Przecież Pam jest zepsuta

Dodane przez: slaughter, 11.07.2018, 19:24
Reklama:

- Zepsułeś Pam! - wrzasnęła Lizzy podnosząc z ziemi szmacianą lalkę. Teraz miała naderwaną rękę, z której wypadło trochę waty

- To wcale nie ja! - bronił się Tommy - to Jake! - usiłował zrzucić winę na brata, ale po rozejrzeniu się stwierdził, że nie ma go w pobliżu

- Kłamczuch!

- Co się dzieję! - zapytał ojciec dzieci wychodząc zza drzwi garażowych. Mała bez słowa wyciągnęła rękę z lalką w stronę taty

- Hm... to nic poważnego Lizzy, mama zaszyje tę dziurę i twoja szmacianka będzie jak nowa - powiedział uśmiechając się do córki

- Ale Pam...jest zepsuta...

Lizzy obserwowała matkę zszywającą ramię lalki. Śledziła jej każdy ruch mając nadzieję, że Pam nie czuje bólu z powodu co chwilę wbijanej igły.

- Proszę skarbie - odezwała się podając małej szmaciankę. Pam wyglądała tak jak wcześniej, szew przebiegał dokładnie tak samo jak wcześniej i nie było nawet śladu po wacie. Tak jak wcześniej. Ale Lizzy wiedziała, że Pam nie czuje się tak jak wcześniej. W jej guzikowych oczach mignęła uraza "zepsuliście mnie". Dziewczynka prawie słyszała wysoki głos lalki powtarzający to zdanie.

- Dziękuję mamo! - powiedziała i pobiegła na piętro do swojego pokoju. Posadziła Pam na przeciwko siebie. Teraz szmacianka wyglądała tak jak wcześniej z fiołkowymi guzikami, w których można było dostrzec samą radość i rudym włoskami zrobionymi z włóczki nie mogła przecież chować urazy...została naprawiona, prawda?

Lizzy siedziała w pokoju Jake'a i kolorowała narysowane przez niego szkice. Nadal była obrażona na Tommy'ego, ale już powoli jej przechodziło. Lizzy dostała do rąk szkic przedstawiający ją leżącą na podłodze i jej szmacianą przyjaciółkę siedzącą obok. Mała uśmiechnęła się i zasłuchana w słowa piosenki lecącej w radiu zaczęła kolorować. Kilka minut później ocknęła się z półtransu i zdała sobie sprawę, że przez pomyłkę pokolorowała oczy Pam na czerwono. Niepewnie spojrzała z ukosa na lalkę. Nie była zła. Była po prostu zepsuta.

Mama poprosiła Lizzy by odniosła sąsidce słoik cukru, który pożyczyła kilka dni temu. Sama była zbyt zajęta by to zrobić. Lizzy lubiła panią Sofię dlatego też z chęcią pobiegła wypełnić polecenie. Chwyciła słoik posadziła na nim Pam i wyszła z domu. Pam tak samo jak ona lubiła paną Sofię, a szczególnie jej kotkę Maizy. Dziewczynka weszła na werandę i odrazu zauważyła spory kłębek futra łapczywie pijący wodę z miski. Pogłaskała kotkę i posadziła obok niej lalkę, niech się pobawią. Sama udała się w głąb domu

- Oh, dziękuję słonko - powiedziała radośnie pani Sofia odbierając słoik z rąk Lizzy - a to dla ciebie - postawiła na stoliku kawałek owocowego ciasta. Lizzy spędziła trochę czasu u sąsiadki, a wychodząc zdała sobie sprawę, że Maizy i Pam zniknęły. Nie przejęła się tym zbytnio, przecież jej szmacianka na pewno jest bezpieczna. Przekroczyła przewróconą kocią miskę razem z rozlaną na progu wodą i wróciła do domu. Pani Sofia odciągnęła swoją kotkę od lalki, której włosami postanowiła się pobawić i rozpoznając w niej zabawkę małej Lizzy wyszła z domu chcąc odnieść zgubę. Jednak ona nie miała tyle szczęścia właścicielka szmacianki. Nie zauważyła rozlanej na progu wody. Ślizgając się zjechała z paru schodków i tracąc równowagę uderzyła głową w jeden z nich. Mała Pam przekoziołkowała przez powietrze i wylądowała w kałuży krwi cieknącej z rozbitej głowy pani Sofi.

Lizzy kilka godzin później wróciła do domu sąsiadki by odzyskać lalkę. Jednak nie spodziewała się zastać tego co zastała. Dziewczynka chciała zacząć krzyczeć przestraszona widokiem krwi, ale wtedy natrafiła wzrokiem na guziowe oczka Pam. Były pokryte plamkami krwi. Były czerwone.

- Przecież Pam...jest zepsuta... - szepnęła i rzuciła się biegiem do domu. Był późny wieczór więc odrazu rzuciła się do łóżka mając nadzieję zasnąć jak najszybciej, żeby nie musieć oglądać Pam. Była pewna, że Pam to zrobiła, że zrzuciła panią Sofię ze schodów. Przecież mogła. Miała zepsutą tylko jedną rękę. Dlaczego? Bo jest zła, że została zepsuta.

Kilka godzin później mama Lizzy zdołała doprać Pam i pozaszywać pozostałe na niej plamy. Nie miała pojęcia co widziała jej córka, skąd miała to wiedzieć. Śmierć Sofi Hammer słusznie uznano za nieszczęśliwy wypadek, a Pam nie była dowodem w sprawie, więc mogła wrócić do właścicielki. Ale właścicielka już nie chciała jej mieć. Bo była zepsuta.

Lizzy obudziła się rano i pierwszym na co padł jej wzrok była mała szmacianka. Mała wrzasnęła z przerażenia. Chciała wybiec z pokoju, ale mijając okno zauważyła stojącą pod nim śmieciarkę. To był dobry plan. Złapała Pam za nogę. Materiał był grubszy, a Liz nie wiedziała, że to jej mama doszyła tam kawałek by ukryć czerwoną plamę. W oczach Lizzy lalka po prostu stała się pancerna. Bo była zepsuta. Rzuciła nią w stronę śmieciarki, zatrzasnęła okno i zbiegła do kuchni. Nie wiedziała, że nie trafiła. Szmacianka odbiła się od kosza na śmieci i wylądowała pod ścianą budynku. Nikt jej nie zauważył. Po prostu leżała tak, aż Tommy brat Liz nie podniósł jej z ziemi. Było mu głupio, że wcześniej ją zespół, więc otrzepał ją z pyłu i odniósł do pokoju siostry. Mała wróciła do pokoju. Z jej twarzy odpłynęła cała krew. Ona wróciła. To coś wróciło. I jest jeszcze bardziej z e p s u t e. Rzuciła się do szuflady, porwała z niej nożyczki i bez zastanowienie odcięła lalce nogi by ta już nie mogła wrócić. Ochłonęła i podniosła wzrok, który natrafił na małe lusterko ukazując jej fiołkowe oczy i miedziano-rude włosy. Spojrzała na Pam. Uszytą na jej podobiznę. W oczach laleczki błyszczała bezmyślna radość. Lizzy rzuciła ją w kąt pokoju, odskakując od niej. Spędziła kilka godzin przerażona, zwinięta w kłębek kołysząc się w przód i w tył. Była późna noc, ale Lizzy wiedziała, że nie może zasnąć inaczej Pam ją dopadnie. Zmęczenie, głód i strach zaczęły przejmować kontrolę nad dziewczynką. Słyszała wysoki głos Pam nakładający się na siebie krzyczący niezrozumiałe słowa, aż w końcu zrozumiała jedno: Tommy. Jej myśli zatrzymały się. Pam ma rację. To Tommy ją zepsuł...

Ocknęła się. Stała nad ciałem brata. W ręku trzymała zakrwawione nożyczki, którymi z e p s u ł a Pam. Były czerwone. Przerażona spuściła wzrok, a jej spojrzenie natrafiło na wczepioną w nogawkę jej spodni, czerwonooką laleczkę. Krzyknęła i cofnęła się by uciekać, ale patrząc na swoją przyjaciółkę nie zauważyła, że stoi w plamie śliskiej krwi. Upadła. Jej głowa natrafiła na kant biurka. Upuszczone nożyczki poleciały w dół przeszywając miejsce, w którym powinno znajdować się małe serduszko Pam. Rudawe kosmyki zasłoniły czerwone od krwi guzikowe oczka. Udało się. W końcu zepsuli małą Pam.

Oceń:
2
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!