Tęskniłeś? Cz. 2

Dodane przez: sagar, 15.02.2016, 16:58
Reklama:

Część pierwsza: http://straszne-historie.pl/story/12685-Teskniles

Otworzyłem oczy. Serce biło mi jak szalone, a na całym ciele czułem spływające po mnie krople

potu. Rozejrzałem się po pokoju, który rozświetlały padające przez okno promienie słońca.

Drzwi były zamknięte, a ślady krwi z podłogi zniknęły. Leżałem na łóżku w tych samych ubraniach, w których położyłem się wczoraj. Uff, to musiał być tylko sen. Podniosłem się mozolnie z łóżka, i drżąc na całym ciele skierowałem się do łazienki. Pochyliłem się nad umywalką i przemyłem twarz zimną wodą. Gdy podniosłem głowę, zamarłem. W odbiciu lustra nie zobaczyłem nic specjalnego. Nic, poza czerwonym śladem dłoni na prawym barku. Momentalnie zdjąłem z siebie mój ulubiony biały t-shirt i rzuciłem w kąt. Kurwa, to nie może się dziać naprawdę! Pobiegłem do pokoju i przebrałem się tak szybko jak mogłem. Jeśli wcześniej miałem drgawki, to jeśli teraz ktoś by mnie zobaczył, śmiało mógłby powiedzieć, że mam Parkinsona. Nie miałem pojęcia co robić. Cóż, mamy XXI w., więc jeśli ktoś nie wie gdzie szukać pomocy lub odpowiedzi, najlepszym przyjacielem staje się internet. Odpaliłem laptopa, a gdy na monitorze pojawiło się niebieskie logo "hp", zszedłem zrobić kawę. Gdy wróciłem do pokoju, komputer powitał mnie ekranem startowym, tymi cholernymi kafelkami Windowsa 8. Kliknąłem w przeglądarkę i pojawiła się strona Google. Upiłem kawy i.. Zaraz, co ja do cholery mam wpisać? ,,Ciało mojego martwego przyjaciela nawiedza mnie w nocy"? Zastanowiłem się chwilę, i nie wykazując się oryginalnością wpisałem ,,Zjawiska paranormalne w New Jersey" i wcisnąłem enter. Wyniki wyszukiwania nie były zadowalające, nie znalazłem nic ciekawego, ale sam też przecież do końca nie wiedziałem czego tak właściwie szukam. W oczy rzuciło mi się jednak nazwisko Amy Pinewoch, egzorcystki mieszkającej parę przecznic ode mnie. Wpisałem numer, który wyświetlił się na stronie do mojego Blackberry i zadzwoniłem. Po trzech sygnałach usłyszałem przyjemny, kobiecy głos :

-Amy Pinewoch, słucham?

-Eem.. Dzień dobry, z tej strony Michael Kingsley. Mam problem i szukając rozwiązania, trafiłem na Pani numer.

-Rozumiem. Zechciałby Pan go opisać?

Zawachałem się przez chwilę i opowiedziałem jej wszystko od początku. Odniosłem wrażenie, że słucha mnie bardzo uważnie, ani razu mi nie przerwała.Gdy skończyłem, poprosiła mnie abym wziął koszulkę, na której znajduje się ślad krwi i przyjechał do niej na adres podany na stronie internetowej. Po obejrzeniu niezliczonej ilości seriali i filmów kryminalnych, postanowiłem zabezpieczyć t-shirt i wrzuciłem go do szczelnie zamykanego pokrowca. Tak wiem, wszystkie agencje rządowe stoją przede mną otworem. Zamknąłem mieszkanie na trzy solidne zamki. Nie muszę chyba mówić, że mój CHYBA nieżyjący już przyjaciel, wstawił drzwi antywłamaniowe. Wskoczyłem do samochodu, włączyłem silnik i ruszyłem. Do celu nie miałem daleko ale jazda samochodem zawsze mnie uspokajała. Wyciągnąłem z kieszeni paczkę papierosów i zapaliłem jednego. Zerknąłem na opakowanie Route,ów 66. W mojej sytuacji na paczce brakuje jeszcze tylko jednej szóstki. Po dojechaniu na miejsce, zaparkowałem pod domem Amy. Zgasiłem silnik i siedziałem. Na co ja w ogóle liczę? Ręce znów zaczęły mi drżeć. Złapałem za pokrowiec z koszulką, wysiadłem z samochodu i ruszyłem w stronę drzwi. Już miałem zapukać, gdy ktoś je otworzył. Przede mną stanęła kobieta, na oko trzydziestokilkuletnia. Miała blond włosy i zgrabną sylwetkę. Nie mogłem uwierzyć, że tak wyglądająca kobieta może być egzorcystką. Przez chwilę myślałem, że pomyliłem adres, ale wątpliwości rozwiał mi głos, który usłyszałem przez telefon :

- Pan Michael Kingsley, jak mniemam ?

- Zgadza się.

Uśmiechnęła się i gestem zaprosiła mnie do środka. Wnętrze nie wyglądało tak jak sobie wyobrażałem. Było tu całkiem normalnie, do czasu gdy weszliśmy do jej, jak myślę, pracowni. To miejsce zdecydowanie zadowoliło moją wyobraźnię. Całe wnętrze wypełniały przeróżne przedmioty, czaszki, czarne, grube księgi, szkielety i inne rzeczy, które pewnie nasuwają wam się na myśl.

-Pani Amy..

-Wystarczy Amy.

-Dobrze, w takim razie wystarczy Michael.

Uścisnęliśmy sobie dłonie i wymieniliśmy uśmiechy.

Teraz śmiało mogłem wierzyć, że jednak jest egzorcystą, ponieważ jej uśmiech był czarujący. Śmieszek Michael na posterunku.

-Michael, mogę Cię prosić o koszulkę?

-Oczywiście.

Podałem jej pokrowiec. Parsknęła cicho gdy go ode mnie brała. Chyba nie doceniła niezawodnych metod rodem z CSI: Kryminalne zagadki Miami. Przez chwilę chciałem założyć okulary przeciwsłoneczne niczym Horatio Caine na początku każdego odcinka, ale szybko przyprowadziłem się do porządku. Znów zacząłem myśleć o tym, co się stało wczoraj, gdy z zamyślenia wyrwał mnie głos Amy.

- Na twoim t-shircie, wśród śladów krwi, znalazłam również kawałek naskórka. Musimy porównać DNA, aby mieć pewność, że to był Mark. Wtedy zastanowimy się co robić dalej.

- Z tym może być problem, ponieważ wszystkie jego rzeczy zostały wyrzucone, kiedy byłem na pogrzebie.

- W takim razie zostaje nam tylko jedno. Musimy dostać się do ciała.

Zaniemówiłem. Nie chciałem oglądać zwłok przyjaciela. Wiedziałem jednak, że Amy wie co robi. Niechętnie przystałem na jej propozycje. Umówiliśmy się o północy przy wejściu na cmentarz.

[ 5 minut przed północą ]

Stałem przed wejściem na cmentarz, oparty o mój samochód. Paliłem kolejnego papierosa, nie wiedziałem już jak dużo ich dzisiaj wypaliłem. Nerwy najwidoczniej robią swoje. W dodatku miałem dziwne wrażenie, że od kiedy tu jestem, ktoś mnie wciąż obserwuje.

Punktualnie o północy przyjechała Amy. Przywitałem ją, z bagażnika wyjąłem szpadel i ruszyliśmy w ciszy w stronę grobu Marka. Było ciemno, Mistrzowie dedukcji mogą wywnioskować, że to przez fakt, iż jesteśmy tu w środku nocy. Część zniczy rzucała słabe światło na ścieżkę. Gdy dotarliśmy na miejsce, zauważyłem, że wszystko wygląda tak jak wcześniej. Spojrzałem na Amy, a ta skinęła głową. Złapałem szpadel i zacząłem kopać, do momentu, gdy usłyszałem uderzenie w drewno. Odkopałem resztę ziemi i spojrzałem na trumnę. Moje ciało znów drżało. Ponownie zerknąłem na towarzyszącą mi kobietę. Uśmiechnęła się blado i ponownie skinęła głową, próbując dodać mi otuchy. Złapałem za pokrywę i otworzyłem trumnę. Gdy spojrzałem wgłąb, krzyknąłem. Wszystko wokół mnie zaczęło stawać się niewyraźne. Ledwo usłyszałem słowa Amy.

-O matko.

Tak, trumna była pusta.

Ciąg dalszy: http://straszne-historie.pl/story/12809-Teskniles-cz3

Źródło: własne
Oceń:
3
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!