Historia

Kolędnicy

Użytkownik usunięty 5 8 lat temu 8 150 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Mój dziadek był alkoholikiem, mój ojciec był alkoholikiem, ale ja sam nigdy alkoholu nawet nie spróbowałem.

Jest tego pewien powód. Gdy byłem mały czasy były ciężkie, a ja dorastałem w biednej rodzinie. Mój dziadek i ojciec nie przepracowali uczciwie ani jednego dnia w swoim życiu. Dziadek nie był w niczym dobry, z wyjątkiem jednego, grał na klarnecie jak prawdziwy artysta. Mojego tatę nauczył za to grać na akordeonie. W każde Boże narodzenie zbierali oni grupę znajomych i chodzili od drzwi do drzwi grając świąteczne piosenki, śpiewając kolędy i prosząc o pieniądze. Po wszystkim wychodzili na miasto do baru, aby wydać wszystko na alkohol. W jedną Wigilię wzięli mnie ze sobą. Byłem zbyt mały aby grać na instrumencie, więc wręczyli mi trójkąt i powiedzieli, abym od czasu do czasu, po prostu w niego uderzył. Noc wtedy była ciemna, padał gęsty śnieg, a zimny grudniowy wiatr wbijał się w nas jak sztylet. Ze spuszczonymi głowami maszerowaliśmy przez ogromną zamieć. W końcu mój dziadek przystanął i rzekł:

-To wygląda na dobre miejsce.

Staliśmy przed wielką posiadłością udekorowaną w świąteczne lampki. Mój dziadek zapukał do drzwi, a my zaczęliśmy grać jakieś stare kolędy. Wtedy drzwi uchyliły się i w przyćmionym świetle dostrzegłem stojącą młodą kobietę. W rękach trzymała ona tacę, na której stało kilka szklanek. Z uśmiechem na twarzy wzięła jedną z nich i wręczyła ją mojemu dziadkowi. On pocierając swoje dłonie z radości wziął od niej szklankę. Właśnie wtedy spojrzałem do góry. W oknie na piętrze dostrzegłem twarz schowaną w cieniu, twarz tak odrażającą, że nie dałoby się znaleźć takich słów, aby ją opisać. Spojrzałem z powrotem na kobietę stojącą w drzwiach i zdałem sobie sprawę, że z jej twarzą również jest coś nie tak. Jest jakby nieludzka. Zanim mogłem go powstrzymać mój dziadek przyłożył już szklankę do ust i wypił jej zawartość.

-No, mój drogi - powiedziała kobieta przeraźliwie dziecięcym głosem - właśnie wypił pan krew proszę pana.

Nagle drzwi się zamknęły. Mój dziadek potoczył się do tyłu. Szklanka wypadła mu z dłoni. Rozbiła się z ogłuszającym trzaskiem, a on upadł na śnieg. Nie pamiętam zbyt wiele z tego, co działo się dalej. Jedyne, co mogę sobie przypomnieć, to, to, że obudziłem się nad ranem, leżąc w śniegu. Wokół mnie budziła się właśnie reszta kolędników. Mój ojciec wstał na nogi i zaczął drapać się po głowie. Po kobiecie nie było ani śladu, a dom wydawał się opuszczony. Wszystko co zostało po ostatniej nocy, to ciemnoczerwona plama po rozbitej szklance. Mój dziadek leżał tuż obok, cały siny i opuchnięty, był martwy. W pośpiechu wróciliśmy do domu i wezwaliśmy policję. Zabrali ciało mojego dziadka i zawieźli je do kostnicy. Ojciec powiedział im co się stało, ale policjanci nie wierzyli w ani jedno słowo. Powiedzieli, że ten dom stoi pusty już od ponad wieku. Po wydarzeniach z tamtej nocy, mój ojciec już nigdy nie był tym samym człowiekiem. Od tamtej pory nie tknął już ani kropli alkoholu i pilnuje, abym ja również nie popełnił tego błędu.

_______________________________________________________________________

Opowiadanie pochodzi z: https://www.youtube.com/watch?v=GALo9I0scdQ

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać
Dokonaj zmian: Edytuj

Komentarze

Ok ale zakończenie bardzo banalne
Odpowiedz
Takie 2/10 mogło być ciekawsze :D.
Odpowiedz
No proszę, juz byłam pewna ze się rozkręca, ze bedzie naprawde ciekawie... A tu koniec historii xD Szczeze mówiąc to gdyby to rozbudować to byłoby naprawdę straszne, szkoda ze autor poszedł na łatwiznę :P
Odpowiedz
Liczyłem na jakieś dłuższe zakończenie a tu nic. Autor poszedł trochę na łatwiznę.
Odpowiedz
Słabe, 0/10
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Czas czytania: ~6 minut Wyświetlenia: 935
Czas czytania: ~1 minuta Wyświetlenia: 1 173

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje