Historia

Smakosz

Feed_Me 2 4 miesiące temu 182 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Spaceruje między niekończącymi się rzędami grobów.

Jedynym dźwiękiem, który przerywa tą wymowną ciszę, jest stukot moich kroków.

Stuk stuk.

Jestem tu tylko ja.

Swego rodzaju grabarz.

Jednakże, jest coś, co mnie wyróżnia na tle innych w tym zawodzie, mój drogi czytelniku.

Ja grzebię dusze, nie ciała.

Gdy przychodzi odpowiedni czas, wtedy składam odwiedziny.

I nigdy nie wracam z pustymi rękami.

Król czy sługa?

Starzec czy dziecko?

Nie ma to absolutnie znaczenia, gdyż wszyscy stają się sobie równi, gdy przychodzi mi wypełnić mój obowiązek jako pracownik.

Kto mnie zatrudnia, na pewno chcesz to wiedzieć.

Rzecz w tym, że ja też nie wiem.

Co się dzieje później z tymi duszami?

Tego też nie mam pojęcia.

Nawet nie potrafię powiedzieć skąd się tu wziąłem, w tym swoistym sepulcrum.

Delikatnie wyciągam dusze z ciał i składam w odpowiednim miejscu, które należy tylko do nich.

Ale jest coś, co muszę ci coś wyznać, uważny czytelniku.

Wy, jako ludzie, nazywacie mnie śmiercią, kosiarzem, ciemnością, ale ja sam siebie określam mianem Kolekcjonera czy też Smakosza.

Za każdym razem, gdy otulam kolejną dusze w moich ramionach, osładzam sobie wieki monotonii.

Pobieram od niej jej wspomnienia, bo jeśli ja zapomnę, to kto będzie pamiętać, kiedy wszystko co po sobie zostawiła, zniknie bez śladu?

Tak jakby nigdy nie istniała.

A to przecież nie prawda.

Każda dusza ma także swój smak.

Wszystko zależy od tego jakim była człowiekiem i jak odeszła i jaki bagaż emocjonalny zabrała na spotkanie ze mną.

Słodki, gorzki, cierpki.

Nie ma w ludzkim języku takiej ilości słów, które potrafiły by opisać każdy jeden z osobna, gdyż są wyjątkowe i niepowtarzalne.

I tak o to kładę moją dłoń z kawałkami skóry, z przerwami między którymi prześwitują białe kości, na grobie, przy którym właśnie stoję.

Należy do duszy Antoniego Mleczarskiego.

Pamiętam moment, gdy go uniosłem i wziąłem w swoje ramiona.

Ojciec i mąż, rozerwany na kawałki przez bombę w jakiejś bezsensownej wojnie, której można było uniknąć.

W głębi swojej duszy trzymał wspomnienie w którym żegnał się z bliskimi, zanim poszedł walczyć za interesy polityków.

Czuł, że niedługo się spotkamy, ale mimo wszystko poszedł.

Smakował słodko, ale z nutą goryczy i zawodu.

Bardzo chciał się jeszcze zobaczyć swoją rodzinę.

Decyzja nie należy do mnie.

Nawet nie wiem kto je podejmuje, jak już wspomniałem, ja jestem tylko skromnym pracownikiem.

To, co robię wprawdzie nie należy do moich obowiązków, ale można powiedzieć, że stworzyłem swoiste collectione memorias.

Po co to wszystko Ci mówię, zastanawiasz się zapewne.

Moim celem i pragnieniem było uświadomienie ci, mój wierny i zaciekawiony czytelniku, który wytrwał do końca mojego opowiadania, że przyjdę po każdego. Ciebie również.

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, jakie wspomnienia mi przyniesiesz?

Jaki smak będzie miała twoja dusza?

I niezmiennie od wieków, zadaje sobie tylko jedno pytanie, na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi.

Kto zbierze moje wspomnienia i myśli?


Do zobaczenia wkrótce

Kolekcjoner i Smakosz

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zachęcam do komentowania
Odpowiedz
Zachęcam do komentowania
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje