Historia

Szew

nieprawicz 0 1 rok temu 210 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Było już grubo po trzeciej w nocy kiedy to farmer James White zerwał się z łóżka w konwulsyjnych drgawkach strachu. Śnił mu się koszmar który wręcz wyżerał jego jaźń od

dwóch tygodni.

Farmer przeszedł do pozycji siedzącej i napił się wody, ze szklanki położonej na kredensie obok. Szybko uświadomił sobie że nie może zasnąć, zaś jego brzuch woła o pomstę do nieba

za nieregularny tryb odżywiania się. To też James wstał z łóżka i poszedł do kuchni zrobić sobie jajecznicę w towarzystwie bekonu. Dopiero po wejściu do kuchni i spojrzawszy

od niechcenia przez okno, dostrzegł coś skrajnie niepokojącego. Na podwórzu, niby na 6 metrów przed zajazdem, sterczał zawieszony nieruchomo między ziemią a powoli jaśniejącym niebem

obły, czarny jak smoła moloch. A przynajmniej tak wydawało się samemu White-owi.

Zobaczywszy niecodzienny obiekt lewitujący opodal jego domu, farmer, wycofał się do korytarza i zabrawszy swoją dubeltówkę naładował ją. Po czym powoli uchylił drzwi wejściowe i wyszedł z mieszkania. To co zobaczył wprawiło go w osłupienie. Oto czarny moloch wydał z siebie przeraźliwy metaliczny chrobot po którym White wypalił ze swojej dwururki.

Po chwili ciszy James mógł zauważyć jak z czarnego obiektu opada rampa oświetlona zielonkawym

nekrotycznym światłem zaś z tak uformowanego wejścia wychodzi ku niemu humanoidalna sylwetka.

-Conij się ! Cofnij się albo strzelam! -tylko tyle zdążył wybełkotać farmer kiedy to jego broń rozsypała się w tysiące malutkich okruchów. Rolnik stał teraz bezbronny przed istotą spoza ziemi, która schowała jakieś urządzenie do pasa na wysokości biodra.

Obcy miał niemal metr dziewięćdziesiąt wzrostu, zielonkawą skórę, parę czułek i czerwone krwiste oczy. Odziany był w coś na kształt kombinezonu o nietypowej, hipnotyzującej barwie, która jaśniała wraz z kolejnymi promieniami słońca na prerii.

White chciał z początku uciekać jednakże przed tym zamiarem powstrzymał go purpurowy promień

z wnętrza kosmicznego pojazdu który sprawił że wszelkie mięsnie w jego ciele zesztywniały. Nie mogąc sie poruszyć mógł już tylko patrzeć jak ramiona kreatury wciągające go w mroczne wnętrzności latającego wehikułu. Dla pojmanego nastała ciemność, rozświetlana jedynie zielonkawymi przebłyskami gdzieś ponad jego głową. Zdezorientowany ziemianin próbował się znów poruszyć jednakże było to daremne. Nie miał władzy ani w rękach ani w nogach mógł jedynie

obserwować.

Po chwili, która trwała niemalże godzinę pomieszczenie w którym przetrzymywano Jamesa White-a

rozjaśniło się. Z góry zwisały lejkowate metaliczne urządzenia, podpięte do rurkowatych przewodów. To właśnie w tym momencie do pomieszczenia weszła zielonoskóra istota, nachyliła się nad sparaliżowanym człowiekiem po czym bezceremonialnie zdarła z niego górną część ubrania i przystąpiła do rozcinania komory brzusznej człowieka. White mógł odczuwać ból lecz jego sparaliżowane ciało nie mogło zareagować na te bodźce. Komora brzuszna została otworzona. Dalszy ciąg wydarzeń był już dla Jamesa niewiadomy. Obraz rozmył mu się przed oczami i nastała ciemność.

Zbudził się zlany zimnym potem w swoim łóżku. Odruchowo sięgnął po szklankę wody stojącą na kredensie i z zachłannością opróżnił ją. Niewątpliwie był to jeden z gorszych i bardziej przerażających koszmarów jakie zdążyły mu się przyśnić. Powoli White zwlókł się z łóżka i poszedł do kuchni zrobić sobie jajecznicę z bekonem jednakże w połowie drogi znieruchomiał i ostrażnie wyjrzał przez kuchenne okno. Na rozciągającej się wzdłuż i wszerz prerii nikogo ani niczego nie było. White odetchnął z ulgą i począł się śmiać że tak bardzo uwierzył w prawdziwość swojego snu. Śmiał się tak mocno iż schwycił się za brzuch. To właśnie w tym momencie zorientował się, że czuje miedzy palcami miejsce w którym był szew.

[THE END]

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje