Historia

Sen w którym nazywałem się "Pi"

nieprawicz 2 1 rok temu 219 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Metaliczny czakram przeleciał 100 metrów tnąc wszystko na swojej drodze.

Wykonał lot po łuku i po cichu opadł opodal nóg rzucającego który go podniósł.

Właściciel oręża był usatysfakcjonowany z efektu. Broń zachowywała się zgodnie

z przewidywaniami. Przełożył zatem swój panel sterowniczy w postaci rękawicy

i udał się w drogę powrotną do domu.

***

Ranek przywitał "Pi" jak zwykle czerwoną łuną słońca. Student o tymże

pseudonimie obudził się i powlókł spokojnie do łazienki gdzie odbył swoją

rutynę. Miał przed sobą perspektywę wypełnioną wolnym czasem gdzie sesje

pozostały ukończone pomyślnie. Nie wiedział co zrobić z nadmiarem

wolnego czasu dlatego też postanowił oddać się przyjemności serfowania w

Internecie gdzie obrażał swoją arogancją prawie, że każdą napotkaną osobę.

Zaparzył więc kawę i oddał się przeglądaniu nowych filmów na "Tubie".

- Nic nowego- stwierdził lapidarnie.

Jego pokój był wypełniony półkami na których leżały jego ulubione książki

i komiksy. OT skromna kolekcja, mang i wydań europejskich mniej lub

bardziej znanych czytadeł.

Tymczasem w Internecie w wyżej wymienionej platformie odbywał się

stream jednego z amerykańskich wyznawców weganizmu, który miał już

na swoim koncie liczne pogróżki i agresywne zachowanie względem normalnych

ludzi. Nie był do końca stabilny psychicznie.

Na taki właśnie stream z kanału wpadł "Pi".

-Jezu, co za idiota w okienku. -napisał Student po czym dodał- Nic dziwnego że

zachowujesz się jak agresyw. Twoje neurony nie mają osłonek mielinowych.

-Zaraz zbanuję cię dupku -odparł streamer zwracając uwagę na wpisany komentarz

-Idź się lepiej wypłacz do swojej matki jakim zakłamanym przegrywem życiowym jesteś.

Streamer automatycznie chciał zablokować użytkownika który miał czelność go obrazić

ale powstrzymał się dając upust swojej chorej fanaberii gróźb:

-Myślisz że możesz tak podskakiwać. Wyślę swoich czarnych braci i obiją ci te paluszki

zajebię cię swoją kosą cyganie pierdolony.

-Paczcie państwo jaki odważny szkoda tylko że twoi bracia będą mieć w dupie twoje

żenujące prośby. Czy ty myślisz że poświęcą tobie chociaż chwilę czasu? Mają

lepsze rzeczy do roboty niż słuchanie twojego żenującego kociokwiku bo skomleniem

tego nazwać nie można.

-Pieprz się złamasie

-Pieprzenie zostaw ludziom doroślejszym od siebie.

"Pi" zakończył konwersację i już miał udać się w inne obrzeża internetu kiedy

to streamer odpowiedział plując w kamerę jak wariat:

-Zajebią cię złamasie !!!

***

"Pi" siedział na pniu ściętego drzewa w swoim ogródku czekając na intruzów którzy mieli

lada chwila tu być. Nie wiedział ilu ich będzie ani też kto inny się stawi by mu dokopać.

Jego jedyną bronią była ciupaga. Nie dalej jak tydzień temu obraził człowieka którego nie

powinien był zagadywać. Oprócz braci Streamera na placu boju miał się zjawić jeszcze

jeden wojownik. Tym razem z Indii. Wkrótce do ogródka weszła dwójka mężczyzn. Student

popatrzył na grubasa i wychudzonego anorektyka który dzierżył w swojej dłoni dość

sporych rozmiarów "kosę", nóż z kolczastym kabłąkiem którego nie powstydziłby się żaden

Goth.

Po chwili do ogrodu wstąpił i 3 przeciwnik. Ów wojownik z Indii który trzymał w

ręce czakram. "Pi" nie pamiętał czym go obraził ale otrzymał od profesora Takayamy

pewną wskazówkę co do działania tego oręża. Ponoć czakram miał latać samodzielnie niesiony

jedynie dzięki sile magnetyzmu. W rdzeniu tejże broni miał znajdywać się pas

wypełniony nanobotami, które miały reagować na fale elektromagnetyczne i tym

sposobem zmieniać tor lotu samego czakramu.

Pi, prócz ciupagi miał na sobie kufajkę, pod którą przy pasie tkwił ukryty przed

ludzkim wzrokiem kordelas.

-No i co śmieciu. Już ci tak nie śmieszno. -odparł wychudzony anorektyk z nożem w dłoni

Grubas jedynie się uśmiechnął zaś Hindus okuty w dość futurystyczną zbroję koloru złotego

powiedział łamaną polszyczyzną:

-NA imię mam Jahid. Stawaj "Pi". To ja bronię księcia. Jestem jego strażnikiem.

Jeżeli faktycznie jesteś lepszy ode mnie, to ty powinieneś go chronić.

Student wiedział o czym mówi. Nie dalej jak tydzień temu na zagranicznym portalu

miłośników fantastyki poznał nieświadomie kogoś z wyższych sfer, który ukrywał się pod

pseudonimem "King Arthur". OD niego właśnie dowiedział się iż Ten, musi się ukrywać przed

rodziną, która planuje z jakichś powodów się go pozbyć. A, że "King Arthur" był zaledwie

9 letnim dzieckiem tedy "Pi" szybko wydobył od niego iż jego najbardziej oddanym

ochroniażem jest jego starszy brat, który teraz stał z czakramem w ogródku.

Student jedynie nałożył na metalową część ciupagi dwa cylindryczne magnesy neodymowe

po czym powiedział.

-3 na jednego to nie fer. Poczekajcie na mojego przyjaciela Piotrka powinien zaraz tu być.

- odparł nerwowym głosem. I faktycznie do ogrodu wbiegł zdyszany Piotrek

-Cześć Piotrek bracie

-Co ci odjebało Kajetan żeby obrażać aż tylu ludzi

-Tak jakoś wyszło, widzisz tego grubasa?

-Zajmij się nim ja zaś tym chuderlasem i rycerzem

-O kurwa Kajetan ja nie wiem czy dam radę…

-Dasz radę tylko pamiętaj pracuj nogami nie pozwól mu się przytulić.

Tu obaj panowie objęli się w serdecznym uścisku po czym stanęli na wprost swych oponentów.

Czakram został wypuszczony z ręki Hindusa i zawirował oddalając się na odległość 10 metrów

od wojownika który stojąc ze wzniesioną ręką, opatrzoną w elektrzoniczną rękawicę, skierował

ją w kierunku "Pi". Czakram świsną z przerażającą szybkością w kierunku Kajetana.

Ten zaś odbił wirujący okrąg zastawiając się ostrzem ciupagi. Piotrek miast uderzyć

pięścią, niczym kangur kopnął otyłego napastnika w brzuch ten zaś się przewrócił.

Czakram znów zawirował złowieszczo w powietrzu i tym razem

wyszczerbił w ostrzu ciupagi niewielkich rozmiarów klin. Ktoś krzyknął zza

ogródka: Kajetan musisz to złapać w pole!!!

-Próbuję kurwa -warknął Pi po czym wykonał jeden prosty zamach ku górze

Nagle sytuacja na polu walki się zmieniła. Oto Student trzymał ciupagę wokół której

wirował szaleńczo czakram. Neodymowe magnesy zrobiły swoje. Latająca broń Jahida została

okiełznana dzięki polu magnetycznemu wokół ciupagi. Teraz oręż Kajetana był wyposażony

w metalową aureolę, wszyscy zamarli zaś Grubas zdążył się podnieść ze swojego upadku.

-Piotrek!

-Tak -odparł przyjaciel

-Nie wiem gdzie to poleci, uważaj -po tych słowach Pi wykonał zamach od prawej

do lewej a czakram wyrwany z pola magnetycznego, poszybował po łuku i wwiercił się

w brzuch grubasa po czym poleciał gdzieś w krzaki. Buchnęła gęsta jucha a flaki oponenta

wylały się na ziemię. Kajetan nie czekał ani chwili dłużej. Nabrał rozpędu i z wyskoku

zadał cios ciupagą od góry do dołu, trafiając w czaszkę anorektycznego nożownika. Ten zaś

wypuścił swój nóż z ręki i padł na wznak.

Grubas podniósł się i przytulił Piotrka lecz Kajetan wraził mu kordelas pod ucho tak

iż ostrze doszło do gałki ocznej lewego oka. Zaklinowawszy tak sztylet Pi odciągnął

wykrwawiającego się grubasa z dala od Piotrka. Walka była skończona.

Jahid w niemym zdumieniu obserwował całe to wydarzenie po czym ze łzami w oczach powiedział

- Nie pozwolę go sobie odebrać Pi.

- Wracaj do domu. Nie chcę cię tu więcej widzieć. Zajmij się swoim smarkaczem -odparł

Kajetan odcinając nożownikowi cztery palce, na których tkwiły tatuaże.

-Choć Piotrek. To koniec.

-Kurwa nigdy więcej mnie nie zapraszaj na coś takiego

-Spokojnie przyjacielu. Nie będę.

Tak oto skończyła się wielka bitwa. "Pi" wrócił do swojego mieszkania

i patrząc na swój laptop który był włączony od rana pokazał Streamerowi cztery odcięte

palce jego kochanka, po czym zgasił kamerę. Ten zaś wpadł w niewysłowioną panikę.

Policja przybyła po fakcie.

[The End]

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Ani to straszne, ani fajne. Za to nudne i to bardzo.
Odpowiedz
tez prawda
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje