Historia

Pozwól, że Cię oprowadzę...

Użytkownik usunięty 1 5 lat temu 396 odsłon Czas czytania: ~6 minut

Ach... Jak niezdrowo... Mówiłem Ci, żebyś leżała spokojnie...

Nie był to pierwszy raz, gdy zastałem ją w takim stanie. Jest związana dość mocno, w sposób co najmniej abstrakcyjny, a każdy następny ruch sprawia, że ostre liny wbijają się w nią jeszcze głębiej. Plusem w całej sytuacji są jej przekomiczne pozy, dzięki którym przypomina upiorną rzeźbę nowoczesną. Jednak nie to stanowi jej główną funkcję. Właściwie to służy mi jako Lampa. Bardzo ładna zresztą Lampa.

To mój najnowszy nabytek. Co prawda musiałem ją trochę przerobić. Gdzieś delikatnie przyciąć, coś tam ze sobą pozszywać, coś amputować, przyczepić z drugiej strony i tak dalej...

Z zawodu jestem chirurgiem plastycznym, a ludzkie ciało od zawsze mnie fascynowało. Już w dzieciństwie fantazjowałem o nadaniu mu... nowych zastosowań. Pamiętam, że z uporem zbierałem lalki, podkradając je moim koleżankom. Na rodziców, rzecz jasna, nie miałem co liczyć, bo w końcu „nie jestem dziewczynką, żeby mi lalki kupować”, ale fartownie nie było to większą przeszkodą. Finalnie nagromadziłem ich tyle, że stworzyłem cały dom dla lalek. Był wręcz niesamowity! Nie tylko wszystkie meble, ale również ściany, podłogi i dach były zbudowane z tego wdzięcznego, plastikowego materiału. Oczywiście lalka przedstawiająca mnie była tam panem. Ach... te słodkie wspomnienia tak miłych mi lat!

W sumie to mania mi nie przeszła, jak idzie zauważyć. Za to ewoluowała w dość nieoczekiwany sposób. Teraz w ramach hobby postanowiłem stworzyć sobie taki domek, tylko że większy. Wiadomo... Nie wszystko da się zastąpić moimi żywymi meblami, ale powiedzmy, że pracuję nad tym. Och! Gdzie moje maniery... Opowiadam Ci historię życia, a nawet się nie przedstawiłem. Nazywam się Jeremy van Wissem i niezmiernie mi miło przedstawić Ci mój drogi Dom!

Już od samego przekroczenia progu powita Cię Wieszak. On wręcz kocha gości! Zawsze się z nimi zaprzyjaźnia i wiernie służy swoimi wydłużonymi poza ramy klatki piersiowej żebrami, na których zawieszone są płaszcze. Jako, że jestem przykładnym chrześcijaninem, zamontowałem go na ścianie w pozycji krzyża. Zawsze jest to w końcu miłe i porządne powitanie, prawda? Oj, tylko nie licz proszę, że cokolwiek z wyposażenia się do Ciebie odezwie. To są przecież meble, a meble nie mówią! Mogą co prawda czuć, słyszeć i widzieć doskonale, ale nie zabawią nas niestety rozmową.

Idąc dalej korytarzem możesz zauważyć piękne ramy obrazów mojego autorstwa. Ach... Widzę, że zaniemówiłeś!Też byłbym oszołomiony z zachwytu na Twoim miejscu. Chyba się zarumieniłem... Nie znoszę marnować żadnych narządów, więc z pozostałości tworzę ramy, a czasem nawet obrazy. Na przykład ten po lewej stronie, w nieco groteskowy sposób przedstawia Stojak na buty. Zanim rzecz jasna stał się on Stojakiem. Ech... Ile z tym było roboty. Coś potwornego! Musiałem usunąć mu ręce do łokcia i nogi mniej więcej do ud, aby stał prosto. Następnie do skróconych kończyn doczepiłem mu stopy i dłonie. Wyglądał naprawdę zniewalająco, chociaż wciąż czegoś mu brakowało. Wtem wpadłem na znakomity pomysł! Doszyłem mu do twarzy maskę z głowy świni. Muszę przyznać, że wprost uwielbiam te dzikie zwierzęce akcenty!

Przejdźmy dalej do salonu. Zapraszam, nie krępuj się! Zbliżmy się do okrągłego Stołu w centrum pomieszczenia. To prawdziwy rarytas! Połączyłem aż osiem ciał by go stworzyć. Każde z nich pozbawiłem nóg w taki sposób, aby nadać zakończeniu trójkątnego kształtu. Pewnie zastanawiasz się: „Dlaczego aż osiem ciał?”. Otóż to były dzieci, względnie chude i kościste. Dorośli są zazwyczaj zbyt rozlaźli i miękcy, a to przecież Stół! Nie stawia się obiadu na poduszce, to by było dość ryzykowne. Ech... Tyle wokół kończyn tańczyło w rytm melodii piły mechanicznej. Coś cudownego... Kiedy już wydłużyłem nogi Stołu (właściwie to były ręce) i wszystko ładnie pozszywałem, w oczy rzuciły mi się dosłownie ich oczy. Nie wkomponowały się dobrze, więc... sam rozumiesz, nie wszystkie meble mogą widzieć.

Może zechcesz usiąść na jednym z krzeseł? Spokojnie, nie gryzą. Kiedyś próbowały, ale pozbawiłem je już żuchw i oczywiście języków, jak prawie każdy tu mebel zresztą. One przecież nie mogą mówić! Byłoby to bynajmniej nielogiczne.

Czy wspominałem Ci już dlaczego wszyscy są tacy sztywni? Nie? A bo dlatego, że podałem im silny środek paraliżujący. Wyobrażasz sobie siedzieć na czymś rozmiękłym, niestabilnym, wręcz topniejącym pod Twoim naciskiem? To przecież obrzydliwe!

Wracając do pokoju, pewnie zdążyłeś już zwrócić uwagę na wyszukane zasłony i dywany. Ludzka skóra, niezaprzeczalnie. Jednak co ciekawsze od kogoś ją w końcu pobrałem. Wszystko zaczęło się od pomysłu ozdobienia mebli bliznami i to nie byle jakimi! Ich ciała wkrótce stały się wykwintnymi dziełami, jednak zanim to nastąpiło przeżyłem sporo niepowodzeń, a oni stracili mnóstwo skóry, z której to właśnie powstały te urocze zasłonki. Dla takiego efektu zdecydowanie ich poświęcenie nie poszło na marne, nie sądzisz? Tak myślałem.

Chciałem Ci z góry podziękować za odwiedziny. Nie często ktoś zaszczyca mnie swoją obecnością, a grzechem byłoby ukrywać ten skarb przed światem!

Może przejdziemy do sypialni? Trzeba przyznać, że to najbardziej magiczny punkt tego miejsca. W tym właśnie pokoju stoi Lampa, wspominałem Ci już o niej na początku. Sam jej widok drastycznie poprawia mi humor, ale nie wiem w jaki sposób wyrazić swoje uczucia... Nie chcę być zbyt dosłowny, ani żeby poczuła się przytłoczona moimi zalotami. Czasami podchodzę do niej pod pretekstem zgaszenia światła, a kiedy już zapadnie mrok całuję ją delikatnie w policzek i cały zalany potem uciekam do innego pokoju... Ech, wiem, że straszny ze mnie tchórz i będę musiał się w końcu przełamać, ale bardzo się tego momentu boję. Myślę, że to miłość... Dziękuję, wiedziałem, że mnie zrozumiesz!

Och, pokój! Właśnie! Pod dużym oknem zakończonym ostrym łukiem na wzór katedry gotyckiej ustawione jest wysokie Łóżko. Zrobiłem je z czterech najgrubszych ludzi jakich udało mi się zdobyć. Śmieszne jest to jak bardzo ich miękkie ciała się ze sobą stopiły, tworząc jedną zbitą formę. Naprawdę, sam byłem tym zaskoczony! Przeszkadzały mi jednak ich twarze, a że brzuchy to najwygodniejsza część, nie chciałem odwracać ich do tyłu. Przyszło mi więc pozszywać ich usta, odciąć nosy i naszyć na ich miejsce kawałki skóry pobrane z nóg. Oczy wydłubałem, a dziury po nich wypełniłem pianką izolacyjną i zakryłem wszystko powiekami, które porządnie ze sobą skleiłem. To jednak się nie sprawdziło, więc usunąłem piankę z powiekami i wszczepiłem tam kawałki mięsa. To akurat zadziałało zdecydowanie lepiej. Na całe szczęście! Zaczynałem się niepokoić rozprzestrzeniającym się zakażeniem, ale wszystko dobrze się skończyło i mogę cieszyć się teraz najwygodniejszym Łóżkiem na świecie!

Po drugiej stronie pokoju stoi Szafa. Ta z kolei zbudowana jest z najwyższych ludzi jakich znalazłem. Spójrz jak ważne jest odpowiednie dopasowanie sylwetek, żeby dobrze ze sobą współgrały i były w połączeniu szczelne. Za półki służą mi pozszywane kończyny owleczone dodatkową warstwą skóry, aby powierzchnia była względnie płaska. Najwięcej pracy miałem z drzwiczkami. Ciężko było je zamontować, a najciężej wszczepić pod skórę zawiasy. Dalej lekko się zacinają i niemiłosiernie skrzypią, ale ważne, że są, prawda?

Moją ulubioną częścią sypialni, oprócz Lampy rzecz jasna, jest Żyrandol. Kształtem przypomina wielkiego pająka, co akurat może przerażać, ale już zdążyłem to polubić. O, widzę, że Tobie też się podoba! Cudownie! Wykonałem go na bazie wiatraku i muszę przyznać, że kiedy zaczyna się kręcić wpadam w euforyczny stan i kręcę się razem z nim. Coś pięknego... Reszta pokoju to głównie stylowe mięsne dodatki.

Swoją drogą... Wiesz, że wszystkie tu meble są żywe, tak? Nie jestem i nigdy nie stanę się mordercą. Można nazwać mnie raczej koneserem dobrego smaku, ewentualnie ludzkich ciał, projektantem doskonałym, miłośnikiem przytulnych wnętrz... Sam coś wybierz, mój drogi gościu...

Zachowanie całego wyposażenia przy życiu wiąże się z pewnymi konsekwencjami. Musiałem opracować cały system karmienia i odprowadzania nieczystości. Jedzenie jest wpompowywane wprost do żołądków. Większość instalacji, przez które przepływa, znajduje się pod podłogą, w ścianach i prowadzi do piwnicy. Zamontowałem tam duży zbiornik, gdzie stale uzupełniam pokarm. Rury, które odprowadzają nieczystości, również podłączone są bezpośrednio do ciał i działają na zasadzie zasysania. To co do nich trafia ląduje w kanalizacji miejskiej.

Utrzymanie tego domu wymaga mnóstwa pracy, poświęceń i pochłania makabryczne ilości pieniędzy. Jednak nie mógłbym przestać. Za bardzo kocham to miejsce, mimo że moje meble nie są jedynymi tu więźniami...

Na tym już w sumie kończy się to, co chciałem Ci pokazać. Pomieszczenia takie jak kuchnia, czy łazienka są raczej względnie „normalne”, bo ciężko byłoby zastąpić na przykład piec ludźmi. Chociaż jak już mówiłem, pracuję nad tym... Bardzo Ci dziękuję za odwiedziny! Mam nadzieję, że zabawa była przednia.

No, to teraz jakim mebelkiem chciałbyś zostać? Może następny Fotel, co? Żartuję! Do zobaczenia wkrótce, przyjacielu!

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać
Dokonaj zmian: Edytuj

Komentarze

Lekko makabryczne, kocham takie!
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Czas czytania: ~10 minut Wyświetlenia: 10 115

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje