Historia

Wszystkich Świętych

fang 5 3 lata temu 2 706 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Uchyliłem zmęczoną niewielką ilością snu powiekę, aby spojrzeć na ścienny zegar. Druga pięćdziesiąt pięć. Normalnie o tej porze musiałbym się powoli zrywać na równe nogi, gdyż do pracy przychodzę na czwartą, ale szef dał nam wolne na drugiego listopada, który wypada dzisiaj, abyśmy mieli więcej czasu na odwiedzenie cmentarzy.

W tym roku nawet nie przeszło mi przez myśl aby tam zajrzeć. Nie rozumiem w ogóle idei tego „święta”. Ludzie kupują znicze i kwiaty i kładą je na grobach, w których pochowani są ich martwi przodkowie. Są martwi. Nieżywi. Nie ma ich. Nie odpowiedzą płaczącym rodziną. Dlatego nie widzę sensu tych dni.

Gdy już chciałem przekręcić się na drugi bok i spróbować usnąć, usłyszałem pukanie do drzwi. Czy tych ludzi pojebało do reszty? Jest trzecia nad ranem! Czego u licha oni mogą chcieć? Mimowolnie zszedłem na dół i spojrzałem przez wizjer. Nikogo tam nie było. Gdy już byłem w drodze na górę, pukanie się powtórzyło. Trzy stanowcze, głuche uderzenia. Koniec tego. Otworzyłem drzwi na oścież i rozejrzałem się. Ani żywej duszy. Pewnie znudzone dzieci robią sobie ze mnie żarty. Jak ja ich nie znoszę… Wróciłem do swojego pokoju i z powrotem położyłem się na łóżku.

Wybiła równa trzecia. Rozejrzałem się po pokoju i coś mnie zaniepokoiło. Mimo ledwo otwartych, zmęczonych oczu dostrzegłem, że drzwi szafy są uchylone. Od niechcenia wstałem, aby je zamknąć. Coś jednak było nie tak. Nie chciały się domknąć. Po kilku próbach lekko zdenerwowany trzasnąłem z całym impetem. Bez skutku. Natrafiały na jakąś dziwną przeszkodę, której wcześniej tu na pewno nie było. Uchyliłem drewniane drzwiczki aby ujrzeć, co jest problem, lecz przez ciemność nic nie widziałem. Zapaliłem światło i wróciłem do szafy. Krzyknąłem z przerażenia i padłem na podłogę. W środku były ciała moich dawno zmarłych rodziców, jakby świeżo odkopane. Na wewnętrznej ścianie widniał niewyraźny tekst napisany substancją przypominającą krew: „Nie chciałeś do nas przyjść, więc my odwiedziliśmy ciebie”

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Dobre ?
Odpowiedz
Ojej, druga moja pasta w życiu i już doczekałem się wersji audio :o czuje się taki doceniony ^^
Odpowiedz
Wersja audio: www.youtube.com/watch?v=kghU8J52LZo
Odpowiedz
"Powoli zrywac sie na rowne nogi" - stworzyles nowy oksymoron ;)
Odpowiedz
Ciekawe, choć słabo pociągnięte opowiadanie i ten szybki finał, ale potencjał jest.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje