Historia

Niesamowity dzień!

shinigamioppai 1 6 lat temu 1 259 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Kolejny mój sen. Chyba najdziwniejszy jaki do tej pory miałam.

-----------------------

Mimo zombie apokalipsy zakochałam się na zabój!

Spotkałam go gdy błąkał się po ulicy... Zrezygnował... Za jego plecami pędziło stado nieumarłych. Nic sobie z tego nie robił. Nie wiem co mnie wtedy podkusiło ale wybiegłam z kryjówki, psom kazałam zostać. Podbiegłam do niego i złapałam go za rękę. Pociągnęłam i wyszczerzyłam do niego zęby. Ten jakby wyrwał się z jakiegoś otępienia, spojrzał na mnie:

- K-kim jesteś?!

- Hihi! - Wyszczerzyłam się jeszcze bardziej - Twoim wybawicielem! Chodź ze mną! - I pociągnęłam go w stronę kryjówki.

Tak się poznaliśmy. Były to piękne czasy. Wtedy na świecie chodziły tylko "martwe" zombie. Teraz, 6 lat później, istny kataklizm! "Żywe" zombie, orki, ghule! I kurde nie wiadomo co jeszcze się "porobiło".

Pewnego dnia spacerowaliśmy z naszymi trzema psami po dachu szkoły gdy ujrzeliśmy w środku dwóch zombie. Oni byli jacyś dziwni, strasznie niespokojni. Takiego zachowania nigdy nie widziałam. Czyżby jakiś nowy gatunek umarlaków? Postanowiliśmy zejść do nich i porozmawiać z nimi. Okazało się, że jednak to nie nowy gatunek a Żywiaki, nazywaliśmy tak "żywe" zombie. Oni umieli mówić, starali wrócić się do bycia człowiekiem ale niestety fizycznie było to niemożliwe. Przecież nie żyli.

Była ich dwójka, kobieta i mężczyzna.

- Spieprzajcie stąd jak wam życie miłe! - powiedział facet-zombie - Orkowie tu są!

Nigdy nie miałam bezpośredniej styczności z nimi więc nie wiem czego mogłam się spodziewać. Nagle usłyszeliśmy krzyk. Żeńskie zombie uciekło w zakręt. Męskie złapało jednego z naszych psów i schowało się do takiego wielkiego kartonu. Ja i mój ukochany schowaliśmy się również do kartonu, reszta naszych psów dołączyła do nas. Siedzimy tacy ściśnięci gdy usłyszeliśmy tuż obok świst! Jakby coś nad nami przeleciało! Po chwili w oddali było słychać stłumiony krzyk. Wystawiłam lekko głowę by zobaczyć co się dzieje. Okazało się, że jeden z orków złapał żeńską zombie i wlecze ją za włosy. Aż dziwne, że jej skóry nie wyrwał! Wyszliśmy z kartonów i poszliśmy w ślady stwora.

Doszedł do sali gimnastycznej, która była przekształcona w jakąś rzeźnię. Z sufitów zwisały łańcuchy z hakami. Wszędzie było pełno krwi i flaków. Okropnie śmierdziało. Na jednym stole znajdowały się głowy bez oczu i uszu. Zaraz za nim było stoisko do robienia drinków! -Co takiego? Stoisko do robienia drinków?! Może orkowie nie są tacy źli? -jednak ta myśl szybko mi przeszła.

Po bokach sali były klatki z Żywiakami jeszcze "żywymi". W rogach znajdowały się wózki z kończynami. Przy każdym jednym wózku były po dwa stoły. Na każdym siekiera i obok kocioł.

Ork który ciągnął tą biedną zombiaczkę zatrzymał się właśnie przy stoisku do robienia drinków. Podniósł ją i oderwał jej kawał skóry na szyi. Biedna zaczęła krwawić, musiał uszkodzić jej tętnicę. Wziął jeden z shakerów i nalał tam trochę krwi. Oderwał głowę i rzucił już na prawdę martwe ciało w kąt. Odwrócił się do nas plecami więc nie widziałam za bardzo co robi, ale podejrzewam, że wyciągnął oczy i uszy. Gdy skończył to co robił, ryknął:

-Ghyyyyra! - po chwili usłyszeliśmy odpowiedź zwrotną, takie dziewczęce -Kyaaa!

Jaki ork mógł wydobyć z siebie taki dziewczęcy pisk?! Niepojęte!

Usłyszeliśmy ciężkie kroki, a bardziej człapanie. Zamarliśmy w oczekiwaniu co się pojawi. Aż nagle z drugiego końca sali wyszła wieeelka orczyca! Był to komiczny widok. Owa orczyca miała ubraną na sobie różową szmatę, która pełniła rolę sukienki. Włosy, jeśli można to nazwać włosami miała upięte w kucyk. Szybko mrugała, jakby chciała zachęcić męskiego orka do zalotów. Ten znów coś burknął pod nosem i podał jej kieliszek do martini! Ha! Już wiem co robią z oczami! Zastępują oliwki! Po kilku takich drinkach orkowie za bardzo się rozluźnili i zaczęli dobierać się do siebie. Staliśmy tam i nie dowierzaliśmy! Kopary nam opadły aż do ziemi! Postanowiliśmy się wycofać i nigdy nie wracać. Ten dzień był najdziwniejszym jaki mnie spotkał. Obyśmy już nigdy nie spotkali orków...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Nie straszne. Czy to orcze porno:;-)? Zaczęli dobierac się do siebie::-)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje