Historia

Opowieść Fantasy.

tooorixd 9 11 lat temu 5 146 odsłon Czas czytania: ~8 minut

Pierwsze zabójstwo wcale nie było takie łatwe na jakie wyglądało. Niby, że z jednej strony miała przy sobie "pomocników" , lecz z drugiej strony czuła iż tego nie zrobi. Byłoby to dla niej za trudne. W oczach otaczających ją mężczyzn nie widziała zupełnie nic. Ubrani w czarne kurtki i równie ciemne spodnie, z wiszącymi przy bokach rewolwerami i toporami oraz przewieszonymi przez ramiona wielkimi łukami przywodzili jej na myśl dzikie zwierzęta. Sara była ubrana prawie tak samo z wyjątkiem jednego szczegółu. Na ramionach "pomocnicy" mięli przyszyte odznaki. Przedstawiały one Czerwony Księżyc, którego oplatał wąż. Było to godło elitarnego Zakonu Węża, do którego miała dołączyć już wkrótce. Dokładnie to dzisiaj. Miała tylko zabić demona. Właściwie to musiała. Mieszkała na Somnusie już od 16 lat i teraz jej sny stały się jawą. śniła o tej chwili praktycznie co noc. Bała się jej.

Powiał wiatr poruszając nielicznymi drzewami rosnącymi nad urwiskiem, na którym teraz stali. Niebo było czarne, a Księżyc czerwony. Dziewczyna poczuła czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciła się lekko by ujrzeć Davida, mężczyznę w wieku 30 lat, przyjaciela jej zmarłych rodziców. Teraz patrzył na nią przyjaznym wzrokiem.

-Dasz sobie radę. Jesteśmy z tobą. - szepnął z uśmiechem. Sara pokiwała głową. Odwróciła się tyłem do urwiska i przy pomocy Davida przewiązała się w pasie liną. Drugi jej koniec przywiązała mocno do drzewa. Szybkim ruchem związał lekko pokręcone blond włosy w kucyk, aby nie przeszkadzały jej przy schodzeniu po skale. Zerknęła po raz ostatni na towarzyszy po czym ostrożnie zaczęła schodzić w dół. Pilnowała, żeby jej stopy czasem nie ześlizgnęły się bo wtedy uderzyłaby o skałę i w najgorszym wypadku mogłaby zginąć. Zadrżała mimowolnie. A jeśli jej się nie uda? Co jeśli zawiedzie? Przyniesie wstyd nie tylko sobie, ale także całemu Zakonowi. Bardzo powoli zsuwała się po skalnej półce. Nie widziała za wiele w tych ciemnościach, ale jej jedynym priorytetem było bezpieczne zejście na dół, więc kiedy dotknęła wreszcie stopami podłoża odetchnęła głośno z ulga. Podniosła rękę wciskając maleńki guzik na komunikatorze umieszczonym w jej uchu.

-David? - zapytała cicho stojąc samotnie w ciemności.

-Tak, mała? - odezwał się dobrze jej znany, lecz trochę zniekształcony głos w jej uchu. -Jestem już na dole. - odpowiedziała.

-Dobrze. - chwila ciszy. - Uważaj na siebie, mała. I nie daj się zaskoczyć. Powodzenia.

Nie odpowiedziała uwalniając się z liny. Przymknęła oczy wzdychając ciężko. To już. Musi poszukać demona i go zabić. Tyle. To wszystko co ma do zrobienia. Pewnym krokiem ruszyła wzdłuż wąwozu uważnie rozglądając się na boki. Noc otulała wszystko ciemnym płaszczem, jednak Sara dobrze widziała co ją otacza. Stąpała cicho jak kociak. Miękkie buty ułatwiały jej zadanie, tak samo jak maskujący strój Strażnika Zakonu. Pomyślała, że chciałaby, żeby jej rodzice ją teraz widzieli. Tata na pewno byłby zadowolony widząc jak daleko zaszła, a mama pewnie płakałaby i nie dała jej pójść na tą misję za wszelką cenę. Broniłaby jej rękami i nogami. Dziewczyna szła dalej zamyślona i tym samym popełniła błąd, który normalnie kosztowałby ją życiem, co pewnie prędzej czy później się spełni.

-No, no, no. - usłyszała męski głos za plecami – Kogo my tu mamy?

Odwróciła się szybko na pięcie wyszarpując broń z pochwy. Dała się zaskoczyć. -Dziewczyna? - demon zdawał się być lekko zdziwiony. Uniósł jedną brew.

Był w postaci człowieka. Bardzo dobrze, łatwiej będzie go zabić. Ten demon wybrał chłopaka, około 18-letniego. Gęste, czarne włosy opadały mu na czoło. Był przystojny, to oczywiste. Demony kusiły tak niewinne dziewczęta, a następnie wysysały z nich życie. Nieliczni, którym udał się to przeżyć tracili rozum i szybko umierali. Sara wycelowała w niego pistolet. Demon roześmiał się. Zlustrował jej strój. - Zdajesz do Zakonu Węża? Nie wiedziałem, że przyjmują tam kobiety. - powiedział. - Nie twoja sprawa. - warknęła Sara. - Słodkie, doprawdy. - odrzekł. Spuścił wzrok na swoje buty i uśmiechnął się – Tak czy inaczej masz mnie zabić, więc...- Nie dokończył. Dobrze wiedziała o co mu chodzi. Nawet przez myśl mu nie przechodziło, że dziewczyna(!) zdoła go pokonać. - Więc lepiej się bój bo zamierzam ci odrąbać ten parszywy łeb. - powiedziała mu Sara, ciesząc się, że nie słyszy drżenia w jej głosie. - Dlaczego tak gniewnie? - kpił demon – Możemy się zaprzyjaźnić. - Nie sądzę. - odpowiedziała Sara i wystrzeliła.

Patrzyła jak w zwolnionym tempie na pocisk, który leciał wprost na brzuch demona, a potem patrzyła jak zanurza się z jego uzurpatorskim ciele. Uchwyciła jego gniewne spojrzenie, a potem padł na ziemię. Miała niecałą minutę na przebycie dzielącej ich odległości i odcięcie mu głowy. Jednym, szybkim, profesjonalnym ruchem wyjęła topór i ruszyła sprintem w stronę ciała. Wiedziała, iż nie zdąży, a demon zregeneruje się za kilka chwil. Biegła z toporem w jednej ręce i rewolwerem w drugiej. Po chwili oddała drugi strzał. Tym razem nie trafiła tam gdzie zamierzała. Pocisk musnął lewe ramię demona, lecz nie uczynił mu żadnej krzywdy. Sara wydała z siebie ryk wściekłości. Demon wstał, a jego czerwone oczy lśniły gniewem. Uśmiechnął się.

-Godny z ciebie przeciwnik. - powiedział wycierając zakrwawioną rękę o spodnie – Ale koniec już tej zabawy.

Otworzył szeroko oczy i wygiął głowę pod nienaturalnym kątem. Zmieniał się. Sara stanęła jak wryta. Poczuła paniczny, pierwotny strach. Teraz była już bez szans. Pistolet wypadł jej z dłoni. Nogi zaczęły jej drżeć. Wtem przed oczami stanęli jej rodzice. Ich śmierć. Była przy tym. Zdarzyło się to trzy lata wcześniej. Jeden z najbardziej potężnych demonów porwał Sarę i jej matkę by wyssać z nich życie. Mama broniła się ile miała tylko sił. Strzelała do niego, robiła co tylko mogła, lecz to nie dawało większych rezultatów. Demon zabawiał się nią. W końcu, po czasie, który wydawał się Sarze wiecznością przybył ojciec z odsieczą. Rycerze Zakonu Węża zabrali dziewczynę jak najdalej i schowali w jednej z szaf. Ojciec jednym słowem wściekł się. Chwycił topór i wbił go w łeb stworowi. Demon rozerwał go na maluteńkie kawałki, a matki i tak wyssał życie. Sara obserwowała całe zajście przez dziurkę od klucza. Potem zemdlała ze strachu i już nic więcej nie pamiętała z tamtej nocy. Nie chciała pamiętać.

Jednak teraz zamiast czuć gniew, który zagrzałby ją do walki czuła strach, który ją paraliżował. W uszach zabrzmiał jej szyderczy śmiech tamtego demona... i wtedy złość zaczęła z niej buchać jak gorąca para z garnka. Ruszyła w stronę demona, który przeobraził się już w swoją pierwotną postać. Jego twarz przypominała teraz pysk dinozaura. Odstające szpiczaste uszy, wielki tłów i grube, łuskowate kończyny.

- Fuu! - zawołała do demona Sara – Teraz to już żadna się z tobą nie zaprzyjaźni!

Roześmiała się z własnego żartu, który z kolei demona wcale nie śmieszył. Ruszył z wściekłym krzykiem i zwalił się na ziemię przygniatając ją swoim ciałem. Powietrze uleciało jej z płuc, ale kpiący uśmiech nie schodził jej z twarzy. Demon złapał jej ręce i unieruchomił odrzucając topór gdzieś daleko. Złapał łapami jej twarz i przycisnął swoje zimne wargi do jej ust, wciągając mocno powietrze. Wiedziała co robił. Zabijał ją. Zgięła nogi i kopnęła go nimi w podbrzusze. Demon z krzykiem złości poleciał w górę jak na sprężynie. Sara szybko pobiegła po topór, który wylądował w krzakach. Podniosła go i już wiedziała, że nie będzie żadnego owijania w bawełnę. W ostrzu topora widziała co się dzieje za nią, chociaż było całkiem ciemno. W prawdziwej postaci demon skrzył się dziwną poświatą, jak gdyby ktoś wysypał na niego pudełko z brokatem. Dziewczyna widziała jak zbliża się do niej z nadludzką szybkością nieświadomy pułapki jaką na niego zastawiła. Odczekała jakieś pięć sekund. Kiedy był za nią na wyciągnięcie ręki, odwróciła się z dzikim krzykiem, który niósł się echem po wąwozie. Demon nie miał czasu nawet na to, żeby zrobić zdezorientowaną minę. Topór uderzył dokładnie w szyję, jednym ciosem odcinając głowę. Potoczyła się gdzieś w bok, a ciało demona upadło u jej stóp. Wyglądało to tak jakby się modliło.

Sara nie wiedziała czy ma się śmiać czy płakać. „ To za mamę.!”- pomyślała.

Nacisnęła guzik na komunikatorze.

- Davidzie? - Tak, mała? - odpowiedział jej głos pełen napięcia. -Załatwione.

To jest jedno z moich pierwszych opowiadań, więc może być... dziwne. xD Postanowiłam je dodać, żeby sprawdzić czy na coś się nadaje. Piszcie.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Trochę jak Harry Potter hehe. Ale nie krytykuje, fajny wątek. Może kolejna część?
Odpowiedz
Spoko, spoko, dla mnie pozostaje niejasna tylko jedna rzecz. Jaką ona w końcu miała broń?
Odpowiedz
Bardzo fajne ale wole innego typu opowiadania :)
Odpowiedz
Bardzo dobre....fajny pomysł!!
Odpowiedz
O, no proszę. Nie spodziewałam się. :D
Odpowiedz
NO kuźwa, zajebiste
Odpowiedz
Ujmę to w trzech słowach: Zajebiste! Pisz dalej
Odpowiedz
Muszę przyznać, że nie moje klimaty totalnie ale masz smykałkę, jest fajnie, ćwicz a będzie lepiej. Jestem na tak;) Miła odmiana po tym, co trafiało tu wczoraj
Odpowiedz
fajne ale nie nadaje sie na tą strone... to nawet nie straszne .
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje