Historia

Rodzinne fotografie

midnight tea 2 1 rok temu 2 997 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Witajcie po dłuższej przerwie! Bez przydługich wstępów: czy zastawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby Wasze życie, gdybyście dokonali innych wyborów, z innymi ludźmi? No właśnie...

-----------------------------------------------------------------------

1.

Moja matka była kobietą niezwykłą. Nigdy nie podniosła na mnie głosu, nigdy mnie nawet nie skarciła – a ja szanowałem ją i bałem się; nie jej samej, ale tego, że mogę sprawić jej przykrość. Zawsze ze mną rozmawiała. Nie było tematów tabu, zakazanych, czy takich, na które byłem za młody.

W mojej pamięci szczególnie żywy jest obraz matki, czytającej na podłodze w bibliotece. Brązowe włosy, ostrzyżone na pazia, osłaniają twarz. Prześwietla przez nie słońce i delikatny uśmiech na jej twarzy. Matka leży na podłodze na brzuchu; jedną nogą macha w powietrzu. Jedynym dźwiękiem w pomieszczeniu jest szelest przewracanych kartek książki i szum owadów zza okna. Matka kiwa bosą stopą, ubrana jest w swoją ulubioną koszulkę nieznanego mi zespołu oraz dresy. Jako dziecko zakradałem się do drzwi biblioteki, obserwując ją ukradkiem. Wdychałem jedyny zapach potpourri, które komponowała sama: cynamon, lawenda i nieznane mi kwiaty.

Teraz pozostał mi tylko ten zapach na jej ubraniach w szafie. Matka zmarła miesiąc temu. Nagle, w dosyć młodym wieku, z nieznanej przyczyny.

Ojciec totalnie się załamał. Szalał za moją matką, zresztą, kto nie szalał? Każdy mężczyzna, którego poznawała, prędzej czy później poddawał się jej urokowi. Nie była pięknością, ale to, co miała w sobie - jakąś nieuchwytną magię leśnej wróżki – sprawiało, że każdy marzył, by być u jej boku. Nigdy nie zdradziła mojego ojca; ufali sobie w zupełności. Teraz, po jej odejściu, ojciec czasem nie był w stanie wstać z łóżka, nie mówiąc o uporządkowaniu wszystkich rzeczy matki. Musiałem więc zająć się tym ja.

Ojca wysłałem do jego siostry we Włoszech, by odpoczął i nabrał sił. Wolałem, by nie widział, jak pakuję rzeczy ukochanej żony do pudeł i wynoszę Bóg wie gdzie. Zamierzałem naturalnie zostawić parę pamiątek; resztę, jak podkreślała zawsze matka, oddam potrzebującym.

Dom moich rodziców. Miejsce, w którym dorastałem. Wypieszczony ogród matki, pełen bambusów i ziół. Pchnąłem furtkę, ostrożnie przekręciłem klucz w drzwiach. Zazgrzytał znajomo. Staję w progu, wdychając niepowtarzalny zapach potpurri.

Przecież to dom, moje miejsce na ziemi. Czemu więc nagle poczułem się jak obcy, naruszający czyjąś prywatność?

Strząsam z siebie to wrażenie.

2.

Porządkowanie okazało się ponad moje siły. Każda rzecz była nią. Każdy kolczyk wibrował jeszcze ciepłem jej ucha. Wydawało się, że przebiegła właśnie przez sypialnię, muskając palcami politurę mebli, że zaraz załomoce w drzwi mojego pokoju i zawoła na śniadanie.

Siadam na białej macie w pokoju rodziców. Łzy płynęły mi po twarzy, gorące jak miłość, którą żywiłem do matki. Moje przyszłe dziecko nigdy jej nie pozna. Zabytkowego naszyjnika, który będzie miała założyć do ślubu moja przyszła żona, nie zapną jej palce.

Ponowne uczucie obcości kazało mi unieść głowę.

Skąd się to, do cholery, brało? Przecież znam tu każdą drzazgę w podłodze! Wstałem, wciąż z mokrą twarzą i zapchanym nosem, próbując zlokalizować źródło odczucia. Myślałem, że ktoś mnie obserwuje; może – przemknęło mi przez głowę – matka wciąż tu jest...? Choć nie wierzę w takie rzeczy, podświadomie chyba tego chciałem. By nie odeszła na zawsze.

Uczucie stało się wibracją; niesłyszalnym tonem, przeszywającym powietrze, który jak nić prowadził mnie do źródła. Była nim wąska szafka na buty.

Otworzyłem ją. Równo poukładane rzędy trampek. Trzy pary martensów. I kilka pudełek ze szpilkami.

Wiedziony odruchem, sięgam po nie.

W pierwszym satynowe, bladoniebieskie pantofelki ślubne.

W drugim - czarne pantofle na niewysokim obcasie. Zakładała je na wszystkie formalne uroczystości – tam, gdzie trampki na pewno by nie przeszły.

W trzecim – szare szpilki. I coś pod nimi.

Wyciągam ciasno złożoną koszulkę z nieznanym mi zespołem, tę ulubioną matki. Pamiętam, przetrzepałem kiedyś Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu męskiej. Była czadowa, strasznie chciałem taką samą. Zespół jako taki nie istniał – domyślałem się tego – więc szperałem po kolekcjach festiwalowych dla sieciówek i dizajnerskich marek. A szukać umiem.

Nic. Internet milczał jak zaklęty.

Dotykam ciuszka. Sprany, miękki i cienki ze starości, z poobrywanym dekoltem. Ciekawe, czemu w końcu przestała to nosić? Więcej – ukryła go. Zabiorę to chyba ze sobą, myślę.

Koszulka przy przenoszeniu rozkłada się – ze środka wypada spory pakiet zdjęć. Polaroidy, tradycyjne, wydruki z komputera. Gdy je zbieram, na moment zamiera mi serce.

Na każdym zdjęciu jest matka. Z innym facetem.

Nie, nie. To niemożliwe.

Szybko zgarniam fotki i koszulkę ręce, biegnę do kanapy w salonie.

Nie ma wątpliwości. To matka i jakiś koleś. Całują się, przytulają, na każdym zdjęciu są coraz starsi.

Jezu. A jednak zdradzała ojca. I to latami! Mam ochotę walnąć zdjęciami o podłogę i podpalić.

Po chwili dostrzegam pewien szczegół. Drobiazg, który sprawił, że zamarłem; postanowiłem przyjrzeć się bliżej fotografiom.

Na jednym ze zdjęć jest data: 23 czerwca 2011 roku. Dzień obrony mojej pracy magisterskiej.

Wtedy cały dzień świętowaliśmy razem, a wieczorem mieliśmy maraton filmowy – do czwartej nad ranem.

Tu natomiast moja matka i ten facet – sporo starsi niż na pierwszych ujęciach – pływają łódką z dwójką nieznajomych nastolatków, sądząc z podobieństwa, bratem i siostrą.

Dziewczyna ma uśmiech mojej matki i oczy tego faceta.

Stoję i gapię się w fotkę, niezdolny do ruchu.

3.

Uporządkowanie zdjęć zajęło mi parę godzin. Ale wygląda to mniej więcej tak:

- Matka i ten gość jako nastolatkowie w identycznych koszulkach: tych z nieznanym zespołem. Roześmiani, szczęśliwi. Zdjęcie poplamione i oznaczone datą, kiedy zaczynała chodzić na randki z ojcem.

- Matka w ślubnej sukni. Zdjęcia czarno – białe i kolorowe. Pantofelki ma jasnoróżowe, nie niebieskie. Jako pan młody ten facet. Data ślubu: tydzień wcześniej niż moich rodziców.

- Matka z tym kolesiem stoją przed domem. Naszym domem. Brama, ogród, ścieżka – to wszystko jest moje, swojskie, znajome. Według daty z tyłu fotografii, my wprowadziliśmy się pół roku wcześniej.

- Matka z bliźniętami w ramionach. Data: poronienie matki w mojej rzeczywistości, kiedy miałem siedem lat.

- Matka odprowadza bliźniaki do szkoły. Data: rozpoczęcie przeze mnie nowej szkoły w mojej rzeczywistości, matka była tego dnia ze mną.

- Bliźniaki jako młode nastolatki z moją matką. Data: wtedy rodzice odwiedzili mnie w mieście, żeby zobaczyć mieszkanie, które wynająłem.

- Najważniejsze: jarmark. Mamy takie samo zdjęcie, które porównuję i doznaję szoku: na naszym zdjęciu moi rodzice, z sześcioletnim mną "na barana" u ojca. W tle rozpoznaję bezbłędnie "tego drugiego". Jest sam, z aparatem, robi zdjęcia stoiskom. Na "ich" zdjęciu w tle z aparatem stoi mój ojciec. Data na obu zdjęciach taka sama. Nawet cienie są identyczne, co świadczy o tym, że zrobiono je o zbliżonej godzinie.

4.

Nie powiedziałem ojcu o tych fotografiach. Minęło parę dni, a ja wciąż je studiuję, wciąż próbuję zrozumieć. Czy moja matka miała siostrę bliźniaczkę? Nawet jeśli, jakim cudem tamta miała dom identyczny niż nasz? Na zdjęciach jest sporo zbliżeń elewacji – nazwa, ulicy, numer... to jest po prostu NASZ dom, a nie jego odpowiednik. Chodzi o coś innego...

Zaczynam wierzyć, że te zdjęcia przedstawiają alternatywną wersję rzeczywistości. Tę, w której moja matka poznała kogoś innego, miała z nim rodzinę, dzieci. Tylko skąd one się tu wzięły? Moja matka na pewno o nich wiedziała, skoro je ukryła....

Wraz z koszulką. W jaki sposób ją zdobyła?

Wiecie, co najbardziej mnie boli? To, że te zdjęcia sięgają aż do teraz... do czasu po śmierci mojej matki. Ona na nich jest, żywa, prawdziwa, z inną rodziną, doskonale obecna w ich życiu. Jedynie wyraz jej twarzy ulega zmianie. Nie wygląda już na tak szczęśliwą.

Czy "oni" ją zabrali? Czy przeszła "tam", bo sama tego chciała?

Studiuję te fotki aż do bólu oczu, dzień po dniu.

Oddajcie mi ją, złodzieje.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Pragnę drugiej części :)
Odpowiedz
Bardzo ciekawe .a nawet cz.2 bym poczytala.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje