Historia

Dziękuje

pan amo 4 4 lata temu 929 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Polska. Niecałe 60 lat temu w lasach tego państwa miały miejsce rzeczy, które mogły otworzyć przejście miedzy światem żywych i światem umarłych. Masowe ludobójstwa, gwałty, pojedyncze morderstwa, grzebanie żywych a nawet obrzędy okultystyczne. Teraz miejsca te zostały zagospodarowane przez niczego nieświadomych ludzi. Drzewa wykarczowano. Postawiono domy, zbudowano drogi. Kopano podziemne parkingi a szczątki tragicznie zmarłych ludzi albo pomijano albo wyrzucano razem z innymi odpadami. Zbudowano dziesiątki kościołów na ziemi nasiąkniętej krwią. Przepełnionej złem. Buldożerami wjechano na stare cmentarze: żydowskie, rosyjskie, niemieckie, litewskie, ukraińskie, białoruskie i również polskie. Kości poległych przemielono na proch i pasze dla zwierząt.

Przejście zostało otwarte. Kumulacja energii śmierci, zła i chciwości ludzi żywych jak i zmarłych musiała znaleźć ujście. Gargantuiczne ilości energii zniszczyły granice między tym co materialne a tym co pozostaje w sferze duchowej. Powstały opowieści o ludziach zaginionych w lasach na obszarze całego kraju. Ludzie znikali bez śladu. Bez krzyku. W ciszy. Lasy zaczęły gnić od środka. Stały się siedliskiem, tego co wypełzło przez szczelinę między światami. Ludzie nie widzieli zmian w wyglądzie swojego otoczenia, ale niektórzy mogli odczuć niematerialną zgniliznę.

W niektórych miejscach, jednak została pamiątka po przodkach. Wojenne cmentarze w dzikich rejonach, niedotkniętych cywilizacją. W tych lasach jednak też giną ludzie.. i to nic dziwnego. Są to punkty pomiędzy siedliskami ludzkimi. Tak zwane „skróty” a w nowoczesnym społeczeństwie nikt już nie wierzy w upiory. Nikt nie boi się już ciemności. Nawet w dzień, w który jest najbardziej podatny na ingerencje bytów niematerialnych. W urodziny.

Młody mężczyzna miał dziś swoje osiemnaste urodziny. Jego przyjaciel postanowił urządzić imprezę niespodziankę, w tym celu zadzwonił:

-Kacper? – powiedział – jesteś tam?

-No o co chodzi?

-Słuchaj, wbij do mnie na browarka czy coś. Nuda straszna, wolny dom. Trzeba skorzystać. Co Ty na to stary? – zapytał

-W sumie, to też nie mam co robić.. ok, kiedy mogę być?

-Za godzinkę?

-Git. Masz jakieś piwko dla mnie czy mam kupić?

-Mam mam. Spokojnie. Wbijaj.

-No to do zobo.

Kacper po chwili zaczął się przebierać. W kilka minut z nerda zmienił się w normalnego faceta, który od czasu do czasu lubił sobie zaszaleć. Wsiadł na rower i pojechał do sąsiedniej miejscowości. Najbliżej było przez las. Droga prowadziła koło starego, zarośniętego cmentarza. Było późno, słońce chowało się za horyzontem. Kacper zapalił lampkę przy rowerze. Z minuty na minutę stało się zupełnie ciemno. Nie zauważył korzenia wystającego z ziemi. Wjechał na niego i stracił panowanie nad rowerem. Przewrócił się, uderzył plecami o stalowy płot cmentarza. Jakimś cudem rower przeleciał przez ogrodzenie. Wstał. Otrzepał się z ziemi i otworzył bramę cmentarza. Skrzypiała, tarcie zardzewiałego metalu o metal, lecz nie było ciężko jej ruszyć. Na pierwszym nagrobku zobaczył swastykę, szedł dalej. Gwiazda Dawida. Czuł z tyłu głowy, że nie powinien tu być. Rower leżał na starej, kamiennej płycie. Lampka rowerowa oświetlała głowice nagrobka. Były tam różne znaki w tym swastyki i epitafium napisane w Jidysz a pod spodem przetłumaczone na polski. „Nie mieszkam już nigdzie. Mogę zamieszkać w Tobie?” przeczytał na głos. Kilka sekund później usłyszał: „dziękuję”.

Ranek następnego dnia. Przyjaciel Kacpra postanowił go poszukać, razem z innymi uczestnikami imprezy niespodzianki. Szli drogą przez las.

„KACPER! KACPER JESTEŚ TU?”

Nikt nie odpowiadał. Przy cmentarzu usłyszeli dzwoniący telefon. ‘”To dzwonek Kacpra!” – ktoś krzyknął. Bez zastanowienia wbiegli za bramę. Zobaczyli jego rower. Był powyginany na wszystkie strony a koła przypominały pięcioramienne gwiazdy. Później zobaczyli ciało Kacpra. Leżał na płycie nagrobka, na której znalazł swój rower. Organy wewnętrzne leżały obok niego a żebra były wyłamane. Wszyscy stali zamurowani. Przez minutę nie mogli się otrząsnąć. W końcu przyjaciel Kacpra podszedł do wypatroszonych zwłok.

Kacper podniósł się, spojrzał na wszystkich i powiedział – nie powinniście tu przychodzić. Upadł. Kilka sekund później cała grupa usłyszała skrzypienie bramy. W krzykach przebiły się zachrypnięte głosy zmarłych mówiące – „Dziękuje”.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Ymm. Nie. Jakoś do mnie nie przemawia. Zbyt krótkie, a przy okazji naciągane (nie demon. Bardziej twój problem ze swastyką [przed wojną ryto ją w wielu miejscach, bo miała przynosić szczęście - na stary grobie całkowicie naturalna rzecz], pięcioramienną gwiazdą [ale wiesz, że kiedyś była symbolem chrześcijaństwa, a jej znaczenie jest mniej 'czarnomagiczne' niż takiego krzyża- noszonego przecież z upodobaniem przez tylu rodaków], czy "przemielenie kości na proch i paszę dla zwierząt" [to tak nie działa. Po prostu nie. Istnieje coś takiego jak bhp, a wykorzystanie zakażonych wszelkim cholerstwem kości nie spełnia żadnych standardów {a prowadzi do paskudnych epidemii}. W wypadku {zadziwiająco częstego} znalezienia starego cmentarza kości są przenoszone na nowe miejsce {indywidualnie, lub do mogił zbiorowych, bądź też muzeów <zależnie od wieku i możliwości identyfikacji- gdy jest to możliwe, bywa nawet, że informuje się krewnych |nie zawsze, ale od czegoś są te nieśmiertelniki|> i chowane zgodnie z obrządkiem <jeżeli można stwierdzić wyznanie, to względnie adekwatnym |choć nie zawsze |>}] etc.) Dlatego nie. Po prostu nie.
Odpowiedz
Nie mam problemów ze swastyką :) jak (nie)umiesz czytać ten cmentarz jest stary i dla tego są na niej wyryte takie znaki. Co prawda kilku kolesi zmieniło w naszej części świata postrzeganei swastyki (która od ok 12tyś lat była znakiem szczęścia) o 180 stopni. więc o co Ci chodzi? Na Żydowskich cmentarzach dalej ryje się gwiazdy dawida (a chrześcijaństwo używało ryby a nie znaku hehe). Tak, już widzę bhp za komuny i informowanie bliskich o przeniesieniu bliskich w latach 50-60 (urbanizacja nie trwa od 12lat). Wiesz że istnieje costakiego jak biznes? firmy minimalizują koszty (nawet niedawno była sprawa jak wykopali czaszki przy budowie autostrady a "krewni" dowiedzieli sieo tym z mediów bo jakiś przypadkowy przechodzień to zobaczył). Świat nie jest taki kolorowy jak myślisz. Już widzę jak deweloper dzwoni do archeologów żeby mu zatrzymali budowe osiedla na kilka lat tylko dla tego że znalazł czaszke. Tak jest i teraz to jak było za czasów rządów czerwonych? Wiesz Ty o czym mówisz wgl? To jest pasta, twórczość która nie musi być wierna Twoim ideałom dobrych ludzi którzy szanują bhp albo szczątki XDDD to tak jakbyś czepiała się Matrixa bo przecież ludzie nie skaczą tak wysoko o_0
Odpowiedz
Pan Amo Wiem i dokładnie o tym mówię. Autor przekazuje w opowiadaniu- Groby są ZUE i swastyka jest na nich bo są ZUE, a nie swastyka jest na nich bo tak, gdyż są stare
Odpowiedz
Pan Amo Pozatym wiem o tym biznesie, a co do komuny- nie. Nie informowali. Informują dopiero od kilkudziesięciu lat, ale nie zmienia to faktu przenosili, sporadycznie spalali czy wywieźli gdzieś zbiorowo (da się znaleźć o tym sporo w różnych gazetach i mnie tylko), a nie dodawali do jedzenia (do cementu- prędzej) co wynika ze zwykłych możliwości logistycznych i kwestii praktycznej- są tańsze i lepsze alternatywy, to na cholerę w ten sposób (gdyby ktoś by dostatecznie pokręcony i chciał, to miał mnóstwo świeżego materiału- głupotą byłoby wiec używanie tego).
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje