Historia

Medykament

nieprawicz 0 1 rok temu 212 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Prolog

Mariusz zbudził się zlany zimnym potem. Była 3:00 nad ranem. Znów przyśnił mu się

ten sam koszmar. Wielka czerwona pchła o sękatych zębach po raz wtóry wyjadła mu mózg.

Jego szczątki zostały rozrzucone i spalone. A przynajmniej tyle wiedział

ze snu, który mu się przyśnił. Nienawidził tej sennej mary. Nawiedzała go co noc.

Z miejsca wziął szklankę czystej wody i z marszu połknął dwie różowe pigułki.

Świdrujący ból głowy ustał.

Był to już tydzień jak atakowała go ta sama dolegliwość poprzedzona tymi samymi objawami.

Lekarze byli bezradni. Rozkładali ręce tłumacząc iż nie mogą zdiagnozować przyczyny bólu.

Ostatecznie prawie wszyscy zrzucali to na ciśnienie i odprawiali śmiałka z kwitkiem

do najbliższej apteki. Mariusz nie mógł tego znieść. Czerwona pchła tak wryła mu

się w pamięć iż każda forma robactwa napawała go szczególną odrazą. Nekrotyczne,

pałąkowate kończyny, chitynowe sklepienia pancerzyków, oślizgłe przezroczyste odnóża

i żuwaczki. Wszystko to było dla niego dalece obmierzłe i obrzydliwe jedynie białe ćmy

jako takie miały w jego katalogu wystarczającą elegancję by nie kwalifikować się do

tej upodlonej i przebrzydłej robaczanej niszy.

Ich śnieżny puch i białe skrzydła były czyste, nieskalane brudem ani ekskrementami jakie

roznosiły karaluchy. Tych zaś nienawidził jak każdy człowiek najbardziej. Na szczęście

jego mieszkanie nie miało problemów z higieną. Wszystko było czyste i miało swoje miejsce.

Zabrodzki, bo takie było jego nazwisko, chlubił się dobitnym pedantyzmem. Był kawalerem

w wieku 30 lat i nie spieszył się z żeniaczką. Co do ludzi w jego sąsiedztwie był nieufny

i małomówny. Żył w odosobnieniu bez przyjaciół. Po prostu ich nie miał.

Była już 4:00 kiedy to Mariusz wyszedł z domu by się przejść po ulicach miasta Poznania

spowitego jeszcze w mroku nocy. Fioletowe chmury odbijały światło lamp ulicznych mieniąc

się od czasu do czasu pomarańczowymi odbarwieniami. Nic jeszcze nie zwiastowało nadejścia

wschodu słońca tymczasem w samym sercu starego rynku do którego zmierzał samotny wędrowiec

dało się słyszeć utarczkę. Oto dwóch dresów wyładowało swoją złość na kimś kto leżał

na ulicy zaśłaniając się od razów wymierzanych w brzuch.

Zabrodzki schował się za rogiem ulicy widząc to wydarzenie z bezpiecznej odległości.

Poczekał aż oprawcy sobie pójdą a kiedy to zrobili pospiesznie podbiegł do leżącego

by zobaczyć czy ten żyje.

-Kurwy...jebane...psie krwie...-wydukał poszkodowany podtrzymywany przez Mariusza który już

począł wystukiwać numer 112-cie.

***

Ranek przywitał samotnego wędrowca blaskiem krwawego słońca. Wszechobecna czerwień

rozżarzała nieboskłon, zaś kamienice pokrywały się ową krwistą "posoką".

-No dobra...Mariusz...dziś aż za dużo się działo. Powinieneś się wykąpać, przespać i

zapomnieć o wszystkim...

-Naznaczony.

Zabrodzki usłyszał starszy głos kobiety. Która nosząc szarawy beret wskazywała go palcem.

-Strzeż się nocy naznaczony. To przychodzi o zmroku. Strzeż się mroku,

zawsze szukaj światła...

Mariusz nie zareagował. Po prostu zbył cygankę i poszedł w drogę powrotną do swojego

domu. Przy okazji kupił tytoń po drodze gdyż przypomniał sobie od jak dawna nie

nabijał swojej ulubionej fajki która niechybnie ukoiłaby jego nerwy. Dzień zapowiadał

się pomyślnie, a przynajmniej tak wydawało się samotnikowi.

***

Samotnik ujrzał czarne oślizgłe odnóża wielkiej pchły. Jej obleśne

rzuwaczki przybliżały się do jego twarzy przepełnione szeregiem małych sękatych zębów

szczękały złowieszczo dopóki nie natrafiły na głowę swej ofiary. Szczęk łamanych kości

rozniósł się echem zaś odlatująca mózgoczaszka odsłoniła umysł, który zaczął

być pożerany.

-Kurwa!

Ucisk na klatce piersiowej zelżał. Mariusz ponownie obudził się zlany zimnym potem i z

automatu wziął 3 różowe pigułki na ból głowy. Ból w skroni zelżał zaś w miejsce tego

objawu, pojawiły się nudności. Mariusz w końcu wybiegł do toalety by zwrócić kolację

z wczoraj. Nadchodził ranek.

-Kurwa...muszę pozbyć się tego...

c.d.n.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje