończenia.
Odpowiedz
Julia Norbert Szady Bezsens. Cała historia straciła swój mroczny urok. 0/10
Odpowiedz
Julia Norbert Szady Nie przejmuj się tymi kretynami, histora jest wprost niesamowita. Życie i otaczająca nas rzeczywistość to najgorszy koszmar wszech czasów, zbrodnie, korupcja, syf i wiele inych. Czyż to nie zasługuje na publikację ? Historia opowiada o teraźniejszości, realnych zdarzeniach, które rzeczywiście zdarzają się niektórym. Nienormalnym jest jednak przesadna wiara we wszystko co się usłyszy. Tak, wiele dokończeń jest żałosnych w filmach, czy nawet pseudo opowiadaniach z ''dreszczykiem ''. Tutaj miało być zwyczajnie, gdzie nie potrzebne było sięganie po nic więcej jak wyobraźnia współczesności.
Odpowiedz
innych
Odpowiedz
Niezłe. Plusik ode mnie :)
Odpowiedz
Zajebiste, świetny styl pisania nieczęsto idzie w parze z równie dobrą fabułą.
Odpowiedz
Nareszcie ktoś na tyle zapoznany z książkami z dreszczykiem żeby wspomnieć o nich w opowiadaniu
Odpowiedz
Julia Norbert Szady jakich muminków ?
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje