Urlop cz.2/3

Dodane przez: anad886, 2.02.2013, 10:44
Reklama:
Link do części 1 : http://straszne-historie.pl/story/1314



Wszyscy wybiegli z pokoju. Kiedy byli już w swoim zapadła długa cisza. Każdy tylko głośno dyszał i patrzył na innych. Wreszcie odezwał się Kacper:

- O człowieku po co ty tam w ogóle właziłeś... Wolałem jak kolacja była w żołądku...

- No dobra dobra sory, co poradzę że jestem ciekawski.

- Dobra cicho. Tam były zwłoki!

- Wiem wiem - Odezwała się Izka - To było dość zauważalne. Ale chyba tego tak nie zostawimy? Musimy to sprawdzić.

- O nie nie nie, dzięki ale chyba już nie mam nic w żołądku poza tym jakoś nie zabardzo mi się marzy pójść tam znowu. - Odwrzasnęła Ania kładąc się na łóżku.

- No coś ty? Chcesz to tak zostawić? Nie ma mowy teraz musimy się przespać.

- Teraz na pewno nie zasnę...

- Nie marudź.

Po tym zdaniu Izka zgasiła światło i poszła spać a właściwie próbować spać (z marnym skutkiem) jak i reszta. Następnego dnia wszystko było dosyć normalnie ale kto w takiej sytuacji by nie patrzył dziwnie na staruszka. Adam w końcu nie wytrzymał i zapytał:

- A co pan ma w pokoju?

Zdziwiony i trochę widocznie przestraszony powiedział:

- Nic.. pokój normalny... Z resztą nie ważne właśnie do niego idę.

Cała czwórka obejrzała się za nim bacznie. Była taka cisza że słychać było jak odchodzi na koniec korytarza choć ciągnął on się na 10 m. i jak przesuwa szafę. Kacper powiedział:

-Ciii... może coś usłyszymy.

Zbliżył się do drzwi i przyłożył ucho. Pozostała trójka poszła za nim. było słychać brzdęk sztućców i ostrzenie noża. Drzwi nie były dość grube więc dało się usłyszeć ciche słowa staruszka:

- które by tu wybrać... Ehh wszystkie już gniją! Dobrze że niedługo będę miał nowe jedzonko. Dobra to jeszcze się trzyma.

słychać było ciachnięcie nożem i położenie czegoś co jak się domyślacie było zwłokami na stole. Jak można było wywnioskować wziął sztućce i zaczął... Jeść..?

- O kur**. On je te zwłoki! Krzyknął Adam.

- Cicho Debilu!

Dźwięki chrupania i mlaskania ucichły. Słychać było coraz głośniejsze kroki.

- kur** idzie tu.

wszyscy gorączkowo wstali i potykając kierowali się w stronę drzwi do ich pokoju. Kroki były jednak coraz bliżej i w końcu dotarły do samych drzwi. Anka przeciągnęła za rękaw Adama który nie mógł się ruszyć ze strachu. Drzwi się uchyliły a z nich wychyliła się głowa. Prawdopodobnie była ona staruszka lecz w ciemności nie było wiele widać. Cała czwórka ukryła się za schodami. Z brody głowy wystającej zza drzwi skapywała jakaś maź. Ślina? Krew? Nagle jakby nigdy nic drzwi się zamknęły i wcześniejsze dźwięki chrupania i mlaskania powróciły. Przestraszony Adam powiedział:

- Nie! Ja tu mieszkać nie będę. To jakieś chore! Najpierw zwłoki teraz to... Uciekajmy stąd zanim ten szaleniec nas zabije.

- Też bym chętnie stąd uciekła ale nie możemy tego tak zostawić. musimy zadzwonić na policje.

Po tym zdaniu Ania chwyciła za komórkę i wykręciła 112. Niestety na odludziu nie było sygnału.

- No świetnie nie ma sygnału!

- Jak wcześniej dzwoniłem do kolegi to był. Pewnie chwilowa awaria nie odjechaliśmy przecież tak strasznie daleko od domu.

- Ok. To musimy wejść zbadać co tam się dzieje.

- Zwariowałaś?! Jak tam wejdziemy ten szaleniec nas zabije!

- Spokojnie już nic nie słychać pewnie poszedł spać.

- Jak chcesz zostań.

Adam po krótkim namyśle stwierdził że lepiej będzie jak pójdzie z przyjaciółmi. Strach samotności wziął górę.
Ania zapaliła latarkę. Tuż przy drzwiach zauważyła Krew. Już wiadomo czym była ta maź. To zły znak ale trzeba iść. Wszędzie te kropelki krwi. Były na całej podłodze. W końcu weszli do upiornych drzwi. Na podłodze leżał staruszek, cały w krwi lecz krew nie była jego. Zauważyli, że jedna ze zwłok nie miała nogi, leżała ona na stole, właściwie tylko jej część.

- Fuuj jak można coś takiego robić.

- Ciszej debilu!

Staruszek poruszył się. Wstał. Odwrócił się. Izka szepnęła

- Zawsze coś Spier**lisz...
Po czym rzuciła się z wrzaskiem do ucieczki. Za nią pobiegła reszta. Kiedy byli już w pokoju pierwszy odezwał się Kacper:

- Szedł za nami?

- Nie wiem.

Kacper jako że był odważny wstał i wyszedł zobaczyć co się dzieje. Ania Izka i Adam patrzyli na niego takim wzrokiem jak na kogoś kto idzie się powiesić. Po paru minutach chłopak wrócił a raczej wbiegł z wrzaskiem i zamknął drzwi na dwa zamki. Po odetchnięciu powiedział:

-Szedł.


C. D. N.
Źródło: ---
Oceń:
2
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!