Historia

Lisa

justi606 8 6 lat temu 6 417 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Deszcz głośno bębnił o maskę mojego samochodu, a na niebie wciąż gościły ciemne, burzowe chmury. Pomimo niepogody stałam na czerwonym świetle w dobrym humorze. Ba, nawet bardzo dobrym! Szef obiecał mi dziś premię, a spotkanie biznesowe skończyło się przed czasem. Miałam więc chwilę, ażeby zajechać do cukierni po coś słodkiego przed odebraniem Lisy ze szkoły. Wzięłam kawałek szarlotki dla siebie i pączka z toffi dla małej. Mój uśmiech stawał się szeroki, gdy myślałam, jak dziecko ucieszy się ze słodkości.

Kiedy podjechałam pod szkołę, od razu zauważyłam małą, skuloną postać stojącą pod szkołą. Na głowie miała kaptur, więc dopiero po chwili zorientowałam się, że to moja córka. Zdziwiona pomyślałam, że coś musiało się stać. Lisa powinna skończyć lekcje za dwadzieścia minut. Doszłam jednak do wniosku, że pewnie jakiś nauczyciel zachorował, a dzieci zwolniono wcześniej do domów. W tym czasie mała podbiegła do samochodu i wsiadła do środka. Miała opuszczoną głowę, twarz zasłoniła włosami. Na powitanie burknęła coś cichutko.

W drodze do domu próbowałam zapytać córkę, co jej się stało. Martwiłam się, bo Lisa zawsze była pogodnym, rozgadanym dzieckiem, a jeśli miała jakiś problem, rozmawiałyśmy o tym. Teraz działo się inaczej. Mała ukryła głowę między kolanami i milczała. Postanowiłam przeczekać moment, dać jej czas na przemyślenie tego, co ją trapiło. Wiedziałam, że nie wyciągnę z niej niczego na siłę.

Dojechałyśmy do domu. Lisa szybko wyskoczyła z samochodu. Czekała, aż otworzę frontowe drzwi, a gdy tylko przekręciłam klucz, wpadła do domu i pobiegła do swojego pokoju. Westchnęłam cicho. Pomyślałam, że gdy wieczorem wróci mój mąż, to może coś poradzi. Tymczasem usadowiłam się w fotelu i sięgnęłam po laptopa. Miałam do przygotowania opis realizowanego przez moją firmę projektu. Jednak zamiast pisać – usnęłam.

Ocknęłam się na dźwięk dzwonka telefonu. Na wyświetlaczu mojej komórki widniał ogromny zegar, a na nim godzina 17:53. Matko, straciłam tyle czasu na spanie! Ze zdenerwowaniem odebrałam przychodzące połączenie.

- Dobry wieczór, mówi Anna Rosenthal, jestem wychowawczynią pani córki.

- Witam, dobrze, że pani dzwoni! Moje dziecko wróciło dziś ze szkoły dziwnie przygnębione. Nie odezwało się przez całe popołudnie! Co się... - nie dokończyłam

- Proszę pani, ale ja dzwonię, bo nie odebrała pani Lisy ze szkoły! Nie wiem co się stało, ale za chwilę zamykamy świetlicę, a ktoś musi zabrać małą!

- Jak to - nie odebrałam? Przecież... - nie dokończyłam.

Ktoś wyjął mi z ręki telefon.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Serwus ! Wrzucilem te paste do siebie na kanal ^^ https://www.youtube.com/watch?v=lyfWfpkPbH4
Odpowiedz
Wersja audio: youtube.com/watch?v=J-uUfm-0RNc
Odpowiedz
Wiele razy wałkowany temat i już nudny....
Odpowiedz
W momencie, w którym napięcie zaczęło rosnąć opowiadanie się skończyło... Ee?
Odpowiedz
Pewnie będzie jeszcze druga część, imo.
Odpowiedz
Paweł Czarnecki druga połowa właściwie :)
Odpowiedz
Ludzie, dlaczego nie potraficie docenić krótkiego opowiadania? Takie są najlepsze. Oczywiście, każdy ma swoj gust, ale napiszcie mi proszę o czym miałaby być następna część? O tym jak ją zabija osoba ktora nie jest jej dzieckiem? Opowiadania powinny pozostawiać wlasnie taki dreszczyk emocji, zeby nie wyjaśniać do końca wszystkiego. Bo w sumie, co tu wyjaśniać?
Odpowiedz
Swietne opowiadanko ;)) malo juz na tej stronie takich, czekam na kolejne twoje opowiadanie ;))
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje