Historia

Pluton III - Ziemia

nieprawicz 2 3 miesiące temu 55 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Jest rok 2146. Nazywam się Adam Podalewski a to jest nagranie dla przyszłych pokoleń, które będą

odsłuchiwać tą wiadomość długo po naszej śmierci. Zacznijmy więc od nakreślenia realiów w których przyszło mi żyć. Z zawodu jestem programistą. Pracuję nad programami nawigacyjnymi dla Marynarki Gwiezdnej. Wielkiej międzynarodowej organizacji której podlega wiele koncernów przemysłowych.

To dzięki niej możliwe są loty kosmiczne dla zwykłych ludzi. Obecne kolonie na Marsie czy Neptunie zapewne rozrosną się jeszcze bardziej w waszych czasach ale wróćmy do reali czasów obecnych. Sztuczna inteligencja została już stworzona i do pewnego stopnia ujarzmiona. Powstały tuziny programów dzięki którym biznesmeni mogą stosować inwestycje wykraczające poza zmysł, wyczucie i doświadczenie. Przypomina to zarabianie na grze w szachy z tą różnicą iż gracze mogą prowadzić wojnę wykraczającą poza ramy zwykłego ludzkiego pojmowania. W dzisiejszych czasach bez programu analitycznego prowadzenie efektywnego biznesu jest praktycznie niemożliwe. Co do mechanizacji mogę powiedzieć też tyle że miałem już wątpliwą przyjemność rozmawiania z cyborgami. Pierwszymi syntetycznymi ludźmi jacy powstali. Ich mózgi hodowane są w stu procentach z próbówek, dopiero potem tworzone jest ciało z sztucznych komponentów metali i materiałów węglowych. Sprawdzają się jako dodatkowe wsparcie dla policji i wojska. Jednak każdy z nich posiada wbudowany w swój mózg chip który zapobiega tendencjom samobójczym bądź morderczym. Ponadto została stworzona sieć, która pomaga w namierzaniu i usuwaniu defektów, gdy takie się pojawią.

Może jest to i prymitywne, ale to jedyne zabezpieczenie jakie wymyślił człowiek. Nie znaczy to jednak, że wszystko działa perfekcyjnie. Czasami pojawiają się wyjątki od reguły, jak miało to miejsce w Demokratycznej Republice Chin, która swoją drogą finansuje Marynarkę Gwiezdną w ok. 40 procentach. Tam problem polegał na tym, że cyborg zabił dwóch techników i uciekł z laboratorium, w którym został wyhodowany, pomimo iż miał włączony chip blokujący.

***

W obecnych czasach połączenia neuronowe mogą zostać szybko przetłumaczone na kod binarny i na odwrót. Nie ma z tym większego problemu. Kupując okulary z chipami neuronowymi, możesz zarządzać swoją prywatną rozszerzoną rzeczywistością i nie kosztuje to jakiejś horrendalnie dużej kwoty pieniężnej. Mimo iż pieniądze dzisiaj są w pełni elektroniczne.

Przy okazji, wszelkiego rodzaju paliwa na skutek zapadnięcia się rynku opartego na handlu ropą muszą być dziś syntetyzowane lub są biopaliwami. Taka a nie inna sytuacja dała przewagę alternatywnym bardziej ekologicznym źródłom energii. Najnowszą z nich jest tak zwana kwantowa fuzja gdzie w kulistych akceleratorach cząsteczki zmuszane są do tych samych procesów które zachodzą w słońcu. Cóż by tu jeszcze powiedzieć by nakreślić czasy w których żyję...?

Być może warto by tu opowiedzieć o jednej historii z mojego życia. Widzicie, nie dalej jak rok temu miałem okazję spotkania się z moim wujkiem, który jest astronautą. Pracuje dla Marynarki Gwiezdnej dostarczając surowce, towary głównie do kolonii na Marsie. Przyleciał tylko na chwilę, gdyż miał mało czasu i pospiesznie w bardzo zagmatwany sposób wyjaśnił mi co spotkało go na Plutonie, zimnej karłowatej planecie naszego układu słonecznego. Nie wdawał się zbytnio w szczegóły ale z całego tego bełkotu zrozumiałem, że "coś" bardzo niepokojącego wydarzyło się tam w kosmosie. Pamiętałem wtedy Jerzego jako stoickiego rozsądnego człowieka, zaś wtedy cała jego osobowość dosłownie legła w gruzach. Trzy dni później wylądował w szpitalu gdzie zdiagnozowano u niego załamanie nerwowe i możliwą schizofrenię. Podobno mówił i krzyczał, że jakaś nadnaturalna plaga krąży po kosmosie i niszczy wszelkie życie, że marynarka Gwiezdna hoduje jego klony jednak na ile były to majaki, a na ile prawda, nie sposób mi ocenić. Pogrążony w myślach i trosce o mojego krewnego zapytałem Alicję, co o tym myśli. Tak jak ja jest programistą i o dziwo pierwszym cyborgiem, z którym miałem styczność.

Z tego co wiem, to jako dziecko zapadła na niezbadaną dotąd chorobę zaniku połączeń nerwowych w całym ciele z wyjątkiem tych w mózgu, więc przeszczepili jej mózg do naczynia i dali jej mechaniczne ciało. Tak więc zapytałem ją co o tym myśli. Odparła wymownie, że "wiele rzeczy mogło na to wpłynąć", po czym poleciła, bym spotkał się z wujkiem jeszcze raz. Z początku odmówiłem. Nie chciałem

widzieć go w takim stanie. Zawsze był opanowany, spokojny; a teraz? Kłębek nerwów. W końcu jednak przekonałem sam siebie, że warto by chociaż spróbować. Na drugi dzień a było to w niedzielę, kiedy byłem "wyjątkowo" wolny od pracy; podjechałem samochodem do kliniki psychiatrycznej. Było około 16, tak więc byłem w godzinach odwiedzin. Kiedy zobaczyłem Jerzego ponownie zaniemówiłem z przerażenia. Był cały wychudły, podłączony do kroplówki i zapięty pasami, by nie mógł uciec. Rozpoznał mnie od razu i zaczęliśmy gadać.

Z początku nie działo się nic nadzwyczajnego, ot jak powodzi mi się w pracy, czy mam jakąś już dziewczynę i takie tam. Potem jednak spytałem co wydarzyło się na Plutonie i odtąd zaczęły się schody. Wpierw po ciele wujka przeszły dreszcze; zaczął majaczyć i paplać trzy po trzy. Ponoć obcy, pradawna rasa, która zamieszkiwała na Plutonie, miała nas zgładzić, a Marynarka gwiezdna hodowała jego klony. Nie wiedząc do czego jego obłąkany bełkot zmierza, opuściłem budynek jeszcze bardziej zatrwożony niż wcześniej. Próbowałem to wszystko racjonalnie sobie tłumaczyć, przy wielu okazjach rozmawiałem o tym z Alicją, ale nijak nie mogłem wysupłać z tego ani krzty sensu. Cokolwiek to było, musiało wpłynąć nieodwracalnie na jego psychikę. W końcu jednak nie dalej jak po miesiącu, nie kto inny jak Jerzy Podalewski, wyszedł ze szpitala wraz z przypisanymi lekami na rzekomą "nerwicę". Jednak nawet z uwagi na jego chorobę nie mógł porzucić swojej pracy i rychło po wyjściu ze szpitala powrócił do służby w Marynarce Gwiezdnej. Od tamtego momentu regularnie zażywa swój lek, zaś ja z ulgą przyjąłem, że jego stan psychiczny uległ poprawie.

Zdawać by się mogło iż to koniec tej dziwnej i niewytłumaczalnej historii, ale koniec tej anegdoty jest jeszcze przed nami. Widzicie, od momentu wylądowania mojego wujka w psychiatryku począłem dostrzegać wokół siebie dość dziwne i niewytłumaczalne zjawiska. Z początku zacząłem dostrzegać coraz więcej dronów latających po mieście. Świadom tej inwigilacji postanowiłem włamać się do wewnętrznej sieci Marynarki Gwiezdnej. To co odkryłem, wstrząsnęło mną do głębi. Zobaczyłem zdjęcia

obelisku znalezionego na plutonie, tego samego, o którym w swoich majakach wspominał mój wuj. Zobaczyłem też informacje dotyczące przechowywania próbek DNA Astronautów. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że Jerzy nie zmyślał i że coś dalece niepokojącego musiało wydarzyć się tam w niepokojącej czarnej jak smoła przestrzeni kosmicznej. Natrafiłem również na coś, co zmroziło mi krew żyłach. Oto moja koleżanka Alicja była pod stałym nadzorem. Była inwigilowana.

Spostrzegłszy te wszelkie tajemne informacje, natychmiast wyszedłem z wewnętrznej sieci Marynarki Gwiezdnej i usunąłem ślady wszelkiej mojej tam bytności z komputera. Niestety spóźniłem się. NA drugi dzień o bladym świcie zostałem przywitany w progach przez policję. Do niczego się nie przyznałem, mimo iż grożono mi stratą pracy. Na przesłuchaniu jednak dowiedziałem się czegoś jeszcze. Policjant, który mnie przesłuchiwał pokazał mi zdjęcia Alicji, mojej koleżanki z pracy.

- Poznajesz tę osobę? - spytał pochmurnym tonem. Odpowiedziałem twierdząco.

- Ta kobieta dopuściła się mordu na dwóch ludziach. Pan zna ją pod imieniem Alicja jednak jej prawdziwe imię to Yu Tian. Czy może pan powiedzieć nam więcej niż wiemy?

Zamurowało mnie, ale powiedziałem im wszystko co wiedziałem. Nie spodziewałem się, że Alicja będzie zbiegiem z Chińskiej Republiki Demokratycznej i że zamordowała dwóch techników. Tak jak usłyszałem to w wiadomościach. Teraz już wiem dlaczego jej informacje i zdjęcia znajdowały się w sieci wewnętrznej. Nie chcę wiedzieć co wspólnego ma z tym Marynarka Gwiezdna. Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć.

[THE END]

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Panie kochany WINCYYYJ!!!
Odpowiedz
Błagam o więcej!
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje